Wstęp do poniższego tekstu napisałam w 2016 roku. W oczekiwaniu na finały siatkarskiej Ligi Narodów, postanowiłam go dokończyć.
Jest takie przysłowie „czego głuchy nie dosłyszy, to zmyśli”. Na mój własny użytek powinnam je sparafrazować i brzmiałoby ono ”czego nie dowidzę, to przekręcę”. Korzystając z listy blogów u Zante, trafiłam na blog „Moje-ponad 50”. Jego autorem jest Antoni Relski(wtedy piszący na Onecie). Czytając kilka dowcipnych postów Antoniego, szukałam w zakamarkach pamięci odpowiedzi na nurtującą mnie myśl ,skąd znam to nazwisko? Zamieniając „e” na „o” i błędnie odczytując nick Antoniego, „zrobiłam” z Niego ROLSKIEGO. Po zamknięciu laptopa, doznałam olśnienia.
RENA ROLSKA-piosenkarka i aktorka estradowa (1932-2024).Właściwie nazywała się Regina Rollinger-Jonkajtis. Odznaczała się nieprzeciętną urodą, a popularnością dorównywała Ludmile Jakubczak, Irenie Santor czy Marii Koterbskiej. W swoim repertuarze miała takie przeboje jak:” Na Francuskiej”(1959), „Nie oczekuję dziś nikogo”(1960), „Piosenka prawdę Ci powie”(1961). Najbardziej podobały mi się:, „Ej Piotr”(1966), „Gdy w ogrodzie botanicznym zakwitną bzy”, bo ilekroć słyszałam te piosenki, powracały wspomnienia szczęśliwych chwil. Kariera estradowa trwała od 1959 do 1981, gdzie dała ostatni koncert w Sali Kongresowej. W Polsce występowała w kabaretach(„Pineska” i „Dreszczowiec), „Podwieczorku przy mikrofonie” oraz w Teatrze Syrena. Poza występami na festiwalach w Opolu i Sopocie, wyjeżdżała na tourne'e do Stanów Zjednoczonych, Kanady, Belgii, Austrii, Mongolii i państw demokracji ludowej. Dwukrotnie przyznano Jej nagrodę Polsko-Amerykańskiej Agencji Artystycznej „Złoty mikrofon”. Po 1981 zajęła się metaloplastyką i inkrustacją w drewnie.
Ludzie z mojego pokolenia pamiętają wielki przebój „Złoty pierścionek”. Piosenkę w swoim repertuarze miała także Irena Santor.
Złoty
pierścionek, złoty pierścionek na szczęście,
Z
niebieskim oczkiem, z błękitnym niebem, na szczęście.
Złoty
pierścionek kataryniarza jedyny,
Na
moje szczęście, na szczęście każdej dziewczyny.
(Tekst
pochodzi z https://www.tekstowo.pl/rena-rolska/zloty-pierscionek
)
W roku 1975 lub 76 dostałam złoty pierścionek od pierwszego chłopaka, takiego „na poważnie”. Niestety nie miałam szczęścia do mężczyzn, a może w ogóle w życiu, bo Jerzy poznał inną i możliwe, że pierścionek z szafirem trafił na Jej palec.
Piosenkę „Gdy w ogrodzie botanicznym zakwitną bzy” napisano w 1929, a jej pierwszym wykonawcą był Tadeusz Fabiszewski. Przypomniana w 1959 roku piosenka, była jedną z moich ulubionych, bo warszawski Ogród Botaniczny był jednym z najchętniej przeze mnie odwiedzanych miejsc po przeprowadzce z Wrocławia do Warszawy.
Gdy Rolska śpiewała piosenkę „Ej Piotr!” miałam 11 lat i serce nie biło dla żadnego chłopaka. Minęło zaledwie kilka lat, gdy w pamięć zapadł mi licealny kolega Piotr H. Wysoki, dobrze zbudowany, mógł podobać się dziewczynom. Wkrótce po maturze spotkaliśmy się w Warszawie, w bramie bloku, w którym mieszkałam z rodzicami. Okazało się, że On odwiedzał swoją ciocię, mieszkającą na I piętrze. Było to nasze jedyne warszawskie spotkanie. Po latach dowiedziałam się, że zamieszkał w Berlinie.
Aż
raz się śmiał Piotr, tak jak zwykł, a obok przeszedł ktoś.
I
jeszcze z nas nie wiedział nikt, że to jest właśnie to.
A
Piotr zrozumiał wszystko w lot i minął dzień czy dwa,
I
każdy widział z nas, że Piotr dziś inne oczy ma...
Ej,
Piotr, ej, Piotr, skąd ty masz te oczy?
Ej,
Piotr, ej, Piotr, ktoś cię zauroczył?
Masz
w oczach łzy - dobrze ci tak, Piotrze!
No,
powiedz mi, kto ci te łzy otrze?
Ej,
Piotr, ej, Piotr, ej, Piotr...
Straszny
z ciebie łotr!
(Tekst
pochodzi zhttps://www.tekstowo.pl/rena-rolska/ej-piotr
)
Przedstawiłam dzisiaj Panią R, a za kilka dni opiszę Wam, wymienionego we wstępie tej notatki Pana R czyli Antoniego Relskiego.

Iwonko, przeczytałam z zainteresowaniem, choć akurat Renę Rolską pamiętam słabo. Ze starszych piosenkarek lubię wspomnianą przez Ciebie Irenę Santor, a zwłaszcza piosenkę "Już nie ma dzikich plaż". Znalazłam jednak nasze punkty wspólne. Po pierwsze, istnieją piosenki, które natychmiast wyzwalają wspomnienia tego, co było cudowne. Po drugie, nie mam szczęścia do mężczyzn. No i po trzecie - nie mam szczęścia w życiu. 😢
OdpowiedzUsuńIrena Santor i Sława Przybylska należy do tego samego pokolenia wykonawców powojennych. Bardzo lubię piosenki przez nich wykonywane i dlatego od czasu do czasu przypominam sylwetki tamtych piosenkarzy. Co do naszych punktów wspólnych, to nie zupełnie tak jest. U każdej z nas brak szczęścia do mężczyzn miał inne podłoże. Mnie mężczyźni porzucali, bo woleli wiązać się na stałe ze zdrową kobietą, a Ty zostałaś wierna mężczyźnie, w którym zakochałaś się od "pierwszego wejrzenia". Żaden następny nie sprostał wymaganiom, bo nie był nim. Po dłuższym zastanowieniu doszłam do wniosku, że może jednak małe szczęście w życiu miałyśmy, bo Ty masz córkę, a ja przez 40 lat byłam szczęśliwa dzięki synowi. Niechaj Wam obu się wiedzie jak najdłużej. Uściski.
UsuńBardzo lubię wracać do wspomnień, może z racji wieku mam już do tego prawo. Pamiętam ją z kilku romansów jak Serce na śniegu. Lubię ten gatunek muzyczny
OdpowiedzUsuńJeżeli prawo do wspomnień przychodzi z wiekiem, to faktycznie mamy swoje lata.. Chociaż starsza ode mnie siostra nie lubi wspominać. Żyje dniem dzisiejszym i chyba nawet nie robi planów na przyszłość. Zawsze potrafisz mnie czymś zaskoczyć-tym razem "sercem na śniegu". Odnalazłam na YT utwór i okazało się, że ja znałam go pt. "Trojki dwie". Pozdrawiam serdecznie.
UsuńNo i oczywiście masz moją zgodę . Formalnie na blogu pod Twoim komentarzem
OdpowiedzUsuńO, to mnie cieszy, przeczytam z wielką chęcią!
UsuńJeśli chodzi o panią Renę Rolską to średnio kojarzę, wymienione piosenki słyszałem, jednak aż tak wiele nie wiedziałem o niej jak piszesz w tej notce. Też chyba wolę Irenę Santor, podziwiam jaką ma pamięć, jak potrafi konstruować wypowiedzi. Aż człowiek sobie życzy, żeby po pierwsze dożyć takiego wieku, a po drugiej w takiej formie.
OdpowiedzUsuńCo do przekręcania jakichś rzeczy to zdarza się każdemu. Ważne, żeby ostatecznie dojść do właściwych wniosków/celu. A przy okazji można wpaść na pomysł na notkę. :)
Pozdrawiam!
Mozaika Rzeczywistości.
Chciałam napisać, że tak wspaniały wiek osiągają ludzie, którzy mieli lżejsze życie od przeciętnego Polaka. Jednak przed chwilą przeczytałam post "anabell", która ma 83 lata, a łatwego życia nie miała. Więc może długie życie, dobra pamięć, mają związek(większy niż bym chciała) z genami. Kiedy zaczęłam prowadzić blog(rok2009 blogomania), miałam opracowane tylko posty dotyczące mojej rodziny. Reszta jest wynikiem inspiracji. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.
UsuńNie wiem, czy miałam szczęście do mężczyzn, ale przeżyłam z jednym 55 lat i 2 dni, choć w dniu ślubu wcale nie byłam pewna czy ja się nadaję do stałego związku i czy się sobie wzajemnie nie znudzimy np. po roku. Po latach jestem pewna,że uratowało nas to, że na początku nie mieliśmy własnego mieszkania a w wynajętym nie chcieliśmy się rozmnażać i dziecko pojawiło się dopiero w 12 lat po ślubie, bo wpierw czekaliśmy dłuuugo na mieszkanie a potem chcieliśmy się nim nacieszyć i wszystko sobie poukładać, czyli czyli normalnie, bezstresowo pożyć. Poza tym oboje byliśmy szalenie odporni na różne "dobre rady" z zewnątrz i zawsze tworzyliśmy wspólny front.Małżeństwo wcale nie jest "rzeczą " lekką,łatwą i przyjemną" niczym muzyka rozrywkowa, wymaga od obojga całego oceanu zrozumienia, dobrej woli i obustronnych ustępstw. A wszak każdy z nas wynosi z rodzinnego domu inny wzorzec i inne
OdpowiedzUsuńprzyzwyczajenia. Serdeczności Iwonko!
Staż małżeński imponujący i po prostu odnaleźliście się w korcu maku. Albo młodo wyszłaś za mąż, albo miałaś szczęście nie tylko do męża ale i jego rodziny, że dziecko pojawiło się po 12 latach. Niestety zbyt często się zdarza, że dziecko jest pierwsze, a ślub, to konsekwencja jego spłodzenia. Zgadzam się, że małżeństwo powinno opierać się na przyjaźni, szacunku i tego o czym napisałaś. Mam nadzieję, że wzorzec jaki Twoja córka wyniosła z rodzinnego domu i Jej zagwarantuje długie, szczęśliwe życie. Tego Twojej Rodzinie życzę. Dziękując za super komentarz, pozdrawiam serdecznie.
UsuńNiektóre piosenki pamiętam, a i wykonawczyni pięknej urody!
OdpowiedzUsuńZ równą ciekawością poczytam o panu R.
Mam nadzieję, że nie zawiodę Twoich oczekiwań, bo Pan R wart jest lektury, nie tylko mojego postu, ale przede wszystkim jego własnych tekstów. Pozdrawiam serdecznie.
UsuńDawnych piosene
OdpowiedzUsuń,
lekkich,łatwych i przyjemnych nie bardzo lubię. Wolę te śmiertelnie poważne, tragiczne np. ta ostatnia niedziela,miłość pali jak słońce itd, kochankowie z ulicy Kamiennej, teksty Osieckiej,piosenkę francuska ,Okudzawe i Wysockiego
Żeby wysłuchać tekstów poważnych(uwielbiam Edytę Geppert), to potrzebuję odpowiedniego nastroju. Natomiast piosenki łatwe i przyjemne jak je nazywasz, są dobre dla kogoś mającego dobry humor, ale i dla tego, któremu mogą go poprawić. Uściski.
Usuń