Dzisiaj 4 października obchodzimy Światowy Dzień Zwierząt. Nie pamiętałabym zapewne o tym święcie, gdyby nie post Stokrotki http://stokrotkastories.blogspot.com/2021/10/dzisiaj-bedzie-o-myszkach.html. Ja za tymi zwierzątkami nie przepadam,a kojarzą mi się one głównie z legendą o Popielu i „Myszeidą” poematem heroikomicznym Ignacego Krasickiego.
Kiedy mamy na myśli myszy, to nieodłącznie kojarzy się z nimi
kot, którego ludzie zazwyczaj trzymali w domach, by za nich
rozprawiał się z tymi nieproszonymi gośćmi przychodzącymi z pól,
by w domostwach przetrwać zimę. O kotach powstało wiele bajek i
innych utworów. Ja pierwszego kota poznałam chyba w bajce Charlesa
Perraulta „Kot w butach”. Nieco później, gdy już potrafiłam
czytać doskonale wiedziałam co czuje bohater książeczki
Stanisława Jachowicza „Pan kotek był chory”.
Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku,
I przyszedł kot doktór: «Jak się masz koteczku!»
«Źle bardzo…» i łapkę wyciągnął do niego.
Wziął za puls pan doktór poważnie chorego,
I dziwy mu śpiewa: «zanadto się jadło,
Co gorsza, nie myszki, lecz szynki i sadło;
Źle bardzo… gorączka!
źle bardzo koteczku!
Oj długo ty, długo poleżysz w łóżeczku,
Dzięki mojemu synowi zaprzyjaźniłam się z Filemonem, bohaterem filmu animowanego. Autorami książki pod tytułem „Przygody kota Filemona” są: Marek Nejman i Sławomir Grabowski.
Bardzo niemiłe spotkanie w życiu miałam z kotem wyciągniętym przez podwórkowych chłopaków z blokowego śmietnika. Złapali oni to przestraszone zwierzę i rzucili mi je na klatkę piersiową. Kot podrapał mi twarz i przewrócił, a ja zapamiętałam tylko to, że pyszczek miał obsypany czymś białym i że czmychnął przede mną i swymi oprawcami za wieżowiec. Nie wykluczone, że to właśnie zdarzenie miało wpływ na moją niechęć do trzymania kota jako zwierzęcia domowego.
W najmłodszych latach, czyli do 6 roku życia przebywałam najwięcej u dziadków na wsi i tam poznałam różne zwierzęta. Pierwszym był ukochany przez wszystkich „Brychu”, pies rasy owczarek szkocki długowłosy Collie, ogromny, nie mieszkający w domu tylko w stodole. Dostawał jedzenie od mojej babci, pamiętam jak wynosiła mu je przed ganek, ale potrafił też znikać by samemu coś upolować. Mojej mamie, która chciała zabrać go do Wrocławia, ta sztuka się nie udała, nie pozwolił się wywieźć samochodem marki Warszawa. Pamiętając o pierwszym psie dzieciństwa, z wielką przyjemnością przeczytałam książkę „Lessie wróć” Erica Knighta, a potem obejrzałam film. Zarówno podczas czytania jak i oglądania filmu ryczałam jak przysłowiowy bóbr. Pies, to zwierzę, które ma chyba najbogatszą literaturę. „O psie, który jeździł koleją”, to następna książka, która przychodzi mi na myśl, jeżeli się nie mylę była ona lekturą szkolną. Równie emocjonalnie jak losy Lessie przeżywałam przygody bohaterów francuskiego filmu "Bella i Sebastian”, w którym występował pirenejski pies górski. Film nakręcono na podstawie powieści Cecile Aubry,
główni bohaterowie
Książka Joy Adamson „Elza z afrykańskiego buszu”, to było
moje pierwsze spotkanie z lwicą. W roku 1966 nakręcono na jej
podstawie film. Później w życiu lwy spotykałam tylko we
wrocławskim zoo i w cyrku, który bardzo lubił mój ojciec, ale za
każdym razem gdy stykałam się z tym królem zwierząt, odczuwałam
strach. Dopiero animowany film „Król lew” obejrzany z
moim synem, sprawił, że moje podejście do lwów złagodniało.
"Wojownicze żółwie Ninja", to kolejny film z repertuaru mojego syna, który razem widzieliśmy w kinie.
Literackimi bohaterami były także byki, w mitologii greckiej pojawił się byk kreteński, piękne zwierzę wyłaniające się z morza, pokonany przez Herkulesa w ramach jednej z 12 prac. „Byczek Fernando”, nie lubił korridy, za to uwielbiał przyrodę. Książeczkę Munfro Leafa pokochały dzieci na całym świecie.
Tuwim
opisał świat ptaków w „Ptasim radio”. Charakter małpy
próbowali zgłębić Aleksander Fredro w wierszu „Małpa w
kąpieli” i Kornel Makuszyński w „Awantury i wybryki małej
małpki Fiki-Miki”.
Długo jeszcze można by wymieniać zwierzęta, które były opisywane, co jest dowodem na to, że człowiek nie wyobraża sobie życia bez nich. Szkoda tylko, że aby docenić czworonogi i uczyć się jak je traktować musimy ustanawiać światowy dzień, jakby nie było oczywiste, że dbać i humanitarnie obchodzić się powinniśmy z nimi przez 365 dni w roku.
Wilki- wilczyca kapitplińska wykarmiła Remusa i Romulusa, „Szara wilczyca” i jej syn Bari, to bohaterowie książek Jamesa Curwooda. „Biały kieł”, to powieść Jacka Londona, opowiadająca o przejściach wilka z psami i ludźmi. Film animowany „Wilk i zając” czyli „nu pogadi”, to przezabawne perypetie tytułowych zwierzątek.
Kozy- Amaltea, koza czy też według innych źródeł nimfa, która wykarmiła Zeusa. Ułamany róg kozy był symbolem rogu obfitości, ciągle napełniającego się jedzeniem, a z jej skóry Zeus zrobił egidę, tarczę która zapewniła mu zwycięstwo nad Kronosem . Koziołek Matołek bohater książki Kornela Makuszyńskiego i Mariana Walentynowicza-to pierwsza historyjka obrazkowa z kolorowymi rysunkami, ukazała się w 1932.
Niedźwiedź- z jego udomowioną wersją zapoznajemy się już od najmłodszych lat. Jako pluszowa zabawka lub przytulanka miś jest przyjazny, mięciutki i ma wielkie piwne oczy. takie są miśki z animowanych filmów „Miś Uszatek”, „Coralgol” czy Yogi, mieszkaniec Parku Yellowstone. Największym jednak powodzeniem cieszy się od wielu lat „Kubuś Puchatek”,przebywający w stumilowym lesie. Ed Paddington bohater książek Michaela Bonda też ma różne przygody chociaż to książeczka dla odrobinę starszych czytelników niż kubusiowi wielbiciele miodku. Sobie i wszystkim życzę żeby na swej drodze spotykali tylko łagodne misie, a nie żyjące dziko niedżwiedzie, jak w znanej bajce Adama Mickiewicza „Przyjaciele”.
W epopei narodowej „Pan Tadeusz” odnajdziecie innych przedstawicieli fauny, a w "Muppet show” poznacie kolejne wesołe zwierzaki.
Jeżeli o mnie chodzi, to ostatnim jakiego udało mi się poznać,był chomiczek Kaja z książeczki Ewy Radomskiej "Z pamiętniczka małego chomiczka".Post Stokrotki miał być pretekstem by w Światowym Dniu Zwierząt opowiedzieć Wam o książce Guillaume'a Apollinaire'a* „Zwierzyniec albo świta Orfeusza”, która przyszła mi na myśl dziś nad ranem. Mój egzemplarz został wydany w roku 1983 jako Bibliofilska edycja miniatur Wydawnictw Artystycznych i Filmowych. Przekładu z francuskiego dokonał Artur Międzyrzecki. Może jeszcze kiedyś powrócę do tej niepozornej książeczki. Tych bardziej niecierpliwych zachęcam do osobistej lektury.



