wtorek, 2 czerwca 2020

BOHEMISTYKA





Bohemistykainterdyscyplinarna nauka humanistyczna, poświęcona studiom nad literaturą, językiem, kulturą, sztuką, historią, cechami narodowymi, obyczajami i tradycjami Czechów. Zaczęła rozwijać się pod koniec XVIII wieku.

   O kulturze i historii Czech wiem niewiele. Z pisarzy znani mi są: Jaroslav Hašek i napisane po I Wojnie Światowej „Przygody dobrego wojaka Szwejka”-powieść antywojenna,oparta na faktach i doświadczeniach pisarza i jego przyjaciół. Zaletą tej książki jest prawdziwe tło historyczne i geograficzne oraz realia ówczesnej Pragi.Karel Čapek z „Inwazją jaszczurów”, powieścią fantastyczno-naukową,którą krytyka uznała za utopijną. Bohumil Hrabal i opowiadanie "Pociągi pod specjalnym nadzorem", przyswojone za sprawą filmu J.Menzla z roku 1967. 
    Z filmem jest nieco lepiej ale nie dzięki produkcji fabularnej a serialowej. Uwielbiałam oglądać "Szpital na peryferiach"z roku 1977, kiedy to wyświetlono 13 odcinków. W roku 1981 kontynuowano serial i nadano ich 7 . Wspomniany serial opowiada o personelu oddziału chirurgii pewnego szpitala. Mnie zapadł w pamięć dzięki doktorowi Sztosmajerowi, cynicznemu ale pozytywnie nastawionemu do życia i ludzi lekarzowi. Jedno zdanie wypowiedziane przez niego do przełożonej pielęgniarek pamiętam do dziś"Gdyby głupota umiała fruwać, byłaby pani najwspanialszą gołębicą". Bardzo mi się spodobało to powiedzonko i czasami, gdy chcę komuś dać do zrozumienia, że mądrością nie grzeszy, to je cytuję. Nie pamiętam natomiast żebym oglądała "Szpital na peryferiach dwadzieścia lat później". 
   Z  mniejszą uwagą śledziłam losy Anny Holubowej rozwiedzionej ekspedientki, pracującej w sklepie spożywczym. Próbując sprostać wychowaniu dorastającej córki i młodszego syna, odnajduje miłość. Serial "Kobieta za ladą" emitowany w latach 70-tych XX w i powtórzony w latach 80-tych(niestety nie widziałam powtórek) opowiada o perypetiach kobiety i jej współpracowników. Pogodny, optymistyczny i życiowy. 
   Filmografia czeska może poszczycić się 4 Oskarami: 1965 zrealizowany po słowacku „Sklep przy głównej ulicy” Jana Kadara i Elmara Klosa, Jir'iego Menzla „Pociągi pod specjalnym nadzorem” z 1967 ,Miloša Formana "Lot nad kukułczym gniazdem"(5 Oskarów)z 1975 i z roku 1996 Jana Sveraka „Kola”. Z wymienionych widziałam "Pociągi pod specjalnym nadzorem" i Lot nad kukułczym gniazdem".  
   W latach 60-tych minionego stulecia popularne było czeskie kino, awangardowe i stawiające widzom wysokie wymagania, którym nie zawsze umieli sprostać. Nie widziałam filmu "Nikt nic nie wie", od którego wzięło się określenie czeski film-nikt nic nie wie, na scharakteryzowanie sytuacji trudnej do wytłumaczenia, w której nie wiadomo o co chodzi. Ale wiem, że swego czasu uważałam je za bardzo trafione, bo przy kilku filmach czeskich jakie poza wymienionymi próbowałam oglądać, nie wytrwałam do końca.
    Niewiele wiem także o muzyce. Właściwie znam tylko piosenkarzy :Karela Gotta uznanego za najbardziej znanego czeskiego wokalistę w historii, Jirego Korna, muzyka, piosenkarza, tancerza i prezentera oraz Helenę Vondrackową nazywaną „królową czeskiej piosenki”. Z występów w Sopocie powinnam znać : Vaclava Neckera (piosenka „Patrik"), Marikę Gombitową (z utworem „Wyznanie”) oraz Hanę Zagorową. 
Pomimo skorzystania ze ściągi na YT, nie mogę się przyznać do kojarzenia tych wykonawców. Każdy z mojego pokolenia potrafi jednak zanucić "Malowany dzbanku" czy "Lady Carneval".


   Być może czytając początek tego postu zadaliście sobie pytanie, dlaczego zachciało mi się wspomnieć o czeskiej kulturze.  Wszak przyznałam się, że wiem o niej niewiele. Tak się jednak składa, że poza Mariuszem Szczygłem, którego znam z telewizji,a który bardzo ceni sobie kulturę czeską, poznałam dawno temu, bo w roku 1974 pewną dziewczynę, która jeżeli nie kochała, to bardzo lubiła wszystko co czeskie.
   Nie pamiętam dokładnie okoliczności poznania Darii, może był to wspólny pobyt w Ośrodku Rehabilitacyjnym w Lądku-Zdroju, za czym się skłaniam, a może Aleje Niepodległości, przy których pracował mój ojciec, a Ona mieszkała. Jest natomiast pewne, że było lato, ja przed rozpoczęciem studiów, a moja przyjaciółka po pierwszym roku.
   Daria była niewysoką kobietą o długich, bardzo gęstych kruczoczarnych włosach do pasa. Zawsze nosiła je rozpuszczone, a ja się dziwiłam, że podczas chodzenia, nie majtają się wokół twarzy. Urodę odziedziczyła chyba po męskiej części swego rodu, bo trudno ją było uznać za ładną. Rysy miała ostre, kanciaste, niektórzy określiliby ją „baba-chłop”. Doskonale zdawała sobie sprawę z niedostatków swojego wyglądu i potrafiła mieć do siebie niesamowity dystans. To co sprawiało, że nie można było koło Niej przejść obojętnie, to wielkie, ciągle śmiejące się piwne oczy, oraz szeroki uśmiech, którym potrafiła rozbroić niejednego twardziela. Moja matka, która trudno przekonywała się do ludzi, Darię uwielbiała od pierwszej chwili. W moim domu ta niezwykła dziewczyna była tylko dwa razy, ale w obu przypadkach,  matka nam towarzyszyła przy rozmowie i nawet gdy ja się krzywiłam, to mój gość nie miał nic przeciwko temu. Nie wynikało to z Jej próżności posiadania słuchaczy, ale z charakteru:otwarta na ludzi, wszystkim życzliwa, pozytywnie nastawiona do życia, optymista mimo wszystko.
   Nigdy nie zapytałam na co choruje, domyślałam się jedynie, że nie jest to Dziecięce Porażenie Mózgowe, tak jak to było ze mną. Nosiła długie spódnice, by ukryć krótkie, klocowate nogi. Chodziła wolno,lekko kołysząc się na boki, co pomagało jej utrzymywać równowagę. Z postury nazwano by ją korpulentną, bo miała duże biodra i obfity biust.
   Zawsze obawiałam się wysokich krawężników i schodów bez poręczy. To Daria pomagała mi pokonać lęk przed schodami, a na pytanie jak sobie radzisz z przechodzeniem przez ulicę, uraczyła mnie taką opowiastką(nie wiem czy to miało miejsce naprawdę, czy było wymyśloną na poczekaniu anegdotą)
-gdy mam przejść przez ulicę, to czekam z boku, aż kilka osób stanie przy krawężniku; lustruję i wybieram najprzystojniejszego faceta, po czym podchodzę, chwytam go za łokieć i przywołując swój najpiękniejszy uśmiech, głosem niewiniątka pytam „czy pomoże mi pan przejść przez jezdnię?”;
mężczyzna jest tak zaskoczony, że mnie przeprowadza, nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się by mi któryś odmówił.
   Nie zdobyłam się na odwagę, by Jej sposób wypróbować. Wiele lat minęło zanim odważyłam się próbować schodzić po schodach bez poręczy. Wielokrotnie kończyło się to upadkiem już na samym szczycie i turlaniem się na dół. Za każdym razem, gdy się podnosiłam przypominała mi się Daria i słowa „dasz radę” .  
   Była uparta i zawzięta w dążeniu do celu, a jednym z nich było studiowanie bohemistyki. W Jej przypadku, to była sprawa oczywista, gdyż z ojcem dyplomatą i resztą rodziny spędziła kilka lat na placówce w Czechosłowacji. Kiedy powrócili do kraju, złożyła papiery na Uniwersytet Warszawski. Podczas egzaminów wstępnych ponoć miała usłyszeć, że "nie zostanie przyjęta, bo po czesku mówi lepiej niż po polsku". Kiedy mnie i mojej matce to opowiedziała, to popłakałyśmy się ze śmiechu, z absurdalności danej sytuacji. Daria nie wyobrażała sobie, że może studiować na innym kierunku, dlatego Jej ojciec wykorzystując zdobyte przez lata znajomości, umieścił córkę w Czechosłowacji. Zamieszkała w akademiku, w dwuosobowym pokoju z Czeszką. 
To co opowiadała o sytuacji ludzi niepełnosprawnych jako studentów, brzmiało dla mnie jak baśń 1001 nocy. Ludzi niepełnosprawnych do jak najdłuższej nauki zachęcano wszelkimi sposobami. Umożliwiano im nabycie samochodu, by łatwo mogli dojeżdżać i otrzymywali dodatek na benzynę. Poza tym każdemu przysługiwał akademik i stypendium.
Daria bardzo lubiła Czechów, którzy żyją dniem dzisiejszym, mają duże poczucie humoru,nie rozpamiętują przeszłości. Są ludźmi życzliwymi, gościnnymi i z dużym przymrużeniem oka spoglądają na siebie. Tak ich oceniała i sama taka była.
   Niestety rok po poznaniu dowiedziałam się,że nie żyje. Nigdy nie dowiedziałam się co było powodem Jej śmierci. Wiem natomiast, że ta elokwentna, bardzo inteligentna i oczytana dziewczyna, o ogromnym poczuciu humoru, gdyby żyła byłaby moją przyjaciółką przez wiele lat. Bardzo mi imponowała i była wzorem jak pokonywać własne ograniczenia, liczne kompleksy i jak cieszyć się życiem, które nigdy nie jest łatwe, ale zawsze warte zachodu.
   W swoim życiu spotykałam różnych ludzi, dla jednych byłam niewidoczna, inni się ze mnie wyśmiewali, ale miałam też szczęście spotkać wartościowych, wspaniałych, do których należała też Daria.

51 komentarzy:

  1. Ja także niewiele wiem o Czechach a wcześniej o Czechosłowacji. To smutne, że najbliższy nasz sąsiad pozostaje tak mało znany. Swoja wiedzę o tym narodzie czerpałam podobnie jak TY z książek i seriali. Szkoda, że nie emituje się w naszej telewizji więcej twórczości czeskiej. Pomimo tego czuję do Czechów sympatię może za sprawą brzmienia ich języka, który prawie zawsze wywołuje uśmiech? Zachwycam się Pragą, którą uważam za jedną z piękniejszych stolic europejskich.
    Historia znajomości z Darią jest wzruszająca. Szkoda, że tacy piękni ludzie wcześnie odchodzą.
    Powiedzonko "gdyby głupota umiała latać..." to już po prostu klasyka wiecznie aktualna. Cudne:)))
    Fajnie, że przypomniałaś o naszych sąsiadach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na studiach już po poznaniu Darii, miałam okazję znać Helenę H., która była Czeszką polskiego pochodzenia, ale po pierwszym roku zniknęła, więc nie mogę powiedzieć czy miała w charakterze więcej cech polskich czy czeskich. Była natomiast osoba bardzo wesołą, to pamiętam. Ja także żałuję, że tak mało znamy film czy teatr czeski. Co rusz powtarzają na różnych kanałach Harrego Pottera, Kewina samego w domu czy "Władcę Pierścienia", a wymienione przeze mnie filmy, nieznane są młodszym pokoleniom.Myślę, że język czeski,dla nas taki "smieszny" w wymowie przesądza o małej znajomości kultury czeskiej. Dziękując za komentarz, pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Bardzo piękne wspomnienie. Zgubiłąm tak paru fajnych ludzi po drodze i czasami zastanawiam się, co tam u nich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy to za sprawą wieku(65 lat), ale ja coraz częściej mam ochotę odszukać ludzi, których znałam w podstawówce i liceum. Z kobietami jest trudniej, bo mogły zmienić panieńskie nazwisko, ale kilku kolegów "wyśledziłam", jednak póki co nie odważyłam się odezwać. Dziękując za wizytę i komentarz, pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Wspomniane filmy pamiętam, aktorów, o których mówiło się, ze ciągle występują ci sami...
    Bardzo ciepło i ciekawie wspominasz Darię, musiała być nietuzinkową osobą.
    Zawsze gdy spotykamy na swej drodze takich ludzi, odczuwamy wdzięczność chyba, że dane nam była taka znajomość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Darii nie można mówić inaczej niż tylko ciepło i z uśmiechem, bo taka była, wesoła, życzliwa i dobra. Ja jestem wdzięczna, że mogłam nie tylko poznać ludzi, których wspominałam, ale również za tych,których poznałam w sieci,bo każda z tych osób jest niezwykła, np. TY. Buziaki.

      Usuń
  4. Niezapomniany "Szpital na peryferiach" /Nemocnica na kraji mesta/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że i Tobie serial ten się podobał na tyle, że go zapamiętałaś. Uściski

      Usuń
  5. Swego czasu przeczytałam całe "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka". I w sumie podobało mi się.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tę książkę na półce i jest jedną z niewielu, którą być może przeczytam ponownie(zazwyczaj nie lubię czytać tej samej książki, bo wolę ten czas poświęcić tej, której jeszcze nie znam). Gdybyś miała okazję obejrzeć film, to bawiłabyś się równie dobrze, bo kreacja Szwejka była doskonała. Przynajmniej ja tak to odebrałam. Uściski i życzenia zdrowia.

      Usuń
  6. Piękne wspomnienie masz Iwonko.
    Miałam zaszczyt poznać Mariusza Szczygła - jest niesamowicie inteligentnym człowiekiem. I ma duże poczucie humoru. Bardzo lubię jego ksiązki o Czechach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie czytałam Jego książek, choć bardzo jestem ich ciekawa. Zanim poznałam Darię, Czechy kojarzyły mi się z czerwonym piórnikiem,który z wycieczki do Czechosłowacji(państwa Układu Warszawskiego) w roku 1970 przywiozła mi mama.O ile pamiętam M.Szczygieł kiedyś prowadził autorski program, bodajże w Polsacie i to w nim mogłam się przekonać, o inteligencji i poczuciu humoru tego dziennikarza. A wspomnienie o Darii jest dla mnie nie tylko wzruszające ale i pokrzepiające, bo w chwilach zwątpienia Jej twarz zawsze staje mi przed oczami. Pozwala się podnieść, jak wtedy, gdy uczyła mnie schodzić ze schodów. Miłego działkowania z ptakami, kotami i życzliwymi sąsiadami. Ukłony.

      Usuń
  7. Przypomnę jeszcze serial dla dzieci:"Arabela". Świetny był i śmieszny. Pamiętacie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna, czy nie mylę, ale "Arabela", jest chyba bliższa mojemu synowi urodzonemu w 1984 i dlatego pewnie zapomniałam o tym serialu w swoim poście. Zresztą gdyby zagłębić się w kinematografię czeską, to pewnie okazałoby się, że widziałam więcej czeskich filmów tylko nie pamiętam. Ponieważ post opierałam na wspomnieniach o osobie, to i przytoczone książki oraz filmy wygrzebywałam z pamięci. Dziękuję za kolejne odwiedziny i obiecuję rewizytę. Pozdrawiam.

      Usuń
  8. A ja ostatnio myślałam, że mogłabym mieszkać w Czechach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sadzę, że nie jesteś odosobniona w swych pragnieniach. Czesi występujący w programie "Europa da się lubić" w dużym stopniu przyczynili się do innego spojrzenia na ich kraj i ludzi. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam.

      Usuń
  9. Bardzo dobrze się stało, że poruszyłaś temat znajomości naszych sąsiadów.
    Niestety, nasi "dumni rodacy" stronią od nauki i obiektywnego poznawani - wolą kierować się stereotypami.
    Jednym z takich stereotypów jest Czech-tchórz. Czech, który woli się poddać niż bohatersko zginąć za Ojczyznę.
    Też nie znam zbytnio tego narodu, ale podejrzewam, że ten ostatni stereotyp bierze się z naszego idiotycznego zamiłowania do umierania. Tak czynią niestety osobniki słabe. Nie czują się na siłach by żyć w nowej rzeczywistości, wolą więc śmierć.
    A zastanówmy się przez chwilę - dlaczego Polska przetrwała wszystkie rozbiory? Czy dlatego, że w przegranych powstaniach zginęło tysiące Polaków? A może dlatego, że nie zginęli wszyscy?
    Jeżeli ja chcę przekazać dzieciom co znaczy być Polakiem, to do tego nie potrzebuję bezsensownej śmierci poprzednich pokoleń. Wolałbym zamiast tego opowiadać o wielkich sukcesach naszych przodków.
    Wydaje się więc, że z naszych dwóch nacji to Czesi są bardziej racjonalni, bardziej praktyczni. Co absolutnie nie oznacza braku fantazji.
    Wspomniany przez Ciebie Hašek założył przecież partię polityczną pod nazwą "Partia Umiarkowanego Postępu w Granicach Prawa" która w wyborach w 1911 roku wystawiła jednego kandydata - oczywiście Haška.
    A ich północny sąsiad wolał przelewać krew.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się, że o Czechu-tchórzu nie słyszałam. Raczej o Żydzie-tchórzu, bo niektórzy uważali, że byli zbyt ulegli wobec Niemców w czasie okupacji. Ponieważ w historii mojej rodziny byli tacy, którzy ginęli i w powstaniach i w czasie wojen, nie czuję się na siłach rozstrzygać, czy "zamiłowanie do umierania" jest oznaką słabości osobnika, czy indywidualnie rozumianego bohaterstwa. O wielkich sukcesach przodków możemy opowiadać dzieciom wspominając również śmierć poprzednich pokoleń. Bardzo mi się podoba racjonalizm i praktyczność Czechów oraz ich radosne podejście do życia tu i teraz. Wszystkiego najlepszego dla Ciebie i Piotra.

      Usuń
  10. Napisałaś piękną historię o tej Darii, a te wszystkie informacje o Czechach, ich kulturze, sposobie bycia, to szczera prawda. Czechy są tym krajem, w którym chciałbym żyć; bardzo racjonalnym, w którym liczy się tu i teraz, a przeszłość nie jest modlitwą. Podoba mi się stosunek Czechów do życia, do siebie podchodzą z dystansem, potrafią śmiać się z własnych ułomności i cieszyć się chwilą jak te motyle Kory Jackowskiej. Bardzo ważne jest to, że strzelają do komarów z armat, co ma miejsce u nas, dbają o swoje marki handlowe, wolą pracować dla dobra ojczyzny, niż dla niej bezsensownie umierać.
    Ci pisarze, twórcy filmowi, piosenkarze (Neckarz zagrał młodego zawiadowcę stacji w "Pociągach pod specjalnym nadzorem"... pamiętasz tę niespotykaną w światowym kinie erotyczną scenę z pieczątkami???
    A jeszcze te bajki dla dzieci: Mat i Pat (Sąsiedzi), Żwirek z Muchomorkiem, Rumcajs, nieoceniony Krecik i wiele innych sfilmowanych baśni, bajek i bajeczek. Ta twórczość przeznaczona dla najmłodszych skłania mnie ku sformułowaniu tezy, że naród dający dzieciom tyle pięknych bajeczek, musi mieć mądre dobre serce (tu: nawiązuję do traktowania niepełnosprawnych studentów). Napisałbym jeszcze wiele ciepłych słów o Czechach, ich kulturze, piwie, historii, krajobrazach, zameczkach , etc... ale to tylko komentarz, a zanudzać nie chcę.... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie miałam okazji być w Czechach, zobaczyć Hradczany czy inne wspomniane przez Ciebie zameczki. Dwa lata temu Przyjaciółka przysłała mi tylko widokówkę ze swojej wycieczki do Pragi. Bajki o których mówisz, to ulubieńcy mojego syna. Nigdy żaden komentator mnie nie zanudzał, bo z każdego komentarza płynie wiedza, a tej zawsze mało. Bardzo mnie bawi reklama czeskiego piwa "Kozel". Uściski.

      Usuń
  11. nasi sąsiedzi, a tak niewiele o nich wiemy. Poza największymi: Haszkiem, Dworzakiem. Może tylko ja jestem taką ignorantką? Dlatego dziekuję Ci za ten przegląd:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś,kto bardziej interesuje się muzyką i malarstwem czy teatrem, mógłby uznać mnie za ignorantkę, że tak mało wiem o kulturze południowych sąsiadów. Post nie jest przeglądem kultury czeskiej, a jedynie wspomnieniem wspaniałej dziewczyny, którą miałam zaszczyt znać, a która nie zdążyła mi opowiedzieć o swojej miłości do tego kraju i ludzi. Dziękuję za komentarz i serdecznie pozdrawiam. Ahoj.

      Usuń
  12. Witaj czerwcowo Iwonko
    Cóż mogę dzisiaj napisać? Dziękuję za tą opowieść. Przecież wiesz, że od dawna jestem zakochana w Czechach. Wcześniej kochałam tylko Czechosłowację :)))
    A za życzenie imieninowe dziękuję.
    Napisałam kiedyś post 'Ismena czy Szimena"
    Pozdrawiam oczekiwanymi kroplami deszczu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję bez bicia, że postu "Ismena czy Szimena" nie czytałam(ale nadrobię, gdy go u Ciebie odnajdę). Wiedziałam, że u jakiegoś blogera(blogerki) czytałam relację o Czechosłowacji, ale nie wiedziałam o Twojej miłości do Czechów. Gdyby przyjrzeć się komentarzom pod moją notką, to okazałoby się, że nasi sąsiedzi mają wielu wielbicieli. Ja chciałabym przeczytać książki Mariusza Szczygła, bo kiedyś słyszałam fragment wywiadu z Nim, w którym bardzo ciepło wypowiadał się o Czechach. Nie jestem zwolenniczką deszczu, bo wtedy najmocniej dokucza mi reumatyzm. Uściski i życzenia udanego tygodnia.

      Usuń
    2. Witaj jeszcze wiosennie
      Szczygła warto przeczytać
      Pozdrawiam ciepło i przesyłam uśmiech

      Usuń
    3. Bardzo lubiłam oglądać program autorski Szczygła, który miał w Polsacie. Słyszałam kilka Jego wypowiedzi na temat Czech i mieszkańców. Bardzo mi się podobały. Gdy tylko nadarzy się okazja zdobyć którąś z książek, to na pewno przeczytam. Uściski.

      Usuń
  13. Daria była Dobrym Duchem...Ja takich Ludzi "zbieram" i trzymam w serduchu, bo to Oni nadają sens szarej rzeczywistości...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zupełności się z Tobą zgadzam. Też pielęgnuję pamięć, o takich ludziach, bo oni czynią nasze życie barwniejszym, lepszym, wartościowszym. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam.

      Usuń
  14. To wspomnienie pokazuje, że jak się o kimś pamięta z jakiegoś powodu, to niezależnie od tego czy los nas rozdzieli czy ta osoba umrze to nadal w jakimś sensie jest, tylko w nieco innej formie.

    Co do Czechów to parę miesięcy temu oglądałem program, gdzie prowadzący pokazał prace pewnego artysty współczesnego. Jedna z nich przedstawia dwóch mężczyzn (w formie fontanny w pewnym sensie), którzy sikają na mapę Czech. Co najciekawsze podobno nikt nie obruszył się takim przedstawieniem, osobiście nie wiem co artysta chciał przekazać.

    Tak jakoś się zakręciłem wokół swoich spraw, że nie pisałem długo. Teraz też muszę nadrobić nieco we wpisie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dbałość o własne sprawy, to bardzo cenna cecha, trzymam kciuki, by zawsze było na plusie. Programu, który wspominasz nie oglądałam, ale nawet gdyby tak było, to też nie wiedziałabym o co autorowi chodziło

      Usuń
    2. Nie dokończyłam wpisu, a on się opublikował, widocznie chochlik wkradł się.Wielką sztuką jest być ponad niektórych ludzi lub zjawisk. Uściski.

      Usuń
    3. Sprawdziłem w Sieci i wyszło na to, że autor w ten sposób chciał pokazać, że wejście Czech do Unii i oddawanie moczu są równie przyjemne. Jak dla mnie zadziwiająca sprawa.

      Trochę w pracy mam natłok spraw, staram się jednak po wyjściu do domu zostawiać tamte rzeczy na kolejny dzień.

      Nie oglądałem ,,Stulecia Winnych" w całości, tylko dwa czy trzy pierwsze odcinki. Jednak masz rację, że książki zawierają parę wątków nie pokazanych w serialu.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    4. Wyobraźnia twórców chadza czasami dziwnymi drogami. To dobrze, że potrafisz oddzielać sprawy zawodowe od życia prywatnego. Pomimo, że serial porusza tylko niektóre wątki, to uważam, że jest jednym z lepszych nakręconych w ostatnich 30 latach.I film i książka warte są uwagi. Pozdrawiam.

      Usuń
  15. Czytałam z zachwytem niczym frapującą powieść. Tak pięknie opisałaś swą przyjaciółkę, zresztą z charakteru podobną do Ciebie. Dobre, mądre i doświadczone, bo los bywa mało łaskawy, a mimo to obie kochałyście życie i ludzi. Serdeczności zasyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, za wspaniały komplement.Daria miała to wewnętrzne "coś", sprawiające, że nikt nie przeszedł obok Niej obojętnie. Nie skarżyła się, ale próbowała w życiu znaleźć miejsce dla siebie. Kłaniam się, zdrowia życząc.

      Usuń
  16. Chyba oglądałam wszystkie filmy i seriale, które wymieniłaś, nawet Arabelę.
    Niesamowicie uwielbiałam Karela Gotta, który niedawno nas opuścił.
    Ciekawie opisałaś swoją przyjaciółkę, aż żal, że już Jej nie ma na świecie.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilekroć o Niej pomyślę, to nie mogę opanować wzruszenia, bardzo mi Jej brakuje. Karel Gott był uwielbiany przez wielu, szkoda że już Go nie ma wśród nas. Dziękuję za komentarz i odwiedziny. Dobrze wiedzieć, że masz się dobrze w ten nieciekawy czas. Uściski.

      Usuń
  17. Naprawdę wspaniała dziewczyna. Szkoda, że jej życie tak szybko dobiegło końca. Musiałaś ją bardzo lubić. Tak ciepło o niej piszesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była mi bardzo bliska, chciałam się wiele od Niej nauczyć. Przede wszystkim tego dystansu do ludzi i zdarzeń. Niestety los zadecydował inaczej. Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Pozostawaj w zdrowiu, pozdrawiam.

      Usuń
  18. spotkanie ciekawych i mądrych ludzi zawsze pozostawia w nas ślad. Też znam kilka Kobiet, które odegrały ważną rolę w moim życiu...

    Bardzo dziękuje za życzenia urodzinowe, było mi bardzo miło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy ma w życiu kogoś takiego, chociaż nie zawsze dostrzegamy go na czas. Dziękuję za odwiedziny i komentarz, pozdrawiam.

      Usuń
  19. Przepiękne wspomnienie. Niestety nie dana Wam była dłuższa znajomość, ale dzięki Twojej pamięci Twoja przyjaciółka istnieje.

    Pamiętam i "Szpital na peryferiach", i "Kobietę za ladą", i świetną "Arabelę". Z czeskich bajek moim faworytem jest Krecik. A z muzyki uwielbiam "Moja Ojczyznę" Smetany.

    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam oczywiście czeskie bajki, ale oglądałam je razem z moim synem i nie odnosiłam ich do czasów Darii. O muzyce poważnej wiem zbyt mało, ale podany przez Ciebie utwór Smetany odsłucham przy okazji na YT. Teraz gdy piszę, to przypomniał mi się Antoni Dvořák, kolejny znakomity czeski kompozytor. Uściski.

      Usuń
  20. Lubię takie ciekawostki. Pierwszy raz widzę słowo bohemistyka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam na blogu, jako komentator występujesz pierwszy raz. Cieszę się, że dzięki notce poszerzyłaś swoją wiedzę. Zajrzę na Twój blog, bo pewnie i ja dowiem się czegoś ciekawego o kotach. Co prawda wolę psy, ale jak wiadomo, wiedzy nigdy dosyć. Dziękuję za odwiedziny, komentarz i pozdrawiam.

      Usuń
  21. poznajemy niesamowitych ludzi w swoim życiu czasem niespodziewanie i przez przypadek i zapadają w naszych sercach na wieki nawet gdy ich juz nie ma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daria była własnie taką osobą, poznaną przypadkiem, ale jakże wspaniale stało się, że miałam to szczęście.Pomimo, że zbyt krótko trwała nasza znajomość, to sprawiła, że stałam się człowiekiem umiejącym radzić sobie z kompleksami i własnymi słabościami. Dziękuję za odwiedziny i ciekawy komentarz. Ukłony.

      Usuń
  22. Nie wiem co powiedzieć i od czego zacząć.
    Pisarz Milan Kundera, jeden z moich ulubionych.
    Z Hrabala zdecydowanie "Zbyt głośna samotność".
    Do Czech mam bliziutko: Liberec i Praga - moje ukochane miejsca.
    W Pradze mieszka moja przyjaciółka, dla której w Polsce nie było miejsca, bo jest nieheteronormatywna.
    W Pradze jest grób Franza Kafli.
    Czesi są tolerancyjni, chociaż nie znoszę ich kuchni, ale mają Milosa Formana i Arabellę, Krecika i Makową Panienkę. ;)

    Przyjaźń to wielki dar i trudno się pogodzić z odejściem kogoś, kogo się uważa za przyjaciela. Życie jest niezwykle. Są wspomnienia.
    Czy to nie jest piękne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdym komentarzu odnajduję nowe nazwiska, które uszły mej uwadze i nowych bohaterów seriali. Nie znam kuchni czeskiej, kojarzą mi się z nią tylko knedliczki.Wspomnienia bywają dobre i złe,jeżeli umiemy pozbyć się tych złych, a pielęgnować tylko te dobre, to rzeczywiście życie wtedy można uznać za piękne. Dziękuję za bardzo ciekawy komentarz i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  23. Bardzo ciekawy post. Przeczytałam jednym tchem.
    Lubimy zwiedzać z M. zamki w Czechach. Sporo już ich zobaczyliśmy. A jest ich mnóstwo!
    Pozdrawiam Cię w deszczowy wieczór.

    OdpowiedzUsuń
  24. Deszcz bardzo potrzebny przyrodzie, więc choć sama go nie lubię, to przyjmuję z pokorą. Niestety choroba sprawiła, że o podróżach mogę poczytać tylko na blogach.Lubisz z M zwiedzać, więc życzę by zdrowie dopisywało i pozwoliło zobaczyć tę resztę zamków, nie tylko czeskich. Dziękuję za komentarz i do zobaczenia.

    OdpowiedzUsuń