Miałam fantastycznych dziadków. Szczególną rolę w moim życiu odegrała Babcia Helena. Zawsze traktowała mnie jak normalne dziecko. Moi rodzice też byli dobrymi dziadkami. Wnuczka i wnuczek wspominali ich często. Mnie niestety nie było dane zostać babcią, czego bardzo żałuję, ale życie napisało swój własny scenariusz.
Wszystkim Babciom i Dziadkom urzędującym w sieci i tym poza nią, składam życzenia: zdrowia, sił witalnych i dużej cierpliwości, bo jak mawiała moja matka "ile cierpliwości, to tyle mądrości".
* dziękuję autorom memów, że zamieszczając swoje prace w internecie, umożliwili mi pokazanie ich w moim poście.




Memy świetne, tak faktycznie jest!
OdpowiedzUsuńDziękuję za życzenia, siły i cierpliwość przydadzą się, bo trzeba nadążać za wnukami:-)
Ja też miałam wspaniałych dziadków, zwłaszcza ze strony taty.
Napisałaś "wnukami", czyżby Leoś doczekał się siostrzyczki? Pozdrawiam całą rodzinkę.
UsuńNie, nie, tak mi się napisało ogólnie...
UsuńPiękne święto Babci i DZiadka i fajne memy zamieściłas. Ale ja muszę, bo się udusze napisać znany mi wierszyk, nie dla wnuków.
OdpowiedzUsuńW dolinie, pod Rabka
Kąpali się dziadek z babka.
Ona mu leżała
Do góry kuciapka
Nie żal mi tej babki
Ino tej kuciapki
Bo bym se z niej zrobił
Piorecko do czapki
Hej!
Niby wierszyk, zresztą świetny, ale mi to wygląda na ludową przyśpiewkę. Na szczęście dzieci nie czytają mojego bloga, więc morale wnuków nie ucierpi. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie.
UsuńDziadkom ze strony taty zawdzięczam szczęście, które do dziś wspominam z łezką tęsknoty w oku.
OdpowiedzUsuńMieszkaliśmy razem: mama, tato, brat taty, no i najważniejsi w domu - babcia i dziadek.
Gdy się urodziłam, rodzice postanowili oddać mnie do żłobka. Po 1 dniu pobytu zachorowałam, po czym dziadek powiedział znamienne słowa: "Nie dam dziecka na zmarnowanie!" i zabronił posyłać mnie do placówki. Rodzice pracowali, a ja byłam z dziadkami, którzy się mną opiekowali. Do przedszkola z tego samego powodu nie chodziłam, w końcu pójście do zerówki dziadkowie musieli przeboleć. Babcia codziennie czesała mi warkocze i wiązała kokardy, które wcześniej pracowicie prasowała, a potem odprowadzała mnie do szkoły, dopóki nie zaczęłam chodzić tam sama. Dziadek zwykł mawiać z dumą, nawet jeszcze, gdy już byłam dorosła: "moja pierwsza wnuczka". Moja mama do dzisiaj wspomina ich jako najlepszych ludzi na świecie. Bo tak, byli niesłychanie dobrzy.
Dziadkowie ze strony mamy mieszkali po drugiej stronie ulicy. Babcia była delikatna i elegancka jak moja mama, miała nienaganne maniery, których lekcje odebrała w domu rodzinnym. Tego samego uczyła swoje córki, a potem wnuki i prawnuczkę. Dziadek był z domu trójjęzyczny, robił tłumaczenia, udzielał lekcji, był wielkim erudytą o imponującej wiedzy. Tato żartował niby z teściów, ale szanował ich, zwłaszcza dziadka. Byli ze mnie dumni, zwłaszcza babcia miała słabość do rozgłaszania mojej chwały (tj. sukcesów w nauce) na pół miasta 😀
Dziadkom zawdzięczam wielki kapitał: szczęśliwe dzieciństwo.
Piękny komentarz, aż mnie się łezka w oku zakręciła. Moje dzieciństwo, też mogę nazwać szczęśliwym, jeżeli uznamy, że kończy się ono w wieku 12 lat, bo wtedy zmarła babcia. Uściski dla Ciebie i Mamy, bo wszak ona też jest Babcią Dzieciątka.
UsuńPrzypomniało mi się, że babci i dziadkowi ze strony taty poświęciłam kiedyś wiersz i jeżeli go wygrzebię, to nie omieszkam tutaj zamieścić.
UsuńTym samym dziadkom poświęciłam fotoksiążkę ze wspomnieniami o ich młodości i życiu w wieku starszym przez pryzmat mojego dzieciństwa. Sprezentowałam egzemplarze rodzinie. Wujek czytał do rana i płakał, o czym powiedział mi na drugi dzień.
Znalazłam ten wiersz. Napisałam go 12 lat temu, aż się dziwię, że tak dawno.
UsuńPamięć
Mijają lata,
milknie żałoba –
pamięć nie przemija
Śnią mi się czasem,
łagodnie uśmiechnięci,
jak dawniej
pobrzękujący garnkami,
dowcipkujący,
gościnni,
ciepli
Babcia
miała takie przejrzyste oczy
czysty błękit
łagodny
uśmiech w spojrzeniu
Dziadek
z chochlikami w oczach
z półkpiącym uśmiechem
wypuszczał ustami
błękitne kółka dymu
gwar
wąskiej i skromnej kuchni
zabrałam z sobą w podróż
będzie mi towarzyszył
do końca
30 października 2014 r.
Bardzo wzruszający wiersz i fakt, że ujęłaś to w tę formę. Dziękuję.
UsuńCiekawe memy.
OdpowiedzUsuńMiałam wspaniałych dziadków. Tych że strony taty jednak słabo pamiętam.
I u mnie dzisiaj powiało wspomnieniami.
Pozdrawiam serdecznie
Ja nie poznałam dziadków ze strony ojca, bo zmarli przed moim urodzeniem. Druga żona dziadka nie pałała miłością do rodziny pasierba. Za to babcia ze strony mamy, okazywała mojemu ojcu wiele serdeczności i bardzo go szanowała. Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Pozdrawiam.
UsuńTych ze strony taty pamiętam tylko trochę. Odeszli zanim poszłam do szkoły
UsuńZapraszam również na moją rocznicową opowieść:)))
Dziadków niestety nie zdążyłam poznać. Ale babcie doskonale pamiętam. Spędzałam u nich wakacje przez kilkanaście lat. A było to w Rzeszowie.
OdpowiedzUsuńTeraz -jak wiesz sama jestem babcią. I moje wnuki już duże bardzo...
Wnuki duże, ale kochające i w książce uwiecznione. Miejmy nadzieję, że gdy sami będą dziadkami, to przekażą wnukom te wartości, które sami otrzymali. Dziękuję za komentarz i odwiedziny. Pozdrawiam serdecznie.
UsuńDziękuję za życzenia. :) napisałam kilka krótkich opowiadań o moich dziadkach, a raczej moje wspomnienia z nimi :* tak ku pamięci
OdpowiedzUsuńPo przeczytaniu wiersza Frau Be i Twojego komentarza, zaczynam żałować, że nie byłam tak wspaniała jak Wy, by ich upamiętnić. Do miłego.
UsuńZawsze możesz napisać. Moje wspomnienia rozpisałam w minionym roku, więc nie żałuj, napisz.
UsuńNie mam tak lekkiego pióra jak Frau Be i Ty. Poza tym, wszystkie moje teksty i tak po mojej śmierci(a więc i pamięć o dziadkach), wyląduje w śmietniku, bo moja rodzina nie lubi wspomnień, a ci którzy przejęli majątek dziadków też nie darzą ich miłością. Smutne, ale boleśnie prawdziwe. Pozdrawiam.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńMnie od 4 roku życia wychowywali rodzice mojego ojca, bo moi rodzice gdy skończyłam rok stwierdzili, że jednak się nie kochają i każde poszło we własną stronę. Ojciec to w ogóle wyjechał z Warszawy, ja przez pierwsze 3 lata byłam na przemian albo u matki albo u rodziców mego ojca i gdy skończyłam 4 lata zostałam już u nich na zawsze. A z rodzicami miałam tak nikły kontakt, że na babcię mówiłam mama, a na dziadka tata. I tak zostało do końca ich życia. Moi rodzice spotkali się po 20 latach od rozwodu (z racji mojego ślubu) i wzajemnie się obgadali informując mnie co jedno o drugim myśli. Tyle tylko, że to mnie zupełnie nie obchodziło.
OdpowiedzUsuńŻeby zachować pracę, po urlopie macierzyńskim wróciłam do niej, a syn mieszkał u moich rodziców. Ja dojeżdżałam na weekendy i było mi przykro, gdy pewnego dnia usłyszałam, że Kornel mówi do babci mamo. Więc chyba wiem, jak mogłaś czuć się jako mała dziewczynka. Dobrze, że dziadkowie okazali się wspaniałymi ludźmi. Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Pozdrawiam serdecznie.
Usuń