czwartek, 12 lutego 2026

O MIŁOŚCI


 
 Zanim z życzeniami z okazji Dnia zakochanych czyli walentynek dacie lub dostaniecie bukiet czerwonych róż, bombonierkę, maskotkę z symbolem serca lub kartkę. Przyjmijcie ode mnie "wiązankę" wierszy, stworzonych przez moje znajome blogerki. Niektórzy uważają, że poeci najpiękniej piszą o miłości. Dlaczego? Jak napisała Margerithes 24 lutego 2025 roku

poezja zawsze jest zapisem –
czasem cichym jak zbliżenie dłoni do pożaru,
czasem krzykiem, który wywraca język na lewą stronę,
pokazuje wnętrzności systemu, pęknięcia w ścianach.


są tacy, którzy piszą, żeby zagrzmiało,
żeby wyrwało bruk spod stóp,
żeby język miał ostre krawędzie
i ciął jak szkło w gardle.

są też ci, którzy piszą w półszeptach,
wplatają wiersze w ciszę,
żeby polityczna pamięć nie zmiotła ich, jak suche liście.
czy to skuteczne?

czy wiersz może coś zmienić?
może jest tylko światłem odbitym od rewolucji,
może iskierką na marginesie,

może ogniem, który kogoś obudzi.
ale na pewno nie jest cieniem.
nigdy nie była.






   Jedną z pierwszych, która zaczęła bywać na moim blogu była Jotka, autorka bloga Pani od biblioteki . Wielka miłośniczka podróży dalekich i bliskich. Uwielbia odkrywać wszelkiego rodzaju ciekawostki i je opisywać lub fotografować. Pasjonatka art journala. Z Jej zakładki „Wiersze” wybrałam:


Bliskość

Daj mi rękę

niech jej ciepło

do serca głęboko przenika.

Daj mi usta

niech ich smak

znów zmysły moje rozpali.

Zwróć swe oczy

na chwilową niepewność

mojego oblicza.

Daj mi siebie -

nasze ciała wszak tęsknią

za sobą z dali


Bo bez niej nie ma dobrej miłości. Drugi wiersz


Przytul do serca


Przytul do serca

smutki

niech się w cieple

Twej dobroci

ogrzeją.


Przytul do serca

zwątpienie

niech się karmi

Twą niesłabnącą

nadzieją.


Przytul do serca

pośpiech

niech lenistwem

się błogim

nasyci.


Przytul do serca

marzenia,

podsłuchaj

najskrytsze swe

myśli.


Przytul do serca

bliźniego

uczuciom

daj wyraz

namiętny.


Przytul do serca

świat cały

niech się

dobrą energią

napełni.

   to prośba do nas wszystkich, bez tych elementów, nawet największa, najpiękniejsza miłość, pozostałaby tylko słowem.



    Parę lat temu pisząc post na walentynki, poprosiłam Frau Be, wtedy autorkę bloga „Zdaniem Frau Be”, a dziś SZPROTKI WE WŁOSACH POTARGAŁ WIATR... , żeby podarowała mi jakieś wiersze o miłości. W swoim dorobku ma dwa tomiki - "Katalog cnót niemodnych" i "36 wariatek". Miałam okazję, przeczytać kilka rozdziałów Jej powieści, ciekawe studium życia u schyłku PRL-u.  Przysłała sporo, a ja wybrałam:


Najpiękniejszy wiersz

Chcę Ci dać najpiękniejszy wiersz

o Tobie, o mnie, o nas...

lecz przecież Ty wszystko już wiesz,

co jeszcze mogę ponad?

* * *


Za oknem góry i ptaków śpiew,

z tej strony ja – taka mała!

Patrzę na Ciebie i drżę cała,

więc Ty... Po prostu – Ty przytul mnie!

* * *


Ofiaruję Ci dziś tak niewiele, tak mało...

tylko moją wdzięczność, tylko moje serce,

tylko moją duszę, tylko moje ciało,

tylko siebie całą – nic więcej.


Oddaję Ci wszystko, czym jestem i co mam,

składam swoje życie w Twoje ręce,

byś uczynił z nim to, co zechcesz Ty sam

i ufam Ci – czy można więcej?


Dzień dobry


Leniwe słońce, zaspane, zamglone

wstaje powoli nad moim miastem.

Otula ciepłym, porannym blaskiem

aleje parków i ulice uśpione.


Budzi do życia drzewa zielone,

kasztanów liście pięciopalczaste,

przegania z nieba obłoki pierzaste,

przegląda się w oknach i patrzy w mą stronę.


Powracam z wolna z sennego marzenia,

uśmiecham się tęsknie do światła na ścianie,

które radością świat opromienia


i zanim jeszcze dnia pełnia nastanie,

myśli szczęśliwe w słowa zamieniam:

Dzień dobry... Dzień dobry, Kochanie!

(Frau Be)

                                              

   Życie ma to do siebie, że nie wszystkie dni są w nim dobre, chociaż zaczynamy je powitaniem. Starajmy się kochać nie tylko 14 lutego, a zacznijmy od siebie, bo Rossmann proponuje by 13 lutego był Dniem kochania siebie- "Kocham cię, powiedz także sobie".  Kiedy tę reklamę zobaczyłam pierwszy raz, drażniła mnie. Jednak kilka dni temu odwiedził mnie 42 letni kolega syna. Chciał wiedzieć jak sobie radzę. Kiedy mówił o sobie, widziałam młodego człowieka, zakompleksionego i myślącego o sobie jak najgorzej. Przeraziło mnie to i wtedy zrozumiałam, że wśród nas może być wielu takich, którym dzień pokochania siebie jest bardzo potrzebny. 


             

   Autorka bloga https://venapoetica.blogspot.com/, jest propagatorką współczesnej poezji polskiej i współzałożycielką "Babińca literackiego".

Wiersz Joanny Idzikowskiej-Kęsik „Pilnie poszukiwana” zdał mi się właściwy. 

Pilnie poszukiwana

szukam Miłości 
gdzie ona się podziała 

brudna Rumunka siedzi na betonie 
i udaje że usypia dziecko 
gdyby je kochała - myślę 
nie siedziałaby z nim na mrozie 
podchodzę jednak i wyciągam portfel 
dzieckiem jest stara plastikowa lalka 
kobieta uśmiecha się do mnie bezzębnie 

szukam Miłości 


naszprycowany narkoman wyniszczony przez hiv
 zbiera na prochy 
kupuję bułkę nie dam mu pieniędzy 

szukam Miłości 

gruba lesbijka podrywa mnie w barze 
skoro jesteś kobietą 
dlaczego wyglądasz jak facet - pytam 
bo lubię - odpowiada 

a ja uparcie wciąż szukam Miłości 

umalowana prześliczna kobieta 
prowadzi dziecko co ma skośne oczy 
dziecko sepleni 
nie mów do mnie mamo 
słyszę syk kobiety a potem płacz dziecka 

i gdzie jest ta Miłość 
siła napędowa całego kosmosu 

znalazłam ją 
znalazłam Miłość 

w tej sprytnej Rumunce 
chorym narkomanie 
grubej lesbijce 

nieudolnej mamie 

każdy ma prawo 
do własnej interpretacji
 Miłości 

JoAnna Idzikowska - Kęsik, Jelenia Góra 1997

a utwór poniższy, to piękne wyznanie i opisanie zarazem uczucia, którego pragniemy


czy wiesz

że istnieją godziny
znaczące więcej niż życie
takie o których ludzie
mówią po prostu
szczęście

chwile przemykające
drastycznie jak okamgnienie
te co zostają w sercu
na teraz i na potem

czy wiesz że są pocałunki
zostawiające ślady
jak zanurzone w tuszu
trudnym do usunięcia
pieczątki na pamięci

wiesz że istnieje miłość
niespodziewana szczera
taka która na zawsze
odwraca bieg wydarzeń

nie wiem czy wiesz
jak boli tęsknota
za zapachem

ulotność dotykalna
i żal niewysłowiony
że to co nas spotyka

przypadkiem ukradnie
czas

JoAnna Idzikowska-Kęsik 19.II.17






    Lena Sadowska, to mistrzyni opisywania w kilku wersach kolorów tęczy, śpiewu ptaków, szumu traw i oglądanych krajobrazów. Z Jej przebogatego dorobku poetyckiego wybrałam wiersze:

upiekłam dziś


twój ulubiony placek z wiśniami
potem czekałam a dmitrij
chworostowski śpiewał
słuczajnyj wals
wypaliły się świece
wino zmętniało czy może
tylko półzmierzch nas spowił

nie miniemy
tak jak pozostał ten poranek
w nas
kiedy starłeś kroplę czereśni
z moich ust a jeśli nawet
to na chwilę tylko
przecież
położymy się cieniem
na zagubionych szpargałach
ja tu ty tam wyrysowani istoty
rozdzielone
bo do jednej spóźnia się
zaproszenie

Lena Sadowska(wiersze - strzępki myśli z dnia 12 marca 2019 roku)

powiedział

znikam
gdy wplatasz się miękko
w moją przezwykłość
a ja brnę
w ciebie bez opamiętania
aż wsiąknę

Lena Sadowska(wiersz z 11 listopada 2016)

bez ciebie

jestem bura
wklęsam w nijakość
sypiam pijam jadam
bez przekonania

Lena Sadowska(16 stycznia 2018 wiersze w oszukiwaniu straconego czasu)

   Kiedy pod koniec lat 80-tych walentynki zawitały do Polski, nie łączyłam ich z żadnymi wcześniejszymi świętami. Tak jak większość uważałam je za napływową z USA nowość. Do tego czasu zdążyłam przeżyć już kilka miłosnych uniesień. Od mężczyzn nie dostawałam kwiatów i bombonierek. W roku 1984 wraz z urodzeniem syna, moja miłość miała tylko jedną twarz. Swoje doświadczenia z poszukiwania miłości zamknęłam w utworach:


KOCHANKOWIE

Pierwszy księdzem chciał być -

poznałam miłość platoniczną.

Drugi zdjęcie mi dał -

z napisem „semper idem”,

przebolałam miłość wzgardzoną.

Inni mówili „kocham”

przeżyłam gorycz porzucenia.

I tak upłynęło życie,

w którym kochałam

miłości nie zaznając.


KSIĘŻNICZKA

Obiecywałeś miłość

wierzyłam.

Zdradziłeś i odszedłeś

rozpaczałam.

Miałam być księżniczką

na ziarenku grochu.

Stałam się pośmiewiskiem

dla obłudnego motłochu.


   Rozpoczęłam post cytatem Margerithes, pozwólcie, że i Jej utworem zakończę. Wszystkim z okazji Dnia zakochanych życzę, by znaleźli miłość, bo jej szukamy, za nią tęsknimy i oby zawsze miała w sobie...

urok

Jestem kobietą. Usta i oczy
drżą w wilgotnym wzruszeniu.
Włosy wciąż lśnią – zobacz,
skóra napięta snem, aksamitny oddech.
Tak, jestem kobietą, eteryczną brunetką.

Kapusta kiszona z miodem od rana,
okna szeroko otwarte – ćwiczę głos,
nie tracę kontroli.
Moja bujna piękność łagodna, lecz niepokojąca,
kładzie się cieniem na owłosione ciało
zdobywcy egzotycznych trofeów.

Dla kaprysu, bez protestu
daję się prowadzić za rękę,
wdychając twoją młodość
.

(Margerithes)(dowcip) 09.01.09





poniedziałek, 2 lutego 2026

GDZIE JESTEŚ?

 

   Autorem bloga zatytułowanego „Bzdetnik” jest Adam Madulski( https://adam-madulski.blogspot.com).

 Archiwum bloga pokazuje 337 postów, od czerwca 2014 do lipca 2025 roku. Chciałam napisać, że jak na 11 lat istnienia, liczba wpisów jest niewielka. Jednak okazało się, że sama rozpoczęłam 11 rok blogowania, a ilość postów wynosi 257 na dzień dzisiejszy. Lepsza mogę okazać się tylko w ilości osób komentujących, bo W „Bzetniku” od pierwszego postu, wpisy komentuje tylko Errata Pola Erratyjskie, ale jest to autorka, która na swoim blogu występuje sporadycznie. Od tekstu „Dyżurny szofer”(30 X,2014) jako komentująca pojawia się Margerithes. To właśnie Ona zwróciła mi uwagę na tego autora i jego zapiski. W swoim komentarzu pod moim grudniowym postem z 2024 roku napisała:Trafiłam tutaj dzięki https://adam-madulski.blogspot.com/ Adama, który ma Twój blog na swojej liście „czytam”. Dla mnie to najlepsza rekomendacja.”.

   Nie pamiętam by na moim pierwszym blogu „Moje hobby, to życie” , który na blogomanii istniał do 2014 roku,  wśród komentujących był mężczyzna. Na obecnym gościło kilku panów, ale albo oni rezygnują ze mnie, albo ja z nich. Teraz pozostał tylko Antoni Relski, ale zamieszcza komentarze rzadko związane z tematyką postu, najczęściej są to życzenia wielkanocne lub bożonarodzeniowe. Z tym większą ciekawością, zajrzałam do mężczyzny, który umieścił mnie wśród blogów czytanych przez siebie. Wielka szkoda, że nie odważył się zamieścić komentarza. 

   Przez dwa dni, przeczytałam rok 2014. Do roku 2020 jest tych postów sporo, natomiast lata 2021-25, to zaledwie 19 wpisów. Na swojej stronie A.M. zamieścił znaczek fb, ale nie znalazłam tam Jego profilu. W czasie czytania postów w pierwszym roku działalności „Bzdetnika”, nurtowało mnie pytanie: dlaczego ciekawie i poprawnie językowo piszący autor bloga, nagle zmniejszył swoją aktywność w ostatnich latach. Pomyślałam, że może był ofiarą covidu, albo innej ciężkiej choroby. Przerwałam czytanie początkowych notek i rozpoczęłam lekturę ostatnich. Chyba znalazłam odpowiedź, jeżeli nie całą, to przynajmniej częściową. . W roku 2021, gdy zmniejszyła się ilość postów tak napisał:Kilka dni temu minęło siedem lat od ukazania się pierwszego posta na tym blogu. Szok, że istnieje tak długo. Wiem, że rzadko już coś tu piszę, ale lubię to miejsce przez siebie stworzone. Lubię popatrzeć na siebie takiego, jakim byłem w publikowanych kilka lat temu tekstach. Wydaje mi się, że czas blogów przeminął na korzyść videoblogów, bo blogi, które lubiłem czytać jeden po drugim milkną i niewiele z nich jest wciąż uaktualnianych. Ja również nieczęsto tu bywam, ale pozostawiam sobie to miejsce, żeby móc tu wracać, jeśli poczuję taką ochotę... .

   Natomiast 12 czerwca2024 roku zamieścił post zatytułowany "Dekada", pozwalam sobie zacytować notkę w całości, bo nie tylko odpowiada na pytanie, ale daje próbkę stylu pisania, który bardzo mi się spodobał, gdyż sprawia, że bez względu na długość czy tematykę postów, czyta się je szybko.

„DEKADA”

„Dziesięć lat temu ukazał się pierwszy post na tym blogu. Oczy przecieram myśląc banalnie o pędzącym czasie. Jestem o dekadę starszy. Czy inny? Trochę tak, choć w środku wciąż mam tyle samo lat. Bardzo rzadko tu zaglądam, ale dziś przypomniałem sobie o tym miejscu i postanowiłem napisać kilka jubileuszowych słów. Był czas, kiedy to miejsce było dla mnie ważne. Dzień zaczynałem od sprawdzenia, czy i co w komentarzach pod moimi postami napisali Czytelnicy i kończyłem często publikacją nowego posta...

Dane mi było w blogosferze zetknąć się z wieloma ciekawymi ludźmi, o wielkiej wrażliwości i empatii. Jestem za to doświadczenie wdzięczny. Żałuję, że ich blogi zamilkły, choć rozumiem, że stało się tak, bo spełniły swoją rolę i ich Autorzy po prostu ruszyli dalej realizować się w inny sposób. Mam nadzieję, że wszyscy Oni miewają się dobrze.

Udało mi się tu zrobić coś dobrego. Dać wsparcie. Uszczęśliwić Szalonego Marcina konsolą wraz z Grupą Szalonych Mikołajów.

Udało mi się tu zrobić coś złego. Zranić dobrego człowieka.”

   Na wartościach tego bloga, w miarę upływu lat, poznawało się coraz więcej osób, bo liczba komentujących wzrastała.

  Mam nadzieję, że w lipcu 2025 roku Adam Madulski postanowił przenieść się tylko na inną platformę i dlatego „Bzdetnik” można znaleźć w sieci, choć tytułu tego nie wskazuje wyszukiwarka, pokazując inne strony. W maju 2024 roku w odpowiedzi na komentarz, tak napisał:  eM, dziękuję. Aż mi się tak ciepło wokół serca zrobiło. Wróciłem właściwie przez przypadek w poszukiwaniu jednego z postów o Bibi pt Kąpiółka, bo chciałem go skopiować i wysłać koleżance. A że długi weekend u mnie z jakąś paskudną infekcją w tle, zacząłem czytać te swoje wypociny i wciągnęły mnie. Jadę po kolei od końca i niektóre naprawdę mi się podobają. Rozczulają wręcz. Ale że Ty o mnie pamiętałaś? Szok.” 

 
  Kim jest Adam Madulski jako autor bloga? To wnikliwy, ale pobłażliwy obserwator naszej rzeczywistości. W swoich notkach opisuje współpracowników oraz ludzi z otoczenia, których spotyka na swojej drodze. Jego teksty nie są pozbawione humoru, co sprawia, że nawet temat prozaiczny, opisany jest jako coś fajnego, godnego uwagi. Tak napisał w jednym z pierwszych postów:
 

„Z racji wykonywanego zawodu, muszę się dokształcać. Właśnie skończyłem studia podyplomowe. Ale nie o studiach będzie tu mowa, ale o koleżankach z tych studiów. Tak się złożyło, że w trzydziestoosobowej grupie przewaga kobiet była miażdżąca – byłem jednym z dwóch mężczyzn. Ten drugi przedstawiciel, ze względu na niezbyt efektowną powierzchowność, jakoś dla koleżanek nie zaistniał. W przeciwieństwie do mnie. Nie, nie dlatego, że jestem jakimś super przystojniakiem. Owszem, jestem wysoki, szczupły, o wcale miłej aparycji. No dobra. Jestem przystojny. Tak uznały koleżanki. Trzy z nich wzięły sobie mnie na cel. Dochodziło do komicznych sytuacji. Musiałem się bardzo pilnować, żeby swoim towarzyskim zainteresowaniem wszystkie trzy sprawiedliwie i po równo obdzielać, bo były o siebie cholernie zazdrosne i gdybym z którąś z nich dłużej rozmawiał niż z pozostałymi, demonstrowały swoje niezadowolenie w dość złośliwy sposób.” 

   Zatem to człowiek wykształcony, pochodzący z gór, a w czasie prowadzenia bloga, mieszkający w Katowicach. Ma dobre relacje z Matką, ale o innych członkach rodziny nie znalazłam wzmianki w przeczytanych postach.  Byłam ciekawa, czy na wyświetlonych na swoim blogu stronach bywa jako komentator. No i już teraz wiem, że choć u siebie nie wstawia nowych postów, to jest cały i mam nadzieję, że zdrowy, bo zamieścił  w styczniu tego roku swoje komentarze na trzech czytanych przez siebie blogach. Na niektórych znalazłam także wpisy osób znanych i mnie: Margerithes, Jotkę, Oko, Lecha. Na swoim blogu ma zakładkę „Zakątek szalonych Mikołajów”, w którym znajdziemy listę osób

  „ ludzie świetliści, dryfujący po bezkresnych odmętach Internetów pośród mrowia innych żeglarzy, rozbijający swoje skarbonki by pomóc bliźnim. W chwili obecnej organizacja składa się z następujących Członków”- wśród nich wymienia swojego brata i 24 inne osoby. 

   Zadaniem ich było sprawianie przyjemności innym, wspomina o tym w cytowanym już poście „Dekada”. Bardzo lubię tych, którzy nie myślą tylko o sobie, dlatego uznałam Adama za „człowieka pozytywnie zakręconego”. Adam M. pozostaje dla mnie zagadką, nie wiem czy podpisuje się prawdziwym nazwiskiem, czy to nick wymyślony na potrzeby bloga? Dlaczego mój blog znalazł się na długiej liście innych przez Niego czytanych? Niby bzdetnik czyli notatnik bzdetów, a jednak mówiący o sprawach ważnych, ważniejszych i najważniejszych- o ludziach.

   Pozwólcie, że dzisiejszy post zakończę piosenką, która kołatała mi się w głowie w czasie jego pisania.

"Gdzie jesteś, Mały Książę? Gdzie
Odszedłeś z mej książeczki kart?
Czy po pustyni błądzisz znów?
Rozmawiasz z echem pośród skał?"
„Mały książę” Katarzyna Sobczyk

   

niedziela, 25 stycznia 2026

DUMA MNIE ROZPIERA!

"Slowoku "- to polska wersja Wordle

     Do gry w „Słowoku” zachęciła mnie Jotka, parę miesięcy temu. Zadałam sobie trud i sprawdziłam, kiedy dokładnie to było. Oto co napisała autorka bloga „Pani od biblioteki” 8 stycznia 2025 roku ”Rozrywki umysłowe- zaczęłam grać online w Mahjonga i Słowoku.

Dobre ćwiczenia dla koncentracji i gimnastyki umysłu.

Najlepsze wyniki: w pierwszym 7 minut plansza, w drugim odgadnięcie wyrazu w trzecim rzędzie, ale w łatwej wersji.

Obie gry wciągają bardzo!”. (powiększyłam skopiowany z bloga Jotki wpis, dla lepszego odczytania-mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone). 

   Zgadzam się z Jej zdaniem. Parę dni temu grałam w Mahjonga 3D, nie sprawdzałam czasu, bo nie myślałam, że będę dzisiaj mówiła Wam o moich codziennych rytuałach. 
    Pierwszym jest zrobienie sobie kawy, piję ją przy laptopie, choć zawsze mam obawę, czy nie wyleję na klawiaturę. Ze smakiem aromatycznego napoju na języku, zasiadam do "Słowoku", gry online na "Kurniku". Po odgadnięciu dwóch słów(niestety zdarzało się, że tylko jednego), przechodzę do gry w kierki na pasjansgry.pl. 



   W kartach mi się nie wiedzie, bo rzadko udaje mi się wygrać rundę. Nawiązując do tytułu, powiem dlaczego rozpiera mnie duma. Wczoraj grając w "Słowoku", po odgadnięciu słów, postanowiłam zagrać w losowe odgadnięcie 10 wyrazów. Udało mi się 3 razy. Odpadłam na czwartym, choć właściwe słowo miałam na myśli, lecz go nie wpisałam. Poszukiwanym słowem było ZACNY. Zabawa zajęła mi 7:09s. W wersji 2/2 dzisiaj odgadłam oba wyrazy w 4 próbie. Dzięki temu po roku grania mam odgadniętych 657 słów na 717. Daje mi to 3096 pozycję w rankingu. Poszukując 10 losowo wybranych wyrazów, odgadłam wszystkie. Po tym "wyczynie", takie dane pokazały mi się na ekranie:

24 H -71/504; 7D - 473; średni czas 2:03s. Nie umiem ocenić jakie to jest osiągnięcie, ale chodziło o sprawdzenie siebie, a nie o bicie rekordów. Było to jednak na tyle motywujące, że postanowiłam każdego następnego dnia próbować odgadnąć nie tylko 2/2. Zobaczymy czy niedziela była wyjątkowa, a wyrazy po prostu łatwe, czy też był to dowód na to, że mózg pracuje nie najgorzej. 

   Nie pamiętam u kogo przeczytałam, że w "Słowoku" bawi się też Klarka Mrozek-autorka bloga Dziś też Cię kocham .  

    Jestem ciekawa czy inni czytający mojego bloga też poświęcają czas na odgadywanie słów i jak często to robią? Może sympatycy "Słowoku" powinni założyć jakiś klub?

   To tyle wieści tego poranka. Kawa dopita, czas zmierzyć się z kierkami. 

    Pozdrawiam serdecznie.
    

wtorek, 20 stycznia 2026

BABCIA I DZIADEK


Miałam fantastycznych dziadków. Szczególną rolę w moim życiu odegrała Babcia Helena. Zawsze traktowała mnie jak normalne dziecko. Moi rodzice też byli dobrymi dziadkami. Wnuczka i wnuczek wspominali ich często. Mnie niestety nie było dane zostać babcią, czego bardzo żałuję, ale życie napisało swój własny scenariusz. 











   Wszystkim Babciom i Dziadkom urzędującym w sieci i tym poza nią,  składam życzenia: zdrowia, sił witalnych i dużej cierpliwości, bo jak mawiała moja matka "ile cierpliwości, to tyle mądrości".


* dziękuję autorom memów, że zamieszczając swoje prace w internecie, umożliwili mi pokazanie ich w moim poście.


piątek, 16 stycznia 2026

PORY ROKU W PRZYSŁOWIACH



   Luty powinien być moi ulubionym miesiącem ze względu na urodziny.  Zastanawiałam się czy gdybym urodziła się w maju, czyli po 9 miesiącach, moje życie byłoby takie samo? Nigdy nie zapytałam matki, czy imiona dla córek wybrała wcześniej. Ja mam majowe imię, świętuję 23-go, a moja starsza siostra(też wcześniak) 6 września, bo wtedy powinna się urodzić. 

   Nie interesowałam się nigdy astrologią i tym, co wpływa na nasze życie, że jest ono takie, a nie inne. Nie wierzę we wróżby, tarota i inne tego typu rzeczy. Pewnego razu, jeden mężczyzna, zafascynowany wahadełkiem, skierował je na mój brzuch i powiedział „coś z pani brzuchem jest nie tak”. Przyjęłam tę informację z lekkim uśmiechem, ale po powrocie do domu, udałam się do lekarza. Okazało się, że jestem w ciąży. 

   Podchodzę poważnie do przysłów, które „są mądrością narodów”. Zostały stworzone przez ludzi, którzy obserwując przyrodę, zjawiska w niej występujące, opisywali je właśnie za pomocą porzekadeł. Myśląc nad tym postem, chciałam dać 28 przysłów na każdy dzień lutego. Moglibyśmy patrzeć, czy owe przepowiednie się sprawdzają. Jednak w czasie czytania, doszłam do wniosku, że przypiszę każdemu miesiącowi jakieś powiedzonko. W nich występują: deszcz, woda, słońce, upał, mróz. Zdarzają się burze, grzmoty i wiatry. W każdym miesiącu można znaleźć też świętych, którzy patronują konkretnym dniom, ale bywają także zwykli ludzie. Mnie najbardziej zaciekawili Ci, o oryginalnych imionach, bo to zawsze był mój konik. Niektóre z nich automatycznie kojarzyły mi się z literaturą.

   Po bardzo długim wstępie, wypada przejść do sedna.


Wiosna panna, lato matka, jesień wdowa, zima macocha.

Zimę uśmierza wiosna, wiosnę lato niszczy. W zimie piecze - w lecie ciecze, a co zima przychłodzi - lato wynagrodzi. Zima starym dokucza, a młodych naucza.

W lutym aura burzliwa - wiosna rychliwa. 

Gdy choinka tonie w wodzie, jajko toczy się po lodzie. 

Gdy zbyt długo jesień trzyma, nagle przyjdzie zima. 

Ze świętą Małgorzatą zaczyna się lato.


   Większość miesięcy ma powyżej setki podanych porzekadeł. Bardzo skromnie prezentują się Październik(50), Styczeń (70), Lipiec (94). Wszystkie zawarte w poście przysłowia zaczerpnięto ze strony wyczytaj.pl.


KALENDARZ CAŁOROCZNY

STYCZEŃ -Kiedy styczeń najostrzejszy, tedy roczek najpłodniejszy.

LUTY -Luty najmniejszy, lecz najdokuczniejszy.

MARZEC - Suchy marzec, mokry maj, będzie żytko jako gaj.

KWIECIEŃ -Kiedy w kwietniu słonko grzeje, wtedy chłop nie zubożeje.

MAJ - Gdy kukułka kuka w maju, spodziewaj się urodzaju.

CZERWIEC-Gdy w czerwcu często pada to w lipcu upały nie lada.

LIPIEC -Miesiąc lipiec musi przypiec i ostatki mąki wypiec.

SIERPIEŃ -Gdy na początku sierpnia skwar trzyma, to nieostra bywa zima.

WRZESIEŃ -Wrześniowa słota, miarka deszczu, korzec błota.

PAŹDZIERNIK -W krótkie dzionki października, wszystko z pola, sadu znika.

LISTOPAD -Jaka pogoda listopadowa, taka i marcowa.

GRUDZIEŃ -Jaki pierwszy dzień miesiąca, taki będzie aż do końca.

   W przysłowiach występują imiona zarówno pospolite jak i te rzadkie, a niektóre już nie używane.

Na Świętego Albina rzadka u ludzi mina, bo post się zaczyna.(jeden z bohaterów „Ślubów panieńskich A. Fredry).

 Dzień świętego Alojzego przyczynia wina dobrego.(mechaniczny chłopiec z „Akademii Pana Kleksa” J. Brzechwa).

Święty Ambroży zimy przysporzy.( Pan Kleks główny bohater „Akademii Pana Kleksa”). 

Gdy Amelia pogodna, będzie jesień dorodna. 

Choć dziś Anastazy, pal w piecu dwa razy. 

Na Świętego Augustyna orka dobrze się poczyna. 

Jak po Benedykcie ciepło, to i w lecie będzie piekło. ;Benedykt groch w polu sieje, Wojciech (23.04) do owsa się śmieje,.; Benedykta Bożą mocą, dzionek już się równa z nocą. (Korczyński, bohater „Nad Niemnem” E. Orzeszkowej”).  

Pankracy, Serwacy i Bonifacy dla drzew wielcy nieboracy.(stary kot z dobranocki „Przygody kota Filemona” autorzy: M. Nejman, S.Grabowski). 

Kiedy na świętą Cecylię grzmi, rolnik o dobrym roku śni.; Święto Cecylii jesień nam umili.(żona Janaprotoplasty rodu Bohatyrowiczów w „Nad Niemnem). 

Od Cypriana aż do Jana (Kapistrana 27.03), gdy pogoda zakichana, to od Jana do Jerzego (23.04) ciągle jeszcze nic nowego, a gdy Jerzy się rozśmieje (rozpogodzi), to za kilka dni znów leje.(Cyprian Kamil Norwid-poeta romantyczny, autor wiersza „Fortepian Chopina”). 

Na Świętego Donata idź po pracę do brata. 

Jeśli deszcz na Eliasza to zgnoi się pasza. 

Jeśli da śnieg Eugenii, to się zima przemieni.(„Eugenia Grandet”,powieść H.Balzaka).

Deszcz w świętego Floriana, skrzynia groszem napchana. 

Kiedy na święty Gaweł słota będzie w lecie dużo błota.("Paweł i Gaweł” wierszowana bajka A. Fredry).

Gerard czasem wróży na to, że z nim przyjdzie drugie lato. Na Gerarda, gdy sucho, zima będzie z pluchą. 

Gdy na Gertrudy zjawią się bociany, to wiosna już rychło nastanie.(z niem. Gerda, bohaterka „Królowej śniegu” J.ch.Andersena). 

Na świętego Gerwazego jest w ogrodzie coś pięknego (Rębajło, postać z „Pana Tadeusza” A.Mickiewicza). 

W Świętej Halszki dzionek nuci już skowronek. 

Hilary zapowiada, jaka pogoda w Wielkanoc przypada.(bohater wiersza J. Tuwima „Pan Hilary”). 

Święty Idzi wiedzie wrzesień, wnet nadejdzie dżdżysta jesień. 

Na Izydora pusta komora. Na świętego Izydora często bywa chłodna pora.; Święty Izydor wołkami orze, a kto go prosi, to mu pomoże. 

Jak już dzień przyjdzie świętego Szymona i Judy, już to zegnać należy z pól bydło do budy. 

Na Świętego Justyna siew się w polu zaczyna. 

Od świętej Klary są już ładne dary.(bohaterka „Ślubów panieńskich"). 

Święty Kajetanie, strzeż od deszczu sprzątanie.(T.K. Węgierski, poeta oświeceniowy, autor „Bajek”)

Gdy Kleofas we mgle chodzi, mokrą zimę zwykle zrodzi.(Ogiński, kompozytor, autor melodii hymnu narodowego). 

Na Świętą Kondę wyrzuć już bondę (zimowe okrycie). 

Mamert i Pankracy ( 12.05) mrozem kwiat poznaczy.(M.Stankiewicz bohater książki O.Borchardta „Znaczy kapitan”). 

Jeśli Maurycy ma jasne lice, to przyprowadzi wnet nawałnicę.; Maurycy jak się śmieje (jest pogodnie), wiater rychło powieje.(A.Beniowski, bohater poematu J.Słowackiego „Beniowski”). 

Norbert, Robert, Medard to bracia młodzi, spodziewajcie się powodzi.; 

Pogoda na Nikodema - cały miesiąc deszczu nie ma.(bohater „Kariera Nikodema Dyzmy” T.Dołegi Mostowicza). 

Co Marek zagrzeje, Pankracy (12.05) wywieje.(pies w dobranocce „Piątek z Pankracym”). 

Jak deszcz na świętego Prokopa, to zgnije niejedna kopa. 

Na święty Protazy każdy się poparzy. Jeśli na świętego Prota(11września) jest pogoda albo słota, to na świętego Hieronima (30.09) deszczyk jest, albo go ni ma.(P.Brzechalski, sługa sędziego Soplicy w „Panu Tadeuszu”). 

Święta Regina mgły rozpina. 

Na święty Roch w stodole groch.; Na święty Roch, jaki dzień, taka noc.(Kowalski, postać z „Potopu” H.Sienkiewicza). 

Gdy w Ruperta niebo jasne będzie, w lipcu takiż czas pogody wszędzie.(forma imienia Robert; serial Rupert Bear” na podstawie komiksu Mary Tourtel). Gdy w Ruprechta jasno, ponoć w czerwcu krasno. 

Od świętej Salomei zima jest w nadziei.(matka J.Słowackiego, autora dramatu „Sen srebrny Salomei”).

 Gdy na Marka pot ocierasz, tak na Serwacego (13.05) kożuch wdziewasz. Gdy słoneczko przed Serwacym (13.05) ciepło już dogrzewa, po Serwacym szron pokryje i kwiaty i drzewa

Święty Szczepan zapowiada jaka pogoda w styczniu wypada. Jaka pogoda w Szczepana panuje, taka na luty nam się szykuje.(Twardoch, pisarz, autor „Morfiny”). 

Pogoda listopadowa taka jak Tytusowa (04.01)(bohater(małpa człekokształtna) serii komiksów „Tytus, Tomek i A'Tomek”, autorstwa H.J.Chmielewskiego). 

Kto sieje jęczmień na Urbana, będzie pił piwo ze dzbana. 

Jak Walenty nie poleje, to na wiosnę masz nadzieję. 

Gdy na Wawrzyńca orzechy obrodzą, to w zimie mrozy dogodzą.; Gdy do Wawrzyńca słota trzyma, do Gromnic (02.02) lekka zima. 

Chociaż Św. Wincenty, jednak szczypie mróz w pięty.(Pol, poeta, geograf, krajoznawca, autor „Pieśni Janusza”). 

Kto sieje tatarkę na Antka i Wita, to mu pięknie powschodzi i zakwita(Stwosz, niem. rzeźbiarz, twórca Ołtarza w Kościele Mariackim w Krakowie).


Na zakończenie kilka przysłów, które mnie rozbawiły;


1.Gabrielu, przyjacielu, nie mroź nas, łysych jest wielu ;

2.Dzisiaj po Walentym, kto nie kocha ten przeklęty.

3.Lepsza Kaśka spracowana, niż Anulka wychuchana.

4. Mądra Kaśka, ale sobie: jeszcze pół garnka ma, a już skrobie.

5.Wtedy Kaśkę za mąż dają, jak się o nią pytają.

;6.W dzień świętego Szczepana rzucają owsem w kapłana.

7.Święta Katarzyna śmiechem, święty Andrzej grzechem.

8.Szczęśliwy, kto na Annę wyszuka sobie pannę.

9.Po świętej Łucji i kot na marchew mruczy.;

10.Czy rok był suchy, czy było błoto, nigdy w Sylwestra nie będzie padało złoto.

11.W dzień świętej Reginy wabią chłopaków dziewczyny.

12.Gust kobiety, łaska pańska i marcowa pogoda zawsze niestałe.

13.Kiedy starzec chory w marcu, będzie zdrów, lecz gdy baba w maju słaba, pacierz zmów.


   Nie tak dawno napisałam, że blogerzy nie lubią długich postów, a dziś znów funduję litanię. Mam jednak nadzieję, że będzie Wam się szybko i miło czytało. Chętnie w komentarzach zobaczę, jakie są wasze ulubione porzekadła dotyczące pór roku lub miesięcy. Jeżeli macie skojarzenia jakiegoś podanego przeze mnie imienia z dziełem literackim, to też z przyjemnością się o tym dowiem.