piątek, 20 marca 2026

WIOSNA


   Wiosna, to moja ulubiona pora roku. Nie jest tak upalnie jak latem, tak deszczowo jak jesienią i mroźnie oraz ślisko jak zimą. Przygrzewające słońce sprawia, że trawa się zieleni, kwitną drzewa, krzewy i najpiękniejsze kwiaty. Jednym słowem, człowiekowi chce się żyć. Poza tym podobno wiosna, to czas, w którym zakochujemy się chętniej niż w innych okresach roku.

Nie mogłam, nie przywitać wiosny postem. Ponieważ w moich ostatnich postach dużo było poezji, to pomyślałam, że ten będzie zawierał opisy wiosny w utworach prozatorskich. Pojawił się jednak problem, nie lubiłam czytać opisów przyrody. Gdy w jakiejś lekturze się pojawiały omijałam je. Nie pamiętam, w których miejscach fabuły takich książek jak: „Noce i dnie”, „Nad Niemnem”, mogłabym ich szukać. Nie mam tych tytułów w swoim księgozbiorze, a zatem nie było sposobu, by je przewertować. Pozostawały mi inne. Przywoływanie wiosny okazało się trudniejsze niż sądziłam, bo autorka bloga Urocznica.pl wyprzedziła mnie z pomysłem. 11 kwietnia 2025 roku zamieściła bardzo ciekawy post zatytułowany „Wiosna w prozie polskiej”. Znalazły się w nim cytaty z : S. Żeromskiego("Ludzie bezdomni”, „Przedwiośnie”),T. Dołęgi-Mostowicza(„Prokurator Alicja Horn”, „Kariera Nikodema Dyzmy”), B.Schulza „Księga listów”, Wł.S.Reymonta („Chłopi”), B.Prusa („Lalka”), L.Tyrmanda(„Tyrmand warszawski”), M.Hłasko( „Szukając gwiazd i inne opowiadania”), J.I.Kraszewskiego („Pułkownikówna”).

   Chcąc jednak wykorzystać sam pomysł „Wiosna w prozie”, na który wpadłam nie wiedząc, że ktoś już o tym pisał, wsparłam się stronami „Wolne lektury”. Przejrzawszy 24 strony wyszukałam autorów, których książki kiedyś czytałam.


               

   Z twórczości Marii Konopnickiej, poza „Rotą” pamiętam „Naszą szkapę” i „O krasnoludkach i sierotce Marysi”, bo były to obowiązkowe lektury szkolne. Oto jak wiosnę widziała  poetka
 

A wtedy od południowego stoku wzgórza wyszła piękna dziewica, trzymając ręce wzniesione nad ziemią i błogosławiące. Bosa szła, a spod jej stópek błyskały bratki i stokrocie; cicha szła, a dokoła niej dźwięczały pieśni ptasze i trzepoty skrzydeł; ciemna była na twarzy, jak ciemna jest świeżo zorana ziemia, a gdzie przeszła, budziły się tęcze i kolory; oczy spuszczone miała, a spod jej rzęsów biły modre blaski.

To była wiosna.

Szła tak blisko Koszałka-Opałka, że go trąciła jej lniana szatka, ciepłym tchem wiatru owionięta; i tuż przy nim zapachniały fikołki, przytulone równianką do jej jasnych włosów. Ale uczony kronikarz tak był zajęty obliczaniem: jak, kiedy i którędy wiosna ma przybyć na świat — że zgoła jej przejścia nie widział. Pociągnął tylko długim nosem woń słodką, ulotną i pochylony nad swą wielką księgą, pilnie zapisywał to wszystko, co mu z rachunku wypadło.

                         

   „Król Maciuś Pierwszy”, to powieść Janusza Korczaka, którego podziwiałam za działalność społeczną, ale przede wszystkim za postawę moralną. Przytaczam fragment książki „Koszałki Opałki” z 1905, która była wydana w wydawnictwie Jakuba Mortkiewicza.

Jest w duszy ludzkiej jedna srebrna struna, na której jeden mistrz tylko, jedną pieśń doroczną wygrać potrafi. Mistrzem tym jest Wiosna; pieśnią tą jest Miłość…

Siedziałem na ławce w alejach i patrzałem na pękliwe główki zielonych świeżą, jasną zielenią — listków. Patrzałem na żwawą krzątaninę ludzi i ptasząt — i taka rzewność opanowała mą duszę, że pragnąłem ucałować wróbelki i ludzi…

Może ja to nie dość poetycznie opisałem, bo to nie moja specjalność, w każdym jednak razie czułem wielką życzliwość dla wszystkiego, co żyje i rusza się na świecie…


                    


Nie chciałam powoływać się na „Chłopów” Wł. S. Reymonta, a innej równie znanej powieści „Ziemia obiecana” nie miałam w domowym księgozbiorze, znalazłam  utwór „Dwie wiosny”

(włoska)

Wiosna nadchodziła.

Czekałem cierpliwie sił i rozmarzałem się cudami, jakie czekały na mnie tam — za ścianami hotelu, w polach i gajach Sorrenta.

Czasami rzucono mi okwieconą gałęź brzoskwini;

to bukiet liliowych dzikich lewkonii, których namiętny zapach przynosił mi wiatr od skał wybrzeżnych;

albo wyblakłą, zimną purpurę dogasających kamelii;

lub długie pędy migdałów o krwawych kwiatach jakby skąpanych w zorzach zachodu;

a czasami pęk złotych kul pomarańczowych.

I wtedy izba moja, smutna i zimna, rozświetlała się barwami i kwiaty śpiewały mi o wiośnie, o bliskiej, utęsknionej wiośnie.

(polska)

A ten wiośniany cud trwał i potężniał jeszcze.

Zaszumiały grusze na rozłogach i deszcz kwietnych listków sypał się na trawy i chwiał na źdźbłach jak motyle.

A słońce podniosło się wysoko — było już na dwa, już na pięć chłopów i rozświetliło, rozzłociło świat cały.

Zapachniały sady podobne do kwietnych obłoków, zapachniały pola zielone, zapachniały łąki całe w kwiatów przepychu, zapachniała ziemia wczoraj zorana — i rozdzwonił, i rozśpiewał się naraz świat barwami, życiem, radością, uniesieniem. 

Wiosna śpiewała swój hymn triumfu milionami głosów i szła przez ziemię barwna, radosna, dobroczynna i święta.


   Czas przedstawić autorów obcych. Książkę Kenneth'a Grahame'a „O czym szumią wierzby” czytałam bardzo dawno temu. Do mojego księgozbioru trafiła najprawdopodobniej w czasach, gdy byłam bibliotekarką czynną zawodowo i kupując książki do biblioteki, którą prowadziłam, zaopatrywałam się także w pozycje na użytek prywatny. Powędrowała ona wraz z innymi książkami literatury dziecięcej, do dzieci Magdy B, blogerki którą poznałam w czasie gdy prowadziłam blog „Moje hobby to życie”(2009-214).

Kret pracował zawzięcie przez cały ranek, robił wiosenne porządki w swoim mieszkaniu. Najpierw zamiatał, potem odkurzał, a później dopóty się wspinał na drabinę, na schodki i krzesła z kubłem farby i pędzlem, aż mu kurz zasypał oczy i gardło, a czarne futerko pełne było białych plam od wapna; plecy go bolały, ramiona opadały ze zmęczenia. Tymczasem tam w górze i w ziemi otaczającej Kreta panował wiosenny ruch. Boski duch niepokoju i tęsknoty przenikał nawet do jego ciemnego, niskiego domku. Nic też dziwnego, że rzucił nagle pędzel i wykrzyknął: „Nudziarstwo! A niech tam! Pal licho wiosenne porządki!”, po czym wybiegł z domu, zapominając nawet wziąć palto.


                         

Selmę Lagerlöf poznałam w czasie lektury książki „Cudowna podróż”. Niestety „Legenda starego dworu”, której fragment odnoszący się do wiosny, przytaczam, nie jest mi znana.


Zdawało jej się, że już kiedyś czekała na wiosnę. Każdy dobrze zna to uczucie, gdy się wyczekuje wiosny. Ale teraz dziewczyna wiedziała, że żadna nie była przez nią równie wytęskniona jak ta. Och nie, nie śmiała tych poprzednich razów nazywać tęsknotą!

Dawniej czekała na zielone liście i zawilce, na piosenkę drozda, na okrzyk zazuli. Nie było to nic innego jak zwykła dziecinada. Nie tęskni za wiosną ten, kto myśli tylko o jej urodzie. Podnieść i ucałować pierwszą kępę trawy, co wystaje spod śniegu. Zerwać pierwszy skulony liść pokrzywy, żeby tylko oparzył i zaświadczył, że nadeszła wiosna.”



   W czasach PRL-u książki obcych autorów miały swoje okresy popularności i na dane tytuły czytelnicy polowali w bibliotekach, dzięki zapisom. Obok takich tytułów jak: "Ja Klaudiusz", "Klaudiusz i Mesalina", "Stąd do wieczności", "Pogoda dla bogaczy", wyczekiwano na D.H. Lawrance'a "Kochanek Lady Chatterley" Tłum. Aleksandra Sekuła, Marceli Tarnowski)Nie mogę sobie przypomnieć w którym roku ją przeczytałam. 

W lesie były wszystkie kwiaty, także pierwsze hiacynty niby niebieskie kałuże stojącej wody.

Rację masz, pięknie tu jest — rzekł CIifford. — Nad podziw pięknie. Cóż może być w istocie piękniejszego od angielskiej wiosny!

Angielska wiosna! Dlaczego nie irlandzka? Albo żydowska? Fotel posuwał się wolno naprzód, obok kępek hiacyntów leśnych, sterczących niby kłosy pszenicy, po liściach łopianu. Kiedy wyszli na wolną przestrzeń, gdzie drzewa były wyrąbane, światło wdarło się niemal zbyt jaskrawe, a hiacynty tworzyły tu i ówdzie powierzchnie o jasnobłękitnej barwie, przechodzącej w fiolet. Paprocie wznosiły swoje brunatne, kędzierzawe główki, niby miliony młodych wężów, pragnących szepnąć Ewie nową tajemnicę.

Clifford nie zatrzymywał motoru, aż przybyli na szczyt; Connie szła za nim powoli. Pąki dębów otwierały się miękkie i brązowe. Wszystko wynurzało się delikatnie ze starej, twardej skorupy. Nawet sękate, surowe dęby stroiły się w mięciutkie, młode listowie, rozpościerały w świetle brunatne lotki niby młode skrzydełka nietoperzy.”

     


    Czy w waszej pamięci są książki, które zawierały opisy przyrody? Czytaliście je, czy tak jak ja omijaliście? Życzę wszystkim czytającym notkę, by wiosna była piękna - kwitnącymi kwiatami, radosna - śpiewem ptaków i dzięki coraz mocnej przygrzewającemu słońcu - zdrowa.  Miłosnego zauroczenia także życzę, bo może przerodzi się w miłość? Jak śpiewał Seweryn Krajewski "Wielka miłość nie wybiera. Czy jej chcemy - nie pyta nas wcale..."


                                               



czwartek, 12 marca 2026

DZISIAJ

 

   Nie najgorzej się dzisiaj czuję, więc pomyślałam, że pochwalę się minionymi urodzinami. 17 lutego z rana zadzwoniła Liwia, blogerka która na swoim blogu per aspera ad astra. omawia ciekawe książki i wydarzenia kulturalne Krakowa. Nieco później miałam telefon od sąsiadki mieszkającej nade mną, a po Niej, życzenia złożyła mi rodzina. Choć kończyłam 71 lat, to czułam się jak 17-latka. Kilka dni przed urodzinami dostałam kartkę wykonaną przez Jotkę.



   W następnych dniach napisała do mnie maila Frau Be, zaniepokojona, że nie zareagowałam na Jej przesyłkę. Okazało się, że paczka od Niej przyszła do Warszawy i wróciła do Rzeszowa, bo nie została odebrana. Z warszawską pocztą dzieje się coś niedobrego. Listonosze i kurierzy twierdzą, że awizują przesyłki, a ja w swojej skrzynce, nie mam powiadomień. Rzekomo dwukrotnie awizowany list priorytetowy z Krakowa, też wrócił do nadawcy. Na szczęście ponownie wysłana przez Frau Be paczka wreszcie do mnie dotarła. Znalazłam w niej oprócz kartki




wspaniałe prezenty. Nie pamiętam, kiedy dostałam na swoje święto tyle różnorodnych rzeczy.

   O książce Violetty Ozminkowskiej „Humorystki. Kobiety, które uczyły nas śmiechu”, napiszę gdy ją przeczytam. Dla zachęty przytoczę to, co napisano na tylnej okładce:

Humorystki, to pełna śmiechu i łez opowieść o Magdalenie Samozwaniec, Stefanii Grodzieńskiej i Marii Czubaszek. Każda z nich była nazywana pierwszą damą polskiego humoru,każda z nich miała ogromny dystans do świata, ale przede wszystkim do siebie”.

Jak duży był to dystans, niech świadczą zamieszczone złote myśli bohaterek.

Myślałam, że mam depresję, a ja miałam męża".(Magdalena Samozwaniec). 

   Nie wiem, którego męża miała na myśli, Jana Starzewskiego czy Zygmunta Niewidomskiego. Z pierwszym miała córkę Teresę, a drugi napisał książkę „30 lat życia z Madzią. Wspomnienia o Magdalenie Samozwaniec”. Mogę jedynie się domyślać, że chodziło o pierwszego małżonka z którym się rozwiodła, a małżeństwo zostało unieważnione w 1928.

Ile razy ktoś pozbawia mnie moich praw, a ja godzę się na to,słyszę: ”Jesteś mądrą kobietą”. Zastanawiam się, czy nie powinnam trochę zgłupieć.”(Stefania Grodzieńska). 

   Choć nie znam spuścizny Stefanii Grodzieńskiej, to nazwisko Jej i drugiego męża Jerzego Jurandota, poety, autora tekstów piosenek i dramaturga, były doskonale znane w PRL-u. Jej teksty wykonywali najwięksi aktorzy sceny powojennej: Hanka Bielicka, Irena Kwiatkowska, Loda Halama, Adolf Dymsza, Bogumił Kobiela. Najbardziej znane mi piosenki J.Jurandota to: „Ada to nie wypada”, "Wio koniku”, "O jednej Wiśniewskiej”. Śpiewali je: Zbigniew Kurtycz, Maria Koterbska,, Hanka Ordonówna, Jarema Stępowski. Małżeństwo Jurandotów współpracowało z Teatrem Satyrycznym „Syrena” i z tygodnikiem „Szpilki”.

Mężczyzna jest potrzebny kobiecie do tego, żeby miała na kogo ponarzekać. We wszystkich innych sprawach da sobie radę”(Maria Czubaszek).

   Trzecią bohaterkę „Humorystek”, Marię Czubaszek uwielbiałam. Oglądałam Ją przede wszystkim w „Szkle kontaktowym”, programie TVN-u. Wraz z Jej śmiercią i śmiercią redaktora Grzegorza Miecugowa, program stracił na atrakcyjności i przestałam go oglądać. Ciągle przymierzam się do kupienia książek „Każdy szczyt ma swój Czubaszek” i „Nie nachalna z urody”.


   Słodycze z paczki Frau Be, zjadłam w ciągu dwóch dni, bo jak już wielokrotnie wspominałam, jestem łakomczuchem. Pięknymi mydełkami podzieliłam się z kobietami moje rodziny. One bywają codziennie wśród ludzi, więc mają powód by wspaniale pachnieć.


   Mam nadzieję, że choć post wyszedł długi, to przeczytaliście go z równą przyjemnością, z jaką ja go pisałam.

                                           

piątek, 6 marca 2026

O KOBIETACH I MĘŻCZYZNACH

 

   Kalendarzowa wiosna ma jeszcze kilka dni, by do nas zawitać. Jednak Dzień Kobiet i Dzień Mężczyzny tuż tuż. Kiedy zamieściłam post walentynkowy, to w komentarzu Livii pojawiło się pytanie " A panowie nie piszą o miłości? Bo to nie męskie?"
Piszą o miłości i pięknie mówią o kobietach. Dlatego w pierwszej wersji tego postu chciałam zamieścić wiersze, których autorami byliby mężczyźni- moi ulubieni poeci: B. Leśmian "Nie obiecuję ci prawie nic", K. Przerwa-Tetmajer "Lubię kiedy kobieta", A. Asnyk "Jednego serca", L. Staff "Twe złote włosy" i K.I. Gałczyński "Długom błądził i szukał". Okazało się jednak, że mam kłopot z drugą częścią notki, bo  nie przyszły mi na myśl żadne utwory pisane przez mężczyzn o mężczyznach.  Jednak po zastanowieniu, postawiłam na żart, w słowie i grafice. Z tomu I "Poezja polska. Antologia" wybrałam utwory zawarte w "Z ludowych przyśpiewek", mówiące o kobietach i mężczyznach. Uzupełniłam je dwoma utworami Jana Kochanowskiego z tomiku "Fraszki nieprzystojne", bo bardzo mi się spodobały. Mam nadzieję, że i czytającym przypadną do gustu.





NIE BYŁAM JA MNISZKĄ

Nie byłam ja mniszką i nie będę,

A dawałam gębusi i jeszcze będę.

      Jeźli komu zazdrość,

      A ja jeszcze na złość

      Dawać będę.

      Jeźli mniszkom zazdrość,

       A ja mniszkom na złość 

       Mniszką nie będę.


Wtedy ja cię wezmę moja kochaneczko,

kiedy się obróci na opak słoneczko.

Chocia się obróci na cztery opaki,

nie pójdę ja za cię, boś ty lada jaki.


DO DZIEWKI

A co wiedzieć, gdzie chodzisz, moja dziewko śliczna

A mnie tymczasem trapi tęskność ustawiczna;

Jakoby słońce zaszło, kiedy nie masz ciebie,

A z tobą i w pół nocy zda się dzień na niebie.

(Jan Kochanowski „Fraszki nieprzystojne”.)




Kie sysek nazbieram, przecie się ogrzejem,

a z tobą, Janiczku, kaz ja się podziejem.

Wolem ci ja, wolem w lesie syski zbierać

jako się, Janiczku, z tobą poniewierać.



Poczekaj mnie, Janiczku, w Krakowie na moście,

poślę ci pióreczko rybeczką na poczcie.

Niejedna rybeczka popod mostem przeszła,

żadnej jek nie widział, żeby piórko niesła.


Juz-ek się ozenił, a juz to i amen,

tak-ek się utopił, jak we wodzie kamień.





Zalecał się Bartek Marynie,

Póki widział kluski w kominie,

A jak wyjadł kluski z komina:

- Bywajze mi zdrowa, Maryna!

Śpiwał słowik, śpiwał

Na zielony śliwce

Kiej się ni mas zenić,

Nie pochlibiaj dziwce.

***dawniej określenie dziewka odnosiło się do panny


DO BARTOSZA

Bartoszu łysy, a z hiszpańską brodą,

Godzien by łaski za swoją urodą;

Ale panienki na cię niełaskawy,

Tak powiadają, żeś nogieć* wąchawy**;

Co jeśli tak jest, szkodać i urody,

I tej łysiny, i tej czystej brody.

(Jan Kochanowski „Fraszki nieprzystojne”)

*nogieć(tu) hultaj, nicpoń

** wąchawy-śmierdzący





   Jak mogliście się przekonać z zamieszczonych utworów, zwodzić partnerów potrafią panie i panowie. Pamiętając o 8 i 10 marca, miejmy świadomość, że jeżeli oczekujemy szacunku, sami powinniśmy go okazywać, najlepiej przez cały rok.
    Wszystkim świętującym życzę dobrej zabawy i wspaniałego humoru.


czwartek, 26 lutego 2026

POŻEGNANIE

 


   Wczoraj odbył się pogrzeb Teresy Miodek, nauczycielki i bibliotekarki. Żegnam Ją jako była uczennica i koleżanka po fachu. W latach 1970-74 byłam uczennicą V Liceum Ogólnokształcącego im. Gen. J. Jasińskiego we Wrocławiu. Znałam nazwisko małej, filigranowej kobiety. Grzywka i koński ogon, to był Jej znak rozpoznawczy. W tamtych latach nie kojarzyłam tej zawsze uśmiechniętej nauczycielki ze znanym językoznawcą. Sądziłam, że może to być zbieżność nazwisk. Informacja na jednym z portali o śmierci ukochanej żony prof. Jana Miodka i krótka informacja o Teresie Miodek, uzmysłowiła mi, że poznałam Ją wiele lat temu.

   Opowiadała nam, że Jej drobna postura, była powodem zabawnych sytuacji. Gdy jako opiekunka młodzieży prowadziła uczniów na seans filmowy, była brana za jedną z nich. Mojej klasie towarzyszyła jako opiekunka na wycieczce, która odbywała się w czasie matur trwających w liceum. Okres nauki w VLO, był dla mnie bardzo trudny, a Pani Teresa pomogła mi przetrwać. Nie mogła wiedzieć, że planuję studiować bibliotekarstwo, bo ten pomysł zaświtał w mojej głowie w III klasie. Wcześniej jednak, to właśnie Ona powierzyła mi funkcję łącznika klasy z biblioteką. Moim zadaniem było, upominanie uczniów, by oddawali na czas książki(zazwyczaj lektury szkolne). Chciała w ten sposób podnieść moją rolę w klasie, jakby wiedziała, że nie czułam się dobrze wśród kolegów.

Dla młodych ludzi jest bardzo ważną rzeczą, by mieć wzory do naśladowania. Ja wśród nauczycieli, którzy mnie uczyli, miałam takowe. Teresa Miodek była jedną z tych osób. Nie pojadę już nigdy do rodzinnego Wrocławia i nie będę mogła zapalić światełka dla Niej.

   Niechaj ten tekst będzie podziękowaniem i osobistym pożegnaniem z kobietą o wielkiej kulturze osobistej i ogromnym sercu.

sobota, 21 lutego 2026

LUTY na koniec!

 

    

   Wielu z Was odbywa podróże duże i małe. Opisujecie je w swoich postach, bogato ilustrując zrobionym zdjęciami. Niestety nie podróżuję, ale postanowiłam opisać hasła zaczynające się słowem LUTY. Znajdziecie tu również informacje na temat innych wyrazów zawierających litery z tego słowa. Mam nadzieję, że będą one małą ciekawostką.


LUTYCKA -ulica na osiedlu Jeżyce, znajdującego się w Poznaniu.

LUTYCY-Lucicy, Wieleci,Wilcy-lud zachodniosłowiański; jedna z trzech grup połabskich. zajmowali ziemie nad rzeką Hawelą i Pianą po wybrzeże Morza Bałtyckiego. Cztery główne plemiona: Redarowie, Dolency ,Czrezpinianie i Chyżanie utworzyły związek znany już w IX w. Władzę formalnie sprawował więc, faktycznie więc, faktycznie zaś oligarchia możnych, wśród których dużą rolę odgrywali kapłani Swarożyca. Wojna wewnętrzna między Redaram i Czrezpinianami doprowadziła do upadku politycznego znaczenia Lutyków, ostatnia o nich wzmianka pochodzi z 1074 roku Na przełomie XI i XII wieku ziemie ich weszły częściowo w skład tworzącego się księstwa zachodniopomorskiego, a częściowo znalazły się pod wodzą Obodrzyców..

LUTYN- osoby o tym nazwisku, znaleźć można w Genealogii Potomków Sejmu Wielkiego.

Kościół parafialny św. Józefa

LUTYNIA(niem. Leuthen) – wieś w Polsce, w woj. dolnośląskim. W1757 miała miejsce bitwa, którą upamiętnia poniemiecki pomnik. Został odsłonięty w 1854, zniszczony w 1945, a odrestaurowany w 2011. We wsi znajdują się dwa kościoły: Kościół parafialny św.Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny(XIV w.) i kościół ewangelicki bezstylowy z XIX w., obecnie rzymskokatolicki, pw. Matki Boskiej Częstochowskiej. Inne zabytki to: mur obronny wokół cmentarza z bastejami i renesansową bramą, zabytkowy budynek(1920) dawnego Muzeum bitwy pod Lutynią, wiatrak Koźlak z 1845 r, żółty szlak wokół Wrocławia im. doktora Bronisława Turonia.

Poniemiecki pomnik bitwy pod Lutynią


LUTYNKA-wieś w Polsce, w województwie lubuskim. Przez wieś przepływa ciek Otwiernica. W latach 1975-1998 wieś administracyjnie należała do województwa zielonogórskiego. Miejscowość wzmiankowana w 1484 jako Lewithen, dawna posiadłość szpitala św. Krzyża w Żarach. Obecnie znajduje się tu ośrodek dla osób bezdomnych i najuboższych, prowadzony przez MONAR. Z końca XIII wieku pochodzi zabytkowy kościół filialny pw. św. Anny(wielokrotnie przebudowywany), wewnątrz renesansowy ołtarz i barokowe wyposażenie. Inne zabytki to: brama-dzwonnica z XV wieku i dwa kamienne krzyże pokutne.

LUTYNOL – lek.

   Oto inne wyrazy zawierające w sobie litery wyrazu luty.


LUYTN Willem Jacob(1899=1994)-astronom amerykański, pochodzenia holenderskiego autor wielu prac z fotometrii gwiazdowej. Badał rozmieszczenie białych karłów. Wykrył je w Hiadach i innych gromadach gwiazd.




LUTCZYN Edward(1947-) -polski artysta plastyk o charakterystycznej kresce. Znany z karykatur i rysunków satyrycznych. Autor ilustracji i plakatów zarówno dla najmłodszych jak i dla dorosłych.


   

    Z wielką niecierpliwością wyczekuję MARCA, bo może z nim przybędzie wiosna. Już dziś zapraszam na post o Dniu Kobiet obchodzony przez niektórych 8 marca i Dzień Mężczyzny obchodzony w Polsce 10 marca, a na świecie jako Międzynarodowy Dzień Mężczyzn 19 listopada.

czwartek, 12 lutego 2026

O MIŁOŚCI


 
 Zanim z życzeniami z okazji Dnia zakochanych czyli walentynek dacie lub dostaniecie bukiet czerwonych róż, bombonierkę, maskotkę z symbolem serca lub kartkę. Przyjmijcie ode mnie "wiązankę" wierszy, stworzonych przez moje znajome blogerki. Niektórzy uważają, że poeci najpiękniej piszą o miłości. Dlaczego? Jak napisała Margerithes 24 lutego 2025 roku

poezja zawsze jest zapisem –
czasem cichym jak zbliżenie dłoni do pożaru,
czasem krzykiem, który wywraca język na lewą stronę,
pokazuje wnętrzności systemu, pęknięcia w ścianach.


są tacy, którzy piszą, żeby zagrzmiało,
żeby wyrwało bruk spod stóp,
żeby język miał ostre krawędzie
i ciął jak szkło w gardle.

są też ci, którzy piszą w półszeptach,
wplatają wiersze w ciszę,
żeby polityczna pamięć nie zmiotła ich, jak suche liście.
czy to skuteczne?

czy wiersz może coś zmienić?
może jest tylko światłem odbitym od rewolucji,
może iskierką na marginesie,

może ogniem, który kogoś obudzi.
ale na pewno nie jest cieniem.
nigdy nie była.






   Jedną z pierwszych, która zaczęła bywać na moim blogu była Jotka, autorka bloga Pani od biblioteki . Wielka miłośniczka podróży dalekich i bliskich. Uwielbia odkrywać wszelkiego rodzaju ciekawostki i je opisywać lub fotografować. Pasjonatka art journala. Z Jej zakładki „Wiersze” wybrałam:


Bliskość

Daj mi rękę

niech jej ciepło

do serca głęboko przenika.

Daj mi usta

niech ich smak

znów zmysły moje rozpali.

Zwróć swe oczy

na chwilową niepewność

mojego oblicza.

Daj mi siebie -

nasze ciała wszak tęsknią

za sobą z dali


Bo bez niej nie ma dobrej miłości. Drugi wiersz


Przytul do serca


Przytul do serca

smutki

niech się w cieple

Twej dobroci

ogrzeją.


Przytul do serca

zwątpienie

niech się karmi

Twą niesłabnącą

nadzieją.


Przytul do serca

pośpiech

niech lenistwem

się błogim

nasyci.


Przytul do serca

marzenia,

podsłuchaj

najskrytsze swe

myśli.


Przytul do serca

bliźniego

uczuciom

daj wyraz

namiętny.


Przytul do serca

świat cały

niech się

dobrą energią

napełni.

   to prośba do nas wszystkich, bez tych elementów, nawet największa, najpiękniejsza miłość, pozostałaby tylko słowem.



    Parę lat temu pisząc post na walentynki, poprosiłam Frau Be, wtedy autorkę bloga „Zdaniem Frau Be”, a dziś SZPROTKI WE WŁOSACH POTARGAŁ WIATR... , żeby podarowała mi jakieś wiersze o miłości. W swoim dorobku ma dwa tomiki - "Katalog cnót niemodnych" i "36 wariatek". Miałam okazję, przeczytać kilka rozdziałów Jej powieści, ciekawe studium życia u schyłku PRL-u.  Przysłała sporo, a ja wybrałam:


Najpiękniejszy wiersz

Chcę Ci dać najpiękniejszy wiersz

o Tobie, o mnie, o nas...

lecz przecież Ty wszystko już wiesz,

co jeszcze mogę ponad?

* * *


Za oknem góry i ptaków śpiew,

z tej strony ja – taka mała!

Patrzę na Ciebie i drżę cała,

więc Ty... Po prostu – Ty przytul mnie!

* * *


Ofiaruję Ci dziś tak niewiele, tak mało...

tylko moją wdzięczność, tylko moje serce,

tylko moją duszę, tylko moje ciało,

tylko siebie całą – nic więcej.


Oddaję Ci wszystko, czym jestem i co mam,

składam swoje życie w Twoje ręce,

byś uczynił z nim to, co zechcesz Ty sam

i ufam Ci – czy można więcej?


Dzień dobry


Leniwe słońce, zaspane, zamglone

wstaje powoli nad moim miastem.

Otula ciepłym, porannym blaskiem

aleje parków i ulice uśpione.


Budzi do życia drzewa zielone,

kasztanów liście pięciopalczaste,

przegania z nieba obłoki pierzaste,

przegląda się w oknach i patrzy w mą stronę.


Powracam z wolna z sennego marzenia,

uśmiecham się tęsknie do światła na ścianie,

które radością świat opromienia


i zanim jeszcze dnia pełnia nastanie,

myśli szczęśliwe w słowa zamieniam:

Dzień dobry... Dzień dobry, Kochanie!

(Frau Be)

                                              

   Życie ma to do siebie, że nie wszystkie dni są w nim dobre, chociaż zaczynamy je powitaniem. Starajmy się kochać nie tylko 14 lutego, a zacznijmy od siebie, bo Rossmann proponuje by 13 lutego był Dniem kochania siebie- "Kocham cię, powiedz także sobie".  Kiedy tę reklamę zobaczyłam pierwszy raz, drażniła mnie. Jednak kilka dni temu odwiedził mnie 42 letni kolega syna. Chciał wiedzieć jak sobie radzę. Kiedy mówił o sobie, widziałam młodego człowieka, zakompleksionego i myślącego o sobie jak najgorzej. Przeraziło mnie to i wtedy zrozumiałam, że wśród nas może być wielu takich, którym dzień pokochania siebie jest bardzo potrzebny. 


             

   Autorka bloga https://venapoetica.blogspot.com/, jest propagatorką współczesnej poezji polskiej i współzałożycielką "Babińca literackiego".

Wiersz Joanny Idzikowskiej-Kęsik „Pilnie poszukiwana” zdał mi się właściwy. 

Pilnie poszukiwana

szukam Miłości 
gdzie ona się podziała 

brudna Rumunka siedzi na betonie 
i udaje że usypia dziecko 
gdyby je kochała - myślę 
nie siedziałaby z nim na mrozie 
podchodzę jednak i wyciągam portfel 
dzieckiem jest stara plastikowa lalka 
kobieta uśmiecha się do mnie bezzębnie 

szukam Miłości 


naszprycowany narkoman wyniszczony przez hiv
 zbiera na prochy 
kupuję bułkę nie dam mu pieniędzy 

szukam Miłości 

gruba lesbijka podrywa mnie w barze 
skoro jesteś kobietą 
dlaczego wyglądasz jak facet - pytam 
bo lubię - odpowiada 

a ja uparcie wciąż szukam Miłości 

umalowana prześliczna kobieta 
prowadzi dziecko co ma skośne oczy 
dziecko sepleni 
nie mów do mnie mamo 
słyszę syk kobiety a potem płacz dziecka 

i gdzie jest ta Miłość 
siła napędowa całego kosmosu 

znalazłam ją 
znalazłam Miłość 

w tej sprytnej Rumunce 
chorym narkomanie 
grubej lesbijce 

nieudolnej mamie 

każdy ma prawo 
do własnej interpretacji
 Miłości 

JoAnna Idzikowska - Kęsik, Jelenia Góra 1997

a utwór poniższy, to piękne wyznanie i opisanie zarazem uczucia, którego pragniemy


czy wiesz

że istnieją godziny
znaczące więcej niż życie
takie o których ludzie
mówią po prostu
szczęście

chwile przemykające
drastycznie jak okamgnienie
te co zostają w sercu
na teraz i na potem

czy wiesz że są pocałunki
zostawiające ślady
jak zanurzone w tuszu
trudnym do usunięcia
pieczątki na pamięci

wiesz że istnieje miłość
niespodziewana szczera
taka która na zawsze
odwraca bieg wydarzeń

nie wiem czy wiesz
jak boli tęsknota
za zapachem

ulotność dotykalna
i żal niewysłowiony
że to co nas spotyka

przypadkiem ukradnie
czas

JoAnna Idzikowska-Kęsik 19.II.17






    Lena Sadowska, to mistrzyni opisywania w kilku wersach kolorów tęczy, śpiewu ptaków, szumu traw i oglądanych krajobrazów. Z Jej przebogatego dorobku poetyckiego wybrałam wiersze:

upiekłam dziś


twój ulubiony placek z wiśniami
potem czekałam a dmitrij
chworostowski śpiewał
słuczajnyj wals
wypaliły się świece
wino zmętniało czy może
tylko półzmierzch nas spowił

nie miniemy
tak jak pozostał ten poranek
w nas
kiedy starłeś kroplę czereśni
z moich ust a jeśli nawet
to na chwilę tylko
przecież
położymy się cieniem
na zagubionych szpargałach
ja tu ty tam wyrysowani istoty
rozdzielone
bo do jednej spóźnia się
zaproszenie

Lena Sadowska(wiersze - strzępki myśli z dnia 12 marca 2019 roku)

powiedział

znikam
gdy wplatasz się miękko
w moją przezwykłość
a ja brnę
w ciebie bez opamiętania
aż wsiąknę

Lena Sadowska(wiersz z 11 listopada 2016)

bez ciebie

jestem bura
wklęsam w nijakość
sypiam pijam jadam
bez przekonania

Lena Sadowska(16 stycznia 2018 wiersze w oszukiwaniu straconego czasu)

   Kiedy pod koniec lat 80-tych walentynki zawitały do Polski, nie łączyłam ich z żadnymi wcześniejszymi świętami. Tak jak większość uważałam je za napływową z USA nowość. Do tego czasu zdążyłam przeżyć już kilka miłosnych uniesień. Od mężczyzn nie dostawałam kwiatów i bombonierek. W roku 1984 wraz z urodzeniem syna, moja miłość miała tylko jedną twarz. Swoje doświadczenia z poszukiwania miłości zamknęłam w utworach:


KOCHANKOWIE

Pierwszy księdzem chciał być -

poznałam miłość platoniczną.

Drugi zdjęcie mi dał -

z napisem „semper idem”,

przebolałam miłość wzgardzoną.

Inni mówili „kocham”

przeżyłam gorycz porzucenia.

I tak upłynęło życie,

w którym kochałam

miłości nie zaznając.


KSIĘŻNICZKA

Obiecywałeś miłość

wierzyłam.

Zdradziłeś i odszedłeś

rozpaczałam.

Miałam być księżniczką

na ziarenku grochu.

Stałam się pośmiewiskiem

dla obłudnego motłochu.


   Rozpoczęłam post cytatem Margerithes, pozwólcie, że i Jej utworem zakończę. Wszystkim z okazji Dnia zakochanych życzę, by znaleźli miłość, bo jej szukamy, za nią tęsknimy i oby zawsze miała w sobie...

urok

Jestem kobietą. Usta i oczy
drżą w wilgotnym wzruszeniu.
Włosy wciąż lśnią – zobacz,
skóra napięta snem, aksamitny oddech.
Tak, jestem kobietą, eteryczną brunetką.

Kapusta kiszona z miodem od rana,
okna szeroko otwarte – ćwiczę głos,
nie tracę kontroli.
Moja bujna piękność łagodna, lecz niepokojąca,
kładzie się cieniem na owłosione ciało
zdobywcy egzotycznych trofeów.

Dla kaprysu, bez protestu
daję się prowadzić za rękę,
wdychając twoją młodość
.

(Margerithes)(dowcip) 09.01.09