Tytuł notki zaczerpnęłam z mojego ulubionego filmu, mówiącego o miłości, afirmacji życia, szczęśliwej rodzinie. (pomimo wielokrotnych prób nie udało mi się wkleić z you tuba właściwego klipu, bo nie chciał się na blogu otworzyć).

Takie same wartości odnajdziecie w niewielkiej, bo liczącej 110 stron książeczce "Zwariowałam". Jej autorką jest blogerka Jadwiga Śmigiera. Wydawnictwo Literackie "Białe pióro" wydało ją w 2015. Do moich rąk trafiła za pośrednictwem "Jotki", która miała przyjemność poznać autorkę w czasie Jej wizyty w Inowrocławiu. Spotkanie zaowocowało książką z autografem.
Wszystko o książce mówi sama
autorka w dedykacji „nie dla sławy i nie dla pieniędzy...Nie po
to by zaspokoić swoje ambicje i cokolwiek komukolwiek
udowodnić...zdecydowałam się zebrać i wydać w formie niewielkiej
książki swoje wspomnienia. O swoich korzeniach, dzieciństwie,
młodości, podróżach, dzieciach, wnukach. I o teraźniejszości”.
Jest to przepiękna opowieść
napisana stylem lekkim jak piórko, którą ledwie zaczyna się
czytać, a już się kończy, bo lektura tak wciąga, że czas mija
błyskawicznie. Nie ma co opowiadać o miejscach bliskich sercu
autorki:Gródku Jagiellońskim, o ogrodach babć: Broni i Marysi. O
dziewczynce szukającej stokrotek. To po prostu trzeba przeczytać,
bo najpiękniejsze nawet słowa, nie oddają tych wzruszeń i emocji, które wyzwalają się w czasie czytania. Wraz z autorką możecie odbyć kilka wspaniałych podróży do miast i miejsc niezwykłych. Nie będę zdradzać ich nazw,by nie odbierać przyjemności odkrywania Ja pochłaniałam zawartą w tych opowieściach wiedzę z „otwartą gębą” i wybałuszonymi ślepiami. Aż mi dech zapierało z zachwytu. Jak być wartościowym człowiekiem, wychować wspaniałe dzieci i doczekać wnuków? Tego dowiecie się czytając dwie ostatnie części "Teraz" i "Szczerbaty i Pytalski...". Dodatkowym walorem tej publikacji są bardzo starannie dobrane ilustracje pochodzące z rodzinnych zbiorów.
Moja matka uważała się za
kobietę inteligentną i oczytaną. Starannie dobierała lekturę.
Gdyby żyła i mogłaby przeczytać „Zwariowałam”, potem
zrobiłaby dwie rzeczy: pojechałaby zobaczyć miejsca, o których
mowa w książce i poważnie podeszła do zamysłu napisania „Sagi”,
którą zaczęła, ale nie dokończyła. Uwielbiała bowiem ludzi z
pasją, spełniających marzenia, odważnych by żyć „na maksa”. A ja marzę o tym, by poznać osobiście „Stokrotkę”, nie tylko autorkę tej przecudnej książki, ale także bloga http://stokrotkastories.blog.pl/. Zamierzam również sięgnąć po "Nadal wariuję" czyli kontynuację tych wspomnień.