Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 grudnia 2024

PRZED BOŻYM NARODZENIEM

 

   Zanim złożę świąteczne życzenia, przyszedł mi do głowy pomysł, by z książki kucharskiej mojej matki wybrać potrawy, które pewnie bywały na naszym rodzinnym stole, gdy Rodzicielka przygotowywała wigilię. Robiła to do roku 1988, po śmierci ojca, funkcję tę przejęła moja siostra.

    Mnie matka nie chciała uczyć gotowania, bo twierdziła, że brak jej cierpliwości. Poza tym zawsze powtarzała, „przecież zawsze będziesz z nami, więc ja wszystko za Ciebie zrobię”. Mówiąc to, nie brała pod uwagę, że nadejdzie rok 2003, kiedy zabraknie Jej wśród nas. Miałam lat 48 i marne pojęcie jak przygotować święta dla siebie i syna. On zawsze zajadał się rybą po grecku, którą na urodziny swojego syna Pawła, przygotowywała moja sąsiadka i przyjaciółka. Ja nie lubię dań w galarecie, dlatego na moim stole i ryby w niej nie było. W ciągu roku nie robiłam także zimnych nóżek, choć syn bardzo(podobnie jak jego dziadek) je lubił.

   Nie mam swoich ulubionych przepisów, stąd pomysł, by wspomóc się książką M. Dudzik[ i inni] „Praktyczna kuchnia” Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa 1959, wyd. II. Nie dotarłam nawet do karty tytułowej, gdy zobaczyłam włożony w nią, artykuł wycięty z gazety „Super Express”(niestety nie znalazłam na żadnej z 4 stron), roku z którego pochodzi „Boże Narodzenie tradycyjnie lecz z polotem”. Teksty są autorstwa Iwony Krupy. Natomiast przepisy na dania świąteczne podają:

   Grzegorz Russak, wybitny znawca kuchni staropolskiej, prezes Polskiej Izby Produktu Regionalnego*. Pod jego zdjęciem przepisy: na smażone uszka z grzybami i na pasztet rybny. Ponieważ nigdy nie jadłam smażonych uszek z grzybami, bo do barszczu podawałam gotowe, kupowane w Biedronce a i pasztet znany był mi tylko ten mięsny robiony przez mamę na święta, to postanowiłam przytoczyć te przepisy.


SMAŻONE USZKA Z BOROWIKAMI(„podawano je do czerwonego barszczu, ale stały na stole jako przekąska”)

Składniki

ciasto: 35 dkg mąki, 2/3 szklanki bardzo ciepłej wody, sól.

Farsz: 5 dkg ugotowanych grzybów suszonych, mała cebula, łyżka oleju i bułki tartej, sól, pieprz do smaku, sklarowane masło do smażenia.

Sposób przyrządzenia

Grzyby siekamy, a następnie przysmażamy z posiekaną cebulą na oleju. Zagęszczamy bułką tartą i mieszamy, doprawiając solą i pieprzem. Z mąki, ciepłej wody i soli zagniatamy elastyczne ciasto. Dzielimy na porcje, które cienko rozwałkowujemy. Ciasto kroimy na kwadraty o boku 4 cm. Małą łyżeczką układamy na środku kwadratu farsz. Składamy tak by powstały trójkąty. Bardzo dokładnie zalepiamy brzegi, a następnie na palcu kształtujemy uszka. Babcine miały jeszcze wygięty na zewnątrz trzeci wierzchołek trójkąta. Uszka smażymy partiami na złoto w sklarowanym maśle.

PASZTET RYBNY

Składniki

1,5 kg filetów z ryb mieszanych, 20 dkg wątróbek drobiowych, 10 dkg suszonych śliwek, 4 dkg ugotowanych suszonych grzybów, 1 kajzerka, 3-4 jajka, 1/2 szklanki śmietany, 3 łyżki białego wytrawnego wina, 3 łyżki masła, 2 łyżki soku z cytryny, sól, pieprz, gałka muszkatołowa.

Sposób przyrządzania

Kajzerkę pokrojoną w kromki zalewamy śmietaną, ryby kropimy cytryną, śliwki zalewamy winem i odstawiamy na pół godziny. Na oleju smażymy, filety, następnie wątróbkę. Dwukrotnie przepuszczamy przez maszynkę rybę, odciśniętą bułkę, odcedzone śliwki i wątróbki. Masę łączymy ze stopionym masłem, żółtkami jaj i przyprawami. Dodajemy pianę ubitą z jajek i delikatnie mieszamy. Przekładamy do formy wysmarowanej masłem i posypanej bułką tartą, wygładzamy powierzchnie dłońmi zwilżonymi w zimnej wodzie. Pieczemy ok. 40 minut w temp. 180 stopni.

   Na stronach drugiej i trzeciej wspomnianej gazety dania z ryb i grzybów polecają:



   Robert Sowa, szef kuchni: karp smażony tradycyjnie, karp z rydzami, roladki śledziowe, śledzie z grzybami, zupa grzybowa, strudel grzybowy, grzyby smażone z cebulą, grzyby smażone w cieście.



Beata Tyszkiewicz, aktorka: karpie pieczone z ziemniakami. ”Moją wigilijną specjalnością są karpie pieczone w całości z ziemniakami. Soczyste i rumiane ryby są dla gości, a głowy idą na kocią ucztę. Nigdy nie zgłaszały o to pretensji ani kocim ani ludzkim głosem”.


Renata Dancewicz,. aktorka: szynka świąteczna z dzika. „Dziczyzna to moje ulubione mięso. Nie umiem jej wprawdzie przyrządzać, ale nie tracę żadnej okazji, by skosztować przysmaków z dzika lub jelenia. A nie ma lepszej okazji niż święta Bożego Narodzenia. Przepis być może został zaczerpnięty z książki „Praktyczna kuchnia myśliwska według Russaka”




Jerzy Pasikowski, Przewodniczący Kapituły Klubu Szefów Kuchni w Polsce: barszcz czerwony z winem, indyczka nadziewana owocami, kurczak faszerowany ryżem z bakaliami, kaczka w pomarańczach.



   




Na ostatniej stronie „gwiazdka na słodko”

   Karol Okrasa, szef kuchni zachwala pierożki nadziewane kutią z sosem makowym. Poza tym podane są przepisy(być może także jego autorstwa) na kutię z makiem, łamańce z makiem, piernik kawowy, pierniki ekspresowe i keks.

   Moja matka na święta piekła ogromną blachę sernika z dużą ilością rodzynek(choć jej wnuki suszonych winogron nie lubią) i koniecznie dwa makowce, które na wierzchu zawsze jej pękały, co powodowało frustrację, ale ich smak wynagradzał nieelegancki wygląd. Czasami zdarzało Jej się piec pierniczki jako ozdoby na choinkę, ale częściej były to kruche ciasteczka wycinane szklanką lub przepuszczane przez maszynkę. Keks także często gościł na naszym stole, dopóki nie zastąpiła go babka hiszpańska, ale te ciasta były podawane do kawy przy okazji urodzin lub imienin.

Wracając na chwilę do omawianego artykułu, oto „dobre rady” w nim zamieszczone:

Jak szybko przygotować mak na masę makową: suchy mak należy zemleć w młynku do kawy, a następnie niewielkimi porcjami dolewać do niego wrzącą wodę i mieszając, czekać aż spęcznieje. Po osiągnięciu właściwej konsystencji dalej należy go przygotować tak jak w podanych przepisach. Mak przeznaczony na łamańce można też po połączeniu z bakaliami, orzechami, miodem, masłem i sokiem wyciśniętym z jednej pomarańczy przysmażyć na patelni.

  Kiszenie buraków: 1kg buraków, włoszczyzna, główka czosnku, 3 l wody, 1,5 łyżeczki soli. Wyszorowane, obrane i pokrojone w plasterki warzywa, wkładamy do słoja i zalewamy gorącą osoloną wodą. Pozostawiamy w cieple pod przykrycie ok. 7 dni. Dobrze jest codziennie zbierać szumowiny. Kiedy zakwas będzie już gotowy zlewamy do butelek i trzymamy w chłodzie. Można go pić na zimno. Można też podawać na gorąco po uprzednim doprawieniu do smaku lub w połączeniu z niekwaszonym wywarem warzywno-buraczanym.

   Pozbawiamy karpia zapachu: oczyszczoną, umytą rybę okładamy krążkami cebuli i pozostawiamy na przynajmniej 12 godzin. Można też skropić karpia sokiem z cytryny.

   

   Zdaję sobie sprawę, że większość czytających, to wytrawne gospodynie, które jeżeli nie przejęły umiejętności gotowania od babć i matek, to nabyły wprawy dzięki wieloletniemu doświadczeniu. Być może zarówno „dobre rady” jak i podane przepisy lub propozycje dań, są już Wam doskonale znane. Dla mnie one wszystkie, to ciekawostki, dlatego Wy też je tak traktujcie. Nigdy żadnej z potraw nie ugotuję, ale gdyby się zdarzyło, że ktoś z Was wypróbuje pasztet rybny lub smażone uszka, to mam nadzieję, że w komentarzu przekaże wrażenia.


„Nie ma znaczenia, czy na wigilijnym stole jest dwanaście czy trzynaście potraw ani czy siedzi przy nim parzysta czy nieparzysta liczba osób. Wystarczy pamiętać o tym, co najważniejsze, o białym obrusie na znak czystości duchowej. O sianku, dodatkowym nakryciu na stole, o opłatku. Te elementy nakazują nam załagodzić wszelkie spory, pospłacać długi, pogodzić się z wrogami. Tylko w takiej atmosferze grosik zawinięty w bibułkę z łuską wigilijnego karpia, przyniesie pomyślność i dobrobyt.”


* chcąc w przybliżeniu określić czas powstania artykułu, który był podstawą tego postu, próbowałam sprawdzić w Wikipedii, w jakich latach wymienieni szefowie kuchni pełnili swoje funkcje. Jedyne co wywnioskowałam, to fakt, że artykuł był wydrukowany po roku 1992, bo wtedy ukończono budowę Hotelu Jan III Sobieski, w którym szefem kuchni był Robert Sowa(choć nie udało mi się ustalić w jakich latach).

    Życzę udanego smażenia, pieczenia i gotowania świątecznych potraw. 


środa, 22 grudnia 2021

PIERNICZKI, PODŁAŹNICZKI I INNE CUDA ŚWIĄTECZNE






   Boże Narodzenie było uznawane za bardzo ważne Święto, podczas którego należało się powstrzymać od wszelkich prac, które nie były konieczne. Gospodynie rezygnowały z gotowania i noszenia wody. Nawet czesanie się czy krojenie chleba było czynnością, nieprzystającą do powagi dnia. Nie należało także prowadzić zbyt głośnych rozmów, by jak najgodniej uczcić ten wyjątkowy czas. Ludzie pozostawali w domu w czasie świąt, bo wierzono że rodzinny dom zapewni bezpieczeństwo na cały nadchodzący rok, a narodzony Chrystus przyjdzie z kolędą. Wyjątek stanowiło pójście do kościoła.

Dawniej sama Wigilia była dniem, w którym spotykała się nie tylko żyjąca rodzina, ale również zmarli przodkowie. Rozpalano ogień, przygotowywano więcej jedzenia i stawiano dodatkowe talerze, aby pokazać, że zawsze znajdzie się dla nich miejsce przy stole. Dodatkowo gospodarze poruszali się ostrożnie, otwierali okna i drzwi, by dusze przodków mogły łatwiej dostać się do środka.

Ponieważ wierzono, że zielona gałązka jest symbolem życia, zdrowia, sił witalnych i dobrobytu, zdobiono nią nie tylko wnętrze izb, ale przybijano ją do płotów i drzwi. Izby bielono, w rogu stawiano snop zboża, słomy lub ziarna, by zapewniały dostatek.

DIDUCH- pierwszy snop pszenicy, owsa lub niemłóconego żyta zebrany w żniwa, ustawiony w kącie izby kłosami do góry i dekorowany. W czasach przedchrześcijańskich stawiano go z 21/22 grudnia w przesilenie zimowe. Święto Godowe było symbolem zwycięstwa światła nad ciemnością. Przechowywano go do Trzech Króli, następnie rytualnie palono lub pieczołowicie przechowywano do wiosny, aby z nasion od niego pochodzących rozpocząć pierwszy siew(zwyczaj do dziś kultywowany na Ukrainie).

oryginalny diduch ukraiński

Diduch









   Przed rozpoczęciem wieczerzy wigilijnej zwyczajowo łamiemy się opłatkiem. Tradycyjny wytwarzany jest z przaśnego(niekwaszonego i niesolonego) ciasta. Wypiekany z białej mąki i wody bez użycia drożdzy. Dziś dzielenie się nim jest symbolem wdzięczności i znakiem przebaczenia.

   Słomą wyściełano stoły, na które kładziono obrus, ziarno, chleb i jabłka. Na Śląsku pod obrus oprócz siana wkładano monety. „Kradzież”, to zwyczaj, że w wigilię można było coś ukraść osobie bliskiej lub sąsiadowi, ale po świętach należało to zwrócić właścicielowi. Czyn taki miał gwarantować pomyślność w interesach. Stół obwiązywano grubymi sznurami, co miało gwarantować polepszenie prac w gospodarstwie.

   Przygotowywano na wieczerzę wigilijną od 7 do 12 potraw. Do nich należały: kutia lub mak, chleb, miód, fasola, bób,ryba(najlepiej karp lub śledź),grzyby, kapusta, barszcz czerwony(grzybowa), pierogi i kompot z suszonych owoców. Nie wstawano od stołu dopóki wszyscy nie skończyli jeść, a należało skosztować każdej potrawy.


Przykładowe dania wigilijne:

Makiełki-bardzo popularne w Wielkopolsce, to kawałki bułki namoczone w mleku z dodatkiem maku,miodu i rodzynek. Moja matka zamiast bułki dawała łazanki.

Śląska moczanka- gęsta zupa na bazie piernika i bakalii,które tradycyjnie były moczone w ciemnym piwie lub rosole gotowanym na łbach karpia.


Kutia(Podlasie i Mazury)- tradycyjna potrawa z gotowanej pszenicy lub kaszy jęczmiennej oraz maku, słodu, miodu i bakalii.


Fefernuski-ciasteczka korzenne podobne do pierników. Przepis znaleźć można na https://kuchnia.wp.pl/fefernuski-kociewskie-bozonarodzeniowy-przysmak-

  

   Po kolacji gospodarze odwiedzali obory, stajnie, kurniki, by podzielić się ze zwierzętami opłatkiem i dać resztki jedzenia, pieczony chleb, siano i ziarna ze stołu.

Nowocześniejsza podłaźniczka ozdobiona bombkami

Podłażniczka w kształcie "odwróconej" choinki


Przykład podłąźniczki udekorowanej ozdobami z bibuły i słomy

Zanim nastała choinka, nad wigilijnym stołem wieszano PODŁAŹNICZKĘ zwaną także połaźnicą(u górali gwarowo), jutką, bożym drzewkiem , wiechą lub sadem rajskim. Były to gałązki, lub czubek świerku, jodły, dekorowane ozdobami z barwionego opłatka, które miały różne kształty(małe wycinanki, lub okazałe rozety). Takie barwione opłatki w kształcie krążków nazywane są ŚWIATAMI. Dzieląc się nimi ze zwierzętami, chciano chronić zwierzęta, przed zapadaniem na choroby. Podłaźniczki przyozdabiano jabłkami, orzechami, piernikami i łańcuchami, obsypywano słomą lub ziarnem. Wszystko to miało być symbolem obfitości.  Inną ozdobą świąteczną były PAJĄKI, wieszane w rogu izby, nad stołem wigilijnym lub pod sufitem. Wykonywało się je ze słomy, grochu, łubinu, bibuły. Piękne pająki wykonuje autorka strony    http://www.agnusek.com/pajaki.html.

   Choinka upowszechniła się za sprawą Macina Lutra w protestanckich Niemczech. Anglikom przedstawił ją mąż królowej Wiktorii. Za sprawą niemieckich emigrantów rozpropagowana została we Francji, Europie Południowej i Stanach Zjednoczonych. W Polsce dotarła najpierw na Pomorze, Warmię, Mazury i Śląsk, na przełomie XIX i XX wieku. Na pozostałym terenie dopiero w okresie międzywojennym. Sposób dekorowania choinki miał znaczenie. Ważne były kolory znajdujące się na niej :

biel symbolizowała narodzone Dzieciątko

złoto - bogactwo

czerwień -  zdrowie

ciemna zieleń -  życie wieczne.

Do dekoracji używano ciasteczek(pierniczków),orzechów,rajskich jabłuszek,własnoręcznie wykonanych w adwencie ozdób z bibuły, kolorowego papieru, piórek, wydmuszek, słomy, źdźbeł trawy lub kłosów zbóż. Przede wszystkim wykorzystywano wszystko to, co pochodziło z pola, ogrodu, sadu,lasu. Na szczycie umieszczano anioła, zastąpionego później przez gwiazdę. Rajskie jabłuszka zostały wyparte przez bombki, które w roku 1847 wynalazł Hans Lausch, gdyż nie było go stać na przystrajanie drzewka dotychczasowymi ozdobami.

Bombki z czasów PRL-kilka z nich wisiało w dawnych
 latach na moich choinkach.

   W Polsce w XIX wieku bombki były wykonywane ze szkła dmuchanego, a imitowały orzechy i owoce. Z czasem pojawiły się przedmioty użytku codziennego(parasolki, dzbanuszki), zwierzęta i zabawki(mikołaj, pajac, baletnica). Polska to potentat ręcznie malowanych bombek, przeważnie na eksport do USA, Japonii,Niemiec, Rosji,Skandynawii i Australii.

   Choinka stawiana od 1931 roku w Nowym Yorku w Centrum Rockefellera oficjalnie otwiera sezon świąteczny.

takie tradycyjne świeczki były na moich choinkach,
ale z czasem zastąpiły je lamki w kształcie świeczek



Świeczki z wosku mające kształt choinek

   Świeczki choinkowe były zagrożeniem dla drzewka, gdyż często dochodziło do pożarów. Stosowano świeczki woskowe, które w odróżnieniu od parafinowych mniej dymiły i miały ładny zapach. Próbowano stosować na nie osłony zwane „światełkami wróżek”, a później zastąpić je lampkami naftowymi lub gazowymi. 

Świeczki woskowe przedstawiające "Swięt a Rodzinę"


   Wynalezienie lampek elektrycznych przez Edwarda Johnsona zrewolucjonizowało oświetlanie choinki. Nie opatentował on swojego wynalazku, tylko sam sposób połączenia(układ szeregowy) światełek. Na obracającej się dzięki stojakowi choince zainstalował 80 lampek wielkości orzecha włoskiego i w kolorach flagi amerykańskiej. W roku 1895 prezydent Grover zawiesił lampki elektryczne w Białym Domu. W Polsce pierwsza choinka z oświetleniem elektrycznym pojawiła się na Śląsku. W okresie międzywojennym rozpoczęto produkcję lampek na skalę masową. Nowy sposób zdobienia bożonarodzeniowego drzewka reklamowały gazety, a także kartki świąteczne, które stawały się modne i pozwalały nawet ludziom nie czytającym prasy poznać amerykański wynalazek.


 

  Niemałą atrakcją związaną z choinką są ZIMNE OGNIE, wynalezione przez Kallinika z Heliopolis, architekta i inżyniera, a nazwane „małą rzymską świecą”. Mają formę cienkiego metalowego drutu pokrytego w połowie(lub 3/4)masą, która paląc się, wytwarza duże ilości iskier. Same iskry nie są groźne, bo „żyją” krótko, ale drut upuszczony na powierzchnię łatwopalną może spowodować szkodę.


WRÓŻBY WIGILIJNE:


  1. Spod obrusa ciągnięto słomki lub źdźbła trawy. Długie zapewniały dobre życie bez niebezpieczeństw. Pokrzywione ostrzegały przed kłopotami.

  2. Orzechy pełne o zdrowym jądrze, to pomyślna prognoza na przyszłość. Odwrotnością był orzech pusty lub zepsuty

  3. Po wieczerzy dziewczęta wychodziły przed dom i nasłuchiwały skąd szczeka pies,bo z tej strony miał nadejść narzeczony.

  4. Dobrze było usłyszeć rżenie konia, beczenie owiec czy ryk krowy- oznaczało to, że w gospodarstwie będzie się darzyć. Natomiast miauczenie kota, pochrząkiwanie świń czy gęganie gęsi nie było pomyślnym znakiem.

  5.  Całowanie się pod jemiołą. Ten zimozielony półpasożyt,zimą obsypany białymi owocami, był uważany za roślinę świętą. Przypisywano jej magiczne właściwości. Wierzono, że ochroni dom przed złymi mocami, zapobiegnie nieszczęściom i sprowadzi powodzenie i bogactwo. Wieszano ją nad wejściem, nad stołem lub pod sufitem, Ważne by wiszące gałążki miały wiele owoców. Zasuszoną gałzkę jemioły należy przechowywać w domu do następnego Bożego Narodzenia.


Po kolacji wigilijnej śpiewano kolędy. Pierwsza polska kolęda „ Zdrów bądź królu anielski” pochodzi z 1424 roku. Z XV wieku pochodzi także pastorałka Anioł pasterzom mówił”.



Wszystkim Przyjaciołom, Znajomym i Internautom z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę:
                                                    zdrowia i spokoju, 
                                                  by po roku pełnym znoju,
                                                  mogli zasiąść do wieczerzy
                                                  i niechaj każdy wierzy,
                                                  że lepsze będzie jutro
                                                  choć dziś nam bywa smutno.

czwartek, 24 grudnia 2020

ŻYCZENIA

 



Chrystus Pan się narodził...

Świat się cały odmłodził...

Et mentes...


Nad sianem, nad żłóbeczkiem

Aniołek z aniołeczkiem

Ridentes...


Przyleciały wróbelki

Do Panny Zbawicielki

Cantantes...


Przyleciały łańcuchy

Łabędzi, srebrne puchy

Mutantes...


Puchu wzięła troszeczkę,

Zrobiła poduszeczkę

Dzieciątku...


Potem go położyła

I sianem go nakryła

W żłobiątku

Juliusz Słowacki [Kolęda ze złotej czaszki]


ZDROWYCH, SPOKOJNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA

     wszystkim użytkownikom sieci życzę.



wtorek, 9 stycznia 2018

PODSUMOWANIE ROKU 2017

Syn zrobił zdjęcie mojej choinki w dzień
nie ma takiego uroku, bo nie widać oświetlenia lampkami
   Od ponad tygodnia zbierałam się do napisania postu. Kiedy zasiadam do klawiatury, myśli uciekają. Wigilia pierwszy raz od dawna była bardzo udana, bez stresu, kłótni i napięcia. Syn jako kucharz sprawił się wyśmienicie. Zamiast barszczu czerwonego z uszkami, na stole pojawiła się zupa grzybowa, którą zjadłam z wielką przyjemnością. Po niej podano rybę smażoną z ziemniakami. Wydawała mi się trochę wodnista, widocznie za mało ją osuszył po rozmrożeniu. Niestety pierogi z kapustą i grzybami były kupione gotowe, jak dla mnie zbyt kwaśne, więc nie znalazły uznania. Innych potraw już nie popróbowałam, bo nasyciłam się dwoma pierwszymi daniami.
Grzybek też ma już swoje lata, ale tą z
kwiatkiem darzyłam szczególnym sentymentem
Były małe kłopoty z choinką, bo stłukłam jedną bombkę z tych najstarszych. Druga rozbiła się podczas rozbierania drzewka tuż po Święcie Trzech Króli. Zawiodły także światełka, ale na szczęście synowa załatwiła zastępcze. Dwa dni świąt i następne do Sylwestra przeleżałam. W ostatnim dniu roku na rękach znowu pojawiła się egzema, która pierwszy raz dopadła mnie we wrześniu i trzymała przez cały październik. Wtedy myślałam, że to jakaś alergia na leki, bo byłam przeziębiona i trochę tych specyfików się nałykałam. Teraz jednak dokuczały mi tylko stawy i mięśnie, więc nawrót owrzodzenia jest spowodowany czym innym. Prezentów pod choinkę nie robiliśmy, bo i tak świąteczny budżet został mocno przekroczony. Syn jak zawsze przedobrzył z zakupami. Co nie oznacza, że nie spotkały mnie miłe rzeczy. 
Serce "Jotki" jest tak wielkie,
że nie zmieściłoby się na mojej choince. To filcowe
pasuje jak ulał

Gwiazdka na czubku jest nieco przekrzywiona
ale to wina fotografa, a nie ozdoby
Jeszcze przed świętami nadeszła przesyłka od „Jotki” i jej fantastycznych uczniów. Odręcznie napisana kartka świąteczna i dwie filcowe zawieszki na choinkę, to prezenty od „Pani od biblioteki” natomiast kartki rysowane przez dzieciaków niestety były anonimowe choć równie fajne i miłe jak rok wcześniej. 


Ta kartka spodobała mi się najbardziej, bo motyw jest
na niej inny niż na pozostałych
Kartka pierwsza od góry, to ta z życzeniami
od Jotki
Na tych mamy charakterystyczne symbole Bożego Narodzenia
Można uznać, że to dzwoneczek, ale
uwierzcie na słowo to choineczka
Anonimowość zastrzegła sobie również osoba, której paczka dotarła do mnie (z winy poczty)już po świętach. Ponieważ było w niej coś dla podniebienia, coś dla ciała i serca, to uradowała mnie bardzo. Uśmiałam się do łez i cieszyłam jak dziecko z maleńkiej choineczki ze złotą gwiazdką na czubku i pstryczkiem-elektryczkiem u podstawy. Po jego naciśnięciu rozbłyskiwała światłem żółtym, niebieskim, zielonym i czerwonym. W zimie gadżet ten będzie wisiał na choince. Wiosną i latem może być uroczym breloczkiem do kluczy, a na jesieni talizmanem doczepionym do ulubionej torebki. Taki drobiazg, a rozbawił  mnie bardziej niż prezenty reklamowane przez telewizję(laptop, komórka).

Tu ta sama na tle kartki świątecznej, dołączonej do
prezentów. Czyż nie jest cudowna?

   Choinka rozebrana, spakowana, powędrowała na pawlacz. Nowy rok rozpoczęłam od poczytania ulubionych blogów, na których wiele ciekawych postów, a tu jak na złość brak konceptu na przyzwoity komentarz. Ponieważ jednak internetowi znajomi dowodzą, że im sił i chęci do pisania nie brakuje, to pocieszam się, że może i mnie minie brak weny. Trwa karnawał(do 13 lutego), więc życzę wszystkim przyjemności w tańcu i zabawie.

    Liczne życzenia świąteczne i noworoczne jakie zawarliście w komentarzach pod ostatnimi postami, miały ogromną siłę sprawczą. Jeszcze raz dziękując za nie, pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających bloga.