Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 lipca 2026

PAN R czyli opowieść o człowieku.


                                           

         Ach Antoni! Z Krakowa Antoni,  

         Nikt mi nie zabroni 

          Cię gloryfikować, 

           choć mogę tego żałować, 

           gdy żona mnie pogoni.*

                                           

     Obiecałam wpis o Antonim Relskim i przygotowałam go z przyjemnością. Chciałam w ten sposób podziękować autorowi bloga Suma lat z biegu dni za dziesięć lat wzruszeń jakich mi dostarczył swoimi tekstami. Przede wszystkim jednak chciałam żeby ci, którzy odwiedzają mój blog, a nie znają Jego, poczytali wspaniałe posty. Osobiście traktuję je jak mini opowiadania o ludziach i zdarzeniach. Różnorodność tematyki jest tak duża, że czasami można wątpić, czy autor naprawdę tak dobrze się na wszystkim zna. Jego wiedza sprawiła, że nazywam go „współczesnym człowiekiem renesansu”. Frau Be, która też najwyraźniej lubi ten blog, autora określa romantykiem, a Ultra (bezpukania.eu), która o Krakowie i okolicach pisze najpiękniej, wyraża się tak:

„I pisz, bo czytać Twoje ciekawe posty to sama przyjemność. ” „Wiedziałam, że jesteś wrażliwym człowiekiem, dla którego nawet drobiazgi są istotne i ważne. Ta Twoja wrażliwość objawia się w dostrzeganiu tego, czego inni nie widzą i nie czują, więc i ból odczuwania musi być zwielokrotniony. Przy tym masz pasję w postaci ukochanego motoru oraz talent i chęci do budowania kompleksu zabawowego dla wnusi.”(3.IX.2024)

   Żeby nie zrodziło się w Was przekonanie, że posty komentują tylko kobiety, informuję, że Jerry W 54 odwiedza blog od wielu lat. Panowie nawet widzieli się w realu, a spotkanie musiało być satysfakcjonujące , bo pierwszy nadal pisze, a drugi odpowiada. Nitager natomiast sprawił, że Antoni napisał:

„Zdjęcie na pierwszej stronie to jakby mój awatar. Szukałem twarzy o takich właśnie cechach, znalazłem jako anonimową i z radością opublikowałem na blogu. Po czasie okazało się że to Dr. Phil , amerykański prezenter telewizyjny i autor, który prowadził talk-show Dr. Phil. Jest prawie tak popularny jak Oprah Winfrey. Przepraszałem go zresztą za to zapożyczenie na łamach tego bloga”.

 Faktyczny Antoni Relski, to bohater „Karykatur” J.A. Kisielewskiego. W utworze przedstawiony jako biedny, młody poeta. Wybierając sobie za patrona właśnie jego, nasz A.R chciał zwrócić uwagę na swoje literackie skłonności.

   W mojej głowie zrodziło się pytanie „Kim jest znany mi Antoni”? Odpowiedzi szukałam w 972 tekstach. Kłopot polegał tylko na tym, że w roku 2024 zmieniona została czcionka, a drobny druk utrudniał czytanie. Moja znajomość komputera jest niemal zerowa, dlatego nie potrafię tekstu powiększyć. W pewnym momencie nawet pomyślałam że porwałam się „z motyką na słońce”. Postanowiłam zastosować schemat, który przyszedł mi na myśl, gdy obiecałam opowieść o Panu R. Profil na Bloggerze prawdę nam powie, a brzmi on tak:

Urodzony ponad 65 lat temu. Absolwent, teraz i emeryt. Posiadacz życiorysu. Barwnego? Syn, brat, mąż, ojciec, teść, dziadek. Szwagier. Amator wytrawnego czerwonego wina. Jeden Redaktor dopisał – Poeta Być może…

Swojego wieku nasz bohater nigdy nie ukrywał, ani na Onecie, gdzie prowadził blog http://moje50.blog.onet.pl/, ani na Bloggerze w którym rozgościł się w 2012 roku. Kiedy w 2016 dołączyłam do tej platformy, czytam każdą Jego notkę, choć nie zawsze zostawiam komentarz. Gdy mam świadomość, że dany temat nie jest mi znany z własnych doświadczeń, to nie wpisuję byle czego, by tylko autor bloga zrewanżował się wizytą na mojej stronie.

Swoich rodziców opisał tak:

„Wyszło na to, że gdyby moja matka poczekała jeszcze jeden dzień dłużej z moim urodzeniem, byłbym Inteligentny. Tak jestem tylko Piękny. Dobrzej jednak, że nie pospieszyła się o dzień bardziej, bo wtedy wpadłbym w kategorię Alkoholicy

Pomimo tego że urodziłem się w niedzielę to w sumie udało się. A wam?”

„Cokolwiek robisz rób dobrze - mówił mi ojciec, a ja sobie to wtedy lekceważyłem mądrości Starego. Teraz powtarzam to swoim dzieciom kiedy tej prowizorki i łataniny mam już po dziurki w nosie.”

"Rodzice też nie uważali języków obcych za priorytet w życiu."

Rodzice żony są równie ważni jak nasi, gdy chcemy mieć spokój w domu i czyste sumienie.

"Niby narzekam od czasu do czasu na moją teściową, ale dla równowagi dodaję, że jest dobrym człowiekiem. I żyjemy tak w mniejszych lub większych emocjach prawie trzydzieści pięć lat."

W chwili, gdy choroba teściowej stała się poważna, zabrał Ją do swojego domu. Odstąpił pokój na parterze i miejsce przy stole, do którego był przyzwyczajony. Sobie urządził "kawalerkę" na poddaszu z wszelkimi technicznymi nowinkami.

Tak na marginesie zauważyliście, że zięciowie lepiej dogadują się z teściowymi niż synowe ze świekrami. 

Kiedy przyszło Antoniemu kontynuować edukację, rodzice chcieli by wybrał Technikum Budowlane. Wiadomo, po skończeniu szkoły fach w ręku murowany. On jednak wybrał Liceum Ogólnokształcące i klasę o profilu humanistycznym.

"Podtrzymuję to co mówiłem, że czuję się humanistą. Kiepski byłem z matematyki, fizyki, chemii. Lubiłem historię, pisałem wiersze i opowiadania.” " I choć analizowano te moje teksty na lekcjach języka polskiego w klasie humanistycznej miejscowego ogólniaka, niewiele zmieniało to w mojej sytuacji. Cierpiałem za miliony, aż z tego cierpienia wyrosłem.”

   27 grudnia roku pamiętnego Antoni ożenił się. Przez pewien czas mieszkali na wsi w domu zwanym Solnisko(a może to była tylko letnia rezydencja?).Stał on na stromym zboczu, więc ze względu na wypadek żony, sprzedali go. Mieszkanie w Krakowie(III piętro) zamienili na dom na obrzeżach miasta.

Solnisko

„Kiedy piętnaście lat temu moja żona siadła na wózku i zdałem sobie sprawę z prozaicznego faktu, iż oto mamy jedną parę nóg na dwie osoby, zmieniłem podejście do życia. Zacząłem bardziej uważać na swoje działania, eliminując te które mogłyby powodować ewentualne urazy kończyn dolnych. W mojej sytuacji ważne są i te górne, ale człowiek o kulach wygląda zdecydowanie poważniej niż ten sam facet z ręką na temblaku. Pierwszą decyzją było odrzucenie nart.”

„Pozostał nam tylko wózek, a więc znacznie ograniczyły nam się możliwości podróżowania w celach turystycznych. Powstała cała lista miejsc do których planowaliśmy pojechać, a teraz ze względu na te niedogodności pewnie już nie pojedziemy”.

dom na obrzeżach


„Chciałem, by żona miała ładnie i funkcjonalnie wokół siebie, a potem już tylko się przyzwyczaiłem. Wiesz, że do wszystkiego można się przyzwyczaić, nawet do własnej żony.”

Tak prawdę powiedziawszy to dzięki żonie mamy w domu model kuchni śródziemnomorskiej z dużą ilością warzyw. Sałatę lubię tradycyjnie ze śmietaną ( ta koniecznie z solą i pieprzem), nie pogardzę też sosem vinegret jeżeli oprócz sałaty są inne warzywa.


 
 Powiadają, że "bogatemu to i byk się ocieli", a Antoniemu warzywa same rosną, gdy on leniuchuje. Nic więc dziwnego, że wnuczka przechadzając się po tunelu foliowym pyta: "a owoce gdzie?".



Może żona jest kompletna sama w sobie. Myślę tak i nie potrafię na szybko powiedzieć w czym to jestem lepszy od niej.” Różnymi drogami chodzi przeznaczenie. Dom kupiliśmy tylko dlatego, że żona siadła na wózku, a mieszkaliśmy na trzecim piętrze w bloku. Wszystko jest więc tu takie słodko-gorzkie. Przecież Ona ( żona) jako rasowa kobieta ma narzekanie wpisane w DNA. Pozbawić ją tej możliwości ? Nie, zdecydowanie na to nie pozwolę.”

„Tak się złożyło, że obchodzimy te nasze imieniny dzień po dniu. Robimy wtedy jedno wspólne przyjęcie.”

"Według obiegowej opinii (ktoś powie, że krzywdzącej), panie najpierw przez lata planują swój ślub, zapisując w punktach plan tego wydarzenia. Po ślubie zaś pozostałe strony w notatniczku zajmuje im spisywanie wad i przewinień własnego męża. Nie musi być to fizyczny brulion czy plik w komputerze. To może siedzieć głęboko w ukochanej głowie.

Jeżeli tak rzeczywiście jest to liczę jednak na to, że lista mojej żony jest raczej krótka”

„Śledzi więc moja kochana żona rolki dotyczące ogrodnictwa, budownictwa i spraw remontowych."

Antoni ma jedno wielkie marzenie, o którym opowiedział w poście „Moja Wenecja”. Teraz kiedy wiedzą już, że jeżeli była Francja, to i Włochy nie są za daleko, wierzę, że uda się zrealizować i to pragnienie.

Nie wiem na ile filmiki żony przydają się Antoniemu, ale majsterkować potrafi. Udowodnił to swojemu ojcu przy remoncie drewnianej chałupy wiejskiej, bo ten ją kupił i uczynił syna właścicielem. Poniżej kilka dowodów na to, że dla domu i przyjaciół zrobi wiele.

regały na przetwory
parawan-suszarka
stojak na drewno do kominka
  

   Ma dwóch synów(41 i 35 lat) i chyba dobrze się z nimi dogaduje. W kilku postach o nich wspomina. Pamiętają o Jego urodzinach(voucher na oponę motocyklową, która jest droższa od samochodowej); zaproszenie na koncert Grabaża; wspólne wypady motocyklowe i narciarskie. Ostatnio wspólny wyjazd do Francji.




Teściem musi być wyśmienitym, jeżeli żona starszego syna, poprosiła by w czasie ich urlopu, zaopiekował się Jej ciotką, psem i kotem.

„Ciocia, że pozwolę sobie ją tak nazywać w dalszej części tekstu, wylądowała w szpitalu, a ja jako jeden z nielicznych znajomych (bo jakaż ze mnie rodzina) otrzymałem do garści klucze od domu. W środku domu zamieszkiwali pies i kot. Kota nie udało mi się namierzyć, ale znam zwyczaje kotów, bo sam kiedyś nie potrafiłem odszukać swojego. Kot jest niewychodzący więc micha i kuweta powinny sprawę załatwić. Gorzej z psem. Pies to czekoladowy labrador również posiadający na karku z osiem lat."




W ten sposób pewnego razu w domu na obrzeżu zamieszkały 3 psy: bokserka właściciela, labrador cioci i seter syna.

Między absolwentem a emerytem był czas na barwny życiorys pracownika.

„„Kiedyś gdy byłem jeszcze młody i moje "być" przeważało nad "mieć", nie hamowałem języka. Dostawało się wszystkim po równo. Mój ówczesny dyrektor mówił mi czasami, szczególnie wtedy gdy obcinał mi miesięczną premię:

- Pamiętaj Antoni. Z dużą dupę się wszędzie zmieścisz, a z duża gębą już niekoniecznie.”

   Podobno nie dawał się wykorzystywać współpracownikom i nie wykonywał za nich prac, które im zlecono. Za odmowę trafił na dywanik do szefa, ale ten po wysłuchaniu racji Antoniego, nabrał do Niego takiego zaufania, że powierzał mu prace spoza zakresu obowiązków, bo był pewien, że zostanie to należycie załatwione. Emerytem jest na luzie, co też opisał w postach: "Daj se luz"(13.VI.2024) i "Z pamiętnika szalonego emeryta"(12.X.2024). Jak twierdzi Antoni, "nie ma nieciekawego życia, jest tylko źle opisane"

 „Kiedy podjąłem ostatnią pracę przed emeryturą, trafiłem do środowiska ludzi młodych, Ponoć byłem najstarszym pracownikiem we wszystkich firmach należących o mojego szefa. Po czasie okazało się, że byłą jedna pani starsza ode mnie o 3 lata, ale ona pracowała w księgowości, więc nie udzielała towarzysko na spotkaniach firmowych."

"Dzisiaj zameldowała się wnuczka i napełniła nasz dom dziecięcym entuzjazmem. Przewróciła wszystko do góry nogami, a dotychczasowe zasady nagle przestały obowiązywać."



Mam nieodparte wrażenie, że Antoni o motocyklach i winie może rozprawiać bez końca.







Pijamy wino Fianko
z aktualną kochanką
Po figlach w szkarłatnej pościeli
każdej szalonej niedzieli
Fianko? Toż nie ma takiego wina
Jakaż jest tego łgarstwa przyczyna ?
Chcecie znać prawdę prześmiewcy Fianki ?
Nie mam również kochanki
Degustowałem dziś wino Fiano
Do spółki z moją żoną kochaną
Mogę więc wczuć się w te błogie stany
Szkarłatną pościel też bowiem mamy

(21.VIII.2025)

Poeta Być może…

„Kiedy jednak sięgam po tomik poezji własnej, wydany na koszt żony z okazji mojej 40-tki, uśmiecham się.”

Dziesięć lat później uśmiechnął się chyba drugi raz, bo w jednym z postów napisał:

„Kiedy z okazji mojej 50 -tki rodzina wydała mi młodzieńcze wiersze i zorganizowała wieczór autorski, miałem okazję wpisywać różne dedykacje swoim znajomym. Po roku żona stwierdziła: wszystkim wpisałeś dedykacji tylko ja nie mam żadnej. Powiedziałem jej wtedy: - Innym dedykowałem książkę, Tobie dedykuję całe swoje życie”

Jest z Niego jednak romantyk. Wiersze pisał:

 okolicznościowe

Niechaj mnie Iza o wiersze nie prosi

Choćby o krótkie, nawet wersów parę

No bo do banku Iza się przenosi

Tam tej poezji będzie ponad miarę.

Szelest banknotów liczonych jak trzeba

Brzęk monet niczym jasny piorun z nieba



I poczet królów co zdobi banknoty

I wielcy ludzie co na euro siedzą

Będą Ci snuć tej poezji ćwierkoty

Bo jak to robić oni przecież wiedzą.

Nim koniec pracy radość Ci rozświeci

Słuchaj, dziś to są najlepsi poeci


refleksyjne

Gdy zabłyśnie pierwsza latarnia

Na ulicy przed domem starców

Krótkowzroczni asceci zasiadają

Do wigilijnych stołów

Sztuczne szczęki

Tygodniami

Czyszczone na tę okoliczność

Wesoło zaciskają się wokół szyi

Postnego dorsza

Buńczucznie nazywanego karpiem

Gwar rozmów , mnogość problemów

Sukcesy dzieci…

Po choinką mgiełką tajemnicy

Połyskują prezenty

Od lat wymieniane między sobą

W taką noc Gdy Bóg się rodzi

Starzy ludzie topią się

W przestworzach poduszek

Sami ze swym cierpieniem

Wiedzą już

Ze w tym roku Bóg urodził się

Już nie dla nich


Jako człowiek wierzący i Bogu poświęcił strof kilka.

 Rozliczenie

Gdyby wezwał mnie teraz Pan

Aby z życia się swego rozliczyć

Wierzcie proszę nie wiem już sam

Czy naprawdę czym było się szczycić

Jakim byłem człowiekiem na co dzień?

Czy nim tylko bywałem od święta?

Czy mądrości tkwi we mnie choć cień?

Czy o swoich upadkach pamiętam?



Wątpię czasem w istnienie Boga.

Podważam dogmaty

Żeby za chwilę wystraszyć się swych myśli

I skrywać za filarem kościelnej nawy

Ze wstydu przed Nim

(5.I. 2026)


Inspirowane

Albanka

O butach chciałabym rozmawiać

Szpilkach ,paseczkach i koturnach

Sukienkach w grochy i wzory bałkańskie

Torebkach i kapeluszach.

Wspomnienia mieć słodkie nawet cukierkowe

O wieczorach przy winie

Lśniącym księżycu i gwiazdach

Które rozpalają się w mojej głowie

O zapamiętaniu i zachwycie

O młodzieńczych marzeniach.

Ale moja głowa pełna jest zdjęć

Czarno białych i nagłówków z gazet

Ludzkie tragedie najlepiej krzyczą

Na czarno białych fotografiach.

Szukam sposobu na życie

I pytam nieznajomych

Czy kiedyś zmienię moje myśli.

Inspirowane szkicem Małgorzaty Romaniuk – AlbankaI 2003


Limeryki

Jedna Pani hrabina z Chorzowa

By wyjść za mąż nie będąc gotowa

Zniechęcała gości

Że są tacy prości

Więc pustkami wciąż świeciła alkowa

*
Jeden znany judoka z Japonii

Pijał wywar z owoców aronii

Codziennie rano

Tak mu powiedziano

Więc był źródłem ogólnej ironii

*

Jeden łamacz serc damskich z Warszawy

Wciąż uwodził i zdradzał dla wprawy

Z miną niewinną

Codziennie z Inną

Choć ogólnie miał umysł ciasnawy

*

Pewna znana solistka z Ostródy

Zamieniła harfę na dudy

Napełniając miechy

Kraśniała z uciechy

Bez szeroko pojętej obłudy


Jak postrzega siebie Antoni Relski?

„Przecież w tych moich tekstach nie jestem do końca taki jaki jestem. Czasem jestem w nich taki jakim chciałbym być, a nie do końcami mi się udało.”

Więcej znajdziecie w poście z 4.XII.2008 „Jestem jaki jestem”. Podpowie jak:

1.Nie być egoistą

Nie jestem egoistą ponieważ

Nie uważam że jak wstałem ja cały świat wstał .

Nie łażę w stukających butach po domu od bladego świtu.

Nie uważam że tylko ja przychodzę zmęczony do domu .

Nie nadużywam wody pod prysznicem ,gazu i prądu .

Nie uważam że starzy nie mają nic ciekawego do powiedzenia.

Nie trzeba namawiać mnie do pomocy w domu .

Nie zapominam o moich zobowiązaniach wobec rodziny .

Nie zapominam że rodzina to suma kompromisów .

         2.Współpracować z AI przy tworzeniu zdjęć na życzenie i muzyki do wiersza

    3.Jak zachować kondycję jeżdżąc na rowerze tradycyjnym i stacjonarnym 

    4.Być człowiekiem wielu talentów

     „Zanim zacząłem jeździć samochodem, interesowałem się fotografiką”

    Od siebie dodam, że

    5.Jest szczery do bólu

    6.Ma negatywny stosunek do oszustwa

    7. Potrafi być złośliwy

    8.Zdarza mu się przeklinać

    9.Lubię Jego blog, bo w każdym poście zamieszcza własne zdjęcia lub obrazki znalezione w sieci dla zilustrowania omawianego tematu.

    Może zapomniałam albo nie skojarzyłam, że Antoni wiersze pisze, bo sama napisałam z myślą o Nim i Małżonce.

    wierszyk okolicznościowy

    Iluż z nas marzy o tym skrycie,
    by obchodzić taką rocznicę
    wspólnie idąc przez życie.
    Szczerze wierzę i tego Wam życzę,
    żebyście ZŁOTE GODY
    też świętowali w dobrobycie.

    ( 27 XII 2024)

    limeryk

    Motocyklista, Antoni spod Krakowa,
    to w wielu dziedzinach tęga głowa.
    Oczytany, literacko uzdolniony,
    w sercu wielką miłość ma do żony,
    z podziwu na kolana paść jestem gotowa

    .

    W komentarzu odpisał: "oszczędzaj kolana".( złośliwy i dowcipny jednocześnie).

    Tak kończy osoba, która zapomina, że nie nosi się drew do lasu.


    Darzę ogromną sympatią M.A Relskich czemu dawałam dowód w komentarzach, gdy o żonie była mowa. Tak niewielu pamięta, że przysięga małżeńska powinna obowiązywać aż do śmierci.

    Panią R podziwiam, że jej się chce wyszukiwać nowinki odnoszące się do gotowania dla siebie i ciekawostki techniczne dla męża. Nie wiem jak znajduje siły na wyjścia do opery, teatru(„Proszę państwa Wyspiański umiera”), na koncert np. „Dżemu” („W życiu piękne są tylko chwile”) czy wystawę prac Chełmońskiego („Brudne nogi sztuki"). I ta podróż do Francji. Być może udało mi się w tym poście pokazać za co cenię Antoniego.

    Wszystkie zdjęcia pochodzą z bloga Antoniego. Uzyskałam zgodę
    na ich zamieszczenie.

    Życzę Małżonkom, żeby jak najdłużej mogli sobie mówić
     "dzisiaj tak Kochanie"

    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------
    * 'Wie Pani, cieszę się, że mąż uregulował sobie życie poza domem. Wiem, że dużo pracuje, sprawdza się również jako ojciec i mąż w weekendy. Jeżeli więc ma jeszcze na tyle siły, aby zająć się Panią, to pogratulować energii. Cieszę się z jego zdrowia. Niech się facet zrelaksuje, a my nie róbmy z tego dramatu. ”

czwartek, 18 listopada 2021

"To co się wymyka"





   W sierpniu moja Przyjaciółka przesłała mi link do pewnego tekstu, który został opublikowany na portalu regionalnym korsosanockie.pl. Osoba, podpisująca się inicjałami MK zamieściła recenzję tomiku wierszy, zatytułowanego „44 wiersze”. Tekst, którego autorką jest Helena Tułodziecka-recenzentka tomiku, bardzo mi się spodobał, choć dziwiło mnie, że nie został wzbogacony utworami.

   Ponieważ tak się składa, że poznałam Helenę Kapri, poprosiłam  o przysłanie mi tej niewielkaiej książeczki liczącej 53 strony. Została ona wydana przez Wydawnictwo Ruthenus-Rafał Barski z Krosna.


„W wierszach Kapri uderza subtelna forma, która współgra z treścią. Ta ostatnia to „rdzeń, to pierwień, to przyczyna” dla pierwszej (J. Tuwim). Liryka refleksyjna odwołuje się nie tylko do bogatego doświadczenia życiowego Autorki, lecz również do lektur, pasji, skojarzeń; jest reakcją na nadmiar doświadczenia, które wywołuje zdumienie światem oraz samym człowiekiem.

Fotografia

Przybyło ci przeze mnie lat...

Na głowie trochę siwych włosów,

na mapie twarzy zmarszczek ślad,

ale zapomnieć mnie nie sposób.


Miałam być czwartą żoną, lecz

grać na pianinie nie umiałam.

A włosy, cóż w niedbały kok

zawsze nad ranem układałam.


Nie topiłam życia w wódce,

a spać chodziłam z kurami.

I tylko na tamtych zdjęciach

wciąż jesteśmy tacy sami.

   Na wiersze krakowskiej poetki trzeba spojrzeć wzrokiem „przekręconym” – nie jak zamkniętą w sobie na całość, czy jednoznacznie sformułowaną tezę, lecz na niczym wiszące na końcu języka słowo – „udręczone drobiny codzienności” (Elias Canetti, Sumienie słów), utkane z przemijania, starzenia się, wielkich miłości i przelotnych zadurzeń; miejsc i spotkanych ludzi. Na końcu przeplecione nicią śmierci, która według poetki ma „oczy z ciemnego światła”. Innym razem jako „czarna wiewiórka”przysiada na łóżku, trzymając w pazurkach „twardy orzeszek życia”.Helena Kapri przywołuje wspomnienia przyjaciół i znajomych,również postaci z bliżśzej i dalszej przeszłości: sióśtr Bronte, żony Jana Kasprowicza -Marusi Bunin, Tadeusza Brosia - polskiego dziennikarza, prezentera telewizyjnego, aktora i reżysera. A także bohaterów przeczytanych książek:Annę Kareninę - tragiczną bohaterkę powieści Tołstoja, Ofelię - jedną z postaci Szekspira czy Julię Capuletti... Pisząc o tych wszystkich żyjących,nieżyjących, rzeczywistych i fikcyjnych osobach, patrzy na nie zza firanki, dyskretnie, czułym okiem,z troską... Za ich pośrednictwem chce coś powiedzieć o: przemijaniu, tymczasowości, samotności, tragediach i niedogodnościach losu, niespełnionych pragnieniach i uczuciach, o nieprzewidywalności życia...


Kobieta, którą znam

Kobieta,którą znam,

ma niebieską kartę

i niebiesko-żółte sińce,

jak wielkookie bratki...

Jest szczęśliwa krótkotrwałym szczęściem

jednodniowej

łątki.


Julia

Tamta Julia zostałą w Weronie

pochylona nad kamienną balustradą

zaklinała skowronka, by na powrót stał się słowikiem.

Na smukłe palce nawijała jasny pukiel włosów,

przysięgała miłość.

Kiedy została wdową,pękło jej czternastoletnie serce

Wiersze Kapri jak akwarele – z lekkością, delikatnie i subtelnie oddają nastrój miejsc, zjawisk, rzeczy i zdarzeń. A wszystko dzieje się niczym i tak jakby… Jednak to, co się wymyka, jest właśnie tym, o co chodzi…”

Madame K

Madame Karenin

zatańcz ze mną walca nad ranem,

brylantowe kolczyki włóż,

usta muśnij obłokiem różanym...

Nad dzieckiem czuwa anioł stróż.

Madame Karenin, jak to jest

kresowi patrzeć prosto w twarz,

gdy w życiu, zamiast prosto iść,

chodziło się na wspak...



Stukot obcasów, turkot kół

brzmią jednakowo dziś...

Za mocno żyłaś, aby być

tak letnią – pół na pół.

 Wkładając między akapity zacytowanej recenzji wybrane wiersze, myślałam, że będą, to linijki lub zwrotki. Jednak wiersze Heleny Kapri, to opowieści, których nie da się przerwać w dowolnym miejscu, bo straciłyby mądrość i sens jakie z nich wypływają.

   Na blogu zachwycałam się filozoficznymi wierszami Leny Sadowskiej, uduchowionymi strofami Gabrieli Kotas i żartobliwymi zwrotkami Ewy Radomskiej.Skłaniały mnie one do refleksji, wzbogacały wewnętrznie, bawiły. Czytając utwory z tomiku „44 wiersze” musiałam przerywać lekturę, bo wzbudzały we mnie tyle emocji, że łzy cisnęły się do oczu. Jest w zbiorku tym kilka wierszy, których nie rozumiem, ale może dlatego, że mówiły o doświadczeniach autorki, które mnie są obce. Jednak większość zamieszczonych utworów, to poezja bliska moim odczuciom, myślom i doznaniom.

Zanim przedstawię te wybrane spośród moich ulubionych, parę słów o Autorce.

Helena Kapri jest absolwentką Uniwersytetu Jagielońskiego. Przeprowadza młodzież przez meandry języka ojczystego. Jako wnuczka ekspatriantów ze Lwowa, działa w Stowarzyszeniu Pomocy Polakom na Wschodzie -  „Kresy”. Urocza, uśmiechnięta kobieta, kochająca muzykę oraz śpiew Anny Szałapak. To serdeczna osoba i wspaniała Przyjaciółka, potrafiąca godzinami wysłuchiwać moich skarg o kłopotach. Jednak przede wszystkim, to matka i babcia, która Rodzinę stawia na pierwszym miejscu (wiersz „Dziewczynki”).

   Ponieważ jest listopad, niechaj wiersz o nim rozpocznie poetycką ucztę.


Listopad

Zdejmuje bezwstydnie

bluzki i suknie

do nagości ciała.

Nawet listka figowego

nie zostawia.


Jesienny deszcz

zmywa grzechy drzew.

Wiatr targa gałęzie

o rozczochranych włosach.

W alejach parku

koszami odnosi

pagórek rudych liści

i pociski kasztanów.


Zwierciadła kałuż

odbijają twarz jesieni.


Witebsk

Anioły nad Witebskiem mają białe skrzydła

I smutne twarze poczerniałe od dymu szabasowych świec.

Zaglądają przez niziutkie okna do ubogich mieszkań,

w których zatrzymał się czas.

Snop złotych iskier spada na cynowy talerzyk

z kromką chleba i cieniutkim śledziem.

Nad dziecięcą kołyską rozsypała się makiem

grzechotka dla najbiedniejszych.

Jasne, anielskie skrzydło muska policzek zakochanej dziewczyny.

Nie jest łatwo wyjść z Witebska,

udało się to tylko nielicznym

Mordechajowi, Izaakowi, Szlomie.

W dalekim Paryżu 

Mojsza Szagarow dłonią o siedmiu palcach

maluje w jidisz


Siostry z Yorkshire

Świat zamknięty w ramie kamiennych murków

z białymi plamami owiec i kwitnących rododendronów

Szorstkie wrzosy pochylone od wiatru i srebrzyste, wartkie strumienie.

Niespokojność serca ukryta pod suknią i modlitwą

niespokojność ciała tylko na kartach książek.



Związek niesakramentalny

Związki niesakramentalne trwają tak krótko,

że nawet nie zdążą się zarumienić.

Nie rozciągnięte w lata

skupiają w sobie wszystkie pory roku.

Są pośpieszne jak pociągi,

letnie jak herbata,

nietrwałe jak puch.

Nie związane węzłem,

nie wymagają wierności.

Wykraczają poza poprawność

i dobry smak.

Bywa, że znajdują zakończenie

na małych dworcach Tołstoja.


Znam początek

Znam początek, ale nie znam zakończenia.

W moim domu obca kobieta nosi moje nazwisko,

Ale nie zna imienia.

Dom patrzy zmrużonymi oczami okien,

na wszystkie lata za nami,

na przebyte drogi pół świata

I za cóż taka zapłata?


Miasto 

                                            Co noc stoję boso

                                              przed zatrzaśniętą bramą

                                              mojego miasta

                                               Z.Herbert

                                           

                                                                                     

Pojechać do Lwowa - mówi poeta

Z dowolnego dworca,o byle jakiej porze roku i dnia,

w blasku gwiazd lub słońca,

w gniewnej śnieżycy czy ulewnym deszczu.

Pojechać – czyli powrócić

do haftowanych serwet,popołudniowych jour fixów

do popielatych sukien z tysiącem guzików,

nieuległych niecierpliwym palcom.



Pojechać – to przywitać bliskich

Ormian, Rusinów, Żydów,

dla których przyjaźń była

jak ślad bochenka chleba na klonowym liściu.

Pojechać – to przypomnieć

Brygitki * w gorące, czerwcowe noce,

kiedy nad miastem unosił się odór

niepogrzebanych ciał.

Grozę Wzgórz Wuleckich,**

której nie opiszą już

żadne słówka zamordowanego artysty.

Więc lepiej – nie pojechać,

aby znowu nie spakować swego życia w dwie walizki.

I mieć pewność,

że gościnni mieszkańcy

nie poczęstują wódką banderowką

o zapachu krwi.

*Brygitki -więzienie we Lwowie, gdzie w czerwcu 1941 roku NKWD dokonało masowego mordu na więźniach politycznych.        **Wzgórza Wuleckie – miejsce rozstrzelania w lipcu 1941 roku polskich profesorów z Uniwersytetu Jana Kazimierza i Politechniki Lwowskiej, Wśród rozstrzelanych znalazł się Tadeusz Boy-Żeleński wykładowca, lekarz, artysta.


   Swój tomik autorka dedykowała przyjacielowi i kto wie, czy to nie za Jego namową, ta piękna liryka ujrzała światło dzienne. Obyśmy wszyscy mieli takich przyjaciół.

 
Utwór "Nie opieraj się o słońce"  śp.Anna Szałapak wykonywała przy akompaniamencie skrzypiec, które tak kocha Helena. Stąd mój wybór tego utworu.