![]() |
| Podobno przygotowywano ten teren pod targowisko. Na drugim planie wieżowce, w jednym z nich mieszkałam 11 lat. |
.Uwielbiałam to swoje miejsce zamieszkania. Po przeciwnej stronie ul. Grabiszyńskiej biegła uliczka osiedlowa, zabudowana garażami, a kończyła się przy stadionie „Śląsk”, na którym byłam parę razy w czasach uprawiania przez moją starszą o 3 lata siostrę lekkoatletyki . Próbowała swoich sił w skoku w dal, skoku wzwyż i biegach przez płotki, w których prym wiodła Grażyna Rabsztyn.
Moja nowa Szkoła Podstawowa nr 105 znajdowała się niedaleko, ale
dla mnie był to jednak spory wysiłek. Nie pamiętam czy przez
pierwsze dwa lata odprowadzano mnie do szkoły, i który członek
rodziny to robił. Natomiast powroty odbywały się już w towarzystwie
Elżbiety B, mieszkającej w budynku prostopadle ustawionego do bramy
stadionu i żeby było śmiesznie przypisanego do Pl. Srebrnego. Za
tym blokiem oznaczonym nr 1 znajdował się faktycznie spory
piaszczysty teren, ograniczony nasypem kolejowym. Między murem
stadionu, a torami biegła wąska dróżka, którą mój ojciec
codziennie, podążał do pracy( ja tylko czasami). Nie lubiłam tej
drogi na skróty, ale szczerze powiedziawszy nie pamiętam dłuższej,
przyjaźniejszej by dotrzeć do ojca kiedy zachodziła konieczność.
Nasza klasa liczyła 33 uczniów(jeżeli wierzyć zdjęciu z
zakończenia VIII klasy), a wychowawczynią była Helena Ciesielska. W blokach znajdujących się w tym samym prostokącie zabudowy mieszkały jeszcze 4 inne osoby z mojej ówczesnej klasy pionu „c”. W pierwszym 4-piętrowcu mieszkała BB, niziutka brunetka, o dużych piwnych oczach, przez wszystkie lata nauki przyjaźniąca się z Ewą H. Ta była filigranową , blondynką o długich do ramion, falujących włosach i oczach jak bezchmurne niebo. Na parterze bloku stojącego tuż za budynkiem BB mieszkał Mirek O, mój drugi najważniejszy rówieśnik, którego obdarzyłam mianem przyjaciela. W wieżowcu identycznym jak mój na V pietrze mieszkała Ela O, której mama była w szkole kucharką, ale niestety zmarła na serce, gdy byłyśmy chyba w piątej klasie. W bloku Eli B miała mieszkanie rodzina Marka C, najwyższego i najchudszego chłopaka w klasie, którym interesowałabym się w kontekście damsko-męskim, gdybym nie wzdychała do Zbyszka K.
Ela B była moją najserdeczniejszą koleżanką, a wręcz
przyjaciółką, bo choć matka nie lubiła bym chodziła „po
ludziach", to znajomość z tą dziewczynką przyjmowała życzliwie.
Zawsze miałam duży temperament, byłam ruchliwa i gadatliwa.
Spokojna, zrównoważona i zawsze ustępująca mi Ela,
![]() |
| Oto ja z okresu podstawówki, chociaż nie umiem konkretnie powiedzieć ile miałam wtedy lat. |
była jakby moim dopełnieniem. Nie pamiętam żebyśmy się kłóciły,
gniewały czy czegoś sobie zazdrościły. Jedynym felerem naszej
przyjaźni był zakaz by Ela przychodziła do mnie czy kogokolwiek do
domu. Natomiast jej rodzice nigdy nie mieli za złe, gdy ja spędzałam
tam późne popołudnia aż do wieczora. Rodzina B mieszkała w
dwupokojowym mieszkaniu, jeden pokój zajmowali rodzice, drugi Ela
wraz z młodszą siostrą Joasią. Uwielbiałam panią domu, wysoką
szczupłą blondynkę, po której starsza córka odziedziczyła
kręcone jasne włosy. Ujarzmiała je zaplatając warkocze sięgające do pasa. Panią Ulę spotkałam przypadkiem w
uzdrowisku, gdzie przebywałam wraz z synem w sanatorium. Jak mnie
rozpoznała, nie wiem do dzisiaj, po prostu zawołała mnie po
imieniu, gdy prowadziłam dziecko na basen. Okazało się, że
przyjechała do młodszej córki, która wraz ze swoją pociechą Roksaną też była na leczeniu. Nasze spotkanie
zaowocowało nawiązaniem krótkotrwałego kontaktu
korespondencyjnego z Elą. Wtedy była ona już matką samotnie
wychowującą dwóch pięknych synów, którzy chodzili do tej samej
co my szkoły. Moja przyjaciółka po podstawówce ukończyła
Technikum Chemiczne i pracowała w zawodzie. Zawsze była bardzo
życzliwa ludziom i uczynna wobec nich. Nie zdziwiłam się, gdy przy
pomocy Google dowiedziałam się dwa dni temu, że w roku 2014
kandydowała na radną. Czy nią została tego niestety nie wiem.
Z perspektywy czasu, jestem pewna że to było najpiękniejszych
5 lat jeszcze niedorosłego życia.
![]() |
| Ja to ta z prawej, obok koleżanka uważana za jedną z najwyższych dziewcząt, przeze mnie zwana modelką gdyż zawsze była elegancka. Niestety nie pamiętam jej imienia. |



