W dniu 14 czerwca
rozpoczęło się święto futbolu, przez miesiąc miłośnicy piłki
nożnej będą spędzali długie godziny przed telewizorem. W takich
momentach w domach przydałyby się dwa telewizory, aby domownicy,
których piłka aż tak nie pociąga mogli oglądać swoje ulubione
programy. Na szczęście dzięki postępowi technicznemu są takie
możliwości. Moja rodzina nigdy nie była wielkim zwolennikiem
piłki, jednak kiedy były tylko dwa programy telewizji państwowej,
oglądało się mecze trochę z przymusu. Jestem w tym wieku, że
pamiętam drużyny Kazimierza Górskiego i Antoniego Piechniczka. Ci
trenerzy oraz prowadzeni przez nich piłkarze zapadli w pamięć.
Innych selekcjonerów nawet nie umiałabym wymienić.
Ze składu,
któremu przewodził Włodzimierz Lubański* zapamiętałam
oczywiście tych najbardziej bramkostrzelnych, nazwiska których
najczęściej wymieniane były podczas meczu lub po nim.Andrzej Szarmach, Grzegorz Lato, Kazimierz Deyna. Dla reprezentacji Polski
w latach 1972-78 zasłużyli się obrońcy:Władysław Antoni Żmuda,Jerzy Paweł Gorgoń, pomocnik Robert Gadocha i bramkarz Jan Tomaszewski.
Po nich przyszli kolejni wspaniali piłkarze pod wodzą
Antoniego Piechniczka:oprócz już wcześniej wymienionych
napastników(Lato, Szarmach) w kadrze znaleźli się:Włodzimierz
Smolarek i Andrzej Pałasz. Pomocnikami byli :Andrzej Iwan, Marek
Kusto, Włodzimierz Ciołek, Andrzej Buncol, Waldemar Matysik, Piotr
Skrobowski i najbardziej znany do dziś Zbigniew Boniek. Spośród
obrońców: Marek Dziuba, Tadeusz Dolny,Roman Wójcicki, Stefan
Majewski, tylko Paweł Janas i Jan Jałocha mocniej się zapisali w
mej pamięci. Z trzech bramkarzy: Piotr Mowlik, Jacek Kazimierski,
Józef Młynarczyk, najbardziej kojarzę tego ostatniego. Wymienione
osoby reprezentowały Polskę w okresie jeszcze głębokiego PRL-u.
I choć czasami może było w kraju chłodno i głodno, to wzruszeń
dostarczali nam tyle, że bladły inne niedogodności.
Zebrało mi się na
wspominki, bo we wtorek oglądałam część pierwszej połowy meczu
polskiej reprezentacji Adama Nawałki z Litwą. Oczywiście bardzo mnie
cieszy forma Lewandowskiego i piękne dwie bramki, ale choćby nie
wiem jak dobrze wpływał na morale zespołu, to sam meczy wygrywać
nie będzie. Znalazł się w reprezentacji Dawid Kownacki, młody i chcący
się wykazać, ale czy nie zje go trema? Jak się nasi piłkarze
pokażą, przekonamy się już 19 czerwca w meczu z Senegalem. Potem
będzie mecz z Japonią, a ostatni z Czechami. Niedawno usłyszałam,
że sukcesem będzie wyjście z grupy. Wydaje mi się, że zarówno
trener, zawodnicy jak i kibice(nawet tak mało obeznani z piłką jak
ja) mają chęć na więcej i tego im życzę.
Tym mocniej będę
trzymała kciuki, po obejrzeniu meczu otwierającego Mundial.
Reprezentacja gospodarzy spotkała się z piłkarzami Arabii
Saudyjskiej. Kiedy przyglądałam się rosyjskim piłkarzom, to
pewność siebie, by nie rzec buta aż z nich parowała. Faulowali
graczy drużyny przeciwnej: jeden wskoczył rywalowi na plecy, drugi
wsadził rękę w nogawkę spodenek,trzeci chwycił rywala za głowę
i obalił na murawę. Mecz przedłużono niby o 3 minuty, a gwizdek
zabrzmiał w 4 minucie i 19 sekundzie, po właściwym czasie.
Następne mecze rozegrają Rosjanie z Egiptem i Urugwajem.
Najmocniejszy wydaje się być Urugwaj, ale i tak Rosjanie mogą
wyjść z grupy. Będzie to ich pierwsze zwycięstwo nie tylko
piłkarskie. Na stadionie na Łużnikach było 78 000 kibiców,
których zachowanie mnie mierziło. Gdy ich piłkarze strzelali gole
była euforia, i to jest zrozumiałe, bo wszyscy inni też tak
reagują. Najgorsze było to, że gdy piłkę przejmowali rywale, to
gwizdy i tumult był wprost nieludzki i mocno mógł deprymować.
Rozumiem gwizdy i krzyki, gdy piłkarze faulują i grają nieczysto,
ale żeby ryczeć tylko dlatego, że przeciwnicy są przy piłce, a takie właśnie
odniosłam wrażenie oglądając mecz, to było dla mnie duże i
niemiłe zaskoczenie. Bramki, które Rosjanie strzelili były
widowiskowe i za nie należą się gratulacje, bo ostatecznie dla
nich się rozgrywa spotkanie. Jednak o wartości meczu nie tylko one
decydują. Te inne czynniki w moim odbiorze były bardzo negatywne,
dlatego też współczuję tym wszystkim piłkarzom, którym
przyjdzie się zmierzyć z Rosjanami na poszczególnych etapach
mundialowych rozgrywek.
W czwartek obejrzałam
także dwa bardzo wzruszające filmy „Świece na Bay Street” i
„Dear Frankie”. Silnie emocjonalne, dla ludzi o słabszych
nerwach wyciskające łzy z oczu lub przyspieszające bicie serca(obu
tych stanów doświadczyłam). Noc miałam ciężką, ale dzień
rozpoczęłam nie najgorzej, czego ten sportowy post jest dowodem.
Wszystkim miłośnikom Mundialu i tym nie zainteresowanym nim życzę udanego weekendu.