niedziela, 30 sierpnia 2026

BO ŚMIECH TO ZDROWIE !

 

   Na początku tego roku dzięki sugestii Ultry, wpłaciłam dobrowolny datek na STOWARZYSZENIE ARTYSTÓW I SYMPATYKÓW PIWNICY POD BARANAMI. Korzyść dla mnie była natychmiastowa, Prezes Stowarzyszenia obdarował mnie książką i dwiema płytami CD. Do kompletu miało być też zaproszenie na spektakl „Czy mnie jeszcze pamiętasz. Piosenki Marka Grechuty i Ewy Demarczyk”. 15 maja, w ramach obchodów 70-lecia istnienia „Piwnicy pod Baranami” ten program   był wystawiony  w Teatrze Roma. Z powodów zdrowotnych nie mogłam wziąć w nim udziału, czego bardzo żałuję.

   
   W piwnicach pałacu „Pod Baranami”, Piotr Skrzynecki, Bronisław Chromy i Krzysztof Penderecki, założyli kabaret, który miał służyć krakowskim studentom. Pomimo trudności kabaret działa do dziś, a tworzyli dla niego i brali udział najwybitniejsi aktorzy, kompozytorzy i śpiewacy. O działalności napisano kilka książek, jedną z nich autorstwa Wacława Krupińskiego „Głowy piwniczne” dostałam w prezencie. Jest to drugie wydanie z roku 2016(pierwsze było w 2007).

    Wydanie 2007



WACŁAW KRUPIŃSKI, to absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dziennikarz zajmujący się tematyką związaną z estradą, teatrem i literaturą. Debiutował na łamach dwutygodnika „Student”. Jest kierownikiem działu kultury „Dziennika Polskiego” oraz autorem 6 publikacji:

„Zbigniew Wodecki. Pszczoła, Bach i skrzypce”. „Zbigniew Wodecki. „Tak mi wyszło”(współautor Kamil Bałuch).


„Kulturałki czyli lustro. Felietony z „Dziennika Polskiego z lat 2000-2007”,

„Cytaty z młodości. Rozmowy Wacława Krupińskiego z ludźmi kultury”,



 „Jan Kanty Osobny. Jan Kanty Pawluśkiewicz w rozmowie z Wacławem Krupińskim” , 

„Moje woperowstąpienie. Rozmowy z Jadwigą Romańską”.


GŁOWY PIWNICZNE”-”legendarny kabaret widziany i opisany przez artystów. Opowieść Wacława Krupińskiego, powstała z jego rozmów z artystami Piwnicy, to barwna anegdotyczna, miejscami bardzo osobista historia kabaretu – historia tworzących go ludzi, ich wzajemnej relacji, przyjaźni, oczekiwań, a także rozczarowań i pożegnań. Wzbogacona licznymi fotografiami, rysunkami piwnicznych artystów, tekstami piosenek, skeczy oraz monologów jest zaproszeniem do świata magicznych krakowskich kabaretowych wieczorów.”

   Książka zawiera opisy 25 osób, z których ja znam tylko 9 i to ze słyszenia, bo Ich wkład w kulturę PRL-u i lat 1989-2026 był ogromny. Rozdział „Między gazetą a filmem” poświęcony jest Zbigniewowi Preisnerowi, który w Piwnicy śpiewał „A to wszystko miało trwać najwyżej pięć lat, a może mniej”.

   Dwie płyty CD, to „Pieśni i hymny Piwnicy pod Baranami”, zawierająca 14 utworów i „Piwnica pod Baranami świątecznie.”-zapis koncertu z 20 grudnia 2006 roku w Filharmonii Narodowej, na który złożyło się 16 utworów.

   Książce i płytom poświęcę osobne posty, można więc ten dzisiejszy uznać za wstępniak do cyklu o kabarecie nad kabaretami.

    Wczoraj oglądałam "Świętokrzyską Galę Kabaretową" we fragmentach. Uczciwie mówię, że nie wiedziałam czy płakać czy przełączyć. Występowało kilka kabaretów(Kabaret Skeczów Męczących, Kabaret Nowaki, Kabaret Moralnego Niepokoju, Kabaret Młodych Panów, Kabaret Smile, Kabaret K2), ale skecze żadnego z nich nie rozbawiły mnie tak prawdziwie. Nie wiem czy moja reakcja, to dowód na mój brak poczucia humoru czy potwierdzenie znanego powiedzenia "ciemny lud to kupi". 

 Tak to wydarzenie zapowiadały gazety

[Telemagazyn]: "Świętokrzyska Gala Kabaretowa to jeden z najważniejszych punktów Festiwalu Magiczne Zakończenie Wakacji 2026. W ostatni weekend sierpnia Amfiteatr Kadzielnia w Kielcach ponownie wypełni się tysiącami widzów, a na jednej scenie spotkają się artyści reprezentujący różne oblicza polskiego humoru – od inteligentnej satyry i celnych obserwacji rzeczywistości, przez humor obyczajowy, aż po brawurowe parodie i improwizację.

Nie zabraknie premierowych skeczów, zaskakujących sytuacji i żartów przygotowanych specjalnie na ten wyjątkowy wieczór."

[Echo dnia];" Publiczność Kadzielni bawiła się do późnego wieczoru.

Widzowie zgromadzeni w amfiteatrze i na terenie wokół niego przez cały wieczór reagowali śmiechem i gromkim aplauzem. Kolejne występy przyjmowane były entuzjastycznie, a artyści rozgrzali publiczność do czerwoności." 

     Czy ktoś z Was miał przyjemność gościć w "Piwnicy Pod Baranami"? A może pomimo tego, że telewizor, to nie jest Wasz ulubiony sprzęt domowy oglądaliście Galę?.

16 komentarzy:

  1. Nie miałam przyjemności gościć w Piwnicy, za daleko, a gdy bywałam w Krakowie, to jeden dzień z Zawoi.
    Kabarety oglądam rzadko, kiedyś faktycznie humor kabaretowy był niezły, teraz to głównie wygłupy, dziwne miny, zbyt dosłowne skecze, nawet operowanie nazwiskami.
    Jedynie Neonówka jako tako daje radę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiałam Dziewońskiego, Kobuszewskiego, Kabaret Starszych Panów i Kabaret Olgi Lipińskiej. Nigdy nie mogłam się przekonać do J.Pietrzaka. Występy Neonówki oglądałam tylko sporadycznie i niewiele pamiętam, ale może odświeżę sobie na YT. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie. Cieszę się, że wypad w Karkonosze okazał się tak udany.

      Usuń
  2. W Piwnicy Pod Baranami" nigdy nie byłam, ale gdyby mi się to z jakiegoś powodu przytrafiło, to nie byłoby to "goszczenie z przyjemnością", tylko raczej z nieprzyjemnością. Tego rodzaju klimatu bardzo nie lubię. Nie znoszę Demarczyk, źle znoszę Grechutę i tak mogę wymieniać dalej. Żadnych Skrzyneckich, Turnau'ów, Długoszy, Szałapaków i w ten deseń. Na dobicie - kabaretów też nie cierpię, są głupie, prymitywne i nieśmieszne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzykrotnie wstawiałam odpowiedź, ale były problemy z publikacją. Nawet myślałam, że cenzorom nie spodobała się treść, więc zablokowali. Uwielbiam filmy przedwojenne, bo w komediach królował humor słowny i wspaniała muzyka. Lubiłam kabarety PRL-u(poza "Egidą" Pietrzaka), bo musiały oszukać cenzurę, by przemycić niepopularne, ale ważne treści. Lubię piosenkę aktorską. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Nic z tych rzeczy, ale zaproszono mnie do Krakowa i Rzeszowa na dwa urocze spotkania, więc przyjrzę się Piwnicy i opiszę moje wrażenie. Również całą wyprawę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A priori witam w Rzeszowie 😉

      Usuń
    2. Jak rozumiem, owe spotkania w 2027 roku. Życzę aby były udane i z niecierpliwością czekam na relację. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Genius loci -magiczne miejsce na mapie artystycznego Krakowa., w samym sercu miasta, na Rynku Głównym , w dawnym pałacu Potockich. Przy wejsciu wita Piotr Skrzynecki, figura odlana z brązu, tak jak zawsze witał piwnicznych gości , w słomkowym kapeluszu i z nieco cynicznym uśmiechem.
    Ewa Demarczyk - czarny anioł piwnicy, Mieczysław Święcicki - książę nastroju, Anna Szałapak- biały anioł piwnicy, Jacek Wójcicki, Marek Grechuta i wielu, wielu innych.
    "Przychodzimy, odchodzimy
    Leciuteńko, na paluszkach
    Szczotkujemy , wycieramy ,
    Buty nasze, twarze nasze..
    Aby śladów nie zostawić,
    Aby śladu nie zostało...
    Tak śpiewali swoj piwniczny hymn, ci ktorzy odeszli i ci , ktorzy jeszcze trwają...
    W Piwnicy byłam wielokrotnie i za każdym razem było to dla mnie wielkie przeżycie i ogromna przyjemność i wiele cudownych, zabawnych sytuacji i wzruszeń. Jako mieszkanka Krakowa, od urodzenia, znałam wielu artystow, nie tylko ze sceny. kiedy Piwnicę oficjalnie zamknięto, dzięki kilku zniewolonym umysłom, do środka można było się dostać przez autentyczne piwniczne okienko, pokonać węgiel i drewno, które tam leżały i dotrzeć do małej salki ze sceną. I tam był teatr, słowo, piosenka i wzruszenie.





    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za piękny i obszerny komentarz. Cieszę się, że Krakowianie tak doceniają artystów "Piwnicy pod Baranami". Żałuję, że sama nie będę miała okazji zakosztować tej atmosfery. Uściski.

      Usuń
  5. Podzielam Twoją fascynację "Piwnicą pod Baranami".
    Mam do nich znacznie bliżej niż Ty a i tak byłem tylko kilka razy. Teraz ze względu na lokalizację na dam rady iść z żoną, a sam nie pójdę. Nie honorowo. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych kilku razy zazdroszczę. Mamy w Warszawie "Stodolę", ale w niej też nie byłam. Może dlatego, że tam przeważa jazz, a to nie jest moja ulubiona muzyka. Twoja żona pomimo wózka i tak uczestniczy w życiu kulturalnym Krakowa, a ja w warszawskim nie. Za to Ją podziwiam. życzę Wam wielu wspólnych ciekawych imprez. Ukłony.

      Usuń
  6. Piwnicę pod Baranami obejrzałam tylko z daleka. a tak naprawdę nigdy nie byłam fanką jej programów, ani wielbicielką wykonawców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam możliwości obejrzeć tego miejsca nawet z daleka. Programów "Piwnicy ..." też nie znam, ale na śpiew Anny Szałapak uwagę zwróciła mi Liwia, a w telewizji słyszałam Mieczysława Święcickiego, Jacka Wójcickiego, Grzegorza Turnau'a, Marka Grechutę i Ewę Demarczyk. Lubię piosenkę poetycką. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam,

      Usuń
  7. Posążek Piotra Skrzyneckiego przed kawiarnią "Vis a vis " odwiedzam i pogłaskuję za każdym pobytem w Rynku Głównym. Za każdym razem uśmiecham się do niego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnym razem pogłaszcz posążek i uśmiechnij się też za mnie. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam.

      Usuń