Ach Antoni! Z Krakowa Antoni,
Nikt
mi nie zabroni
Cię gloryfikować,
choć mogę tego żałować,
gdy żona mnie pogoni.*
Obiecałam
wpis o Antonim Relskim i przygotowałam go z przyjemnością.
Chciałam w ten sposób podziękować autorowi bloga Suma
lat z biegu dni za dziesięć lat wzruszeń jakich mi dostarczył
swoimi tekstami. Przede wszystkim jednak chciałam żeby ci, którzy
odwiedzają mój blog, a nie znają Jego, poczytali wspaniałe posty.
Osobiście traktuję je jak mini opowiadania o ludziach i
zdarzeniach. Różnorodność tematyki jest tak duża, że czasami
można wątpić, czy autor naprawdę tak dobrze się na wszystkim
zna. Jego wiedza sprawiła, że nazywam go „współczesnym
człowiekiem renesansu”. Frau Be, która też najwyraźniej lubi
ten blog, autora określa romantykiem, a Ultra (bezpukania.eu),
która o Krakowie i okolicach pisze najpiękniej, wyraża się tak:
„I
pisz, bo czytać Twoje ciekawe posty to sama przyjemność. ”
„Wiedziałam, że jesteś wrażliwym człowiekiem, dla którego
nawet drobiazgi są istotne i ważne. Ta Twoja wrażliwość objawia
się w dostrzeganiu tego, czego inni nie widzą i nie czują, więc i
ból odczuwania musi być zwielokrotniony. Przy tym masz pasję w
postaci ukochanego motoru oraz talent i chęci do budowania kompleksu
zabawowego dla wnusi.”(3.IX.2024)
Żeby
nie zrodziło się w Was przekonanie, że posty komentują tylko
kobiety, informuję, że Jerry W 54 odwiedza blog od wielu lat.
Panowie nawet widzieli się w realu, a spotkanie musiało być
satysfakcjonujące , bo pierwszy nadal pisze, a drugi odpowiada.
Nitager natomiast sprawił, że Antoni napisał:

„Zdjęcie
na pierwszej stronie to jakby mój awatar. Szukałem twarzy o takich
właśnie cechach, znalazłem jako anonimową i z radością
opublikowałem na blogu. Po czasie okazało się że to Dr. Phil ,
amerykański prezenter telewizyjny i autor, który prowadził
talk-show Dr. Phil. Jest prawie tak popularny jak Oprah Winfrey.
Przepraszałem go zresztą za to zapożyczenie na łamach tego
bloga”.
Faktyczny
Antoni Relski, to bohater „Karykatur” J.A. Kisielewskiego. W
utworze przedstawiony jako biedny, młody poeta. Wybierając sobie za
patrona właśnie jego, nasz A.R chciał zwrócić uwagę na swoje
literackie skłonności.
W
mojej głowie zrodziło się pytanie „Kim jest znany mi Antoni”?
Odpowiedzi szukałam w 972 tekstach. Kłopot polegał tylko na tym,
że w roku 2024 zmieniona została czcionka, a drobny druk utrudniał
czytanie. Moja znajomość komputera jest niemal zerowa, dlatego nie
potrafię tekstu powiększyć. W pewnym momencie nawet pomyślałam
że porwałam się „z motyką na słońce”. Postanowiłam
zastosować schemat, który przyszedł mi na myśl, gdy obiecałam
opowieść o Panu R. Profil na Bloggerze prawdę nam powie, a brzmi
on tak:
Urodzony
ponad 65 lat temu. Absolwent, teraz i emeryt. Posiadacz życiorysu.
Barwnego? Syn, brat, mąż, ojciec, teść, dziadek. Szwagier. Amator
wytrawnego czerwonego wina. Jeden Redaktor dopisał – Poeta Być
może…
Swojego
wieku nasz bohater nigdy nie ukrywał, ani na Onecie, gdzie prowadził
blog http://moje50.blog.onet.pl/,
ani na Bloggerze w którym rozgościł się w 2012 roku. Kiedy w 2016
dołączyłam do tej platformy, czytam każdą Jego notkę, choć nie
zawsze zostawiam komentarz. Gdy
mam świadomość, że dany temat nie jest mi znany z własnych
doświadczeń, to nie wpisuję byle czego, by tylko autor bloga
zrewanżował się wizytą na mojej stronie.
Swoich
rodziców opisał tak:
„Wyszło
na to, że gdyby moja matka poczekała jeszcze jeden dzień dłużej
z moim urodzeniem, byłbym Inteligentny. Tak jestem tylko Piękny.
Dobrzej jednak, że nie pospieszyła się o dzień bardziej, bo wtedy
wpadłbym w kategorię Alkoholicy
Pomimo
tego że urodziłem się w niedzielę to w sumie udało się. A wam?”
„Cokolwiek
robisz rób dobrze - mówił mi ojciec, a ja sobie to wtedy
lekceważyłem mądrości Starego. Teraz powtarzam to swoim dzieciom
kiedy tej prowizorki i łataniny mam już po dziurki w nosie.”
"Rodzice
też nie uważali języków obcych za priorytet w życiu."
Rodzice
żony są równie ważni jak nasi, gdy chcemy mieć spokój w domu i
czyste sumienie.
"Niby
narzekam od czasu do czasu na moją teściową, ale dla równowagi
dodaję, że jest dobrym człowiekiem. I żyjemy tak w mniejszych lub
większych emocjach prawie trzydzieści pięć lat."
W chwili, gdy choroba teściowej stała się poważna, zabrał Ją do swojego domu. Odstąpił pokój na parterze i miejsce przy stole, do którego był przyzwyczajony. Sobie urządził "kawalerkę" na poddaszu z wszelkimi technicznymi nowinkami.
Tak
na marginesie zauważyliście, że zięciowie lepiej dogadują się z
teściowymi niż synowe ze świekrami.
Kiedy
przyszło Antoniemu kontynuować edukację, rodzice chcieli by wybrał
Technikum Budowlane. Wiadomo, po skończeniu szkoły fach w ręku
murowany. On jednak wybrał Liceum Ogólnokształcące i klasę o
profilu humanistycznym.
"Podtrzymuję
to co mówiłem, że czuję się humanistą. Kiepski byłem z
matematyki, fizyki, chemii. Lubiłem historię, pisałem wiersze i
opowiadania.” "
I choć analizowano te moje teksty na lekcjach języka polskiego w
klasie humanistycznej miejscowego ogólniaka, niewiele zmieniało to
w mojej sytuacji. Cierpiałem za miliony, aż z tego cierpienia
wyrosłem.”
27 grudnia roku pamiętnego Antoni ożenił się. Przez pewien czas mieszkali na wsi w domu zwanym Solnisko(a może to była tylko letnia rezydencja?).Stał on na stromym zboczu, więc ze względu na wypadek żony, sprzedali go. Mieszkanie w Krakowie(III piętro) zamienili na dom na obrzeżach miasta.
 |
Solnisko
|
„Kiedy
piętnaście lat temu moja żona siadła na wózku i zdałem sobie
sprawę z prozaicznego faktu, iż oto mamy jedną parę nóg na dwie
osoby, zmieniłem podejście do życia. Zacząłem bardziej uważać
na swoje działania, eliminując te które mogłyby powodować
ewentualne urazy kończyn dolnych. W mojej sytuacji ważne są i te
górne, ale człowiek o kulach wygląda zdecydowanie poważniej niż
ten sam facet z ręką na temblaku. Pierwszą decyzją było
odrzucenie nart.”
„Pozostał
nam tylko wózek, a więc znacznie ograniczyły nam się możliwości
podróżowania w celach turystycznych. Powstała cała lista miejsc
do których planowaliśmy pojechać, a teraz ze względu na te
niedogodności pewnie już nie pojedziemy”.
 |
| dom na obrzeżach |
„Chciałem,
by żona miała ładnie i funkcjonalnie wokół siebie, a potem już
tylko się przyzwyczaiłem. Wiesz, że do wszystkiego można się
przyzwyczaić, nawet do własnej żony.”


Tak prawdę powiedziawszy to dzięki żonie mamy w domu model kuchni śródziemnomorskiej z dużą ilością warzyw. Sałatę lubię tradycyjnie ze śmietaną ( ta koniecznie z solą i pieprzem), nie pogardzę też sosem vinegret jeżeli oprócz sałaty są inne warzywa.
Powiadają,
że "bogatemu to i byk się ocieli", a Antoniemu warzywa
same rosną, gdy on leniuchuje. Nic więc dziwnego, że wnuczka
przechadzając się po tunelu foliowym pyta: "a owoce gdzie?".
Może
żona jest kompletna sama w sobie. Myślę tak i nie potrafię na
szybko powiedzieć w czym to jestem lepszy od niej.” Różnymi
drogami chodzi przeznaczenie. Dom kupiliśmy tylko dlatego, że żona
siadła na wózku, a mieszkaliśmy na trzecim piętrze w bloku.
Wszystko jest więc tu takie słodko-gorzkie. Przecież Ona ( żona)
jako rasowa kobieta ma narzekanie wpisane w DNA. Pozbawić ją tej
możliwości ? Nie, zdecydowanie na to nie pozwolę.”
„Tak
się złożyło, że obchodzimy te nasze imieniny dzień po dniu.
Robimy wtedy jedno wspólne przyjęcie.”
"Według
obiegowej opinii (ktoś powie, że krzywdzącej), panie najpierw
przez lata planują swój ślub, zapisując w punktach plan tego
wydarzenia. Po ślubie zaś pozostałe strony w notatniczku zajmuje
im spisywanie wad i przewinień własnego męża. Nie musi być to
fizyczny brulion czy plik w komputerze. To może siedzieć głęboko
w ukochanej głowie.
Jeżeli
tak rzeczywiście jest to liczę jednak na to, że lista mojej żony
jest raczej krótka”
„Śledzi
więc moja kochana żona rolki dotyczące ogrodnictwa, budownictwa i
spraw remontowych."
Antoni ma jedno wielkie marzenie, o którym opowiedział w poście „Moja Wenecja”. Teraz kiedy wiedzą już, że jeżeli była Francja, to i Włochy nie są za daleko, wierzę, że uda się zrealizować i to pragnienie.
Nie wiem na ile filmiki żony przydają się Antoniemu, ale majsterkować potrafi. Udowodnił to swojemu ojcu przy remoncie drewnianej chałupy wiejskiej, bo ten ją kupił i uczynił syna właścicielem. Poniżej kilka dowodów na to, że dla domu i przyjaciół zrobi wiele.
 |
| regały na przetwory |
 |
| parawan-suszarka |
 |
| stojak na drewno do kominka |
Ma
dwóch synów(41 i 35 lat) i chyba dobrze się z nimi dogaduje. W
kilku postach o nich wspomina. Pamiętają o Jego urodzinach(voucher
na oponę motocyklową, która jest droższa od samochodowej);
zaproszenie na koncert Grabaża; wspólne wypady motocyklowe i
narciarskie. Ostatnio wspólny wyjazd do Francji.
Teściem
musi być wyśmienitym, jeżeli żona starszego syna, poprosiła by w
czasie ich urlopu, zaopiekował się Jej ciotką, psem i kotem.
„Ciocia,
że pozwolę sobie ją tak nazywać w dalszej części tekstu,
wylądowała w szpitalu, a ja jako jeden z nielicznych znajomych (bo
jakaż ze mnie rodzina) otrzymałem do garści klucze od domu. W
środku domu zamieszkiwali pies i kot. Kota nie udało mi się
namierzyć, ale znam zwyczaje kotów, bo sam kiedyś nie potrafiłem
odszukać swojego. Kot jest niewychodzący więc micha i kuweta
powinny sprawę załatwić. Gorzej z psem. Pies to czekoladowy
labrador również posiadający na karku z osiem lat."

W
ten sposób pewnego razu w domu na obrzeżu zamieszkały 3 psy:
bokserka właściciela, labrador cioci i seter syna.
Między
absolwentem a emerytem był czas na barwny życiorys pracownika.
„„Kiedyś
gdy byłem jeszcze młody i moje "być" przeważało nad
"mieć", nie hamowałem języka. Dostawało się wszystkim
po równo. Mój ówczesny dyrektor mówił mi czasami, szczególnie
wtedy gdy obcinał mi miesięczną premię:
- Pamiętaj Antoni. Z
dużą dupę się wszędzie zmieścisz, a z duża gębą już
niekoniecznie.”
Podobno
nie dawał się wykorzystywać współpracownikom i nie wykonywał za
nich prac, które im zlecono. Za odmowę trafił na dywanik do szefa,
ale ten po wysłuchaniu racji Antoniego, nabrał do Niego takiego
zaufania, że powierzał mu prace spoza zakresu obowiązków, bo był
pewien, że zostanie to należycie załatwione. Emerytem jest na luzie, co też opisał w postach: "Daj se luz"(13.VI.2024) i "Z pamiętnika szalonego emeryta"(12.X.2024). Jak twierdzi Antoni, "nie ma nieciekawego życia, jest tylko źle opisane"
„Kiedy
podjąłem ostatnią pracę przed emeryturą, trafiłem do środowiska
ludzi młodych, Ponoć byłem najstarszym pracownikiem we wszystkich
firmach należących o mojego szefa. Po czasie okazało się, że
byłą jedna pani starsza ode mnie o 3 lata, ale ona pracowała w
księgowości, więc nie udzielała towarzysko na spotkaniach
firmowych."
"Dzisiaj zameldowała się wnuczka i napełniła nasz dom dziecięcym entuzjazmem. Przewróciła wszystko do góry nogami, a dotychczasowe zasady nagle przestały obowiązywać."



Mam nieodparte wrażenie, że Antoni o motocyklach i winie może rozprawiać bez końca.
Pijamy
wino Fianko
z aktualną kochanką
Po figlach w szkarłatnej
pościeli
każdej szalonej niedzieli
Fianko? Toż nie ma
takiego wina
Jakaż jest tego łgarstwa przyczyna ?
Chcecie
znać prawdę prześmiewcy Fianki ?
Nie mam również
kochanki
Degustowałem dziś wino Fiano
Do spółki z moją
żoną kochaną
Mogę więc wczuć się w te błogie
stany
Szkarłatną pościel też bowiem mamy
(21.VIII.2025)
Poeta
Być może…
„Kiedy jednak sięgam po tomik poezji własnej, wydany na koszt żony z okazji mojej 40-tki, uśmiecham się.”
Dziesięć lat później uśmiechnął się chyba drugi raz, bo w jednym z postów napisał:
„Kiedy
z okazji mojej 50 -tki rodzina wydała mi młodzieńcze wiersze i
zorganizowała wieczór autorski, miałem okazję wpisywać różne
dedykacje swoim znajomym. Po roku żona stwierdziła: wszystkim
wpisałeś dedykacji tylko ja nie mam żadnej. Powiedziałem jej
wtedy: - Innym dedykowałem książkę, Tobie dedykuję całe swoje
życie”
Jest
z Niego jednak romantyk. Wiersze pisał:
okolicznościowe
Niechaj
mnie Iza o wiersze nie prosi
Choćby
o krótkie, nawet wersów parę
No
bo do banku Iza się przenosi
Tam
tej poezji będzie ponad miarę.
Szelest
banknotów liczonych jak trzeba
Brzęk
monet niczym jasny piorun z nieba
I
poczet królów co zdobi banknoty
I
wielcy ludzie co na euro siedzą
Będą
Ci snuć tej poezji ćwierkoty
Bo
jak to robić oni przecież wiedzą.
Nim
koniec pracy radość Ci rozświeci
Słuchaj,
dziś to są najlepsi poeci
refleksyjne
Gdy zabłyśnie
pierwsza latarnia
Na ulicy przed
domem starców
Krótkowzroczni
asceci zasiadają
Do wigilijnych
stołów
Sztuczne
szczęki
Tygodniami
Czyszczone na
tę okoliczność
Wesoło
zaciskają się wokół szyi
Postnego dorsza
Buńczucznie
nazywanego karpiem
Gwar rozmów ,
mnogość problemów
Sukcesy dzieci…
Po choinką
mgiełką tajemnicy
Połyskują
prezenty
Od lat
wymieniane między sobą
W taką noc Gdy
Bóg się rodzi
Starzy ludzie
topią się
W przestworzach
poduszek
Sami ze swym
cierpieniem
Wiedzą już
Ze w tym roku
Bóg urodził się
Już nie dla
nich
Jako człowiek
wierzący i Bogu poświęcił strof kilka.
Rozliczenie
Gdyby wezwał
mnie teraz Pan
Aby z życia
się swego rozliczyć
Wierzcie proszę
nie wiem już sam
Czy naprawdę
czym było się szczycić
Jakim byłem
człowiekiem na co dzień?
Czy nim tylko
bywałem od święta?
Czy mądrości
tkwi we mnie choć cień?
Czy o swoich
upadkach pamiętam?
Wątpię czasem
w istnienie Boga.
Podważam
dogmaty
Żeby za chwilę
wystraszyć się swych myśli
I skrywać za
filarem kościelnej nawy
Ze wstydu przed
Nim
(5.I.
2026)
Inspirowane
Albanka
O butach
chciałabym rozmawiać
Szpilkach
,paseczkach i koturnach
Sukienkach w
grochy i wzory bałkańskie
Torebkach i
kapeluszach.
Wspomnienia
mieć słodkie nawet cukierkowe
O wieczorach
przy winie
Lśniącym
księżycu i gwiazdach
Które
rozpalają się w mojej głowie
O zapamiętaniu
i zachwycie
O młodzieńczych
marzeniach.
Ale moja głowa
pełna jest zdjęć
Czarno białych
i nagłówków z gazet
Ludzkie
tragedie najlepiej krzyczą
Na czarno
białych fotografiach.
Szukam sposobu
na życie
I pytam
nieznajomych
Czy kiedyś
zmienię moje myśli.
Inspirowane
szkicem Małgorzaty Romaniuk – AlbankaI 2003
Limeryki
Jedna Pani
hrabina z Chorzowa
By wyjść za
mąż nie będąc gotowa
Zniechęcała
gości
Że są tacy
prości
Więc pustkami
wciąż świeciła alkowa
*
Jeden
znany judoka z Japonii
Pijał wywar z
owoców aronii
Codziennie rano
Tak mu powiedziano
Więc był
źródłem ogólnej ironii
*
Jeden łamacz
serc damskich z Warszawy
Wciąż uwodził
i zdradzał dla wprawy
Z miną
niewinną
Codziennie z
Inną
Choć ogólnie
miał umysł ciasnawy
*
Pewna znana
solistka z Ostródy
Zamieniła
harfę na dudy
Napełniając
miechy
Kraśniała z
uciechy
Bez szeroko
pojętej obłudy
Jak postrzega
siebie Antoni Relski?
„Przecież
w tych moich tekstach nie jestem do końca taki jaki jestem. Czasem
jestem w nich taki jakim chciałbym być, a nie do końcami mi się
udało.”
Więcej
znajdziecie w poście z 4.XII.2008 „Jestem jaki jestem”. Podpowie
jak:
1.Nie
być egoistą
Nie
jestem egoistą ponieważ
Nie
uważam że jak wstałem ja cały świat wstał .
Nie
łażę w stukających butach po domu od bladego
świtu.
Nie uważam
że tylko ja przychodzę zmęczony do domu .
Nie
nadużywam wody pod prysznicem ,gazu i prądu .
Nie
uważam że starzy nie mają nic ciekawego do
powiedzenia.
Nie
trzeba namawiać mnie do pomocy w domu .
Nie
zapominam o moich zobowiązaniach wobec rodziny .
Nie
zapominam że rodzina to suma kompromisów .
2.Współpracować
z AI przy tworzeniu zdjęć na życzenie i muzyki do wiersza
3.Jak
zachować kondycję jeżdżąc na rowerze tradycyjnym i stacjonarnym
4.Być człowiekiem wielu talentów
„Zanim
zacząłem jeździć samochodem, interesowałem się fotografiką”
Od
siebie dodam, że
5.Jest szczery do bólu
6.Ma negatywny stosunek do oszustwa
7. Potrafi być złośliwy
8.Zdarza mu się przeklinać
9.Lubię Jego blog, bo w każdym poście zamieszcza własne zdjęcia lub obrazki znalezione w sieci dla zilustrowania omawianego tematu.
Może zapomniałam albo nie skojarzyłam, że Antoni wiersze pisze, bo sama napisałam z myślą o Nim i Małżonce.
wierszyk
okolicznościowy
Iluż
z nas marzy o tym skrycie,
by
obchodzić taką rocznicę
wspólnie
idąc przez życie.
Szczerze
wierzę i tego Wam życzę,
żebyście
ZŁOTE GODY
też
świętowali w dobrobycie.
(
27 XII 2024)
limeryk
Motocyklista, Antoni spod Krakowa,
to w wielu dziedzinach tęga
głowa.
Oczytany, literacko uzdolniony,
w sercu wielką miłość
ma do żony,
z podziwu na kolana paść jestem gotowa
.
W
komentarzu odpisał: "oszczędzaj
kolana".( złośliwy i dowcipny jednocześnie).
Tak kończy osoba, która zapomina, że nie nosi się drew do lasu.
Darzę
ogromną sympatią M.A Relskich czemu dawałam dowód w
komentarzach, gdy o żonie była mowa. Tak niewielu pamięta, że
przysięga małżeńska powinna obowiązywać aż do śmierci.
Panią
R podziwiam, że jej się chce wyszukiwać nowinki odnoszące się
do gotowania dla siebie i ciekawostki techniczne dla męża. Nie
wiem jak znajduje siły na wyjścia do opery, teatru(„Proszę
państwa Wyspiański umiera”), na koncert np. „Dżemu” („W
życiu piękne są tylko chwile”) czy wystawę prac Chełmońskiego
(„Brudne nogi sztuki"). I ta podróż do Francji. Być może udało
mi się w tym poście pokazać za co cenię Antoniego.
Wszystkie zdjęcia pochodzą z bloga Antoniego. Uzyskałam zgodę na ich zamieszczenie.
Życzę Małżonkom, żeby jak najdłużej mogli sobie mówić "dzisiaj tak Kochanie" |
|
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
*
'Wie
Pani, cieszę się, że mąż uregulował sobie życie poza domem.
Wiem, że dużo pracuje, sprawdza się również jako ojciec i mąż
w weekendy. Jeżeli więc ma jeszcze na tyle siły, aby zająć się
Panią, to pogratulować energii. Cieszę się z jego zdrowia. Niech
się facet zrelaksuje, a my nie róbmy z tego dramatu. ”