Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 sierpnia 2017

MNIEJ I BARDZIEJ ZNANI - "Wrocławski sen Salomei"

Salomea Kapuścińska
   Kiedy w nocy z czwartku na piątek zaczął w mojej głowie powstawać zarys postu, nie wiedziałam, że pierwszą informacją z przeglądarki będzie Jej nekrolog. Kiedy 8 kwietnia 2016 roku w poście „Moje hobby-drugie podejście" pisałam te słowa: „Dlatego na koniec dzisiejszego postu zamieszczę jeden z moich ulubionych wierszy Salomei Kapuścińskiej, wrocławskiej poetki, za sprawą której literatką nie zostałam. Była pierwszą i jedyną recenzentką moich wierszy, a ponieważ jej opinia była dla mnie, nastolatki druzgocąca, na wiele lat zarzuciłam pisanie”,nie wiedziałam że w niespełna miesiąc później pożegna Ją nie tylko Rodzina, ale wszyscy kochający poezję.
   Wikipedia mówi o Niej tak mało, że aż trudno w to uwierzyć. Najobszerniejszą notkę wraz ze zdjęciem zamieścił Wrocławski Oddział Pisarzy Polskich, przy okazji 3 spotkania w ramach cyklu „Pomosty literackie”( w dniu 22 czerwca 2017 Waldemar Okoń, będący gościem, wspominał tę niezwykłą kobietę).
   Salomea Anna Kapuścińska(ur. 1940, zm. 2016), poetka, autorka słuchowisk oraz tekstów piosenek. Ukończyła Wydział Historyczny (historię sztuki) na Uniwersytecie Wrocławskim oraz Państwowe Ognisko Kultury Plastycznej. Pracowała jako dekoratorka wnętrz. Debiutowała jako poetka na łamach czasopisma „Poglądy” (Katowice) w 1957 roku. Brała czynny udział w życiu kulturalnym wrocławskich klubów: Pałacyk oraz Związki Twórcze Debiutowała w 1962 roku tomikiem pt: „Chłodno jest oczom”, później wydała m. in. „Wołanie na ptaka” (1970), „Zbroja błękitna” (1973), „Tryptyk ze snu” (1976), „Białostrunne” (1978), „Zmilczenia” (1980), „Czuwanie” (1981), „Pożegnanie brata” (1986), „Nadzieja” (1987) i ostatni tomik „Modrzewie” wydany w 1993 roku w ramach serii „Z kołatką” wrocławskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. W sumie opublikowała 12 zbiorów wierszy. W jej wierszach znajdują się liczne motywy nawiązujące do przyrody, szczególnie gór. Ostatnie lata życia spędziła w domu opieki pod Wrocławiem, gdzie dalej tworzyła poezję.

Tak wyglądałam w czasie, który wspominam

   Poznałam Ją przez przypadek, kiedy Biblioteka Publiczna dla dzieci i młodzieży przy ul. Stalowej we Wrocławiu zorganizowała konkurs literacki „Wrocław - moje miasto”. Bibliotekarka namówiła mnie, żebym wzięła w nim udział, chociaż o ciągotach „pisarskich” raczej nie wiedziała. Znała mnie jako dziewczynę dużo czytającą. Miałam 14 może 15 lat, podkochiwałam się w Zbyszku Kuczyńskim, o kilka lat starszym sąsiedzie, wówczas już licealiście. Z dużym prawdopodobieństwem był adresatem powstających wtedy wierszy. Pamiętnika nie prowadziłam, z obawy że wpadnie w ręce Rodzicielki,która przeczytawszy go, wyszydziłaby mnie i poczynione wyznania.
   Kiedy okazało się, że mój wiersz zyskał uznanie jury, w skład którego wchodziła właśnie S. Kapuścińska, to odbierając z Jej rąk nagrodę, odważyłam się poprosić o przejrzenie moich wierszy. Twórczości poetki nie znałam, zaczęłam się nią interesować dopiero po naszym spotkaniu. Kilka dni później bibliotekarka zwróciła mi zeszyt wraz z karteczką, na której były bolesne, ale szczere słowa krytyki. Poetka porównała moją pisaninę, do poezji Marii Konopnickiej. Nigdy nie lubiłam tej pisarki i poetki. Jej „O sierotce Marysi i siedmiu krasnoludkach” przeczytałam, bo była to lektura szkolna. „Rotę” jako utwór patriotyczny każdy uczeń musiał znać na pamięć. Te dwie rzeczy wystarczyły, żebym Marię Konopnicką kojarzyła jak najgorzej. A tu o zgrozo, moje utwory, które uważałam za nowatorskie w treści i formie, spotkał taki los.

   Rozpoczęcie innego koszmaru, czyli nauki w liceum, pomogło mi pogrzebać myśli o pisaniu. Co dziwniejsze, choć zostałam smagnięta „biczem krytyki” nie przestałam lubić samej Salomei. Wręcz przeciwnie. Było w niej bowiem coś magicznego, nieuchwytnego, trudnego do sprecyzowania. Kiedy się na Nią patrzyło, widziało się skromną, cichą, zamkniętą w sobie kobietę. Niektórzy powiedzieliby "panienka z dobrego domu" i taką rzeczywiście była, córką znanego okulisty. Zwięzła w wypowiedziach, nie oszczędzała "pisarskich nowicjuszy".
Jej debiutancki tomik „Chłodno jest oczom” nie był w tym czasie do zdobycia. W następnych latach udało mi się natomiast kupić najpierw „Zbroję błękitną”(1973), potem „Wołanie na ptaka” i „Białostrunne”. Można kochać książki i chcieć tymi najukochańszymi zapełniać półki we własnym domu, ale życie również w tej materii weryfikuje nasze pragnienia. Na studiach nie było mnie stać na nabywanie kolejnych tomików. Tym bardziej nie było to możliwe, gdy pojawił się syn, a ja zostałam samotną matką. Dlatego też pomimo, iż poetka wydała 12 tomików, mnie o Niej będą przypominać tylko te trzy.
Pierwszy raz o Salomei Kapuścińskiej napisałam około roku 2010 na moim poprzednim blogu. Niestety tamten post się nie zachował, dlatego przystępując do pisania dzisiejszego, prześledziłam wpisy na Jej temat w Google. Nie udało mi się odnaleźć fragmentów jednej ze sztuk, było to coś związanego z Misterium, choć bardzo by się przydał taki przykład, bo dowodził głębokiej wiary poetki. Religijny wątek w Jej poezji porusza Kazimierz Bukowski w „Katechezy:Czy warto być chrześcijaninem” zamieszczając wiersz„Czarna Madonna”. Szukałam też tekstów piosenek, ale te odnajdziecie na płycie Katarzyny Groniec, która śpiewa między innymi teksty Salomei.
   Dzisiejszy post jest bogatszy o wiedzę o poetce, bo nie jestem jedyną blogerką, którą zafascynowała Jej poezja. Wiersz „Proszę zostań ze mną” przeczytacie na blogu „Sezam rozmaitości” http://annf.bloog.pl. Na blogu „Co mi w duszy gra...wszystko jest poezją”-malowane-wierszem.blogspot.com przytoczono wiersz „Gazela”. Pod adresem http://ewairena.blogspot.com blogerka „Zuzia" zamieściła wiersz „Śniegi”.*
   Salomea Anna Kapuścińska zmarła w wieku 76 lat. Myślę, że byłaby jeżeli nie szczęśliwa, to przynajmniej zadowolona, że ponad pół wieku trudu twórczego, znajduje coraz to nowych wielbicieli.

szumiały lasy gwiazd
obracała się ziemia ta najczulsza z planet
w dłoni tajemnej
wszystko było z sobą tak czasem powiązane
i ty byłeś ze mną                                                               

że gdyby stanęły zegary
po wszystkich kontynentach
badałaby twój puls
wśród gwiazd
warga napięta

(„Erotyk” z tomiku „Zbroja błękitna)









przyjdź morzem czarnym
przyjdź krzykiem fali
przyjdź huraganem mew
przyjdź morzem czarnym potopem otwartym
przyjdź jak wraca pieśń
przyjdź kwiatem umarłym dręczonym przez zamieć
przyjdź wielką bezbrzeżną pamięcią
przyjdź nocą rozdartą mknącymi gwiazdami
przyjdź tęczą

i ocal mnie lodem ocal płomieniem
od naciągających zim
przyjdź śmiercią i klęską i ciałem i cieniem
po dym po noc po dym

(„Przyjdź...” z tomiku „Wołanie na ptaka”)
***
i wtul we włosy całą gorycz nieba
i gorycz kwiatów które ledwo kwitną
a wiedzą że im kwitnąć nad miarę potrzeba
po dwakroć po trzykroć

i wtul we włosy cały krzyk natury
i ucisz wiatry najczulszymi słowy
i niebo podpal słońcem i rozerwij chmury

aby się wszystko to stało na świecie
co w twojej leży potędze człowieczej
-by miłość wzeszła jak stos piorunowy
(Wiersz z tomiku "Białostrunne")

* pomimo kilkukrotnej weryfikacji tekstu, nie udało mi się zniwelować przerw między wyrazami, w niektórych zdaniach. Powstają one w trakcie zapisywania i przechodzenia do podglądu.