czwartek, 26 września 2019

MNIEJ LUB BARDZIEJ ZNANI - jesień i ja


                                                              Pani Jesień
Przybyła punktualnie na czas,
chociaż po tak długiej, całorocznej podróży.
Jest dojrzała, majestatyczna, piękna...
w dłoni trzyma herbacianą, jesienną różę.
Na premierę ubrała się wytwornie
- purpura przeplata się złotem
w jej sukni z kolorowych liści...
a liście ścielą jej kroki pokotem...
(Maria Fydrych-Hayman)


   Przyszła jak co roku, nie wiadomo czy będzie ciepła i słoneczna czy pochmurna i deszczowa. Nie jest moją ulubioną porą roku. Chciałam opowiedzieć o moich wspomnieniach związanych z jesienią, wplatając w treść, wiersze blogerek-poetek. Jednak takie połączenie-moje gadulstwo i piękne słowo,to chybiony pomysł.
Dlatego też zapraszam na tete- a- tete z jesienią w poezji. Ja bawiłam się świetnie czytając i zamieszczając te wiersze w tym miejscu. Mam nadzieję, że i Wy będziecie mieli dobry, kolorowy, dzień jesienny.



      deszczy świt
      nad kopułami chmur
       łopocą baldachy
       rozpięte 
       od nieba do nieba
       trzepot rzęsami ujęty
        w dwa palce
        (Lena Sadowska)


     



Liściom
Ciepły wiatr to kochanek liści
Pieści je czułym dotykiem
Uwielbia jak drżą z rozkoszy
I szemrzą cichutko w podzięce
Wicher to zły czarnoksiężnik
Wypowiada wojnę słabym
Zrywa je i rzuca gdzie popadnie
Nieczuły na ich ostatnie tchnienie
Tulą się rozpaczliwie do trawy
Albo pływają w kałuży
Jak statki bez portu
Czernieją, patrząc na gałęzie
Dawny dom utracony na zawsze...
(Ewa Radomska)





Chłodny poranek
Chłodny poranek
zanim wzrośnie hałas
 czas na kawę
( Iwona Danuta Startek)


Jesienny spacer
Przy oknie się
zatrzymałam
Myśli goniłam
jesienią przestraszone
Wpatrzona w krople
spadającego
deszczu dalej niż
w stronę okna
nie dotarłam
Taki jesienny
leniwy
 spacer

(Gabriela Kotas)


jesienny lipiec
do głowy uderza
burza o smaku wina
trawy i liście
moszczą się wilgotnie
Śladami bosych stóp
(Lena Sadowska)




 

powoli jeden za drugim liść opada
z opuszczonej przez ptaki leszczyny
w stosownym momencie żółć wypełni
wspomnieniem lata wszystkie kanaliki
przysiadają na gałęziach sójki
jak pękate dzbany pełne wina
(Iwona Danuta Startek)



 


Szukaj mnie
Szukaj mnie w jesiennych liściach,

jak one przebarwiam włosy,
a może na górskich zboczach
znajdziesz mnie, gdzie łanów wrzosy.

Będę z mgieł, co nad łąkami

prząść nici babiego lata
i z wiatrem za pan braty
rozwieszać je i splatać.

Szukaj mnie, bo czasu mniej...

ćwiczę z ptakami próbne loty,
widziałam obrączek błysk
otulony całunem tęsknoty.

Już się formują ptaków klucze

i nastąpi wielkie zebranie...
Szukaj mnie pośród ptaków...
znajdź, spytaj... zostanę
( Maria Fydrych-Hayman)
 Dzisiaj widziałam jak sobie po lesie
spacerowała
Jesień
Niezwykle cicho i bardzo spokojnie
spacerowała Jesień po lesie
dostojnie
Spojrzała w dół i w górę spojrzała
potem z ptakami porozmawiała
a jeszcze później zbierała liście
i z liśćmi chodziła tak…
zamaszyście

Usiadła sobie na skraju lasu
bo Jesień ma dużo wolnego czasu
twarz w stronę słońca powoli
odwróciła
nad przemijaniem z nostalgią
się Jesień zamyśliła...
(Gabriela Kotas)


Jeżeli jeszcze mało Wam pięknego słowa na temat jesieni lub chcielibyście poczytać także o pozostałych porach roku, to odsyłam do „Pory roku w polskim haiku”, książka został napisana przez Artura Lewandowskiego i Krzysztofa Kokota. Pozycję wydało Wydawnictwo Kontekst.
Haiku-japońska forma poetycka reprezentatywna dla okresu Edo(1603-1868)


haiku jesienne – pajęczyna
kolia z diamentów
rosa na pajęczynie
błyszczy jaśniej
( Iwona Danuta Startek)

  [Ażurowe pierwsze]
smyczek sosnowy
targa nitki pajęcze
pizzicato
(Lena Sadowska)

    *Maria Fydrych-Hayman - wydała dwie książki:”Kliknij miłość” i „Ścieżkami życia”. Zamieszczone wiersze znajdziecie na blogu http://jakajestesmario.blogspot.com/.
    **Gabriela Kotas autorka książek dla dzieci "Lekcje przyjaźni" i zbiorów wierszy dla dorosłych "Uśmiech codzienności". Uwielbia anioły z którymi siada na ławeczce "Anielska ławeczka". Więcej o twórczości szukajcie  na http://dojrzalosc-gabi.blogspot.com/
    ***Ewa Radomska,publicystka, aforystka. Motto życiowe:jeśli nie śmiech, to co. W jej dorobku „Ja z Bajkowa” opowieść prozą, 3 tomiki aforyzmów m.in.”Myśli spod czapy czyli co w głowie piszczy”, 2 bajki dla dzieci, zbiór humoresek „Szpilki, Karuzela i innych wiele”, 3 tomiki wierszy , najnowszy „Wiersze pozbierane”(2019).U Stokrotki komentuje jako Ewa Bajkowa, własnego bloga nie prowadzi.
    *** *Lena Sadowska, blogerka pisząca zarówno prozą(kategorie:"Dziewczyna z paierowego wymiary","Rozkołysani zmysłów mgnieniem") jak i wierszem("kategorie:haiku...,"Babki z piasku","Zapiski z bycia"). Twórczość prezentowana jest na blogu https://kartkazbrulionu.wordpress.comhttps://kartkazbrulionu.wordpress.com
        
          *****Iwona Danuta Startek, wydała 6 tomików poezji(„I nie wiadomo”, „Siedem świtów”,”Dotknięcie nieobecności”,”Poziom trawy”, „Zakola leniwych rzek”). Jej wiersze znajdziecie na http://emberiza-poziomtrawy.blogspot.com/ .

* ilustracje zaczerpnięto z Google-grafika



http://jakajestesmario.blogspot.com/http://dojrzalosc-gabi.blogspot.com/

poniedziałek, 16 września 2019

ZADUMANA MORGANA

          
                               „Witam pięknie na moim blogu wszystkich miłych gości :)  
    Tak mogłabym rozpocząć swój powrót na bloga, po dwumiesięcznej przerwie wakacyjnej. Nie są to jednak moje słowa. Można je uznać,za znak rozpoznawczy bloga, o którym chcę dzisiaj napisać http://spacerem-przez-zycie.blogspot.com .
   Jak przyznaje autorka, pomysł na nick MORGANA, zaczerpnęła od bohaterki powieści „Córka słońca”, napisanej przez amerykańską pisarkę Barbarę Wood. Większości z nas jednak Morgana kojarzy się z czasami króla Artura i opowieściami celtyckimi. Arturiańska Morgana, to przyrodnia siostra Artura,wychowana na wyspie Avalon. Czarodziejka,obdarzona wielką mocą, żeński odpowiednik Merlina.
   Nasza współczesna Morgana, także potrafi czarować, ale Jej działania mają pomagać odwiedzającym bloga. Dla Niej, to żaden problem wyczarować pierogi zakończone plecionką, czy użyć magii własnych rąk, by rośliny wspaniale rosły i pięknie kwitły.
   Jak wygląda nasza Czarodziejka, możecie się przekonać oglądając Jej portret zamieszczony na prawym marginesie bloga, przy profilu. Autorem tego świetnego rysunku, ponoć zgodnego z oryginałem jest NITAGER*.
Morgana twierdzi, że rysownik sporządza charakterystykę danej osoby na podstawie czytanych tekstów i tworzy portret. Mnie wydaje się, to wręcz nieprawdopodobne. Podejrzewałam, że podobizna Morgany została zrobiona na podstawie zdjęcia, ale podobno tak nie było. Gdybym chciała snuć teorie spiskowe, to uznałabym Nitagera za profilera o wielkich plastycznych umiejętnościach.
   Wracając do naszej bohaterki, to od najmłodszych lat była nieśmiała, co sprawiło, że bała się odpowiadać na środku klasy(skąd ja to znam). Określa siebie jako bardzo wrażliwą osobę, bez krzty asertywności. Według Niej najskuteczniejszą bronią w walce ze złem, jest uśmiech. Temu zagadnieniu poświęciła kilka postów. Jest kobietą pracującą i wyzwań się nie boi, ale nieciekawa atmosfera w pracy(wspomina o tym często), sprawia że nie ma radości z wykonywanego zajęcia. Nie znalazłam w postach informacji o charakterze pracy, ale według mnie byłaby doskonałą kucharką lub florystką. Może powinna pomyśleć o prowadzeniu własnego baru lub kwiaciarni. Moim zdaniem sukces miałaby gwarantowany. W życiu prywatnym jest żoną i matką córki i dwóch synów. Uwielbia spacery, zarówno te samotne jak i w towarzystwie. Ponieważ rodzina jest dla Niej najważniejsza, będzie wspaniałą babcią, gdy przyjdzie pora na wnuki.
   Podobno bloga zaczęła prowadzić w 2010 na Onecie. Po krótkiej przerwie w roku 2012 założyła aktualny. Mnie zainteresowały Jej wypowiedzi u innych internautów. Ciekawość sprawiła, że postanowiłam poznać Morganę poprzez bloga.
   Czytaniu notek od 2012 do 2017 poświęciłam kilka dni,  choć jeszcze nie skończyłam, to na podstawie tego co już wiem, postanowilam napisać post. Można przyjąć, że blog prowadzony jest według ogólnego schematu:
1.zagadnienia tematyczne: o wychowaniu, o wykształceniu, o różnicy wieku w związku, o samotności i przyjaźni( czyli o relacjach międzyludzkich). Sporo jest o zdrowiu i urodzie oraz o polskich tradycjach. Najskromniej reprezentowana jest moda, do trendów której dostosowuje się, robiąc zakupy z córką, ponoć najlepszą doradczynią. Poruszając tematy z życia wzięte, wnikliwie zapoznaje się z problemem. Cytuje naukowców, podaje statystyki. Przy kilku postach spisywałam informacje, bo były to dla mnie rzeczy nowe. Teksty spełniają funkcję poznawczą, a że pisane są jasnym, prostym językiem, mogą nauczyć czegoś osoby w różnym wieku.
2. kwiaty w domu, na balkonie i w ogrodzie - o nich mówi ze znajomością rzeczy i w podejściu do tematu, widać wielką pasję. Każdy post "udokumentowany" jest licznymi zdjęciami.
3.kulinaria, to drugi po roślinach "konik" Morgany. Jej przepisy własne lub modyfikowane, mają tę zaletę, że są niewymyślne. Proponowane dania można przyrządzić szybko i tanio, opisy są dokładne, podane w przystępny sposób. Dzięki temu nawet początkujący kucharz może pokusić się o zrobienie takiego jedzenia. Uzupełnieniem teorii, są zdjęcia na których widać, że autorka przywiązuje wagę nie tylko do tego, co znajduje się na talerzu, ale także jak powinno być podane. Ze swoich przepisów mogłaby sporządzić wspaniałą książkę kucharską, która byłaby konkurencyjna dla profesjonalnych kucharzy. Przyznaję, że przeczytawszy posty kulinarne z dwóch lat, zaczęłam je omijać. Na zamieszczonych zdjęciach wszystko wyglądało tak apetycznie, że od razu głodniałam i zaglądałam do lodówki. Gdybym chciała choć raz ugotować(upiec) coś zaproponowanego, moja waga podwoiłaby się w błyskawicznym tempie.
4.film, literatura, muzyka.
To co mnie zachwyciło w blogu Morgany, to cytaty zamieszczane na zakończenie każdej notki. Są one zawsze bardzo trafnie dobrane i ściśle nawiązują do poruszanego tematu. Nie odsłuchałam muzycznych propozycji, więc mogę jedynie powiedzieć, że te jeżeli nie mają związku z postem, to określają gust autorki. Sporo miejsca poświęca obejrzanym filmom i przeczytanym książkom. Wtedy post bardzo często zaczyna się słowami "znalazłam takie oto opowiadanie, wzruszyłam się i zadumałam". Chociaż większość propozycji filmowych i książkowych, nie odpowiada moim gustom, to jednak wiele tytułów spisałam, by w wolnej chwili się zapoznać. Tak jest na przykład z twórczością Bruno Ferrero, włoskiego salezjanina, pisarza katolickiego, którego kilka opowiadań zamieszcza na blogu i stanowią one podstawę rozważań. Wybiera filmy i książki trudne, poruszające ważne kwestie moralne, etyczne, obyczajowe. Są to pozycje zmuszające widza(czytelnika) do refleksji, a co wrażliwszych wzruszają i skłaniają do płaczu. Komedii i lżejszych filmów autorka bloga ogląda mało, chociaż obejrzała chyba wszystko, bez względu na gatunek, jeżeli w obsadzie znajdowali się Johnny Depp lub Benedict Chumberbacht, bo to "ukochani" aktorzy. Ci dwaj panowie nie są moimi ulubieńcami, bo wolę Morgana Freemana czy Denzela Washingtona, ale jak często podkreśla Morgana "o gustach się nie dyskutuje". Czytając bloga "od deski do deski", znalazłam wśród komentujących, wiele osób znanych również u mnie(Stokrotka, Jotka, Zgaga, Ultra). Mam jednak nadzieję, że wśród moich gości, będą i tacy, którzy bloga Morgany jeszcze nie czytali i zrobią "skok w bok" na Jej stronę.
   Jeżeli miałabym jakieś "ale", to drobny druk, który utrudnia czytanie. Zaskoczeniem też było stosowanie w zdaniach "min" jako skrótu wyrażenia "między innymi". Przeszkadza to chyba tylko mnie, bo nie zauważyłam by inni komentujący zwracali na to uwagę. Ja to zrobiłam i po reakcji Morgany doszłam do wniosku, że nie znosi krytyki, nawet jeżeli podyktowana jest jak najlepszymi intencjami. Zgodnie z przysłowiem "ludzie gniewają się, nie za to że, ale za to jak", widocznie wybrałam niewłaściwy sposób zasygnalizowania błędów.
Na koniec kilka moich ulubionych cytatów, zaczerpniętych z bloga Morgany
OJCEM MOŻE ZOSTAĆ KAŻDY, ALE TRZEBA BYĆ KIMŚ WYJĄTKOWYM, ŻEBY ZOSTAĆ TATĄ”(brak autora cytatu).
NADZIEJA POMAGA IŚĆ NAPRZÓD,WYTRWAŁOŚĆ-STAĆ, A ODWAGA WRACAĆ”- Władysław Grzeszczyk.
"TROSKA O DZIECKO JEST PIERWSZYM I PODSTAWOWYM SPRAWDZIANEM STOSUNKU CZŁOWIEKA DO CZŁOWIEKA" - Jan Paweł II
LEPIEJ POSZUKAĆ SOBIE NOWEGO PRZYJACIELA, NIŻ PŁAKAĆ PO DAWNYM”- Seneka Młodszy.

niedziela, 23 czerwca 2019

OJCEM BYĆ !


   Dziś szczególny dzień, swoje święto mają ojcowie. Podobnie jak w przypadku Dnia Matki(od 1914), wyrażanie szacunku i wdzięczności dla ojców, zapoczątkowano w Stanach Zjednoczonych w 1910. Jednak dopiero prezydent Nixon oficjalnie w 1972 ustanowił Dzień Ojca.  W Polsce Dzień Ojca obchodzony jest od 1965 roku. W  innych krajach przypadam on w różnych dniach i miesiącach:Włochy, Hiszpania, Portugalia-19 marca. W Niemczech jest to 39 dzień po niedzieli wielkanocnej. W krajach skandynawskich(z wyjątkiem Danii-5 czerwca), Dzień Ojca obchodzi się w drugą niedzielę listopada, a w Turcji i Wielkiej Brytanii i na Ukrainie świętuje się w trzecią niedzielę czerwca.
Przyznam się, że ten zwyczaj z trzecią niedzielą czerwca wydaje mi się najbardziej życiowy, bo świętować możemy w sobotę, a w niedzielę oddać się błogiemu lenistwu i leczeniu kaca.
   Jakimi ojcami są panowie według znaków zodiaku?  Przedstawię tylko dwa z nich, bo spod nich  są dwaj ojcowie, którzy odegrali ogromną rolę w moim życiu. 
   Mój ojciec był spod znaku Ryby. Pana Rybę myśl o ojcostwie początkowo przeraża. Kiedy jednak już się z nią oswoi, to zrobi wszystko, żeby zasłużyć na miano ojca roku. Będzie malucha kąpać,przebierać, karmić, śpiewać mu piosenki i czytać książki. Prowadzać do teatru, zabierać na wycieczki. Jako ojcowie są czuli i wrażliwi. Mają skłonności do zachowań zmiennych, niestabilnych i egoistycznych. To sprawia, że dziecko stanie na drugim planie. Brak konsekwencji i określonych zasad może wprowadzić w życie dziecka chaos i destabilizację.
     Mój tato był człowiekiem zamkniętym w sobie, jego prawdziwych uczuć należało się domyślać, bo nie potrafił ich okazywać.Nie śpiewał mi, nie czytał książek i nie zabierał na wycieczki. Był domatorem i poza tym, że co drugi rok, gdy przysługiwały mu wczasy z zakładu pracy zabierał nas na nie, to podróżować nie lubił. Był człowiekiem, który czasami z matką rozwiązywał krzyżówki, a codziennie oglądał "Dziennik telewizyjny" i wieczorną propozycję filmową. Lubił skoki narciarskie, mecze kadry w piłce nożnej, lekkoatletykę i jazdę figurową na lodzie. Gdy miałam lat 6 i byłam w gipsie po kolejnej operacji, nosił mnie na rękach po szpitalnym korytarzu. Pomagał mi w matematyce, bo ją znał doskonale. Nie przytulał i nie głaskał w ciężkich chwilach, ale zawsze pomagał, gdy takowe były. Po urodzeniu przeze mnie syna, chodził z nim do lekarza na wszystkie wizyty kontrolne, woził mocz dziecka na posiew. Pomagał mi finansowo, opłacając wszelkie rachunki mieszkaniowe. Wraz z matką opiekował się mną i swoim wnukiem. Dawał poczucie bezpieczeństwa. Dla córek i wnucząt był gotów na największe poświęcenie.
     Ojciec mojego dziecka, został nim zbyt wcześnie, bo w wieku 23 lat. Zawsze mi mówił,że sam wychowywał się bez ojca, więc nie wie jak nim być. Dużo mówił, że syna kocha,ale nie miało to odzwierciedlenia w czynach. Jest spod znaku Skorpiona. 
     Dla pana Skorpiona rodzina jest bardzo ważna. W wychowaniu dzieci jest niezwykle zasadniczy i konsekwentny. W tej dziedzinie nie uznaje kompromisów. Dla swojej rodziny zrobi wszystko. Poczucie bezpieczeństwa jest dla niego priorytetem. Bywa despotyczny. Zrobi wszystko, żeby jego dzieci miały bezpieczną przyszłość. Przykłada wagę do edukacji, jednak uważa, że lepiej mieć pieniądze na koncie, niż książki na półce. Nie uznaje marnotrawienia czasu-wymyśla dzieciom zajęcia praktyczne. Ma problem z zaakceptowaniem niesubordynacji czy z sytuacją, kiedy pociecha ma inne zdanie niż on.
    Być może, to co zostało przedstawione powyżej znajduje odniesienie w stosunku do młodszych dzieci ojca mojego syna. Jednak jeżeli chodzi o pierworodnego , to pamiętam, że nigdy nie potrafił bawić się z dzieckiem, gdy zjawiał się niezapowiedziany od przypadku do przypadku. Pewnego razu, gdy syn miał mniej więcej 5 lat, poszedł z nim na podwórko grać w piłkę. Przez przypadek uderzył malca piłką w twarz i dziecko się rozpłakało. Zamiast przytulić i pocieszyć, tatuś wygłosił formułkę "mężczyzna nigdy nie płacze", a dziecko odparło, "idź sobie". No i dorosły facet poszedł sobie, a dziecko wróciło samo do domu. Na edukacji syna, też nie za bardzo ojcu zależało, gdyż poproszony przeze mnie o rozmowę z synem, by ten nie porzucał szkoły, bo warto dokończyć naukę, wygłosił przez telefon zdanie: "gadaniem matki się nie przejmuj, bo ja się nie przejmowałem i dobrze na tym wyszedłem". Przez wiele lat, gdy syn chciał mi się sprzeciwić używał tej wypowiedzi jako argumentu. Jeżeli chodzi o finanse, to uważał, że jak pieniądze są to dobrze, a jak ich nie ma, to drugie dobrze. Co prawda alimenty płacił nawet, gdy syn rzucił naukę, ale ja wolałabym, żeby zapobiegł  przerwaniu nauki, dzięki szczerej rozmowie i odpowiedniej motywacji. Nigdy nie interesowały go uzdolnienia syna, wręcz lubił popisywać się przed malcem, że lepiej gra na pianinie i rysuje. Mój syn nie mając należytych relacji z ojcem, ma problemy w nawiązywaniu kontaktów z otoczeniem i wielką niewiarę w siebie. Dziś jako dorosły już mężczyzna, nie chce mieć dzieci. Uważam, że ogromny wpływ na taką postawę miał brak więzi emocjonalnej z ojcem. 

    Macie swój ideał ojca? Ja  zawsze myślę ze wzruszeniem :
o Janie Kochanowskim, autorze "Trenów", które napisał po śmierci córki Urszuli "
Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim,
Moja droga Orszulo, tym zniknieniem swoim!"


o Władysławie Broniewskim, autorze zbioru wierszy poświęconych córce Joannie,która zatruła się gazem
"Anka, to już trzy i pół roku, 
długo ogromnie, 
a nie ma takiego dnia, takiego kroku, 
żebym nie wspomniał o mnie: 

o mnie, osieroconym przez ciebie, 
i choć twardość sobie wbijam w łeb, 
nie widzę cię w żadnym niebie 
i nie chcę takich nieb! 



o Stefanie Żeromskim, który zadedykował tekst publicystyczny o tematyce społeczno-politycznej "Początek świata pracy", swojemu synowi Adamowi, zmarłemu na gruźlicę.

o Sewerynie Krajewskim, kompozytorze "Kołysanki dla Okruszka"
Królu mój,ty spij,ty spij a ja...
Królu mój, nie będę dzisiaj spał.
Kiedyś tam będziesz miał dorosłą duszę,
Kiedyś tam, kiedyś tam
Ale dziś jesteś mały jak okruszek,
Który los rzucił nam".

 o Przemysławie Salecie, kick-bokserze, który w roku 2007 oddał nerkę córce Nicole.


WSZYSTKIM OJCOM W DNIU ICH ŚWIĘTA SKŁADAM NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA ZDROWIA, RADOŚCI I MAJĘTNOŚCI, BY ICH DZIECI MOGŁY CZUĆ SIĘ SZCZĘŚLIWE.




czwartek, 23 maja 2019

JAKA JEST IWONA ? JAKA JESTEM JA!



   Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego rodzice nadali wam takie a nie inne imię? Ja bez zastrzeżeń przyjęłam opowieść, że imię Maria dostałam zaraz po narodzinach, bo jako wcześniak byłam słabowita i nie wiedziano czy przeżyję. Dopiero gdy okazało się, że normalny chrzest będzie możliwy, to zostałam Iwoną, a Maria stała się drugim imieniem.     W mojej rodzinie z tego co mi wiadomo, nie było wcześniej kobiet o tym imieniu, o wyborze nie zadecydowała zatem tradycja. Być może w roku moich narodzin było to imię najpopularniejsze dla dziewczynek albo po prostu spodobało się mojej matce. Nigdy nie kwestionowałam swego imienia, nie czytałam o jego pochodzeniu czy cechach jakie mu się przypisuje.
   Dziś w dniu imienin postanowiłam zapoznać się z informacjami na ten temat i sprawdzić ile z tego, co napisano jest zgodne ( według mnie) z moją osobowością. Informacje zaczerpnęłam z Księgi Imion i z dwóch stron netu. Te źródła w pewnej części pokrywają się, ale zawierają także niewielkie różnice, szczególnie gdy chodzi o ulubiony kolor, szczęśliwy kamień czy liczbę.
   Imię Iwona jest żeńskim odpowiednikiem imienia Iwo. Pamiętam swoje zdziwienie, gdy jako nastolatka oglądając telewizję usłyszałam, że przy produkcji programu brał udział Iwo Dobiecki. Wtedy uświadomiłam sobie, że chyba każde imię ma męską i żeńską formę, na co wcześniej nie zwracałam uwagi. Iwona wywodzi się z języka germańskiego i oznacza „drzewo cisowe lub łuk z cisowego drzewa.
Jako nastolatka zazdrościłam siostrze jej sportowych zainteresowań:biegów przez płotki i skoków w dal, które to dyscypliny uprawiała we wrocławskim Klubie Sportowym „.Śląsk”. Wiedziałam, że z powodu kalectwa nie mogę skakać, biegać. Pływanie mnie nie pociągało, ale nie wiem dlaczego pragnęłam uprawiać łucznictwo. Oczywiście w tamtym okresie uprawianie sportu przez niepełnosprawnych nie było tak popularne jak dzisiaj, dlatego też rodzice wyśmiali moje pragnienia i matka nakierowała moje myśli na dziedziny, w których kalectwo nie przeszkadza aż tak bardzo. Może ten „łuk z cisowego drzewa” odcisnął jednak jakieś piętno na tych moich niespełnionych marzeniach. Jestem zodiakalnym Wodnikiem, a jednak pływanie uprawiałam tylko w małych rehabilitacyjnych basenach. Otwarte przestrzenie wodne, rzeki, jeziora czy morze zawsze wywoływały strach przed utonięciem i wchodziłam do nich tylko w towarzystwie drugiej osoby.

Oto jakie cechy wymieniane są w związku z imieniem Iwona.  Każdy czytający, a mający wśród rodziny czy znajomych jakąś Iwonę, będzie mógł sprawdzić czy poszczególne punkty znajdują odzwierciedlenie w osobowości danej kobiety.

1. KOBIETA O DWOISTYM CHARAKTERZE. ŻYWIOŁOWA I PRZEBOJOWA W DZIAŁANIU. CZUŁA NA PORAŻKI, KTÓRE TRAKTUJE JAK OSOBISTĄ ZNIEWAGĘ. GDY COŚ IDZIE NIE PO JEJ MYŚLI, ZWIJA SIĘ W KŁĘBEK I CHOWA PRZED PROBLEMEM.
W związku z uszkodzeniem centralnego układu nerwowego, całe życie byłam osobą nerwową, impulsywną, nadmiernie wrażliwą, wręcz przewrażliwioną. Chodząc bez kul, by utrzymać równowagę, gnałam na złamanie karku i mocno gestykulowałam rękoma. Szybko też mówię, choć staram się, by mnie rozumiano. Dlatego też gdy podejmowałam się wykonania jakiegoś zadania, byłam szybka, zgodnie z zasadą”co masz zrobić jutro, zrób dzisiaj, by potem mieć wolne”. Przebojowa nigdy nie byłam, raczej mocno zakompleksiona. Dobrowolnie głos zabierałam tylko gdy wiedziałam, że nie będę wyszydzona. Stąd zawsze miałam problemy z wywołaniem do odpowiedzi, bo traciłam język w gębie. Najczęściej odbierano to jako brak wiedzy, byłam postrzegana jako osoba mało inteligentna. Prawdą jest, że porażki znoszę bardzo ciężko i w takiej chwili chowam się zawstydzona. Nigdy jednak nie uciekałam przed problemami, gdyż uważam, że lepiej je rozwiązywać niż udawać iż nie istnieją. Z każdej przegranej potrafiłam też wyciągać wnioski i starałam się nie popełniać danego błędu. W większości przypadków udawało mi się. Przegrywałam tylko w kontaktach z płcią przeciwną,zawsze wybierałam niewłaściwych facetów.

2.POSIADA DAR DYPLOMACJI I ŚWIETNIE RADZI SOBIE TAM, GDZIE POTRZEBA TAKTU ORAZ OSTROŻNOŚCI.BYWA DO TEGO NIEZWYKLE PRZEKORNA.
   Rzeczywiście zawsze staram się w kontaktach międzyludzkich być delikatna i ostrożna. Nigdy świadomie nie chcę sprawić komuś przykrości. Zawsze mówię prawdę, bo najgorsza prawda lepsza jest od najpiękniejszego kłamstwa. Nie jestem jednak zwolennikiem walenia jej prosto w oczy bez myślenia o tym jak to zostanie odebrane przez drugą stronę. Należy bowiem pamiętać, że „ludzie często gniewają się nie za to, że ale za to jak”. Nie zauważyłam u siebie przekorności, ale czy taka jestem, to mogliby powiedzieć ci, którzy trochę mnie znają.

3.NIKT NIE JEST W STANIE NAKŁONIĆ JEJ DO ZMIANY POGLĄDÓW LUB POSTĘPOWANIA.
   W młodości faktycznie lubiłam stawiać na swoim. Szybko jednak zrozumiałam, że tylko „krowa i kamień nie zmieniają zdania”. Jeżeli adwersarz swoimi argumentami udowodni mi mylne myślenie, potrafię przyznać się do błędów, ustąpić i nie upierać się przy swoim.

4.POSIADA LICZNYCH ZNAJOMYCH. NA CO DZIEŃ JEST BOWIEM PEŁNA OPTYMIZMU I CZARUJĄCO SIĘ UŚMIECHA.
   Jako małe dziecko zawsze byłam uśmiechnięta, czym zjednywałam sobie większość dorosłych, choć byli i tacy dla których niepełnosprawność była powodem do zachowywania dystansu. Uśmiech jest najskuteczniejszą i najmniej groźną bronią. Dlatego zawsze starałam się go mieć na twarzy, nawet w niezbyt sprzyjających okolicznościach. Po krótkim buncie, zawartym w słowach”dlaczego to ja jestem kaleką” i widzeniu świata tylko w czarnych barwach, przyszedł czas na pogodzenie się z zaistniałą sytuacją. Zrozumiałam, że ponieważ cudownie nie ozdrowieję, to muszę wypracować sobie takie zasady i reguły, by życie stało się znośne, a nawet momentami fajne. Zawsze pragnęłam być lubiana i mieć wokół siebie wielu życzliwych ludzi. W podstawówce tak było i przyzwyczaiłam się do tego. Idąc do liceum chciałam by tak pozostało, skupiłam się na zjednywaniu sobie przyjaciół, naukę spychając na drugi plan. Okazało się jednak, że to oceny decydują o tym, z kim warto trzymać sztamę. Ci wzorowi i piątkowi byli zawsze dobrze postrzegani zarówno przez nauczycieli jak i kolegów. Gdyby nie Maria K, która wraz z czterema koleżankami tworzyła zgraną paczkę, do której mnie przygarnęła, byłabym osamotniona. W późniejszym życiu miałam zawsze jedną koleżankę. Jak widać nie wszystkie Iwony posiadają licznych znajomych. Dopiero gdy zaczęłam prowadzić bloga, liczba poznawanych ludzi urosła. Niemniej jednak nigdy nie spotkałam kogokolwiek z nich w realu, więc nie wiedzą jaka jestem naprawdę. Z tych dawnych znajomych, którzy mogliby o mnie coś powiedzieć, kontakty utrzymuję z licealną koleżanką Grażyną N i Wandą,która opiekowała się mną w czasie studiów.

5.NIESTETY RZADKO UFA LUDZIOM NA TYLE, BY MIEĆ WIERNYCH I ODDANYCH PRZYJACIÓŁ. JEST ZABORCZA TAK W PRZYJAŹNI, JAK I W MIŁOŚCI. SAMA POZOSTAJE BEZWZGLĘDNIE WIERNA.
   Z tym punktem zgadzam się prawie bez sprzeciwu. Bardzo wysoko zawsze ceniłam sobie przyjaźń, dlatego też jeżeli nazwałam już kogoś swoim przyjacielem, to pragnęłam by tak pozostało po wsze czasy. Nie licząc dwóch chłopaków, których w podstawówce uważałam za przyjaciół, w życiu dorosłym tylko jednego mężczyznę traktowałam jak prawdziwego przyjaciela. Do tego stopnia obdarzyłam go zaufaniem, że został ojcem chrzestnym mojego syna. Niestety wraz z odejściem z pracy, nasze kontakty uległy rozluźnieniu, a po kolejnych dziesięciu latach, gdy poprosiłam o pomoc i mi odmówił, zrozumiałam, że moje traktowanie go jak przyjaciela było pomyłką i największym rozczarowaniem. Do dzisiejszego dnia bardzo mnie to boli. Niestety jestem zbyt ufna w stosunku do ludzi, co wielokrotnie wykorzystywano przeciwko mnie. Dotyczy to przede wszystkim moich relacji osobistych i intymnych z mężczyznami. Będąc w związku, zawsze pozostawałam bezwzględnie wierna. Żadnego grania na dwa fronty. Niestety mężczyźni nie wykazywali się taką samą uczciwością wobec mnie, o czym dowiadywałam się jako ostatnia.

6.JEST BARDZO LOJALNA ORAZ OPIEKUŃCZA I STARA SIĘ CHRONIĆ WSZYSTKO I WSZYSTKICH.
   Jeżeli cenię przyjaźń i wierność, to oczywistym jest, że wobec przyjaciół, ukochanego i najbliższych jestem lojalna i opiekuńcza.

7.MA SKŁONNOŚĆ DO INTRYG, A LUDZI ZJEDNUJE SOBIE PRZEZ SWÓJ CZARUJĄCY UŚMIECH. NIGDY NIE WIADOMO, KIEDY OBDARZA NIM SZCZERZE I BEZINTERESOWNIE, A KIEDY POZYSKUJE NIM INNYCH DLA SOBIE WIADOMYCH CELÓW.
   Ten punkt wcale mi się nie podoba, bo sugeruje fałsz i wyrachowanie, a są to pojęcia obce mojej naturze. Zawsze potrafiłam dochować cudzych sekretów, natomiast nigdy własnych. Gdy miałam jakiegoś „zaskórniaka”, to pomimo złożonej w duchu obietnicy, że przeznaczę go tylko na własne cele, nigdy nie udało mi się tego zrealizować. Nie umiem też mieć tajemnic, gdyż te kojarzą mi się z kłamstwem, a tym się brzydzę. O uśmiechu w życiu już pisałam, obdarzam nim często otoczenie, bo to wiele ułatwia. Jeżeli uśmiech wzmacniał moje argumenty w przekonaniu kogoś do działania, to owszem wykorzystywałam go.

8.BARDZO DOBRZE CZUJE SIĘ W KAŻDYM TOWARZYSTWIE I ZDECYDOWANIE NIE POTRAFI ŻYĆ W ODOSOBNIENIU.
   Bardzo lubię ludzi, łatwo im ufam, więc zawsze chciałam by było ich jak najwięcej przy mnie. Obecnie nie ma ich w realu wielu, dlatego czuję się osamotniona, a co za tym idzie nieszczęśliwa. Odczucie to nasiliło się w ostatnich trzech latach, kiedy siadłam na wózek, który skutecznie zatrzymuje mnie w domu.

9.MIEJSCE PRACY WYBIERA SPONTANICZNIE I NIE ULEGA ŻADNYM WPŁYWOM. NASTAWIONA JEST NA SUKCES, PIENIĄDZE I ZASZCZYTY, CO BEZ PROBLEMU OSIĄGA, PONIEWAŻ POSIADA NIESPOTYKANE ZDOLNOŚCI ADAPTACYJNE I INTELIGENCJĘ PRAKTYCZNĄ. ŁATWO DOSTOSOWUJE SIĘ DO NOWYCH WARUNKÓW PRACY, DLATEGO ŚWIETNIE DAJE SOBIE RADĘ W WIELU RÓŻNYCH ZAWODACH, SPRAWDZI SIĘ W BRANŻACH WYKORZYSTUJĄCYCH DETERMINACJĘ I UPÓR W DZIAŁANIU.
   Niestety w moim życiu tak się złożyło, że nie mogłam sobie wybrać pracy spontanicznie. Rodzice odwiedli mnie od pracy w Centrum Zdrowia Dziecka, bo uważali,że tragedie z jakimi się będę tam spotykać, przyjmować będę bardzo osobiście, przenosząc je na prywatne życie i nie zniosę tego psychicznie. Co prawda podjęłam pracę w bibliotece dla dzieci i uwielbiałam to, ale w bibliotekarstwie publicznym nie było mi dane długo pracować. Zaledwie po 7 miesiącach przeszłam do bibliotekarstwa wojskowego, gdzie spędziłam 10 lat. Jestem osobą, którą łatwo jest manipulować, tak więc nie uleganie wpływom nie ma racji bytu. Gdyby w moim życiu były jakieś wielkie sukcesy czy zaszczyty, chętnie pochwaliłabym się nimi. Ci, którzy pracują w bibliotekarstwie wiedzą, że nigdy nie zarabiało się w nim dużo. Ja zawsze wyznawałam zasadę, że jak będę bardzo dobrze pracować, to zwierzchnicy, to zauważą i docenią. Dlatego tez nie interesowałam się na jakim stanowisku jestem w danej chwili i nie upominałam się o podwyżki. Jeżeli ktoś chce pracować, to przyjmie oferowaną pracę i potrafi się dostosować do panujących warunków. Po przejściu na rentę próbowałam znaleźć prace na pół etatu, by dorobić do świadczenia i niewielkich alimentów. Było to dla mnie ważne, przede wszystkim ze względu na syna, a nie na moje aspiracje zawodowe. Próba znalezienia pracy na poczcie zakończyła się klapą, bo powiedziano mi, że zatrudniają tylko absolwentów Technikum Łączności. Rok pracowałam w szkole przyjmując opłaty za komitet rodzicielski i obiady. Nie nadaję się raczej do prac związanych z pieniędzmi, bo w każdym niemal miesiącu miewałam manko i praca ta miała bardziej wymiar psychologiczny-stwarzała złudzenie ,że jestem potrzebna, niż finansowy. Po stwierdzeniu jednego z potencjalnych pracodawców, że „nie opłaca mu się zatrudniać niepełnosprawnego, któremu trzeba stworzyć warunki chronione, kiedy na jego miejsce może mieć kilku zdrowych słabiej wykształconych”, zaprzestałam szukania pracy.

10.JAKO NUMEROLOGICZNA 8 JEST PRACOWITA, WALECZNA I UPARTA. TO RÓWNIEŻ RYZYKANTKA, KTÓRA POTRAFI W MGNIENIU OKA PODEJMOWAĆ WAŻNE DECYZJE, STAWIAJĄC WSZYSTKO NA JEDNĄ KARTĘ. POMAGAJĄ JEJ W TYM DUŻA ODPORNOŚĆ NA STRES ORAZ ODWAGA.
   Niemal jak sławna z „Czterdziestolatka”, kobieta pracująca, nie boję się żadnej pracy, bo właśnie jej brak przyczynił się do mojego szybszego zestarzenia się i zgorzknienia. Potrafię walczyć o sprawę w słuszność której wierzę. Bywam uparta nie tylko w sprawach zawodowych. Jednak nigdy nie byłam ryzykantką. Jestem asekurantką. Każdą sytuację, ewentualne przedsięwzięcie, rozkładam na czynniki pierwsze i analizuję. Czasami trwa to tak długo, że rzeczy, które przyniosłyby mi korzyść, przepadają. Nie nazwałabym siebie odważną. Nie jestem odporna na stres, wręcz przeciwnie nawet najbłahsza rzecz potrafi go wywołać i potrzebuję bardzo dużo czasu, by go zwalczyć.

11.NIE ROZPAMIĘTUJE PRZESZŁOŚCI,UWAŻA BOWIEM, ŻE SZKODA CZASU I ENERGII NA COŚ, NA CO JUŻ NIE MA WPŁYWU.
   Prawdą jest, że nie płaczę nad rozlanym mlekiem. Gdy zdarzy się coś niedobrego, staram się stawić temu czoła. Lubię jednak wspominać przeszłość, czego notki na blogu są najlepszym dowodem. Z przeszłości możemy się nauczyć równie wiele jak z teraźniejszości, by budować lepszą przyszłość.

12.W MIŁOŚCI, TO UOSOBIENIE CZUŁOŚCI I WRAŻLIWOŚCI. MIMO, ŻE NA PIERWSZY RZUT OKA NIKT NIE POSĄDZIŁBY JEJ O ROMANTYZM, ZAKOCHANA STAJE SIĘ BARDZO UCZUCIOWA I TROSKLIWA. JEST PARTNERKĄ LOJALNA I SZCZERĄ, BRZYDZI SIĘ ZDRADĄ I JEST TO JEDNA Z NIEWIELU RZECZY,KTÓRYCH NIE JEST W STANIE WYBACZYĆ MĘŻCZYŹNIE. TO NIEZWYKLE ELEGANCKA, PIĘKNA I ZADBANA OSOBA. PODOBA SIĘ MĘŻCZYZNOM I CZĘSTO TO WYKORZYSTUJE.
   Co do tego jaka jestem w miłości, to coś mogliby powiedzieć moi byli partnerzy. Ja mogę tylko stwierdzić, że czuła i wrażliwa staram się być zawsze, bo życie stawia nas w różnych sytuacjach. Zawsze wobec partnera byłam lojalna i szczera, co prawie nigdy nie było docenione. Gdy zdarzało się, że trafiałam na mężczyznę, który fascynował mnie mocniej niż obecny partner, kończyłam pierwszy związek szczerą rozmową, choć nie miałam pewności, że nowa znajomość przerodzi się w coś trwałego, a nie zakończy już na początku. Sama  nigdy nie mogłam uważać się za elegancką, bo nawet jeżeli ubrałam się w najlepsze ciuchy, to i tak zanim dotarłam na miejsce, zaliczałam kałużę lub upadek na brudny chodnik, z którego ścierałam kurz. Szczerze powiedziawszy tylko kilka razy w życiu czułam się elegancka.
 IMIENINY IWONY MOGĄ OBCHODZIĆ: 18, 19 i 23 maja,27 października 1, i 23 grudnia. Co do ulubionego koloru, kamienia i szczęśliwej liczby podawane są różne warianty:kolorami mogą być błękit, czerwień lub zieleń. Ulubiony kamień to brylant, szafir lub magnetyt. Za szczęśliwą liczbę ponoć mogą Iwony uważać 5, a według innych źródeł 8.Nie znam się na numerologii, ale gdzieś słyszałam(bądź czytałam), że aby poznać swoją numerologiczną liczbę należy zliczyć cyfry daty urodzenia, a jeżeli tak, to moją liczbą powinna być 3. O brylancie nigdy nie marzyłam, bo nawet kryształ górski był poza moim zasięgiem. W posiadanych pierścionkach miałam rubin, szafir i akwamarynę. Od zawsze uwielbiałam złotą biżuterię, bo kolor kruszcu kojarzył mi się z ciepłem. Nie chciałam nosić srebra, które było dla mnie zimne. Niemniej jednak, kiedy utraciłam złotą biżuterię, to zadowoliłam się srebrnymi kolczykami z bursztynem i takim samym pierścionkiem. Kolejny raz sprawdziło się powiedzenie, że „jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma”. Uwielbiam reklamy z biżuterią np. Apartu i z tęsknotą wzdycham, że  mnie na nią nie stać.

13.CECHY NIE OPISANE W ŹRÓDŁACH, A KTÓRE POSIADAM.
   Gdy ktoś mnie zrani, to długo takie coś przeżywam. Jestem więc pamiętliwa i zawzięta. Potrafię być złośliwa, sarkastyczna. Dość szybko wybaczam ale nie zapominam. Wieczna marzycielka, której niewiele oczekiwań się spełniło. Zamieniłam optymizm na brak oczekiwań, bo wtedy nie doznaje się rozczarowań.