niedziela, 25 stycznia 2026

DUMA MNIE ROZPIERA!

"Slowoku "- to polska wersja Wordle

     Do gry w „Słowoku” zachęciła mnie Jotka, parę miesięcy temu. Zadałam sobie trud i sprawdziłam, kiedy dokładnie to było. Oto co napisała autorka bloga „Pani od biblioteki” 8 stycznia 2025 roku ”Rozrywki umysłowe- zaczęłam grać online w Mahjonga i Słowoku.

Dobre ćwiczenia dla koncentracji i gimnastyki umysłu.

Najlepsze wyniki: w pierwszym 7 minut plansza, w drugim odgadnięcie wyrazu w trzecim rzędzie, ale w łatwej wersji.

Obie gry wciągają bardzo!”. (powiększyłam skopiowany z bloga Jotki wpis, dla lepszego odczytania-mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone). 

   Zgadzam się z Jej zdaniem. Parę dni temu grałam w Mahjonga 3D, nie sprawdzałam czasu, bo nie myślałam, że będę dzisiaj mówiła Wam o moich codziennych rytuałach. 
    Pierwszym jest zrobienie sobie kawy, piję ją przy laptopie, choć zawsze mam obawę, czy nie wyleję na klawiaturę. Ze smakiem aromatycznego napoju na języku, zasiadam do "Słowoku", gry online na "Kurniku". Po odgadnięciu dwóch słów(niestety zdarzało się, że tylko jednego), przechodzę do gry w kierki na pasjansgry.pl. 



   W kartach mi się nie wiedzie, bo rzadko udaje mi się wygrać rundę. Nawiązując do tytułu, powiem dlaczego rozpiera mnie duma. Wczoraj grając w "Słowoku", po odgadnięciu słów, postanowiłam zagrać w losowe odgadnięcie 10 wyrazów. Udało mi się 3 razy. Odpadłam na czwartym, choć właściwe słowo miałam na myśli, lecz go nie wpisałam. Poszukiwanym słowem było ZACNY. Zabawa zajęła mi 7:09s. W wersji 2/2 dzisiaj odgadłam oba wyrazy w 4 próbie. Dzięki temu po roku grania mam odgadniętych 657 słów na 717. Daje mi to 3096 pozycję w rankingu. Poszukując 10 losowo wybranych wyrazów, odgadłam wszystkie. Po tym "wyczynie", takie dane pokazały mi się na ekranie:

24 H -71/504; 7D - 473; średni czas 2:03s. Nie umiem ocenić jakie to jest osiągnięcie, ale chodziło o sprawdzenie siebie, a nie o bicie rekordów. Było to jednak na tyle motywujące, że postanowiłam każdego następnego dnia próbować odgadnąć nie tylko 2/2. Zobaczymy czy niedziela była wyjątkowa, a wyrazy po prostu łatwe, czy też był to dowód na to, że mózg pracuje nie najgorzej. 

   Nie pamiętam u kogo przeczytałam, że w "Słowoku" bawi się też Klarka Mrozek-autorka bloga Dziś też Cię kocham .  

    Jestem ciekawa czy inni czytający mojego bloga też poświęcają czas na odgadywanie słów i jak często to robią? Może sympatycy "Słowoku" powinni założyć jakiś klub?

   To tyle wieści tego poranka. Kawa dopita, czas zmierzyć się z kierkami. 

    Pozdrawiam serdecznie.
    

wtorek, 20 stycznia 2026

BABCIA I DZIADEK


Miałam fantastycznych dziadków. Szczególną rolę w moim życiu odegrała Babcia Helena. Zawsze traktowała mnie jak normalne dziecko. Moi rodzice też byli dobrymi dziadkami. Wnuczka i wnuczek wspominali ich często. Mnie niestety nie było dane zostać babcią, czego bardzo żałuję, ale życie napisało swój własny scenariusz. 











   Wszystkim Babciom i Dziadkom urzędującym w sieci i tym poza nią,  składam życzenia: zdrowia, sił witalnych i dużej cierpliwości, bo jak mawiała moja matka "ile cierpliwości, to tyle mądrości".


* dziękuję autorom memów, że zamieszczając swoje prace w internecie, umożliwili mi pokazanie ich w moim poście.


piątek, 16 stycznia 2026

PORY ROKU W PRZYSŁOWIACH



   Luty powinien być moi ulubionym miesiącem ze względu na urodziny.  Zastanawiałam się czy gdybym urodziła się w maju, czyli po 9 miesiącach, moje życie byłoby takie samo? Nigdy nie zapytałam matki, czy imiona dla córek wybrała wcześniej. Ja mam majowe imię, świętuję 23-go, a moja starsza siostra(też wcześniak) 6 września, bo wtedy powinna się urodzić. 

   Nie interesowałam się nigdy astrologią i tym, co wpływa na nasze życie, że jest ono takie, a nie inne. Nie wierzę we wróżby, tarota i inne tego typu rzeczy. Pewnego razu, jeden mężczyzna, zafascynowany wahadełkiem, skierował je na mój brzuch i powiedział „coś z pani brzuchem jest nie tak”. Przyjęłam tę informację z lekkim uśmiechem, ale po powrocie do domu, udałam się do lekarza. Okazało się, że jestem w ciąży. 

   Podchodzę poważnie do przysłów, które „są mądrością narodów”. Zostały stworzone przez ludzi, którzy obserwując przyrodę, zjawiska w niej występujące, opisywali je właśnie za pomocą porzekadeł. Myśląc nad tym postem, chciałam dać 28 przysłów na każdy dzień lutego. Moglibyśmy patrzeć, czy owe przepowiednie się sprawdzają. Jednak w czasie czytania, doszłam do wniosku, że przypiszę każdemu miesiącowi jakieś powiedzonko. W nich występują: deszcz, woda, słońce, upał, mróz. Zdarzają się burze, grzmoty i wiatry. W każdym miesiącu można znaleźć też świętych, którzy patronują konkretnym dniom, ale bywają także zwykli ludzie. Mnie najbardziej zaciekawili Ci, o oryginalnych imionach, bo to zawsze był mój konik. Niektóre z nich automatycznie kojarzyły mi się z literaturą.

   Po bardzo długim wstępie, wypada przejść do sedna.


Wiosna panna, lato matka, jesień wdowa, zima macocha.

Zimę uśmierza wiosna, wiosnę lato niszczy. W zimie piecze - w lecie ciecze, a co zima przychłodzi - lato wynagrodzi. Zima starym dokucza, a młodych naucza.

W lutym aura burzliwa - wiosna rychliwa. 

Gdy choinka tonie w wodzie, jajko toczy się po lodzie. 

Gdy zbyt długo jesień trzyma, nagle przyjdzie zima. 

Ze świętą Małgorzatą zaczyna się lato.


   Większość miesięcy ma powyżej setki podanych porzekadeł. Bardzo skromnie prezentują się Październik(50), Styczeń (70), Lipiec (94). Wszystkie zawarte w poście przysłowia zaczerpnięto ze strony wyczytaj.pl.


KALENDARZ CAŁOROCZNY

STYCZEŃ -Kiedy styczeń najostrzejszy, tedy roczek najpłodniejszy.

LUTY -Luty najmniejszy, lecz najdokuczniejszy.

MARZEC - Suchy marzec, mokry maj, będzie żytko jako gaj.

KWIECIEŃ -Kiedy w kwietniu słonko grzeje, wtedy chłop nie zubożeje.

MAJ - Gdy kukułka kuka w maju, spodziewaj się urodzaju.

CZERWIEC-Gdy w czerwcu często pada to w lipcu upały nie lada.

LIPIEC -Miesiąc lipiec musi przypiec i ostatki mąki wypiec.

SIERPIEŃ -Gdy na początku sierpnia skwar trzyma, to nieostra bywa zima.

WRZESIEŃ -Wrześniowa słota, miarka deszczu, korzec błota.

PAŹDZIERNIK -W krótkie dzionki października, wszystko z pola, sadu znika.

LISTOPAD -Jaka pogoda listopadowa, taka i marcowa.

GRUDZIEŃ -Jaki pierwszy dzień miesiąca, taki będzie aż do końca.

   W przysłowiach występują imiona zarówno pospolite jak i te rzadkie, a niektóre już nie używane.

Na Świętego Albina rzadka u ludzi mina, bo post się zaczyna.(jeden z bohaterów „Ślubów panieńskich A. Fredry).

 Dzień świętego Alojzego przyczynia wina dobrego.(mechaniczny chłopiec z „Akademii Pana Kleksa” J. Brzechwa).

Święty Ambroży zimy przysporzy.( Pan Kleks główny bohater „Akademii Pana Kleksa”). 

Gdy Amelia pogodna, będzie jesień dorodna. 

Choć dziś Anastazy, pal w piecu dwa razy. 

Na Świętego Augustyna orka dobrze się poczyna. 

Jak po Benedykcie ciepło, to i w lecie będzie piekło. ;Benedykt groch w polu sieje, Wojciech (23.04) do owsa się śmieje,.; Benedykta Bożą mocą, dzionek już się równa z nocą. (Korczyński, bohater „Nad Niemnem” E. Orzeszkowej”).  

Pankracy, Serwacy i Bonifacy dla drzew wielcy nieboracy.(stary kot z dobranocki „Przygody kota Filemona” autorzy: M. Nejman, S.Grabowski). 

Kiedy na świętą Cecylię grzmi, rolnik o dobrym roku śni.; Święto Cecylii jesień nam umili.(żona Janaprotoplasty rodu Bohatyrowiczów w „Nad Niemnem). 

Od Cypriana aż do Jana (Kapistrana 27.03), gdy pogoda zakichana, to od Jana do Jerzego (23.04) ciągle jeszcze nic nowego, a gdy Jerzy się rozśmieje (rozpogodzi), to za kilka dni znów leje.(Cyprian Kamil Norwid-poeta romantyczny, autor wiersza „Fortepian Chopina”). 

Na Świętego Donata idź po pracę do brata. 

Jeśli deszcz na Eliasza to zgnoi się pasza. 

Jeśli da śnieg Eugenii, to się zima przemieni.(„Eugenia Grandet”,powieść H.Balzaka).

Deszcz w świętego Floriana, skrzynia groszem napchana. 

Kiedy na święty Gaweł słota będzie w lecie dużo błota.("Paweł i Gaweł” wierszowana bajka A. Fredry).

Gerard czasem wróży na to, że z nim przyjdzie drugie lato. Na Gerarda, gdy sucho, zima będzie z pluchą. 

Gdy na Gertrudy zjawią się bociany, to wiosna już rychło nastanie.(z niem. Gerda, bohaterka „Królowej śniegu” J.ch.Andersena). 

Na świętego Gerwazego jest w ogrodzie coś pięknego (Rębajło, postać z „Pana Tadeusza” A.Mickiewicza). 

W Świętej Halszki dzionek nuci już skowronek. 

Hilary zapowiada, jaka pogoda w Wielkanoc przypada.(bohater wiersza J. Tuwima „Pan Hilary”). 

Święty Idzi wiedzie wrzesień, wnet nadejdzie dżdżysta jesień. 

Na Izydora pusta komora. Na świętego Izydora często bywa chłodna pora.; Święty Izydor wołkami orze, a kto go prosi, to mu pomoże. 

Jak już dzień przyjdzie świętego Szymona i Judy, już to zegnać należy z pól bydło do budy. 

Na Świętego Justyna siew się w polu zaczyna. 

Od świętej Klary są już ładne dary.(bohaterka „Ślubów panieńskich"). 

Święty Kajetanie, strzeż od deszczu sprzątanie.(T.K. Węgierski, poeta oświeceniowy, autor „Bajek”)

Gdy Kleofas we mgle chodzi, mokrą zimę zwykle zrodzi.(Ogiński, kompozytor, autor melodii hymnu narodowego). 

Na Świętą Kondę wyrzuć już bondę (zimowe okrycie). 

Mamert i Pankracy ( 12.05) mrozem kwiat poznaczy.(M.Stankiewicz bohater książki O.Borchardta „Znaczy kapitan”). 

Jeśli Maurycy ma jasne lice, to przyprowadzi wnet nawałnicę.; Maurycy jak się śmieje (jest pogodnie), wiater rychło powieje.(A.Beniowski, bohater poematu J.Słowackiego „Beniowski”). 

Norbert, Robert, Medard to bracia młodzi, spodziewajcie się powodzi.; 

Pogoda na Nikodema - cały miesiąc deszczu nie ma.(bohater „Kariera Nikodema Dyzmy” T.Dołegi Mostowicza). 

Co Marek zagrzeje, Pankracy (12.05) wywieje.(pies w dobranocce „Piątek z Pankracym”). 

Jak deszcz na świętego Prokopa, to zgnije niejedna kopa. 

Na święty Protazy każdy się poparzy. Jeśli na świętego Prota(11września) jest pogoda albo słota, to na świętego Hieronima (30.09) deszczyk jest, albo go ni ma.(P.Brzechalski, sługa sędziego Soplicy w „Panu Tadeuszu”). 

Święta Regina mgły rozpina. 

Na święty Roch w stodole groch.; Na święty Roch, jaki dzień, taka noc.(Kowalski, postać z „Potopu” H.Sienkiewicza). 

Gdy w Ruperta niebo jasne będzie, w lipcu takiż czas pogody wszędzie.(forma imienia Robert; serial Rupert Bear” na podstawie komiksu Mary Tourtel). Gdy w Ruprechta jasno, ponoć w czerwcu krasno. 

Od świętej Salomei zima jest w nadziei.(matka J.Słowackiego, autora dramatu „Sen srebrny Salomei”).

 Gdy na Marka pot ocierasz, tak na Serwacego (13.05) kożuch wdziewasz. Gdy słoneczko przed Serwacym (13.05) ciepło już dogrzewa, po Serwacym szron pokryje i kwiaty i drzewa

Święty Szczepan zapowiada jaka pogoda w styczniu wypada. Jaka pogoda w Szczepana panuje, taka na luty nam się szykuje.(Twardoch, pisarz, autor „Morfiny”). 

Pogoda listopadowa taka jak Tytusowa (04.01)(bohater(małpa człekokształtna) serii komiksów „Tytus, Tomek i A'Tomek”, autorstwa H.J.Chmielewskiego). 

Kto sieje jęczmień na Urbana, będzie pił piwo ze dzbana. 

Jak Walenty nie poleje, to na wiosnę masz nadzieję. 

Gdy na Wawrzyńca orzechy obrodzą, to w zimie mrozy dogodzą.; Gdy do Wawrzyńca słota trzyma, do Gromnic (02.02) lekka zima. 

Chociaż Św. Wincenty, jednak szczypie mróz w pięty.(Pol, poeta, geograf, krajoznawca, autor „Pieśni Janusza”). 

Kto sieje tatarkę na Antka i Wita, to mu pięknie powschodzi i zakwita(Stwosz, niem. rzeźbiarz, twórca Ołtarza w Kościele Mariackim w Krakowie).


Na zakończenie kilka przysłów, które mnie rozbawiły;


1.Gabrielu, przyjacielu, nie mroź nas, łysych jest wielu ;

2.Dzisiaj po Walentym, kto nie kocha ten przeklęty.

3.Lepsza Kaśka spracowana, niż Anulka wychuchana.

4. Mądra Kaśka, ale sobie: jeszcze pół garnka ma, a już skrobie.

5.Wtedy Kaśkę za mąż dają, jak się o nią pytają.

;6.W dzień świętego Szczepana rzucają owsem w kapłana.

7.Święta Katarzyna śmiechem, święty Andrzej grzechem.

8.Szczęśliwy, kto na Annę wyszuka sobie pannę.

9.Po świętej Łucji i kot na marchew mruczy.;

10.Czy rok był suchy, czy było błoto, nigdy w Sylwestra nie będzie padało złoto.

11.W dzień świętej Reginy wabią chłopaków dziewczyny.

12.Gust kobiety, łaska pańska i marcowa pogoda zawsze niestałe.

13.Kiedy starzec chory w marcu, będzie zdrów, lecz gdy baba w maju słaba, pacierz zmów.


   Nie tak dawno napisałam, że blogerzy nie lubią długich postów, a dziś znów funduję litanię. Mam jednak nadzieję, że będzie Wam się szybko i miło czytało. Chętnie w komentarzach zobaczę, jakie są wasze ulubione porzekadła dotyczące pór roku lub miesięcy. Jeżeli macie skojarzenia jakiegoś podanego przeze mnie imienia z dziełem literackim, to też z przyjemnością się o tym dowiem.





wtorek, 13 stycznia 2026

NAWAŁ KAR

 

   W roku 2026 karnawał rozpoczął się 6 stycznia, a zakończy 18 lutego w środę popielcową. Dzień po moich 71 urodzinach. W Polsce czas zimowych zabaw, maskarad, pochodów i balów czyli karnawał zwany jest „zapustami” lub mięsopustem”. To okres przygotowania do Wielkiego Postu i oczekiwania na Wielkanoc. Samo słowo Karnawał wywodzi się z języka włoskiego( słowo carnavale tłumaczy się „mięso żegnaj”). W tych dniach,  nie tylko żegnamy się z mięsem, ale dużo się bawimy, a elementem wiodącym jest taniec.

   Każdy z nas ma jakieś niespełnione marzenia. Moim pierwszym było uprawianie łucznictwa. Wynikało ono z zazdrości, bo o 3 lata starsza siostra w Klubie Sportowym „Śląsk”, którego stadion znajdował się niedaleko naszego domu, biegała przez płotki, skakała w dal i wzwyż. Jej nieliczne medale i duża ilość dyplomów, pobudziły moją wyobraźnię. Nie umiem powiedzieć dlaczego wybrałam łucznictwo. W tamtych czasach ani ja ani chyba moi rodzice nie słyszeli o sporcie uprawianym przez niepełnosprawnych, chociaż polski ruch paraolimpijski rozpoczął się w 1960 roku.

   Drugie marzenie, to taniec. W swoim życiu tańczyłam tylko raz. Moi rodzice zostali zaproszeni na ślub córki sąsiadów, z którymi znał się mój ojciec. Panem młodym był zapaśnik, wielkie chłopisko, uroczy człowiek i to właśnie on poprosił mnie do tańca. Byłam nastolatką, ale fakt ten pamiętam do dzisiaj, chociaż nazwisko owego mężczyzny uleciało z pamięci. Nie pamiętam kiedy kupiłam książkę Mariana Wieczystego „Tańczyć może każdy”, przez wiele lat stała na mojej półce, ale albo zagubiła się w jednej z przeprowadzek, albo znalazła innego czytelnika. Nie wiedzieć czemu, parę dni temu sobie o niej przypomniałam. Może dlatego, że karnawał trwa, i moja tęsknota za tańcem także. 



M.S. Wieczysty(1902-1986), był tancerzem, choreografem, wszechstronnym sportowcem(hokeista, pływak, tenisista i piłkarz) oraz pedagog. Był pierwszym propagatorem tańca towarzyskiego w powojennej Polsce. Wniósł ogromny wkład w rozwój szkół tanecznych i w walkę o to, by nauczanie w nich było ujednolicone (Memoriał do Ministra Kultury i Sztuki 1946). 
   W roku 1977 w Szwecji odbyły się pierwsze międzynarodowe zawody tańca towarzyskiego dla osób niepełnosprawnych, a w 1998 w Japonii pierwsze mistrzostwa tańca na wózkach. W Polsce początki tej dyscypliny, to rok 1996. 

   

   Nie były to lata dla mnie dobre, by uczyć się tańca. W 1977 miałam rok do skończenia studiów i martwiłam się, czy znajdę pracę. W latach 1996-1998 robiłam wszystko by wraz z nastoletnim synem przeżyć za 500 zł renty i 400 alimentów. Straciłam nadzieję na znalezienie jakiejkolwiek pracy, by zwiększyć swój dochód. Zmęczyło mnie wysłuchiwanie, że przy takim bezrobociu, nie muszą zatrudnić osoby niepełnosprawnej. Wtedy jeszcze chodziłam o własnych siłach. Wózek stał się moim towarzyszem dopiero w roku 2016.

Turniej tańca towarzyskiego(Wikipedia)


   Dzisiaj nie pokazuje się turniejów tanecznych w telewizji, chociaż Polskie Towarzystwo Taneczne(rok postania1985), organizuje ich corocznie około 300. Jedyną tego typu imprezą jest „Taniec z gwiazdami”, oglądałam tylko pierwszą edycję. Późniejsze nie wzbudzały mojego zainteresowania. Mam dziwne wrażenie, że uczestniczące w tym programie „gwiazdy” bardziej niż o propagowaniu tańca, myślą o lansowaniu siebie i o profitach finansowych jakie wiążą się z uczestnictwem w nim. Dla mnie więcej w tym programie jest akrobatyki niż figur tanecznych. 

   Teraz jestem za stara na taniec na wózku, więc "mięsopust" kojarzy mi się tylko z tłustym czwartkiem, który otwiera ostatni tydzień karnawału i pozwala opychać się pączkami, choć ja wolę chrust czyli faworki.

   Na stronie https://jazzradio.pl/najpiękniejsze -piosenki-do-tańca Sandra Nowicka podaje 8 utworów, które „wyróżniają się chwytliwymi melodiami oraz energetycznymi rytmami, co czyni je idealnymi do tanecznych uniesień

Lambada”– niezwykły hit francusko-brazylijskiej grupy Kaoma. Ten światowy przebój urzeka chwytliwą melodią oraz egzotycznym rytmem, który sprawia, że trudno usiedzieć w miejscu.

Dancing Queen”– kultowy utwór zespołu ABBA z 1976 roku. Jej radosny klimat sprawia, że nikt nie potrafi się oprzeć tańcowi.

I Feel Love”– przełomowy kawałek Donny Summer z 1977 roku. Nowatorska produkcja Giorgio Morodera idealnie nadaje się do energetycznych i żywiołowych tańców.

Dance Me to the End of Love”– romantyczny utwór Leonarda Cohena z 1984 roku, który dodaje emocji każdemu tanecznemu występowi.

(I’ve Had) The Time of My Life”– niezapomniany duet Bill Medley i Jennifer Warnes z filmu „Dirty Dancing”, który z pewnością porwie do tańca każdego.

Takie tango”- utwór zespołu Budka Suflera z 1997 roku, doskonale łączący emocje z rytmem, idealny na każdą imprezę.

Zakręcona”- piosenka Reni Jusis, która zainaugurowała jej karierę w 1998 roku. Energetyczna i wciągająca, staje się hitem na każdej zabawie.

Ona tańczy dla mnie”– przebój zespołu Weekend, który zdobył serca Polaków. Wprowadza radosny nastrój na każdą imprezę, zapraszając do tańca.

   Przyznaję, że i mnie ciało podskakuje gdy słyszę „Lambadę”, „Dancing Queen”, „Dance Me..” czy „Takie tango”. Mam też kilka własnych typów, przy dźwiękach których mogłabym tańczyć, gdybym umiała. Są nimi: „Kaczuchy”, „Walc Embarras”, „Zatańczysz ze mną”, „Tylko mnie poproś do tańca”, "Makarena” i „Despasito”. 

   Czy Wy lubicie tańczyć i czy macie ulubione melodie do tańca, przy których nie potraficie usiedzieć? 

   Pozdrawiam karnawałowo i życzę by ten czas upłynął Wam w rytmie ukochanych melodii.

* Jeżeli zastanawiacie się, gdzie ten tytułowy nawał kar, to go nie ma. Pozwoliłam sobie na mały żart, polegający na przestawieniu sylab w słowie KARNAWAŁ.

czwartek, 8 stycznia 2026

DOBRE I ZŁE...

 

   Nie pamiętam, czy kiedykolwiek w ciągu 10 lat istnienia bloga robiłam podsumowanie roku. Chyba nie. Miniony rok był taki sobie, ani dobry ani zły. Cieszę się, że się skończył, chociaż ten który nastał, przynosi takie wieści, że obawy wzrastają. Co będzie czas pokaże.

   Wrócę do ostatniego tygodnia grudnia 2025 roku. Na dzień przed wigilią mój wózek się zepsuł. Jak na złość 24 grudnia sklepy pierwszy raz były zamknięte. Wszystko wskazywało na to, że zostanę bez sprawnego wózka aż do poniedziałku. Bałam się tego nie tylko ja, ale i moja rodzina. Na szczęście mąż siostrzenicy podziałał i na OLX znalazł nowy. Przyszedł rano i mi o tym powiedział. Po dwóch godzinach przywiózł nowy sprzęt. Próbując usiąść na nim, nie zmieściłam się na siedzeniu i wylądowałam na podłodze. Zanim wezwałam pomoc, próbowałam sama się ratować przed upadkiem, ale tylko złamałam uchwyt przy łóżku. Męska część rodziny musiała mnie podnieść i na nim posadzić. Przez kolejne dni uczyłam się wstawania i siadania, bo choć wózek wyglądał tak jak ten zepsuty, to jest zwrotniejszy i potrafi odjechać jeżeli nie użyję obu hamulców. 

   Święta minęły mi spokojnie, ale w przeddzień sylwestra, zapukała do mnie sąsiadka, mieszkająca obok. Rozmowa z nią, wytraciła mnie z równowagi. Kobieta spytała, czy nie sprzedałabym im swojego mieszkania. Zaskoczyła mnie tak, że zabrakło mi języka w gębie. Oświadczyła, że nie chcą mnie oszukać i dobrze zapłacą, a ja będę mogła spokojnie sobie żyć i „pierdzieć w stołek”. Powiedziałam, że mieszkanie po mnie dostanie chrześniak, więc rozmowa o sprzedaży jest bezprzedmiotowa. Odparła: „to da mu pani pieniądze”. W tym momencie nie wiedziałam, czy kobieta jest głupia czy bezczelna. Nie zapytałam jej ile zaoferowaliby za mieszkanie, bo nie byłam zainteresowana. Przy dzisiejszych cenach mieszkań, to za te ich pieniądze, rodzina nie kupiłaby nawet piwnicy czy balkonu, a co dopiero mieszkanie. Zadałam jej pytanie, gdzie jej zdaniem miałabym postawić ów stołek, w który mogłabym pierdzieć, jeżeli pozbyłabym się mieszkania. Wzdrygnęła tylko ramionami. Ta młoda kobieta, matka dwóch synów (9-cio i 4 letniego), pragnęła by każde dziecko miało swój pokój i dlatego pomyśleli o kupnie mieszkania ode mnie. Przyszła mi wtedy na myśl moja rodzina: na identycznym metrażowo mieszkaniu mieszka moja siostra z córką, zięciem i dwojgiem dorosłych już dzieci. Te dzieci całe swoje dotychczasowe życie spędziły w najmniejszym  pokoju . W ciągu ostatnich 10 lat postawiono naprzeciwko dwa wysokie bloki, więc tam mogliby szukać większego mieszkania. Jednak w nich cena za m2 jest podobno bardzo wysoka, pewnie dlatego sąsiadka nie rozważała sprzedaży swojego mieszkania,  aby kupić większe. Chcąc zakończyć dyskusję, oświadczyłam, że za mojego życia lokal nie jest na sprzedaż, a co zrobią potem spadkobiercy, to już nie moja sprawa.  Koniec złych wieści.

                                      Kartka od Frau Be


   Jednak zanim opisane wydarzenia miały miejsce, spotkały mnie miłe niespodzianki pod choinkę. Jotka i Frau Be przysłały mi życzenia na kartkach przez siebie wykonanych.

                                           Kartka od Jotki


   Natomiast Livia ofiarowała mi książkę „Opowieść dla przyjaciela” wraz z uroczą kartką. Ta książka, autorstwa Haliny Poświatowskiej jest „opowieścią o zachłanności na życie, o miłości, chorobie i śmierci”. Po osobistej stracie, nie jestem jeszcze gotowa na tę lekturę, ale kiedy to się stanie, napiszę Wam o moich doznaniach.


                                                       Kartka od Livii


     Dzisiaj już kończę, życząc Wam, żeby różowy aniołek, którego do kartki dołączyła Frau Be, był opiekunem Was wszystkich.



poniedziałek, 5 stycznia 2026

WRAŻLIWA KOBIETA


 


   W połowie grudnia obiecałam przedstawić tomik poezji „Pierwszy milion nocy". Taki sam tytuł nosi blog, którego autorką jest Margarithes. Trafiłam do Niej przypadkiem, gdy przeglądając własne notki, pod jedną z nich zauważyłam komentarz, na który nie odpowiedziałam. Mowa w nim była o tym, że autor „Bzdetnika” polecił mój blog. Było to dla mnie duże, ale jakże miłe zaskoczenie. W porównaniu z innymi blogerami, mam mało komentujących. Największa liczba takich osób nie przekroczyła dziesięciu. Teraz zwracam uwagę na ilość obserwujących i muszę przyznać, że jestem szczęśliwa, gdy widzę duże liczby pod znakiem „oka”. Czy w nowym roku też tak będzie, czas pokaże.

   Wracając do Margarithes, to cudowny komentarz zamieściła pod moim sylwestrowym postem. Muszę, go Wam pokazać, bo wzruszyłam się najpiękniejszym alfabetem jaki kiedykolwiek udało mi się widzieć.


A – abyś odważnie wchodziła w poranki,

B – brała z życia jasne niespodzianki.

C – czułość niech Cię codziennie spotyka,

D – a droga prowadzi tam, gdzie muzyka.


E-w dłoniach, w myślach i w ciele

F-chwil, które znaczą więcej niż wiele.

G-gestów prostych, lecz bardzo prawdziwych,

H-historii dobrych i życzliwych.


I-intuicji, co nigdy nie myli,

J-jasnych momentów, co długo się śniły.

K-kolorów w świecie i sobie samej,

L-lekkości kroków, gdy dzień się łamie.


M-marzeń, co rosną bez pośpiechu,

N-nadziei, nawet w chwilach oddechu.

O-otwartych drzwi i okien na świat,

P-prawd, które grzeją jak letni wiatr.


R-radości cichej lecz wytrwałej,

S-siły, co płynie z troski i chwały* codziennej,

T- trosk mniejszych niż wczoraj.

U-ważności na każdy krajobraz.


W-wiary w sens drobnych zdarzeń,

Z- zachwytu, który nie zna kalendarzy


  „Pierwszy milion nocy” jest 6-tym zbiorkiem wierszy Małgorzaty Południak. W roku 2012 wydano „Czekając na Malinę” i potem były następne: ”Liczby nieparzyste”, „Mullaghmore”,”Pierwsze wspomnienie wielkiego głodu”, „Podróżowanie w przestrzeni”. Jej opowiadanie znalazło się w roku 2017 w „Antologii współczesnych polskich opowiadań”(FORMA 2017).

   Należy do Wielkopolskiego Oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Jest członkinią Międzynarodowego Stowarzyszenia Projektantów Typograficznych i Instytutu Projektantów w Irlandii. Projektantka graficzna i fotografka. Swoje felietony zamieszcza w kwartalniku literacko-kulturalnym „eleWator”. Prowadzi drugi blog artpub kultura.

   Omawiany zbiór wierszy, to 87 stronicowa książeczka w miękkiej oprawie, zawierająca 65 wierszy. Została wydana przez Wydawnictwo FRONT w Poznaniu w 2024 roku. Jest 14-tym tomem serii wydawniczej SPP(Stowarzyszenie Pisarzy Polskich) i 3-cim serii wydawniczej Biblioteka FRONT/Profile. Redaktorem obydwu serii jest Łucja Dudzińska. Wspominam o tych detalach, dlatego, że pierwszy raz spotkałam się z tymi seriami wydawniczymi. Wraz z zakończeniem pracy bibliotekarki w roku 1989, obcymi stały mi się rynki wydawniczy i księgarski.

   Na blogu "Pierwszy milion nocy" pod jednym z postów, człowiek o nicku „oko”, autor bloga „Lustro” tak napisał w komentarzu: ”nie zawsze wiem, co mogę napisać, bo Twoje wiersze do łatwych nie należą i często zdaje mi się, że ja je spłycam czytaniem.”

   Zgadzam się z Jego wypowiedzią, odnoszę wrażenie, że wiersze zawarte w tomiku są  zapisem myśli autorki, jakie przebiegają przez Jej głowę. Wielu z nich nie czułam, dlatego tak bardzo trudno było wybrać takie, które mogłabym przedstawić. Nie jestem krytykiem literackim, gdy sięgam po książkę, to jestem tylko czytelnikiem.

Różnice


Patrzymy na ileś tam wież. Złote sznurki

wystające z okien. Sierpniowe good morning

unoszące się nad dachami. Okrzyki.

Krzątanina.


Kiedyś takie poranki rozpoczynaliśmy od kawy,

spacerów i rozmów. Tęskniliśmy za wielkim miastem.

W mieście tęsknimy za wiejskim pejzażem.


Bierzesz kartkę do ręki i zwijasz w rulon.

Patrzysz na świat przez otwór wielkości czereśni.

Wypluwasz pestkę za pestką.


Ten wiersz spodobał mi się, bo, mógłby być opowieścią o dniu każdego z nas.


Lęk


Co chciałabym opowiedzieć?

Czytam o plamie na powierzchni,

o wybuchach na dnie oceanu, o górze lodowej,

- może podtopić Irlandię. Zabrnęłam zbyt głęboko.

Pojęcia nie mam, kim chcę być, skoro już jestem,

kim jestem. Nie wiem,


czy potrafię wrócić do pięknych wizji świata.

Tryskać humorem, by energia wibrowała blaskiem.

Strach, że sztuka nic nie zmienia – ani myśli ludzi,

ani działań polityków. Śmierdzące kałuże

z żółtymi otoczkami, niewinność doznań

i szereg omylnych fachowców od środowiska.

Bezradność – uczucie tak rzeczywiste

i bolesne jak okres, który trwa i zawstydza.


    Pijąc poranną kawę, czytam o wydarzeniach na świecie. Też czuję bezradność i lęk, że ta rzeczywistość, którą mamy może zniknąć za sprawą oszołoma, który wywoła kolejną wojnę, obejmującą cały glob.


O daremności


Ziemia przepada. W słonej wodzie

skóra zblednie, później wyschnie,

przemieni się. Powiesz – życie ci spopielało,

rozeszło się wzdłuż i wszerz. Do śmierci

regulujemy zegarki, mówimy o nieskończoności,

godzimy kilka prac – mnóstwo zajęć jednocześnie.

Wymawiamy imiona bogów, błahostek.

Owszem, z drugiej strony mogłam milczeć.

Oglądać seriale na Netfriksie

i spoglądać na następny dzień,

polityczne gadki, reguły.

Sporo w nich pustych dźwięków,

rozciągniętych fraz,

naprężonych łuków,

grzbietów. Straconego czasu.

   Wiersz czytało mi się ciężko z racji zastosowania przerzutni, czyli przeniesienia wyrazów opisujących daną myśl, do następnego wersu.

   Autorka mieszka i tworzy w Irlandii, o Jej zachwycie tym krajem, opowiada(oczywiście moim zdaniem) wiersz


Zdobywanie


Wracam do książek o miastach.

Niedaleko odnajduję wiktoriańskie zabudowy obronne.

Wyobrażam sobie – żołnierze napoleońscy spadają

z warowni jeden po drugim.

W rzeczywistości nigdy tam nie dotarli.

Naiwność, że jesteśmy pępkami świata,

nie przynależy tylko do nas.


Przechadzam się teraz po innym mieście.

Pomiędzy sklepami i kolorowymi bramami.

Gdyby nie Wikingowie, by mnie to nie interesowało,

ale to dzięki nim Dublin wyrósł z bagna.

Liffey dzieli stolicę na dwie części -bogatą i biedną.

W jednej i drugiej mieszkają ludzie,

którzy nigdy nie zapuścili się w przeciwległe części miasta.

Wikingowie byli wszędzie.


Liffey- to jedna z trzech obok Tolki i Doddera, rzeka przepływająca przez Dublin.


   Wiem, że czytający blogi, nie lubią długich postów, chociaż moje zazwyczaj takie są. Jednak każdemu prowadzącemu blog, zależy na tym, by jego notki były  ciekawe i czytane, a nie tylko przebiegane w wzrokiem. W swoich notatkach miałam jeszcze wyszczególnione dwa wiersze, „Osnowa” i „Jakimś cudem”. Zastanawiałam się czy je w tym miejscu zamieścić. Oba są kilku zwrotkowe. Zrezygnowałam z nich, na rzecz recenzji, która kończy post, a mówi o tych wierszach więcej niż ja kiedykolwiek mogłabym powiedzieć.

   
   Moje wrażenia po lekturze wierszy, nie oddają pełnej ich wartości. Dlatego by zachęcić tych, którzy poezję lubią, do zapoznania się ze wszystkimi utworami, przytoczę słowa Łucji Dudzińskiej, która na tylnej okładce napisała „Szósty zbiór wierszy Małgorzaty Południak, „Pierwszy milion nocy”, to wyjątkowe połączenie autorskiego opracowania typograficznego z poezją, która ukazuje złożony splot codziennych doświadczeń – tych przeżytych, zaobserwowanych i wyobrażonych.[...] To poezja intelektu i uważności, zakorzeniona w specyficznej dla Małgorzaty Południak dykcji, w której abstrakcyjne myślenie łączy się z wyraźnym zmysłowym odbiorem rzeczywistości. Wnikliwy czytelnik zanurzy się w gęstwinie szczegółów, wplątany w sytuacje, które skłaniają do refleksji nad nieuchronnym cyklem życia, jego utopijnymi wizjami i filozoficznymi rozważaniami nad zmiennością świata.”