czwartek, 18 czerwca 2026

KRESOWIANKA

 


   Odwiedzający mój blog, wiedzą że lubię poezję. Nie tylko autorów znanych z podręczników języka polskiego. Nie tak dawno, przedstawiałam tomik poezji Małgorzaty Południak „Pierwszy milion nocy” i wspominałam o Jej „Emiterium”. W sieci znana jako „Margo” planuje wizytę w Polsce, mam nadzieję, że pobyt będzie udany i zainspiruje Ją do ciekawych prozatorskich rozważań i kolejnych pięknych strof.

   Kiedy otrzymałam „Katalog cnót niemodnych” i „36 wariatek” Katarzyny Kadyjewskiej, planowałam o Niej napisać większy tekst. Czas pędzi nieubłaganie, w maju tego roku, minęło 5 lat od poetyckiego debiutu. Czy uczestnicząca, wyróżniana i nagradzana w wielu poetyckich konkursach nauczycielka obdarzy nas kolejnym zbiorem ? Bardzo chciałabym, aby tak się stało.

   W oczekiwaniu na ten moment, dziś prezentuję wiersze z 3 tomików Danuty Mucharskiej. Dostałam je w prezencie od autorki bloga per aspera ad astra..



Na tylnej okładce tomiku „Pomarańcze na Bukach”, autorka tak o sobie napisała:

„jestem przedwojenną kobietą z Jordanowa. Kocham góry, szczególnie Bieszczady, a także Gorce i Pieniny. Lubię wyprawy w Świat, głównie na Wschód. Najdalej byłam w Buriacji za Bajkałem. Obecny tomik jest moim trzecim- po „Z balladą przez Świat” i „Kwiat tarniny”.”

Wydany w 2011 zbiór „Pomarańcze na bukach” zawiera 35 utworów, a każdy to opowiastka o ludziach i życiu.


PEWNA PARA

Mówił do niej kochanie

Chociaż serce miał zimne

Kiedy jego staranie

Już chodziło gdzie indziej


Ona o tym wiedziała

bo ich status był jawny

Czasem też się kochała

Z przyjacielem swym dawnym


I tak sobie współżyli

Długo niby szczęśliwie

Czasem sobie służyli

Z konieczności życzliwie


Do swych serc nie patrzyli

Każde sobie myślało

Skoro tyle przeżyli

W starość mogą iść śmiało


A nie wiedzą w małości

Że na starość potrzeba

Tej prawdziwej miłości

Jeszcze bardziej niż chleba.


ŻAL

Żal mi wszystkich tych ludzi

Co im serca stwardniały

A ich rozum się budzi

Gdy monety zabrzmiały


Tkliwość dla nich jest niczym

Miłość echem przebrzmiałym

Tylko strachem panicznym

Serca twarde się stały


I mamonę zbierają

I bogactwa gromadzą

Coraz gorsi się stają

Nic od serca nie dadzą


Bo jak dawać od serca

Kiedy serca już nie ma

Tylko siła mordercza

Coraz gorzej ich zmienia.


   Większość utworów w tomiku jest wielozwrotkowa i gdybym chciała(a ochota była spora) zamieścić ich jeszcze kilka, to post wyszedłby bardzo długi. Na końcu znajdują się FRASZKI i te muszę przedstawić obowiązkowo, bo moim zdaniem są urocze.


MIŁOŚĆ I MATEMATYKA

Gradacje wiedzy są ciągle niezmienne

Królowa zawsze jest matematyka 

 Jedno działanie ma ona znamienne

Gdy miłość dzielę iloczyn wynika


MĄŻ I PRZYJACIEL

Jak jeden naiwny

To drugi aktywny


DUSZA TOWARZYSTWA

Żeś duszą towarzystwa

Wszyscy to wiedzieli

Byś była jeszcze ciałem

Niektórzy by chcieli


NARZECZONY

Sto rzeczy wymieniał

Które odda jej zaraz

O miłości nie wspomniał

Pewnie dawać chciał balast


JA I VAT

Przez rok mnie pytano

Ile ty masz lat

A ja niezmiennie

Pięćdziesiąt plus VAT


I chociaż rok minął

Słowa dotrzymuję

Bo obecny premier

Ciągle VAT winduje


Niejeden myślący

Ręce w górę wznosi

Bo me długie życie

Ciągle VAT podnosi.


I już kombinują

Co się z VAT'em stanie

Gdy mnie już nie będzie

Nic – VAT pozostanie


   
   
W tym samym roku Towarzystwo Słowaków w Polsce wydało tomik „Bajkałowy kwiat”, zawiera 41 wierszy. Jak tytuł wskazuje, większość z nich jego dotyczy.



   Żeby utrzymać temat ludzi i ich życia, wybrałam utwory:

NIE PATRZ

Nie patrz prosto w słońce

Bo ci oczy wypali

Blask od niego bijący

Smakuj zawsze z oddali


DAR NIEBIOS

Wszystko jest darem co życie przynosi

A najważniejsze że ono wciąż trwa

Bo pod niebiosy duszę twą podnosi

Gdy są złączone dobre serca dwa


DZIECIOM

 

Dawaj stanowczość zamiast pobłażania

Miłość serdecznym dostarczaj kanałem

W każdym zdarzeniu miej o nich starania

I nie przedstawiaj siebie ideałem


WIERNOŚĆ

Gdy prócz miłości nic się nie ostoi

Bo losy dziwne poplątanie przędą

Słowa przysięgi twojej w sercu moim

Jak epigramat niech wyryte będą




    Trzeci zbiorek zatytułowany „Nie płoszyć marzeń”, to 42 wiersze o różnorakiej tematyce. Jeżeli zdrowie pozwoli i życie moje będzie wystarczająco długie, obiecuję wrócić do strof Danuty Mucharskiej, bo lektura ta nasunęła mi pomysły co najmniej na dwa osobne posty: o naturze i o marzeniach.

   Moja krakowska Przyjaciółka miała rację, poezję dziś przedstawioną, cechuje szczerość i uczciwość. Widać w nich także mądrość życiową, wynikającą nie tylko z przeżytych lat, ale i doświadczenia. Wspomniane uczucia, kojarzą mi się z prawdą. Wiersz, który mnie zachwycił, właśnie o niej mówi.


GOŁA PRAWDA

 

Ludzie miewają pomysły szalone

Raz chcieli wybrać piękną spośród cnót

 I jej na głowie osadzić koronę

I straż jej oddać od królewskich wrót


Więc się stroiły muzy oraz cnoty

Kłamstwo się z nimi powlokło jak cień

Wszystkie targały zwycięstwa tęsknoty

Wszystkie czekały na ten wielki dzień


Tak więc przybrały najpiękniejsze szaty

Co mogły wyrwać od rywalek swych

Niektóre wpięły w swoje włosy kwiaty

Tak jak Dionizos robić to był zwykł


Prawda nie chciała upiększać się wcale

Wszak wtedy prawdy ile pozostanie

Jakże by mogła chodzić w wieńcu chwale

Gdy prawda kłamstwem po trochu się stanie


Więc wyszła prawda wyniosła i goła

I chociaż oczy opuściła w dół

To wszystkim muzom postawiła czoła

Oszustom także nie chyląc się wpół

A wielkie jury przyznało jej prymat

Za tę uczciwość i odwagi gest

I wspólnym głosem krzyknęli jej wiwat

I prawda odtąd wielką damą jest.


poniedziałek, 15 czerwca 2026

BLASKI I CIENIE!

 

   Wspominałam już, że maj nie był dla mnie łaskawy. Otrzymywałam wiele życzeń poprawy samopoczucia, ale słabość fizyczna i umysłowa niemoc, nie odpuszczały. Jednak jak to w życiu bywa, po burzy wschodzi słońce, więc i ja miałam dni radości.

   Na początku wspomnianego miesiąca przyszła paczka od Frau Be. Oprócz imieninowej kartki dołączona była bombonierka „Merci” i paczka kawy. Kawa wydaje się być grubo mielona, może do zaparzania w ekspresie. Nie mam go, więc leży i czeka.

od Frau Be


   Trzy dni przed świętem dostałam kolejną przesyłkę. Nadawcą była Jotka. Znalazłam w niej kartkę art journalową, słodycze i dwie książki: Ronaldo Wrobel „Tłumacząc Hannah” i Grzegorz Gortat „Pan Rasmussen”. Łakocie zjedzone(choć czekoladki pistacjowe, nie widoczne na zdjęciu, trafiły do mojej siostrzenicy, bo ja nie lubię pistacji),  książki czekają na przeczytanie. Zielona książeczka, to bardzo praktyczny notesik.

prezenty od Jotki

   

   W pierwszych dniach czerwca, trafiły do mnie 3 zbiorki wierszy Danuty Mucharskiej. Przysłała je Liwia, krakowska blogerka. Na odwrocie zdjęcia, które dostałam zamiast „tradycyjnej kartki z kwiatkami”, ofiarodawczyni tak napisała: „jako mały upominek wysyłam Ci wiersze naszej koleżanki z Kresów. Pani ma obecnie 87 lat i rzadko wychodzi z domu. Przeglądnij je w wolnej chwili”.

   O Danucie Mucharskiej, która w latach 2010-2019 wydała 18 tomików, napiszę w następnym poście.

   Czerwiec, to ważny miesiąc dla mojej starszej siostry, bo 30-tego kończy 74 lata. Dla mnie zaczął się on dwutygodniową „rewolucją jelitową”. Leki nie skutkowały, bardzo krótkie chwile wytchnienia przynosiło tylko picie dziurawca i mięty.

   Trzeciego czerwca rozpoczęła się siatkarska Liga Narodów, którą od kilku lat oglądam wytrwale. Wczoraj zakończyła się pierwsza tura rozgrywek. Oba polskie zespoły w zmienionych składach, a mimo tego spisały się dobrze. Jak będzie w drugiej turze Zobaczymy.



niedziela, 31 maja 2026

NA EKRANIE

    Wielu z Was, gdy pisywałam o oglądaniu w telewizji programów, twierdziło, że nie posiada tego sprzętu w domach. Dla mnie od 10 lat, gdy siedzę na wózku, jest to nieodłączny element mojej codzienności. Z rana czyli między 8 a 16-tą korzystam z laptopa. Kiedy jednak wstaję po drzemce, odpalam telewizor i zaczynam seans filmowy. Trwa on mniej więcej do północy, ale bywa też, że jak tabletki nasenne nie zadziałają, to do 3-ciej nad ranem. Bardzo lubię powtarzany serial „Dowody zbrodni”, choć inne dawniej emitowane seriale jak:” Doktor House” czy „Detektyw Monk” dziś mnie drażnią. Kiedy były wyświetlane pierwszy raz, oglądałam z zapartym tchem, podobnie jak seriale medyczne. Te ostatnie omijam teraz szerokim łukiem. Nieodmiennie lubię seriale kryminalne. Jednak nie amerykańskie ale belgijskie lub francuskie, których teraz emitują sporo szczególnie na kanałach „Filmax” i „Antena HD”. 

   Zakończył się „Balthazar śledczy fenomen” jednak nadal oglądam „Astrid i Raphaelle”. Jest to serial francusko-belgijski. Moim zdaniem bardzo dobry. Sześć odcinków brytyjskiej wersji oglądałam (zupełnie przypadkiem) na „Ale kino +”, gdzie miał tytuł „Patience”.

W roli Patience Evans-Ella Maisy Purvis
jako komisarz Bea Matcalf- Laura Fraser


   Wracając do serialu francusko-belgijskiego, to Astrid jest wyjątkowym detektywem, gdyż jako osoba dotknięta zespołem Aspergera, ma niezwykłą pamięć. Jest to bezcenna cecha przy rozwiązywaniu zagadek kryminalnych. Jestem zauroczona tym jak dobrze aktorka wcieliła się w graną postać. Partneruje ona komisarz Raphaelle Coste.

Astrid Nielsen - Sara Mortensen
Raphaelle Coste - Lola Dewaere


   Na wymienionych już kanałach, świetnie bawię się przy filmach nadawanych w cyklu „Morderstwa we Francji”(w soboty) i niedzielnych dwóch odcinkach „Alex Hugo-górski detektyw”.-to jeden z najbardziej kultowych współczesnych seriali francuskich. Produkowany od 10 lat, wciąż przyciąga widzów.

w roli Alexa Hugo = Samuel Le Bihan


   „Morderstwa we Francji”-to serial składający się z 18 filmów. Sześć można obejrzeć bezpłatnie na VOD, resztę w płatnym pakiecie. To co jest interesujące w tym cyklu, to fakt że przedstawiane są klasyczne dochodzenia na tle przepięknych krajobrazów. Pełno tu historycznych miasteczek, w których kryją się rodzinne tajemnice, powiązane z lokalnymi legendami.



Corinne Masiero

Wiele humoru można znaleźć w serialu "Kapitan Marleau". Kiedy zaczęłam oglądać ten serial, bohaterka skojarzyła mi się z "Columbo". Niecodzienny strój ekscentrycznej kobiety, stanowi zmyłkę dla przestępców, którzy nie doceniają błyskotliwego umysłu funkcjonariuszki żandarmerii.


     Koniec maja, to początek posuchy w telewizji, bo zakończyły się sezony poszczególnych moich ulubionych seriali i teleturniejów. Nie martwiłoby mnie to, gdyby nie fakt, że przez cały miesiąc czułam się fizycznie fatalnie. Nie szło mi też pisanie na własnym blogu i komentowanie na ulubionych. Próbuję sięgnąć pamięcią, czy kiedykolwiek mój ukochany miesiąc był aż tak zły. 

   Czerwiec, to miesiąc rozpoczynający urlopowanie. Życzę Wam, żeby plany wakacyjne w pełni się zrealizowały. 





niedziela, 26 kwietnia 2026

CODZIENNOŚĆ

 
   Ostatnia niedziela kwietnia, po całym niezbyt dobrym miesiącu, zapowiada się bardzo udanie. Po zrobieniu kawy zasiadłam do laptopa, by zwyczajowo rozwiązać „słowoku”. Przy pierwszym poszukiwanym słowie, na początek wpisałam REMONT. Dwie litery M i O wyświetliły mi się jako będące w wyrazie, ale nie na swoim miejscu. Następnie chciałam wpisać MONTER i wtedy zorientowałam się, że jest to anagram pierwszego słowa. Właściwy wyraz odgadłam w piątej próbie, a był to czasownik OMÓWIĆ. Z drugim poszło mi jeszcze łatwiej, bo zaczęłam od KLAPKI, gdzie L okazało się literą na właściwym miejscu. Wpisałam OLEWAĆ, ale tu nie było dodatkowych trafień. Trzecie wpisane słowo, które przyszło mi na myśl ŚLUBNY, okazało się poszukiwanym. Pomimo, że dzisiejsze odgadywanie poszło mi bardzo sprawnie, to nie zdecydowałam się na zagranie o 10 losowo wybranych słów. Może zrobię to w przerwie oglądania telewizji, między „Familiadą” a „Awanturą o kasę” lub w oczekiwaniu na serial kryminalny „Alex Hugo-górski detektyw”.

   Wracając do „słowoku”, to na 899 słów odgadłam 827, co daje mi 2572 pozycję w rankingu. Całkiem nieźle poszło mi w grze w kierki, choć rzadko kiedy udaje mi się w niej wygrywać. Dzisiaj na 5 rozegranych partii, wygrałam trzy razy i to jest mały sukces.


                                                       

   Następna niedziela, to będzie już majówka. Wielu z Was spędzi ją na wyjazdach lub tak modnych w tym czasie grillach. Mój syn ze swoją partnerką bardzo lubili piec mięsiwo w trzy świąteczne dni. Każdego roku kupowali grill jednorazowy i zapraszali znajomych, ale nie były to zbyt udane spotkania. Nigdy nie uczestniczyłam w tych imprezach, choć zjadałam później upieczone kiełbasy. Mam nadzieję, że Wasza majówka będzie tą wymarzoną, bo pogoda i humory dopiszą. Tego życzę.



  

    Pod powyższym zdjęciem znalezionym internecie, był podpis "grill w majówkę?

Biskupi warszawscy udzielili dyspensy- Wprost". Mam nadzieję, że dyspensy udzielą także inni duchowni.


    Na koniec proponuję zabawę: bez głębszego zastanawiania się, pomyślcie słowo i sprawdźcie, czy ułożycie jego anagram- tak jak to było w przypadku REMONTU i MONTERA. Gdy kończyłam pisać post, pomyślałam ULGA i natychmiast utworzył mi się wyraz GULA.

    Czy maj, jako miesiąc DNIA MATKI i moich imienin będzie udany? Czas pokaże. Zatem do zobaczenia.


piątek, 17 kwietnia 2026

"ŻYCIE WYMYŚLIŁO MIŁOŚĆ ABYŚ NIE ZGINĄŁ W SAMOTNOŚCI''*

 

Ewa Radomska(1948-2025)


    12 kwietnia minął rok od śmierci Ewy Radomskiej. Prochy tej niezwykłej kobiety złożono na Cmentarzu Grabiszyńskim we Wrocławiu 18 kwietnia 2025 roku. Ten post jest hołdem dla Niej. 

   Od chwili przeczytania "Ja z Bajkowa", stałam się wielbicielką Jej twórczości. Wielokrotnie w swoich postach cytowałam myśli i aforyzmy autorki takich książek jak: "Myśli przemyślane", "Myśli spod czapy czyli co w głowie piszczy". Robiłam to na podstawie książek, które mi przysyłała. Wśród nich były też książeczki dla dzieci: "Krasnoludek Maczek"(zajęła I miejsce w konkursie "Babcie do piór"),  "O myszce, która lubiła myszkować",  "Z pamiętniczka małego chomiczka". Inspiracją do ich napisania była wnuczka. Już po śmierci Ewy trafiłam w internecie na artykuł Milijana Despotović'a „Czytając listy czasu”, o tomiku wierszy Ewy Radomskiej „Wiersze z pierwszego tłoczenia”. Samego tomiku nie udało mi się wyśledzić by go nabyć. Autor artykułu przytacza kilka wierszy, by ukazać poetkę przez Jej utwory.

"Matka i córka"

"Kiedy umiera matka 

Złota nitka miłości 

Jak nowa pępowina

Rozciąga się pomiędzy

Niebem a ziemią

Ja jestem tu a ona tam

Ja żyję tu za dwie

 A ona tam za dwie umiera"


O szczęściu” :

  "Szczęście przyszło nagle

   W jednej chwili rozjaśnił się pokój

   Właściwie nie było powodu

    Do szczęścia

    Ale szczęście takie już jest

    Przychodzi bez powodu

    I bez powodu odchodzi...



Przestroga dla dobrych kobiet”

"Uważajcie z tą miłością

Bo oprócz rozanielonej twarzy 

Która widzi w was ósmy cud świata 

Ona ma drugą twarz..."



   We wrześniu 2014 roku Marta Ryczywolska zamieściła w „na Temat” artykuł o Ewie zatytułowany „Emerytka Harley Davidson”. Nigdy nie przypuszczałabym że moja ulubiona, współczesna pisarka miała taką ksywę, że nosiła dżinsy i motocyklową kurtkę z ćwiekami. Dla mnie Ewa Radomska, której niestety nie poznałam osobiście, pozostanie wspaniałą serdeczną, empatyczną kobietą. Sama tak o sobie mówiła:

O sobie”

Mam dwa bieguny

Na jednym jest delikatność

Jak podmuch wiosennego wiatru

Na drugim jest tsunami

Które zmiata wszystko

Walczę pomiędzy nimi

O swoje życie

Ale i tak zawsze

Musi zwyciężyć

Prawda i sprawiedliwość

Inaczej jak żyć?...

(„Wiersze pozbierane” Wyd. „Miniatura” 2019)


   Marzyłam o spotkaniu z Ewą i wierzyłam, że będziemy mogły porozmawiać nie tylko o tym, co już napisała, ale przede wszystkim o tym, co miała w zamyśle. Po zabawnej prozie „Ja z Bajkowa”, rozważała napisanie powieści kryminalnej i jedno takie opowiadanie, zamieściła na Werandzie. Była bardzo życzliwa ludziom, ale potrafiła w „Myślach” i „Aforyzmach”, wytykać ich błędy i przywary. Nie dowiemy się, czy kolejna powieść rozbawiłaby nas do łez, czy zmusiła do zastanowienia się nad sensem życia. Jej aforyzmy znane były w Serbii i we Włoszech, mogła zawojować Europę i inne kontynenty. Miała nie tylko talent, ale charyzmę i upór w dążeniu do celu. Zdolności literackie przejął syn Rafał, wielokrotnie nagradzany autor powieści, wierszy i słuchowisk dla dzieci i młodzieży. Matka i syn charakteryzują się podobnym poczuciem humoru, co widać w Jej aforyzmach i Jego twórczości. Ewa pisywała do "Szpilek" i "Karuzeli", On związał się ze "Świerszczykiem. Żałuję, że Wikipedia nie opracowała biogramu Ewy Radomskiej.


    Na walentynki w 2021roku Ewa przesłała mi maila, zatytułowanego „Aforyzmy różne kwadratowe i podłużne". W treści zaś: Na początek „Starcze starcia czyli aforyzmy wieku dojrzałego”. Na końcu napisała dedykację: „Dla Iwonki aby się pośmiała ze starych zgredów!”. Nie wyjaśniła skąd one pochodzą, czy z już wydanego tomiku, którego nie posiadam, czy z tego, który dopiero przygotowywała. Z 25 aforyzmów, tylko treść jednego odnalazłam w tomiku „Myśli przemyślane”. Może więc przysłany tekst był częścią czegoś, co dopiero chciała wydać, ale jak sama powiedziała „Choroba to wysłanniczka śmierci...” i to właśnie one przerwały Jej życie.



                                                   

 

*Tytuł jest cytatem z artykułu M. Despotović'a.

sobota, 4 kwietnia 2026

WIELKANOC


                                     NIECH WAM ZDROWIE DOPISUJE

                                     NIECHAJ SZCZĘŚCIE MU WTÓRUJE.

                                     GDY ZA DUŻO JADŁA W BRZUCHU,

                                      NA SPACERZE ZAŻYJ RUCHU.

                                       W PONIEDZIAŁEK  ZWANY LANYM,

                                        NIE  PODPIERAJ Z NUDÓW ŚCIANY,

                                         TYLKO Z KUBIKEM DOBREJ KAWY,

                                          ZASIĄDŹ DO SŁOWNEJ ZABAWY.

                                           TEGO ŻYCZĘ WAM NA ŚWIĘTA,

                                            A GDY BĘDĘ WYPOCZĘTA,

                                             Z NOWĄ NOTKĄ SIĘ POJAWIĘ

                                              MOŻE RADOŚĆ NIĄ WAM SPRAWIĘ.

                                   

                                               

                                               



  


   

   Pomysł na zabawę wielkanocną przyszedł mi do głowy, po rozwiązaniu „Szkotki” czyli krzyżówki, która polega na uzupełnieniu literami (na początku, na końcu lub po obu stronach) podanych sylab, by powstały nowe słowa.  Poniższe wyrazy należy uzupełnić literami, tworząc nowe słowa. Za wyrazy związane z Wielkanocą, punktacja liczy się podwójnie.

Przykład: NIE

DANIE, NIEBORAK, PONIEDZIAŁEK-w tym zestawie można uzyskać 4 punkty. Po jednym za danie i nieboraka, a dwa za poniedziałek.

W komentarzach proszę o podanie słów i uzyskaną punktację. 


BA, BAR, GUS, JA,JĄ,MA,MAK, SZT,SZY, RE

Miłej zabawy i do zobaczenia.

piątek, 20 marca 2026

WIOSNA


   Wiosna, to moja ulubiona pora roku. Nie jest tak upalnie jak latem, tak deszczowo jak jesienią i mroźnie oraz ślisko jak zimą. Przygrzewające słońce sprawia, że trawa się zieleni, kwitną drzewa, krzewy i najpiękniejsze kwiaty. Jednym słowem, człowiekowi chce się żyć. Poza tym podobno wiosna, to czas, w którym zakochujemy się chętniej niż w innych okresach roku.

Nie mogłam, nie przywitać wiosny postem. Ponieważ w moich ostatnich postach dużo było poezji, to pomyślałam, że ten będzie zawierał opisy wiosny w utworach prozatorskich. Pojawił się jednak problem, nie lubiłam czytać opisów przyrody. Gdy w jakiejś lekturze się pojawiały omijałam je. Nie pamiętam, w których miejscach fabuły takich książek jak: „Noce i dnie”, „Nad Niemnem”, mogłabym ich szukać. Nie mam tych tytułów w swoim księgozbiorze, a zatem nie było sposobu, by je przewertować. Pozostawały mi inne. Przywoływanie wiosny okazało się trudniejsze niż sądziłam, bo autorka bloga Urocznica.pl wyprzedziła mnie z pomysłem. 11 kwietnia 2025 roku zamieściła bardzo ciekawy post zatytułowany „Wiosna w prozie polskiej”. Znalazły się w nim cytaty z : S. Żeromskiego("Ludzie bezdomni”, „Przedwiośnie”),T. Dołęgi-Mostowicza(„Prokurator Alicja Horn”, „Kariera Nikodema Dyzmy”), B.Schulza „Księga listów”, Wł.S.Reymonta („Chłopi”), B.Prusa („Lalka”), L.Tyrmanda(„Tyrmand warszawski”), M.Hłasko( „Szukając gwiazd i inne opowiadania”), J.I.Kraszewskiego („Pułkownikówna”).

   Chcąc jednak wykorzystać sam pomysł „Wiosna w prozie”, na który wpadłam nie wiedząc, że ktoś już o tym pisał, wsparłam się stronami „Wolne lektury”. Przejrzawszy 24 strony wyszukałam autorów, których książki kiedyś czytałam.


               

   Z twórczości Marii Konopnickiej, poza „Rotą” pamiętam „Naszą szkapę” i „O krasnoludkach i sierotce Marysi”, bo były to obowiązkowe lektury szkolne. Oto jak wiosnę widziała  poetka
 

A wtedy od południowego stoku wzgórza wyszła piękna dziewica, trzymając ręce wzniesione nad ziemią i błogosławiące. Bosa szła, a spod jej stópek błyskały bratki i stokrocie; cicha szła, a dokoła niej dźwięczały pieśni ptasze i trzepoty skrzydeł; ciemna była na twarzy, jak ciemna jest świeżo zorana ziemia, a gdzie przeszła, budziły się tęcze i kolory; oczy spuszczone miała, a spod jej rzęsów biły modre blaski.

To była wiosna.

Szła tak blisko Koszałka-Opałka, że go trąciła jej lniana szatka, ciepłym tchem wiatru owionięta; i tuż przy nim zapachniały fikołki, przytulone równianką do jej jasnych włosów. Ale uczony kronikarz tak był zajęty obliczaniem: jak, kiedy i którędy wiosna ma przybyć na świat — że zgoła jej przejścia nie widział. Pociągnął tylko długim nosem woń słodką, ulotną i pochylony nad swą wielką księgą, pilnie zapisywał to wszystko, co mu z rachunku wypadło.

                         

   „Król Maciuś Pierwszy”, to powieść Janusza Korczaka, którego podziwiałam za działalność społeczną, ale przede wszystkim za postawę moralną. Przytaczam fragment książki „Koszałki Opałki” z 1905, która była wydana w wydawnictwie Jakuba Mortkiewicza.

Jest w duszy ludzkiej jedna srebrna struna, na której jeden mistrz tylko, jedną pieśń doroczną wygrać potrafi. Mistrzem tym jest Wiosna; pieśnią tą jest Miłość…

Siedziałem na ławce w alejach i patrzałem na pękliwe główki zielonych świeżą, jasną zielenią — listków. Patrzałem na żwawą krzątaninę ludzi i ptasząt — i taka rzewność opanowała mą duszę, że pragnąłem ucałować wróbelki i ludzi…

Może ja to nie dość poetycznie opisałem, bo to nie moja specjalność, w każdym jednak razie czułem wielką życzliwość dla wszystkiego, co żyje i rusza się na świecie…


                    


Nie chciałam powoływać się na „Chłopów” Wł. S. Reymonta, a innej równie znanej powieści „Ziemia obiecana” nie miałam w domowym księgozbiorze, znalazłam  utwór „Dwie wiosny”

(włoska)

Wiosna nadchodziła.

Czekałem cierpliwie sił i rozmarzałem się cudami, jakie czekały na mnie tam — za ścianami hotelu, w polach i gajach Sorrenta.

Czasami rzucono mi okwieconą gałęź brzoskwini;

to bukiet liliowych dzikich lewkonii, których namiętny zapach przynosił mi wiatr od skał wybrzeżnych;

albo wyblakłą, zimną purpurę dogasających kamelii;

lub długie pędy migdałów o krwawych kwiatach jakby skąpanych w zorzach zachodu;

a czasami pęk złotych kul pomarańczowych.

I wtedy izba moja, smutna i zimna, rozświetlała się barwami i kwiaty śpiewały mi o wiośnie, o bliskiej, utęsknionej wiośnie.

(polska)

A ten wiośniany cud trwał i potężniał jeszcze.

Zaszumiały grusze na rozłogach i deszcz kwietnych listków sypał się na trawy i chwiał na źdźbłach jak motyle.

A słońce podniosło się wysoko — było już na dwa, już na pięć chłopów i rozświetliło, rozzłociło świat cały.

Zapachniały sady podobne do kwietnych obłoków, zapachniały pola zielone, zapachniały łąki całe w kwiatów przepychu, zapachniała ziemia wczoraj zorana — i rozdzwonił, i rozśpiewał się naraz świat barwami, życiem, radością, uniesieniem. 

Wiosna śpiewała swój hymn triumfu milionami głosów i szła przez ziemię barwna, radosna, dobroczynna i święta.


   Czas przedstawić autorów obcych. Książkę Kenneth'a Grahame'a „O czym szumią wierzby” czytałam bardzo dawno temu. Do mojego księgozbioru trafiła najprawdopodobniej w czasach, gdy byłam bibliotekarką czynną zawodowo i kupując książki do biblioteki, którą prowadziłam, zaopatrywałam się także w pozycje na użytek prywatny. Powędrowała ona wraz z innymi książkami literatury dziecięcej, do dzieci Magdy B, blogerki którą poznałam w czasie gdy prowadziłam blog „Moje hobby to życie”(2009-214).

Kret pracował zawzięcie przez cały ranek, robił wiosenne porządki w swoim mieszkaniu. Najpierw zamiatał, potem odkurzał, a później dopóty się wspinał na drabinę, na schodki i krzesła z kubłem farby i pędzlem, aż mu kurz zasypał oczy i gardło, a czarne futerko pełne było białych plam od wapna; plecy go bolały, ramiona opadały ze zmęczenia. Tymczasem tam w górze i w ziemi otaczającej Kreta panował wiosenny ruch. Boski duch niepokoju i tęsknoty przenikał nawet do jego ciemnego, niskiego domku. Nic też dziwnego, że rzucił nagle pędzel i wykrzyknął: „Nudziarstwo! A niech tam! Pal licho wiosenne porządki!”, po czym wybiegł z domu, zapominając nawet wziąć palto.


                         

Selmę Lagerlöf poznałam w czasie lektury książki „Cudowna podróż”. Niestety „Legenda starego dworu”, której fragment odnoszący się do wiosny, przytaczam, nie jest mi znana.


Zdawało jej się, że już kiedyś czekała na wiosnę. Każdy dobrze zna to uczucie, gdy się wyczekuje wiosny. Ale teraz dziewczyna wiedziała, że żadna nie była przez nią równie wytęskniona jak ta. Och nie, nie śmiała tych poprzednich razów nazywać tęsknotą!

Dawniej czekała na zielone liście i zawilce, na piosenkę drozda, na okrzyk zazuli. Nie było to nic innego jak zwykła dziecinada. Nie tęskni za wiosną ten, kto myśli tylko o jej urodzie. Podnieść i ucałować pierwszą kępę trawy, co wystaje spod śniegu. Zerwać pierwszy skulony liść pokrzywy, żeby tylko oparzył i zaświadczył, że nadeszła wiosna.”



   W czasach PRL-u książki obcych autorów miały swoje okresy popularności i na dane tytuły czytelnicy polowali w bibliotekach, dzięki zapisom. Obok takich tytułów jak: "Ja Klaudiusz", "Klaudiusz i Mesalina", "Stąd do wieczności", "Pogoda dla bogaczy", wyczekiwano na D.H. Lawrance'a "Kochanek Lady Chatterley" Tłum. Aleksandra Sekuła, Marceli Tarnowski)Nie mogę sobie przypomnieć w którym roku ją przeczytałam. 

W lesie były wszystkie kwiaty, także pierwsze hiacynty niby niebieskie kałuże stojącej wody.

Rację masz, pięknie tu jest — rzekł CIifford. — Nad podziw pięknie. Cóż może być w istocie piękniejszego od angielskiej wiosny!

Angielska wiosna! Dlaczego nie irlandzka? Albo żydowska? Fotel posuwał się wolno naprzód, obok kępek hiacyntów leśnych, sterczących niby kłosy pszenicy, po liściach łopianu. Kiedy wyszli na wolną przestrzeń, gdzie drzewa były wyrąbane, światło wdarło się niemal zbyt jaskrawe, a hiacynty tworzyły tu i ówdzie powierzchnie o jasnobłękitnej barwie, przechodzącej w fiolet. Paprocie wznosiły swoje brunatne, kędzierzawe główki, niby miliony młodych wężów, pragnących szepnąć Ewie nową tajemnicę.

Clifford nie zatrzymywał motoru, aż przybyli na szczyt; Connie szła za nim powoli. Pąki dębów otwierały się miękkie i brązowe. Wszystko wynurzało się delikatnie ze starej, twardej skorupy. Nawet sękate, surowe dęby stroiły się w mięciutkie, młode listowie, rozpościerały w świetle brunatne lotki niby młode skrzydełka nietoperzy.”

     


    Czy w waszej pamięci są książki, które zawierały opisy przyrody? Czytaliście je, czy tak jak ja omijaliście? Życzę wszystkim czytającym notkę, by wiosna była piękna - kwitnącymi kwiatami, radosna - śpiewem ptaków i dzięki coraz mocnej przygrzewającemu słońcu - zdrowa.  Miłosnego zauroczenia także życzę, bo może przerodzi się w miłość? Jak śpiewał Seweryn Krajewski "Wielka miłość nie wybiera. Czy jej chcemy - nie pyta nas wcale..."