sobota, 4 stycznia 2020

MÓJ SYLWESTER

https://www.youtube.com/watch?v=h44CyeBjdhA
 Widownia i scena Teatru im. J. Słowackiego w Krakowie.
   Nigdy nie byłam na prawdziwym sylwestrowym balu ani nawet domowej imprezie zorganizowanej przez kogoś ze znajomych. Gdy żyli rodzice, a nie wybierali się sami do Klubu Oficerskiego na zabawę, to spędzałam ten wyjątkowy wieczór z nimi. Od roku 2004 są to samotne wieczory. Co prawda, gdy syn mieszkał ze mną, to zapraszał do swojego pokoju kumpli i jakoś mijał im ten wieczór. W roku 2011 do męskiego grona dołączyła Joanna, obecna partnerka syna, ale ani Sylwester w tamtym roku, ani żaden inny już na samodzielnym ich mieszkaniu nie był udany. Syn w tym roku miał nockę, a synowa była umówiona z przyjaciółką. Oboje byli  w kiepskich nastrojach, a ja leżąc na kanapie, cieszyłam się, że mięśnie i stawy nie bolą.   Moimi towarzyszami w tę wyjątkową noc byli: telewizor i markotna, bo wystraszona wystrzałami suka Masza.
   Nie miałam ochoty na oglądanie „Sylwestra marzeń” zorganizowanego przez państwową telewizję, bo wśród wykonawców nie było tych, których lubię . Polsat i TVN też organizowały imprezy w plenerze, ale to również nie było to, czego miałabym ochotę posłuchać.. Tak jak w poprzednich latach nastawiłam się, na oglądanie filmów. Rozczarowałam się ogromnie, bo albo filmy już widziałam, albo tematycznie mi nie odpowiadały. Zaczęłam „przebiegać” po kanałach, w nadziei, że trafię na coś ciekawego. Kilka minut po 22.00 usłyszałam piosenkę „Do grającej szafy grosik wrzuć”,  nie zwróciłam uwagi na stację, która ją nadawała. Gdy utwór się skończył dojrzałam na ekranie napis „100 lat polskiej rozrywki. Gala Sylwestrowa.”, postanowiłam sprawdzić, co kryje się za tym tytułem. Nie miałam pojęcia skąd koncert jest nadawany. Natomiast w górnym prawym rogu telewizora zobaczyłam nazwę stacji „TRWAM”. Nie przypuszczałam, że to będzie aż tak przyjemny wieczór.
   Ponieważ koncert już trwał, gdy na niego trafiłam, nie wiedziałam czy piosenki lat 50-tych też uwzględniono. Konferansjer wyszedł na scenę i powiedział „pozostajemy w latach 60-tych”. Rzeczywiście następna piosenka była w tamtym okresie bardzo popularna. Pierwszą wykonawczynią „Parasolek” była znana, lubiana i popularna przez kolejne dekady Maria Koterbska. Niestety nazwiska wykonawców poszczególnych utworów podawane były tak drobnym drukiem, że nie byłam w stanie ich odczytać. Mogłam jedynie stwierdzić, że widzę i słyszę ich pierwszy raz. Na szczęście dla słuchaczy, wykonawcy mieli silne, czyste głosy, wspaniałą dykcję. Teksty piosenek można było sobie przypomnieć w trakcie słuchania, bo wymawiano wyraźnie każdy wyraz. To było naprawdę miłe zaskoczenie, gdyż obecnie słuchając piosenkarzy, można zrozumieć jedynie pojedyncze słowa tekstu, te mocniej akcentowane. Od jakiegoś czasu taki odbiór słuchanych utworów składałam na karb pogorszonego własnego słuchu. 
    W miarę trwania koncertu zorientowałam się, że  wybrane piosenki reprezentowały kolejne dziesięciolecia.Były  piosenki, które faktycznie największe triumfy święciły w latach 60-tych. Nieśmiertelne „Jesteśmy na wczasach” Wojciecha Młynarskiego, „Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał” Skaldów. Przypomniano także piosenki, które nie były dziełem polskich twórców. Utwór „To były piękne dni” najbardziej znany w wykonaniu Haliny Kunickiej, jest piosenką autorów rosyjskich, ale rozsławiła go Mary Hopkins w roku 1968. Dwa lata wcześniej na Festiwalu w Sopocie, piękna Greczynka Angela Zilia wykonała utwór „Cyganeria”, którego kompozytorem był Giorgos Mouzakis. W Polsce był on w repertuarze: Annę German, Irenę Santor ,  Ninę Urbano i duet Zofia i Zbigniew Framerów. Najbliższe oryginałowi zdaje się być wykonanie Eleni, która śpiewa zarówno po grecku jak i po polsku. W czasie Gali Sylwestrowej piosenka ta nosiła tytuł „Czerwone wino” ale jako "Cyganeria" doczekała się 3 różnych polskich tekstów, ich autorami byli : A Nowak, Z. Stawecki, R. Sadowski. 
 Chyba nie do końca wykazano się konsekwencją, jeżeli chodzi o chronologię wykonywanych utworów,bo oprócz już wymienionych znalazły się takie, które powstały w latach 70-tych :” Staruszek świat” wylansowany przez Annę Jantar , Krzysztofa Krawczyka „To co dał nam świat”, czy kończące część pierwszą koncertu „Orkiestry dęte” Haliny Kunickiej. 
   Część druga koncertu obejmowała trzy dekady, lata 70, 80 i 90. Przypominając lata 70-te, wykonano „Tych lat nie odda nikt”(I.Santor), „Nie dokazuj”(Marek Grechuta i Anawa), „Nie liczę godzin i lat”(Andrzej Rybiński), „Dziś prawdziwych cyganów już nie ma”(Maryla Rodowicz, Stan Borys) i dwie piosenki zahaczające o kolejną dekadę „Ostatni raz zatańczysz ze mną”(Krzysztof Krawczyk) i „Kocham Cię życie”(Edyta Geppert).
    Nie bardzo wiem dlaczego lata 80-te były reprezentowane najsłabiej, może dlatego ze wciąż kojarzą się one z wprowadzonym stanem wojennym, kartkami żywnościowymi i innymi negatywnymi zjawiskami polityczno-gospodarczymi.  Dla kultury polskiej były to jednak bardzo dobre lata. Odtańczono „Suitę” z filmu „Vabank" (balet Teatru Muzycznego w Lublinie), zaśpiewano zupełnie mi nieznane „Ritmo carnavale” Jana Kantego Pawluśkiewicza i „Ale to już było” Maryli Rodowicz.
   Bardzo ciekawe piosenki wybrano z lat 90-tych: „Orła cień”(Varius Manx). „Takie tango”(Budka Suflera), „Dumka na dwa serca”(Edyta Górniak i Mietek Szcześniak) i reprezentującą rok 2000 piosenkę Ryszarda Rynkowskiego „Za młodzi za starzy”. Wraz z wybiciem godziny 12-tej odśpiewano przebój Jerzego Połomskiego „Cała sala śpiewa z nami” jako ten, który był wykonywany na większości balów i imprez PRL-u.
   Kiedy postanowiłam o tym napisać, odwołałam się do Google, które podpowiedziało mi ,że koncert odbył się w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Orkiestra to Arte Symfoniko, a wykonawcy wymienieni przez Interię to: Jacek Wójcicki, Anna Sokołowska-Alabrudzińska, Marta Wilk, Weronika Węgrzyn,Jakub Oczkowski, Marcin Jajkiewicz i Łukasz Szczepanik. Miałam jednak wrażenie, że były 4 wokalistki, kogoś więc pominięto. Myślałam, że wykonawcy są zawodowo związani z Teatrem im. J.Słowackiego, jednak tylko w stosunku do Jacka Wojcickiego sprawdziło się to częściowo, bo faktycznie do 1991 tam pracował. Najsłabszym punktem programu była konferansjerka. Pojawiający się z zapowiedziami Łukasz Lech raczył publiczność żartami nie najwyższego lotu. 

   Nie spodziewałam się, że telewizja Trwam przygotuje tak wspaniałą galę. Koncertu wysłuchałam z przyjemnością nie tylko dlatego, że piosenki pozwoliły mi wrócić do lat młodości ale przede wszystkim dlatego, że ich wykonanie stało na bardzo wysokim poziomie. https://www.youtube.com/watch?v=h44CyeBjdhA
     Osobiście udanie weszłam w 2020 rok, ale moi młodzi nie mogą tego o sobie  powiedzieć, oboje czeka szukanie pracy, bo 2 stycznia także syn dowiedział się, że nie przedłużą mu umowy. Ktoś bardzo mądry powiedział mi niedawno, że muszę "dać czasowi czas, a wszystko się ułoży". Oby to były prorocze słowa, bo po cichu liczyłam, że to będzie naprawdę dobry rok. 

wtorek, 24 grudnia 2019

NADESZŁY ŚWIĘTA

   Święta Bożego Narodzenia widać nie tylko w telewizyjnych reklamach czy wystawach sklepowych. Kilka dni temu syn wyjął kolejną przesyłkę. Była ona tym milsza, że zupełnie niespodziewana.  Pani Ewa Radomska, pisarka i poetka nadesłała mi kartkę świąteczną, bardzo zabawną. Znalazłam ją w internecie wraz z innymi, podobnymi stylowo.
 
    Do mnie zawitały pingwiny, a towarzyszył im Aniołek.
      Życzenia wpisane przez Panią Ewę są piękne w swojej  prostocie, a jednak ponad czasowe. Ponieważ składając życzenia swoim internetowym znajomym i przyjaciołom, nie umiałabym wymyślić piękniejszych, to pozwalam sobie je zacytować, dedykując w imieniu Autorki oraz swoim własnym, Wszystkim  na to Boże Narodzenie i Nowy Rok.
 
    "Aniołek uśmiechnięty- niech dobre przekazuje fluidy- emanuje ciepłem i odgania wszystkie smutki, niech stworzy szczęścia światek malutki."
 
     Mój aniołek w czerwonym ubranku w białe kropki, zawiśnie na gałązce choinki. Mam nadzieję, że w każdym domu znajdzie się jakiś aniołek, który będzie strzegł spokoju Waszych domów. WESOŁYCH ŚWIĄT.

     
   Dziewiętnastego grudnia nadszedł mail od Liwii, autorki bloga (http://liiviia2.blogspot.com/), która dołączyła w prezencie piękną kolędę "Grajmy Panu" .Jest tak wzruszająca, że jej wysłuchanie polecam tym, którzy sami kolędy i pastorałki śpiewają i tym, którzy wolą słuchać.https://www.youtube.com/watch?v=L4IiXtMPEY0. Otrzymałam także maila z życzeniami od Stokrotki i sms od Iwony Kmity. Nie ma dla mnie lepszych prezentów niż pamięć tak wspaniałych ludzi.  
   Wszystkim, którzy przesyłają mi życzenia świąteczne i noworoczne na pocztę, sms lub w komentarzach pod postami, serdecznie dziękuję.
   Do zobaczenia w Nowym Roku, bądźmy: zdrowi, radośni, pełni wiary i optymizmu, że teraz będzie lepiej.

sobota, 21 grudnia 2019

DZIEŃ ŻYCZLIWOŚCI

   Na początku grudnia z okazji Dnia Życzliwości(21 listopada),  przyszły kartki od uczniów  ze Szkoły Podstawowej nr 6 w Inowrocławiu. Pomysłodawczynią obdarowania mnie uroczymi wyklejankami i malowankami była bibliotekarka "Jotka".  "Wysyłam dzisiaj prace naszych uczniów, wykonane w ramach akcji PODARUJ WIERSZ z okazji Dnia Życzliwości. Mam nadzieję, że wiersze i rysunki dzieci z różnych klas, sprawią Ci wiele radości i umilą długie jesienne oraz zimowe wieczory."-napisała Jotka. Ta niezwykła kobieta zadziwia mnie niezmiennie. Nie wiem jak znajduje czas, a przede wszystkim argumenty, by nakłonić swoich czytelników do pracy nad kartkami, które później do mnie trafiają.
    Wszystkich prac jest kilkanaście, wyklejanki, w środku z napisem "Dużo zdrowia, uśmiechu i słoneczka" oraz podpisem dziecka(Marcin, Karolina,Igor, Ola,) wykonały zapewne dzieci pierwszej klasy, bo  imiona są napisane "koślawo", co dowodzi małej wprawy w posługiwaniu się długopisem.
 


  "Gdy czytasz tę kartkę uśmiechnij się do mnie. Mam na imię Ania życzę dużo zdrowia, dużo uśmiechu oraz spokojnych dni".  Czyż można pozostać obojętnym na taką prośbę?

    Kartkę życzliwości z pięknym wierszem Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego wykonała zapewne jakaś dziewczynka, bo ozdoby: kwiatek i świecidełka, to raczej kobiece atrybuty. Niestety autorka się nie podpisała, a szkoda. 
  " Ona mi pierwsza pokazała księżyc
     i pierwszy śnieg na świerkach,
      i pierwszy deszcz.
      Byłem wtedy mały jak muszelka,
      a czarna suknia matki szumiała
       jak morze czarne."

   Dwie kolejne kartki też nie wskazują autorów, jedna przedstawia dwie postaci pod tęczowym łukiem i prezentuje wiersz "Mój Kumpel" Hanny Zielińskiej. Utwór ten znalazł się w podręczniku dla klasy II.  Ponieważ jest pogodny zacytuję pierwszą zwrotkę, bo może nam dorosłym przypomni naszego kumpla z czasów beztroski.
"Mój kumpel
jak sarna biega
i bywa pierwszy na mecie!
Kiedy da słowo kolegom,
nie złamie go za nic na świecie!
Z polskiego jest pierwszy w klasie
(ma cztery szóstki w dzienniku),
na komputerach się zna ,
i ...tyle umie wierszyków."
    
    Anonimowy autor kolejnej kartki lubi zdrowy styl życia i piłkę nożną. Może być to chłopiec, sprawnie posługujący się drukarką, gdyż wiersz Jana Kochanowskiego  "Na zdrowie" wydrukował. Przyozdobił go rysunkiem dwóch ludzików, kopiących piłkę oraz ogromnym sercem oplecionym gałązkami z  żółtymi, pomarańczowymi, czerwonymi, fioletowymi i czarnymi owocami .
     Uczennice klasy V a Maja i Ala , to siostry, najprawdopodobniej bliźniaczki. Ala ofiarowała mi wiersz Jana Brzechwy "Księżyc". Zarówno drzewa jak i księżyc namalowany przez nastolatkę, bardzo się dziwią, a czemu?

"Plotkowały drzewa w borze:
Pan Księżyc jest nie w humorze.
Pan Księżyc miał jakieś przykrości.
Pan Księżyc jest blady ze złości.
Pan Księżyc ma twarz taką srogą.
Pan Księżyc wstał lewą nogą.
Pan Księżyc jest trochę nie w sosie.
Pan Księżyc dziś muchy ma w nosie."

    Kartka Mai była dla mnie zaskoczeniem, gdyż zawierała bardzo staranny rysunek ptaszka siedzącego na gałęzi drzewa,a był on ilustracją do wiersza Adama Asnyka "Siedzi ptaszek na drzewie."Przyznaję się bez bicia, że wiersza tego nie znałam.

" Siedzi ptaszek na drzewie
 I ludziom się dziwuje,
 Że najmędrszy z nich nie wie,

Gdzie szczęście się znajduje.
Bo szukają go wszędzie
Tam gdzie nigdy nie bywa.
 Pot się leje im z czoła,
Cierń im stopy rozrywa.

 Trwonią życia dzień jasny
  Na zabiegi i żale,
  Tylko w piersi swej własnej
   Nie szukają go wcale.

 W nienawiści i kłótni
  Wydzierają coś sobie,
   Aż zmęczeni i smutni
   Idą przespać się w grobie.

    A więc siedząc na drzewie,
    Ptaszek dziwi się bardzo,
    Chciałby przestrzec ich w śpiewie...
     Lecz przestrogą pogardzą."

   Nie wiem czy dziewczynka sama dokonała wyboru wiersza, czy został on Jej podpowiedziany. Pozwoliłam sobie przytoczyć go w całości, bo jest ponad czasowy. Wiersz "Dyzio marzyciel" przypomniał mi męski reprezentant klasy V s Artur .  Jak to dobrze, że młodzież nadal lubi marzyć i nas dorosłych do tego zachęca.
     Dominika K jest autorką kartki, a może także wiersza "Jesień"(bo Google nie podpowiedziało nazwiska poety). Układ wiersza i dobór rymów, mogą wskazywać, że jest to twórczość amatorska.

  " Kasztany spadają,
    liście się łamią

     Koleżanka na
     spacer,
     a jesień tuż za nią
 
      Kolorowe liście spadają
       z drzew,
       a jesień się śmieje He!He! He!

        Wiewiórki się chowają,
         a niedźwiedzie zasypiają

         Tak to właśnie jesień przyszła do nas,
          Kolorowa, uśmiechnięta i wesoła."

    Antonina  z klasy VIII i  Roksana , to ostatnie autorki kartek. Antonina obdarowała mnie wierszem Doroty Geller "Świt", a Roksana "Myślami nieuczesanymi" Stanisława Jerzego Leca.

"Czasem trzeba zamilknąć, żeby zostać wysłuchanym."
"Popełnił zbrodnię:Zabił człowieka! W sobie."
"Ludzie, zauważyłem, lubią takie myśli,które nie zmuszają do myślenia."
"Do głębokiej myśli trzeba się wspiąć."
Kiedy człowiek pokona przestrzeń międzyludzką?
Żeby być sobą trzeba być kimś.
Sumienie miał czyste. Nieużywane

Wybrane myśli nie tylko skłaniają do refleksji. Zostały bardzo starannie napisane prze z autorkę kartki.  Jej kształt jest również ciekawy, bo przypomina stronę , którą dopadły płomienie, a więc jest postrzępiona i osmolona.




"Noc,
szeleszcząc suknią,
odeszła.
Już świta.
Słyszysz?
Kogut pieje,
gdacze kura
pies szczekaniem dzień wita.
Wiadro dzwoni wesoło
 zaraz odbędzie jazdę
 w głąb studni.
Może złowi w niej
księżyc albo gwiazdę?
Siądźmy przy oknie cicho.
Nie mówmy teraz nic.
Gdy słucha się uważnie,
można usłyszeć świt."


  Bardzo mnie wzruszyły wiersze, kartki i młodzi ich wykonawcy. Dziękuję z całego serca i  życzę uczniom tej wspaniałej szkoły wielu upragnionych prezentów pod choinką, dobrego humoru i rodzinnej atmosfery w czasie Świąt.

piątek, 15 listopada 2019

OGROMNE SERCE czyli tryptyk literacki część 3


TRYPTYK LITERACKI cz.3 „Wiersze pozbierane”




   Kiedy pierwszy raz wzięłam tomik do ręki, zaciekawiło mnie dlaczego na okładce rozgościł się biało-rudy kot w czarne pręgi, trochę przypominający małe tygrysiątko. Odpowiedź nadeszła natychmiast po otwarciu książki

Ten wiersz jest na każdą wiosnę
Jaka była, jest i będzie
Bo wiosnę kot przywołuje
Słychać go wtedy wszędzie!

    To jednak nie jedyny powód, dla którego „Wierszom pozbieranym” towarzyszy kot i to za sprawą fotografii Agnieszki Ziembińskiej , w bardzo różnych, czasami frywolnych pozach. Oto cytat z omówionego już „Bajkowa”:

Pojawienie się Czarnego Kota w Bajkowie zaspokoiło w jakimś sensie moje marzenie o posiadaniu kota. Dotąd nie mogłam sobie na to pozwolić, głównie z uwagi na warunki mieszkaniowe i częste wyjazdy. Uważam, że trzymanie kota w małym mieszkaniu wśród dywanów, kap, obrusów i serwetek na stołach, mnóstwa bibelotów na regałach, a ponadto zostawianie samego na co najmniej kilkanaście długich godzin byłoby pozbawieniem go warunków do normalnego kociego życia i skazywaniem na niezasłużoną męczarnię.”

   Po przeczytaniu tych słów, sprawa stała się jasna i oczywista. Ewa Radomska uwielbia koty. Wracając do tomiku, to zawiera on 39 wierszy, są one pogrupowane następująco:

WIERSZE MATEMATYCZNE-TYLKO DWA. TYLE MATEMATYKA ZE MNIE MA!

Sinus kojarzy mi się ze szczupłym młodzieńcem
Cosinus z przysadzistym, ciemnym brunetem
Całka to ta sąsiadka z parteru całkiem jeszcze do rzeczy
Trójkąty zazwyczaj bywają małżeńskie
Kwadrat- z tego się wycina chustę
Trapez pasuje mi najbardziej do cyrku
Walec to ciężki ubijacz drogowy
Stożek to fajna czapeczka dla pajaca
Prosta i krzywa – je już zdefiniował Gaudi
Prosta pochodzi od człowieka,krzywa od Boga
Wszystkie plusy i minusy mają swoje minusy i plusy
Ludzie zaś się mnożą,bo dzielą łoże
I taka jest summa summarum moja matematyka
A zegar lat miarowo odlicza je i z uporem tyka...
(„Moja matematyka”)

WIERSZE POZBIERANE TAK JAK ZBIERA SIĘ OKRUCHY ZE STOŁU PO KROJENIU CHLEBA ALBO MYŚLI NIEPOZBIERANE KTÓRE ROZWIEWA WIATR NA CZTERY STRONY ŚWIATA

Poezja stoi na przemian
To na nodze prawdy
To na nodze uczuć
Ale najlepiej jak stoi na obydwu
Wtedy ziemia twardnieje pod nimi
Słowa stają się ciałem
Z duszą nieśmiertelności
(O poezji)



WIERSZE NAPISANE Z INSPIRACJI POEZJĄ HENRYKA WOLNIAKA-ZBOŻYDARZYCA

Noc jest ślepa jak miłość
Ciepła jak przytulone kocię
Wysyła w fantazyjne krainy
Marzeń sennych
Aż szkoda się rankiem obudzić
Jasność razi,dotyk chłodnieje
Noc,zwijając żagle
Wydaje przepustkę dniowi
Zarzuca na plecy
Twardą rzeczywistość
Idź i dźwigaj swój życiowy trud
W nocy ci wynagrodzę...
(„Noc jest ślepa”)

WIERSZE DODATKOWE

Uczepiłam się mojego strachu
Jak koła ratunkowego
Boję się, a więc jestem
Nie muszę iść tu albo tam
Bo się boję
I już mi dobrze
Mam więcej czasu
Na banie się
Gdy mi ktoś chce odebrać
Mój strach
Staje się moim wrogiem
Bo mam tylko jego
Obrońcę mojej ułudy
(„Strach”)

WIERSZE NA KOCIE ZACZĘTE NA KOCIE SKOŃCZONE


Kto ma kota
Ten posiadł świat
Czy ten fotel
To jeszcze na pewno jest mój?
A nocne miauczenie
Bo coś by się przekąsiło
To jakiś mój
Bezwzględny obowiązek?
Zaraz, zaraz, a zerwana firanka
To namiastka drzewa
I to w moim domu?
A fikus obskubany
To wyprawa w nieznane
Tajniki przyrody?
Ale kiedy popatrzy
Zielonymi ślipiami
I zamruczy, ocierając się o nogi
To już nie wyobrażamy sobie
Świata bez niego...
(„Kot”)

WIERSZE Z PODRÓŻY I TUŻ PO NIEJ

Coś było dawno
Jak dawno?
Czym jest dawność?
Ciągłym odnawianiem
A więc ciągłym nowym
Tylko inaczej
Pamięć wskrzeszona
Czyli istniejąca
Teraźniejszością pamięci...
(„Dawność”)


   Na zaledwie 60 znajdziemy myśli, spostrzeżenia i refleksje. Wybrałam jeden wiersz z każdej "kategorii", taki który najmocniej mnie poruszył, wydał mi się najprawdziwszy, taki który mógłby być moim gdybym umiała pisać tak pięknie jak Ewa Radomska. Tomik w twardej oprawie, formacie pozwalający schować go w damskiej torbie, wydało Wydawnictwo „Miniatura”, znane już z pierwszej części tryptyku.
Dedykacja w tomiku brzmi tak:

Tylko co to takiego poezja?
Niejedna chwiejna odpowiedź na
to pytanie padła już. A ja nie wiem
i nie wiem i trzymam się tego jak zbawiennej poręczy”(Wisława Szymborska)

Ja też nie wiem, ale próbować trzeba...
    Pani Iwonie z poetyckim pozdrowieniem
Ewa Radomska


  A na zbliżające się Mikołajki polecam "Krasnoludka Maczka", który wygląda tak


    


Henryk Wolniak Zbożydarzyc(ur 1939)-polski poeta,dramatopisarz i aforysta. Autor kilkunastu tomów wierszy.Założyciel Towarzystwa Wolnistów(Stowarzyszenie Wolnistów,Towarzystwo Miłośników Wolniaka, Gdynia 1976). W roku 1965 ukazała się nakładem Ossolineum, pierwsza książka "Horyzont", uznana przez Radio Wolna Europa, za najciekawszy debiut roku. Mieszka we Wroclawiu, tworzy także w Lądku - Zdroju.





poniedziałek, 11 listopada 2019

OGROMNE SERCE czyli tryptyk literacki część 2


TRYPTYK LITERACKI cz.2 „Ja z Bajkowa”

Kitka-Mitka w całej okazałości, przewodniczka i przyjaciółka Pani na Bajkowie
     Książka "Ja z Bajkowa" reprezentuje prozatorski nurt twórczości Ewy Radomskiej. Jako wydawca doskonale sprawdziło się  Wydawnictwo "Białe Pióro", które pomaga początkującym literatom zaistnieć na rynku czytelniczym, a profesjonalistom gwarantuje wysoką jakość wydawanych dzieł.
   
     WYDAWNICTWO „Białe Pióro”(WLBP) zostało założone przez Agnieszkę i Zbigniewa Kazałów w roku 2013,mieści się w Warszawie. W swojej ofercie ma książki dla dzieci, fantastykę, literaturę kobiecą, podróżniczą oraz poezję. Posiada własną księgarnię internetową. Specjalizuje się w publikowaniu polskich debiutów literackich. Autor partycypuje w kosztach procesu wydawniczego, zaś pozostałą część kosztów bierze na siebie wydawnictwo. „Białe Pióro” współpracuje z portalem Warszawska Kulturalna,portalami internetowymi :nowo wydane. pl. Dwudziestu dziewięciu autorów powierzyło swoje dzieła temu wydawnictwu. Bez udziału autorów w kosztach wydano „Miłość na każda porę roku”, antologia ta była nominowana do nagrody „Książka na jesień” organizowanej przez portal granice.pl.

   Licząca 146 stron pozycja, to 33 rozdziały, w których autorka opowiada o drodze do spełnienia swojego marzenia oraz o tym, co się działo, gdy osiągnęła cel.

A zatem skoro moim marzeniem było miejsce pełne zieleni, z możliwością słuchania śpiewu ptaków bez uporczywego szumu samochodów, postanowiłam je znaleźć”.

   Wiedziona ciekawością, trafiła na  ogródki działkowe założone jeszcze przed II Wojną Światową w roku 1935.  Spacerując alejkami, odnalazła na ul. Pszczelarskiej swój kawałek ziemi.

Był niczyj, porośnięty wybujałą trawą, która nie widziała kosiarki chyba od bardzo dawna. Znajdowała się tam całkiem spora altanka o ścianach, które z kolei nie widziały farby chyba jeszcze dłużej, a także ławka ze złamanym oparciem, ale to wszystko nic w porównaniu z pięknem tego miejsca! Bo w miejscu tym zaraz za płotem, rosło dziewięć dorodnych sosen i jeden górujący nad nimi świerk.”

   Działeczka została kupiona, wysprzątana i wraz z odremontowaną altanką stałą się królestwem Pani Ewy, a ponieważ czuła się tam jak księżniczka z bajki, nazwała to miejsce Bajkowem.
   Poznała tam wielu wspaniałych ludzi, urocze zwierzęta(wiewiórkę Kitkę-Mitkę, białe gołębie i Czarnego Kota), nauczyła się rozmawiać ze Świerkiem-Ćwierkiem i podziwiać dorodne szyszki Sosenek-Senek.
W książce przeznaczonej przede wszystkim dla dzieci i młodzieży znaleźć można wiele anegdot o sławnych, choć nie zawsze bogatych, ale za to utalentowanych (Beethoven, Mozart, van Gogh, Gaudi). Autorka mówi także o trudnej polskiej historii(Bitwa pod Monte Cassino, stan wojenny). Jest to ze wszech miar książka edukacyjna również dla dorosłych, którzy o wielu rzeczach słyszeli, ale mogą wiedzę swą poszerzyć. 
    Co się w Bajkowie wydarzyło od początku lata do Świąt Bożego Narodzenia? Zachęcam gorąco by przeczytać.
    Mnie interesowała w tej książce ta druga "płaszczyzna", zbudowana z myśli, które uznałam za credo życiowe autorki. Mówią one o tym , jak należy postępować, by nasze życie było wartościowe, spełnione i szczęśliwe.
  1. [Miłość]-ona jest wszechobecna we wszystkim i nie chodzi tu tylko o uczucie mężczyzny do kobiety i na odwrót. Jest także w przygarnięciu bezdomnego kota, zagospodarowaniu kawałka opuszczonej ziemi, dawaniu wsparcia innym...”
  2. .„W młodości szuka się miłości niemal rozpaczliwie, z czasem już może bardziej uważnie, ale też kiedy się pojawi, natychmiast bierze się ją w ramiona. W starości przybiera postać pięknego, cichego podarunku, który łagodzi poczucie samotności i odsuwa smutne myśli o zbliżającym się końcu”.
  3. .„Po prostu zakochał się i musiał sam przed sobą się do tego przyznać...A więc tak to wygląda! Ta ciągła chęć widzenia się, rozmawiania, patrzenia na siebie, każda chwila razem wydaje się wtedy jedyna w swoim rodzaju, zupełnie inna niż dotychczasowe zwyczajne spotkania w grupie..”.(tak autorka opisała miłość poprzedniego właściciela działki Bajkowo, Michała do szkolnej koleżanki Beaty. Ja jednak mam wrażenie, że zapytana o definicję zakochania, opisałaby je identycznie).
  4. Czasami tak w życiu bywa, że ludzie najpierw się kochają, a potem z jakiegoś powodu nie umieją już ze sobą rozmawiać i zaczynają się oddalać od siebie tak bardzo, że stają się sobie zupełnie obcy. … Ale wtedy należy zachować te najpiękniejsze wspomnienia z tego, co było, bo każde spotkanie nawet najkrótsze, ma takie chwile. I należy dać całkowitą wolność tej drugiej osobie, życząc jej szczerze powodzenia w dalszym życiu... Na tym polega właśnie prawdziwa ludzka miłość...”
  5. ... każdy człowiek jest wyjątkowy i niepowtarzalny, a dzięki temu jest królem świata, a już na pewno swojego, i tylko od niego zależy, jak go sobie urządzi”.*
  6. ...powiedziałam „dzień dobry”, bo po pierwsze był to początek dnia, a po drugie, lubię ukłonić się pierwsza, nawet jeśli kogoś nie znam. Rodzi to bardzo miłe zaskoczenie i jest wtedy miło obu stronom.”
  7. Los zawsze wynagradza doznane krzywdy, tylko trzeba mu na to pozwolić, nie zapiekać się w nienawiści i umieć przebaczać temu, kto nas zawiódł...”
  8. szczęście sprzyja ludziom pracowitym, uczciwym, szczerym i pomagającym innym. Człowiek ,który ma takie zalety, zawsze ma szczęście”(morał z opowiadania Isacca Bashevisa Singera „Mazł i Szlimazł, czyli mleko od lwicy” przytoczonego przez autorkę
  9. Bo bez szczęścia niewiele da się w życiu zrobić. Szczęściem jest spotkać odpowiednich ludzi, z którymi można się szczerze zaprzyjaźnić, znaleźć dobrą żonę albo męża, dostać pracę, akurat taką, która będzie zaspakajała nasze ambicje i dawała dużo satysfakcji.”
  10. Nie ma bowiem nic gorszego niż szarzyzna,która przykrywa się własne życie jak wyblakła płachtą... A potem kiedy widzi się u innych, że kolorowe, odważne, a nieraz nawet i szalone pomysły, które mimo wielu przeszkód potrafią zrealizować, zdobywając tym uznanie i podziw, zazdrość zżera jak rdza samochód i płachta owa staje się coraz bardziej brudna...Dobrze zatem, jeżeli przy człowieku stoi jakiś dobry duch, który wspiera go i prowadzi właściwymi ścieżkami życia...”
  11. A zatem to, co szare i z pozoru wyglądające skromnie, a nawet nieciekawie, może okazać się w konsekwencji kolorowym zjawiskiem, któremu tylko trzeba dać szansę zaistnieć...”
  12. To co minęło już nie wróci, a pamięć powoli zaciera kontury dawnych wydarzeń... Oczywiście,należy czerpać z pamięci o nich naukę na przyszłość i wyciągać wnioski – to nazywa się doświadczeniem życiowym które każdy w jakiejś mierze nabywa z czasem od życia.”
  13. ...bo to jest wielka satysfakcja, kiedy starszy może młodemu pokoleniu przekazać swoją wiedzę, żeby szła dalej nie zmarnowała się...”
  14. ...pasja ogromnie wzbogaca człowieka, daje mu jakby drugie życie.”
  15. Zapach natury jest nie do podrobienia i żadne perfumy mu nie dorównają...”
  16. Matka Natura takie nam wyznaczyła zadanie i takie ono zostanie już do końca świata...(wyznanie Świerka-Ćwierka o roli drzew). Co innego wy, ludzie. Wy chcecie przeskoczyć naturę, szukacie wciąż klucza do rozwiązania jej tajemnic.. Szukacie też wciąż jakiegoś optymalnego ustroju, dobrego dla wszystkich, gdy najlepszym ustrojem byłoby żyć w pokoju i czynić swoją powinność daną wam od zarania, czyli pracować i kochać się nawzajem...”
  17. ...nieraz trzeba zmrozić serce, aby nie pękło z rozpaczy.”
  18. Nie ma to jak w chwilach zwątpienia, niezdecydowania czy napięcia wyjść z domu i pójść w miejsce, które się szczególnie lubi i wiemy, że zawsze przyniesie nam ukojenie. Wtedy spojrzymy na sprawę z właściwej strony...”
  19. ... zima nie wydała się taka straszna, a wręcz przeciwnie – kiedy kobieta czuje się atrakcyjna,każda pora roku jest dla niej w sam raz.”
  20. „Bo kiedy chociaż przez minutkę dziennie poskaczemy, to przez miesiąc robi się trzydzieści minut, a przez rok trzysta, które inaczej normalnie przesiedziałybyśmy, hodując kolejne kilogramy.”
* niektóre podpunkty rozpoczynają się mała literą, gdyż stanowią dalszą część rozpoczętego zdania.

     I to by było na tyle o wspaniałej kobiecie i Jej Bajkowie. Autorka i tę książkę opatrzyła przemiłą dedykacją: "Panią Iwonę zapraszam na moją działeczkę!". Co prawda byłam tam tylko oczami wyobraźni, bo realne spotkanie jest dla mnie nieosiągalne i choć jabłecznika Andrzeja nie kosztowałam, winka nie wypiłam, to i tak się świetnie bawiłam. Mam nadzieję, że Ci, którzy książkę przeczytają,będą mieli podobne odczucia. Jak się okazało, nawet najwspanialsi ludzie nie są idealni. Wadą Pani Ewy jest to, że nie sprzedaje swoich autorskich egzemplarzy, tylko je rozdaje bliskim i dalszym znajomym. Ten jakże szlachetny gest, byłby godny pochwały, gdyby nie to, że jest zgubny dla kieszeni pisarki. Najmilsza poetko, bajkopisarko, aforystko i powieściopisarko-płaci Pani na równi z wydawnictwem za wydanie każdej książki, więc najwyższa pora odzyskać choć część zainwestowanych pieniędzy, by mieć środki na kolejne równie ciekawe tytuły.
   

czwartek, 7 listopada 2019

OGROMNE SERCE czyli tryptyk literacki część 1

Część I : "MYŚLI SPOD CZAPY CZYLI CO W GŁOWIE PISZCZY".
Ewa Radomska


   Październik zaczął się dla mnie bardzo pomyślnie. Listonosz przyniósł mi przesyłkę, która zawierała książki Ewy Radomskiej, przesłane przez samą autorkę. Pani Ewa obiecała mi dwie swoje książki w podziękowaniu za zamieszczenie Jej wiersza „Liściom” w poście o jesieni. Sam gest był dla mnie zaskoczeniem, gdyż to ja powinnam być wdzięczna za wyrażenie zgody na publikację wiersza. Kiedy otworzyłam kopertę,   okazało się, że oprócz „Ja z Bajkowa” i „Myśli spod czapy czyli co w głowie piszczy” jest najnowszy tomik poezji "Wiersze pozbierane".
   O dwóch pierwszych książkach pięknie napisała Stokrotka w postach:( z 4 marca 2019 oraz z  3 i 19 sierpnia 2019 r.). Dlatego jest mi tym trudniej, bo wiadomo, że nie możliwe jest przebicie popularności tekstów Stokrotki. Nie jest jednak moim celem konkurowanie z kimkolwiek, ale pokazanie ciekawej książki ze swojego punktu widzenia. 
   Licząca zaledwie 47 stron pozycja została wydana przez Wydawnictwo "Miniatura". 
Krakowskie WYDAWNICTWO„Miniatura” czyli Wydawnictwo Miniatura-Stowarzyszenie Siwobrodych Poetów zostało założone jako spółka z.o.o. Jej prezesem jest Mieczysław Mączka. Pierwsze oficjalne publikacje miały miejsce w roku 1988. Publikuje pozycje z zakresu poezji, aforystyki oraz literatury z pogranicza filozofii i mistyki, wśród pozycji są także książki obcojęzyczne. 
   Prezentowana dzisiaj książeczka została bardzo staranie opracowana. Dobry papier, twarda oprawa i nie rozleci się po kilku otwarciach, gdyż  nie jest klejona tylko zszyta. Nieliczne rysunki Adama Fiali wzbogacają tomik. Znajdziecie w nim 
 300 aforyzmów, o człowieku, przyrodzie, czasie, uczuciach. Szczerze mówiąc podobały mi się wszystkie, bo pointa trafia w sedno, jednak jako uwielbiająca mężczyzn, wybrałam te które ich dotyczą:


Kiedy długoletni mąż odchodzi do młodszej, to znaczy, że coś mu się pomieszało... między nogami.
                                                            ***
Kiedyś słodki mąż, dzisiaj jadowity wąż...
                                                                            ***
Określenie, że spało się z kimś, jest absolutnym zaprzeczeniem tego, co się naprawdę działo...
                                                              ***
Nasze grzechy najbardziej pamiętają nam ci,z którymi nie grzeszyliśmy...


rys.Adam Fiala
                             
                                                                            ***
Mężczyzna przez miłosną pozycję będzie miał zawsze przewagę nad kobietą...
                                                                ***
Inteligentna kobieta musi spotkać mądrego mężczyznę, inaczej staje się niewolnicą durnia...

                                                                  ***
Samotność kobiety obrasta dewocją, samotność mężczyzny – nieumytymi naczyniami...

                                                                  ***
Żwawy staruszek to mimo wszystko rozpacz minionego chłopca...
                                                                   ***
Naprawdę – nie każdy zasługuje na prawdę
                                                                    ***
Historia powtarza się dlatego, że głupota ludzka jest nieśmiertelna...




rys. Adam Fiala

                                                             

    W książce z aforyzmami Pani Ewa zamieściła dedykację:  ”Dla Pani Iwony -takie różne myśli co się po głowie snują” . Dzięki temu jednemu zdaniu, książeczka stała się podwójnie cenna. Nie przypuszczałam, że prośba o pozwolenie na zamieszczenie w poście wiersza, zaowocuje takimi prezentami i pozwoli mi poznać wirtualnie tak wspaniałą osobę. Wymieniłyśmy z Panią Ewa kilka maili, których treść i sposób pisania udowadnia, że jest Ona niezwykle życzliwą ludziom, serdeczną i empatyczną kobietą. Czuję się szczerze zaszczycona, że mogłam Ją poznać przynajmniej za pomocą sieci internetowej. Dziękuję Pani Ewo za książki i serdeczne słowa, skierowane do mnie w korespondencji. 
     Tych, którym spodobał  się dzisiejszy post zapraszam do przeczytania dwóch następnych.