poniedziałek, 11 stycznia 2021

CZYŻEWSKA CZY JĘDRUSIK - starożytny spór o miano "najpiękniejszej", we współczesnym wydaniu.

  


    P
rzygotowując się do napisania postu o serialu „Osiecka” poczytałam trochę o ludziach, których znała, a w których wcielili się współcześni polscy aktorzy. Zapoznałam się z biogramem Elżbiety Czyżewskiej w Wikipedii. Znalazłam tam taki fragment:” Współpracowała z Ludwikiem René przy sztuce Don Juan(1964), gdzie grała Mirandę i przy Po upadku według autobiograficznego tekstu Arthura Millera, gdzie wcieliła się w postać Maggie (rola była pastiszem Marilyn Monroe). Na premierze sztuki obecny był sam Miller, który wracając ze Związku Radzieckiego wstąpił do Warszawy, aby obejrzeć sztukę. Po przedstawieniu gratulował Czyżewskiej. Do samej aktorki przylgnął wówczas przydomek „polskiej Marilyn Monroe”.
  Po śmierci Elżbiety Czyżewskiej w Gazecie.pl zamieszczono następującą informację:Po świetnie zagranej roli Marilyn Monroe w sztuce Artura Millera "Po upadku" często nazywano ją "polską Monroe". 

   Kilka dni później w teleturnieju "Va banque" było pytanie o to, kogo nazywano "polską Marilyn Monroe" i ze zdziwieniem usłyszałam, że prawidłowa odpowiedź brzmi :Kalinę Jędrusik. Ponieważ zdarzało się w polskich teleturniejach, że nie uznawano poprawnej odpowiedzi i uczestnicy musieli się odwoływać, więc uznałam, że i tym razem popełniono błąd. Po następnych kilku dniach przeglądając artykuły na Wirtualnej Polsce natrafiłam na artykuł Agnieszki Niemojewskiej w „Rzeczpospolitej” „ Kalina Jędrusik pierwsza skandalistka PRL”, gdzie dziennikarka napisała: Kalinę Jędrusik nazywano polską Marilyn Monroe, ona sama bez skrupułów podsycała wizerunek seksbomby. Ostentacyjnie eksponowała swą cielesność i łamała wszelkie normy społeczne. Kiedy grała lub śpiewała, to przede wszystkim emanowała zmysłowością.”

   Dziś znalazłam artykuł Łukasza Knap'e z 19.06.2017 roku pod tytułem”Odsłonięty dekolt z krzyżykiem. Powstaje film o Kalinie Jędrusik”. Oto fragment tekstu: ”Katarzyna Klimkiewicz ogłosiła, że nakręci film o Kalinie Jędrusik, jednej z najbardziej kontrowersyjnych i enigmatycznych gwiazd filmowych PRL-u. Nazywano ją demonem zmysłów, uosobieniem skondensowanego seksu, Wielką Gorszycielką i polską Marilyn Monroe. Akcja filmu będzie rozgrywać się 1963 roku, kiedy podczas Barbórki aktorka odsłoniła dekolt, na którym miała krzyżyk. Dostała wtedy zakaz występu w telewizji.” Nie wiem co prawda z jakich źródeł czerpali informacje dziennikarze, ale w 4 artykułach pojawia się ten sam przydomek w odniesieniu do dwóch polskich aktorek.

   Lubiłam obie aktorki. Elżbietę Czyżewską na dużym ekranie widziałam w filmie Andrzeja Wajdy „Wszystko na sprzedaż”, w którym wcieliła się w żonę Zbigniewa Cybulskiego. Większość filmów obejrzałam w telewizorze, a moimi ulubionymi są: Żona dla Australijczyka”(niby nie lubię dwa razy oglądać jednego filmu, ale z polskich jest kilka takich, które bawią mnie niezmiennie i to jest jeden z nich), „Giuseppe w Warszawie”, „Gdzie jest generał”, Mąż swojej żony”. Z filmów dramatycznych widziałam może 3-4 ale nie utkwiły mi w pamięci, natomiast choć lubię polskie seriale żadnego z 6, w których grała nie oglądałam („Układy”,”Prawo i porządek.Zbrodniczy zamiar.”(amer.),”Brygada ratunkowa”(amer.), „Seks w wielkim mieście”(amer.). „Klub profesora Tutki”, „Kapitan Sowa na tropie”).    Natomiast Kalinę Jędrusik poznałam najpierw w „Kabarecie Starszych Panów”. Czyli jako piosenkarkę, dopiero później rozpoznawałam ją w filmach:” Ziemia obiecana” na dużym ekranie(rola Zuckerowej w scenie z Danielem Olbrychskim, zohydziła mi praktycznie film,bo uważam, że nic nie wnosiła znaczącego). W telewizji obejrzałam ulubione: „Lekarstwo na miłość”, „Ewa chce spać”(te, które mogę obejrzeć co kilka lat i zawsze mnie bawią),”CK Dezerterzy”, „Niewinni czarodzieje”,”Dziewczęta z Nowolipek”.Niestety żadnej z Pań nie widziałam na deskach teatru.  Szczerze mówiąc uważam, że Elżbieta Czyżewska nie tylko z racji zagrania w sztuce Millera ma prawo by nazywano ją "polską Marilyn Monroe". Miller mąż amerykańskiej aktorki, mógł uznać, że polska aktorka świetnie zagrała byłą żonę,ponieważ wracając ze Związku Radzieckiego, wpadł do Warszawy i był na spektaklu. Nie natrafiłam na informację, że poznał osobiście czy też widział w jakiejkolwiek roli Kalinę Jędrusik, wątpliwe więc jest, że to ją by tak nazwał. Natomiast jest prawie pewne, że zrobił to Stanisław Dygat.

   Gdzie zatem leży prawda?   Każda z tych aktorek zapisała się znacząco w historii polskiego filmu, teatru czy telewizji. Której ów laur się należy? Być może na to pytanie odpowie film o Kalinie Jędrusik, choć nie wiadomo jeszcze jaki właściwie będzie miał tytuł „Bo we mnie jest seks” jak napisano na WP czy „Jesienna dziewczyna” jak donosi Onet film. Premiera podobno już w 2021 roku. W kinie się z Wami nie spotkam, raczej obejrzę go w TV.  I tak to za sprawą dziennikarskiej wiedzy(lub jej braku) Polska ma dwie „Marilyn Monroe”, kiedy tymczasem Ameryka tylko jedną.

Kalina Jędrusik

środa, 6 stycznia 2021

"JA JESTEM W PODRÓŻY"


 

   Obejrzałam 4  odcinki serialu „Osiecka”. Pierwszy miał dobre tempo, akcja toczyła się wartko. Przy kolejnych odcinkach było coraz gorzej, to co opowiedziano w trzech, można było zawrzeć w jednym, dzięki czemu widz nie miałby uczucia znużenia. Postanawiając napisać post na temat serialu, chciałam najpierw  poznać reakcje innych.

   Pierwszą recenzję znalazłam w „Gazecie wyborczej”,którą Jarek Szubrycht zatytułował „To nie jest serial dla młodych ludzi”. Zgadzam się z autorem, że widz, i to niekoniecznie młody może mieć problem z rozpoznawaniem  pierwowzorów osób,w które wcielają się aktorzy. Ja sama zastanawiałam się w czasie oglądania odcinka pierwszego, kim jest tajemniczy Stefan, do którego wzdycha młodziutka bohaterka serialu. W scenie restauracyjnej, gdzie przy stoliku siedzą: pan Jerzy, Cybulski, Kobiela, Hłasko, Osiecka, nie wiedziałam kim jest pan J,aż do momentu gdy Osiecka wypowiada „Andrzejewski zapłaci”. Wtedy jasnym się stało, że mowa o autorze „Popiołu i diamentu”. Myślę, że w kolejnych 9 odcinkach takich postaci znanych w PRL-u, ale już mniej ludziom urodzonym po roku 1980, będzie w tym serialu sporo. Tym bardziej, że po roku 1989 od czasu do czasu emitowano filmy nakręcane w Polsce Ludowej, ale tylko te najbardziej znane: trylogia „Sami swoi”, „Czterej pancerni i pies”, „Stawka większa niż życie” czy „Czarne chmury”. Skąd młodzi ludzie mają znać wielki kunszt aktorski Cybulskiego, Kobieli, Czyżewskiej i innych wybitnych aktorów z otoczenia Osieckiej. Jako absolwentka Wydziału Dziennikarstwa UW i Wydziału Reżyserii Łódzkiej Szkoły Filmowej, obracała się przede wszystkim w kręgu literatów i filmowców. 

   Tytuł kolejnej recenzji „Romansowała i imprezowała do upadłego” autorstwa Kaliny Mróz mnie rozbawił. Dowodzi on tego, że tak jak scenarzyści i twórcy serialu, dziennikarkę bardziej interesowało życie osobiste Osieckiej niż Jej dokonania literackie. To jest kolejny słaby punkt serialu. Zamiast ukazać wielokierunkowość zainteresowań poetki, nacisk położono na Jej relacje męsko-damskie. Czy w późniejszych już nie komunistycznych czasach, młodzi ludzie nie romansowali i nie imprezowali?

    Natomiast kuriozalne były dla mnie wypowiedzi krytyka filmowego Tomasza Raczka i przyjaciółki Osieckiej, Magdy Umer, którzy serial oceniają przez pryzmat tego, kto wyłożył pieniądze na jego realizację i gdzie jest emitowany, a nie o czym mówi i co zawiera.

Tomasz Raczek, tak się wyraził:

"Spróbowałem oglądać Osiecką na TVP1, ale nie dałem rady: to jakby dostać szarlotkę na zarzyganym talerzu. To moja emocjonalna reakcja na poczucie przykrości jakie miałem, oglądając ten serial w TVP. Po prostu odrzuciło mnie od ekranu. Miejsce, w którym serial jest prezentowany, czyli TVP, jest zaprzeczeniem wszystkiego, czym była twórczość Osieckiej. Stąd moja metafora. ”Zarzygany talerzyk” nie dotyczy twórców serialu, nie dotyczy aktorów, których szanuję, ale samej TVP.”

   Ja czegoś nie rozumiem, kiedy TVP emituje film o Zenku Martyniuku, to jest "cacy", a jak o Osieckiej, to już jest "be"? Przecież to ta sama telewizja, ten sam prezes Jacek Kurski. Czy słaby serial stanie się wybitnym, gdy wyemituje go inna stacja? Czy Magda Umer twierdząc, że obejrzy serial, gdy prezesem zostanie Jarosław Kurski, bo teraz nie pozwala jej na to światopogląd, ma pewność że pod rządami drugiego z braci, telewizja państwowa przestanie być tubą propagandową władzy? Kiedy czytałam wypowiedzi tych dwóch osób miałam wrażenie, że prywatne uprzedzenia wzięły górę nad profesjonalizmem i nie chodzi o serial, tylko o dowalenie Kurskiemu i TVP.

   Serial jest przeciętny, brakuje w nim tego najważniejszego elementu-ukazania talentu Agnieszki Osieckiej. W odcinku 1 poznajemy fragment Jej pamiętników, które prowadziła od 9 roku życia. W 2-gim, gdy wchodzi w środowisko STS-u (Studenckiego Teatru Satyryków) słyszymy jedną piosenkę z Jej tekstem "Kochankowie z ulicy Kamiennej", chociaż napisała dla STS-u ich 166 w latach 1954-72. W odcinku 4 śpiewane są:"Okularnicy" i "Mówiłam żartem". Czy w następnych, twórcy też ograniczą się do jednego utworu, np. w odcinku 5 będzie to przebój "Niech no tylko zakwitną jabłonie" w świetnej interpretacji Haliny Kunickiej? Za mało jest w serialu Agnieszki -poetki, a za dużo kobiety-skandalistki, bo za taką ją wielu uważało. Dobitnie o tym świadczy scena, w której rozmawia Ona z urzędnikiem SB, gdy pyta o możliwość powrotu Marka Hłasko do Polski lub Jej wyjazdu do Paryża. 

   Rozczarowana  opinią T. Raczka i M. Umer, poszukiwałam wypowiedzi Agaty Passent i jej ojca Daniela. Nie znalazłam ale nie byłam zdziwiona. Wykazali się wielką mądrością i kulturą osobistą- źle mówić nie chcieli, a dobrze nie mogli. Znalazłam natomiast artykuł Magdaleny Maksymiuk "Osiecka. Kolejna wersja październikowego pomnika". Bardzo mi się spodobała ta recenzja, bo omawiając mocne strony serialu jak i wskazując słabości podaje konkretne przykłady. "Osiecka, mimo dobrych chęci twórców, ale i świetnie obsadzonych głównych postaci,  jest  po prostu kolejną telewizyjną produkcją o życiu wybitnej jednostki. Tylko tyle i aż tyle.[...] Świetnie te niuanse charakteru i fizyczności chwyta fantastyczna Eliza Rycembel w roli młodej Osieckiej, a przeistaczając się w swoją bohaterkę, dba aby w pełnej krasie na ekranie zaprezentować te wszystkie sprzeczności młodego charakteru, które potem, po latach, doprowadzą i do ogromnego sukcesu i do zguby poetki. Wbrew pierwotnym obawom, aktorsko serial TVP okazuje się więcej niż poprawny. Ożywają legendy Cybulskiego, Bogumiła Kobieli, Marka Hłasko, Jerzego Andrzejewskiego czy Elżbiety Czyżewskiej. Ożywa także wspomnienie inteligentnej, zaangażowanej, debatującej zaciekle młodzieży, spotykającej się po klubach dyskusyjnych w celu roztrząsania zagadnień filozoficznych, geopolitycznych, kulturowych, zapamiętale czytających wszystko i wszędzie i mającej bardzo ukształtowane poglądy na ogrom tematów. Portret studenckiego życia, tak bardzo pełnego i bogatego,formującego światopoglądy i przyjaźnie na całe życie jest w "Osieckiej" zachwycający.[ ....] A jednak, Odnosi się wrażenie, że oglądamy kronikę, linearnie ułożone kalendarium, a nie spójną, mądrze zagospodarowaną historię wybitnej indywidualności. A przecież zwiastuny tego geniuszu gdzieś tam są, przewijają się. Słychać te wyjątkowe słowa Osieckiej, rytm jej myśli układany we frazy, w każdym wyrazie, słychać gorycz porażki,słodycz zakochania, desperacje niespełnionej miłości, temperament i ogień duszony czasami, w jakich przyszło jej przeżyć te najwspanialsze lata młodości. Brakuje w "Osieckiej" czegoś, co jest charakterystyczne dla samej bohaterki, co do dziś wywołuje ogromne emocje, budzi kontrowersje i sprawia, że chcemy wciąż więcej i więcej z jej życia i doświadczeń. Brakuje czułego narratora, wyjątkowego, nieodtwórczego spojrzenia. Telewizja natomiast wciąż widzi Osiecką jako jakąś wersję październikowego pomnika, który warto wspomnieć, ale nad którym nie warto się na dłużej i z refleksją pochylić." 

     Wyeksponowano Jej małżeństwa, romanse i flirty, a twórczość wspomina się tak przy okazji. W odcinku 1 młoda Osiecka wypowiedziała takie zdanie:"Ja teraz tworzę, nieszczęśliwa miłość, to bardzo ciekawe doświadczenie twórcze", i to być może jest klucz do prawdziwego poznania i przedstawienia osoby poetki. Jej utwory mówią o poszukiwaniu miłości i szczęścia, a liczne związki z mężczyznami były środkami dążenia do celu, a nie nim samym.Emocjonalnie silnie związana z ojcem, który był dla Niej autorytetem i dawał do pewnego momentu poczucie bezpieczeństwa, poszukiwała mniej lub bardziej świadomie mężczyzny odznaczającego się takimi właśnie cechami. 

   Serial obejrzę do końca, bo jestem ciekawa, jakie utwory wybrali autorzy do zilustrowania dorobku, tej niesamowicie wrażliwej, trochę przekornej, nieco chwilami złośliwej ale chyba bardzo nieszczęśliwej kobiety. Zastanawia mnie jak została przedstawiona przyjaźń z Jeremim Przyborą, bo ich korespondencja, byłaby fascynującą lekturą i przykładem zanikającej sztuki epistolarnej,której powinno się uczyć w dzisiejszych szkołach, tak jak dawniej kaligrafii. Młodzież wychowana na smsach i mailach ma ogromne trudności z pisaniem pięknym polskim językiem.

    Łudzę się nadzieją, że serial stanie się doskonałym pretekstem do przypomnienia filmów z udziałem Cybulskiego, Kobieli czy Czyżewskiej. Młodzi ludzie, urodzeni powiedzmy po roku 1980,  nie mieli okazji obejrzeć "Popiołu i diamentu", "Wszystko na sprzedaż" czy "Zezowatego szczęścia", a są to filmy wybitne,które przedstawione na oskarowej gali, mogłyby konkurować z produkcjami z całego świata.

   "Dlaczego skazano tę Osiecką, na tak zwykły, grubo ciosany serial? Ktoś tak zupełnie wyjątkowy, kto w istotny sposób wpłynął na całe pokolenia, kto żył pełnią życia, nie bojąc się konsekwencji, zasługuje może nie na pomnik - ten wciąż usłany jest na ulicy Francuskiej kwiatami od wielbicieli. Zasługuje jednak na produkcję, która nie będzie tylko odliczać kolejne dni życia bohaterki z perspektywy mniej lub bardziej przelotnych miłostek".(M.Maksymiuk "Osiecka"). 

   Mam wrażenie, że nie potrafimy stworzyć dobrego filmu(serialu) o silnych,inteligentnych, niepoddających się konwenansom kobietach. Co prawda w roku 1980 Janusz Majewski, na podstawie scenariusza Haliny Auderskiej nakręcił 12 odcinkowy serial "Królowa Bona" z wyśmienitymi kreacjami: Aleksandry Ślaskiej(Bona), Zdzisława Kozienia(Zygmunt Stary), Jerzego Zelnika(Zygmunt II August) i Anny Dymnej(Barbara Radziwiłłówna), ale dzisiejsi scenarzyści, reżyserzy czy producenci, nie lubią chyba sięgać do najlepszych wzorców. 

   Nie znam całego dorobku Osieckiej, ale cenię Ją za pracowitość, za melancholię skrywaną w duszy, a odbijającą się w oczach. Podziwiam umiejętność obserwacji ludzi i ich słabości, by szarą rzeczywistość przemienić w poetyckie strofy.

    Agnieszka Osiecka swą podróż zakończyła przedwcześnie, w wieku 61 lat. Gdyby nie choroba, mogłaby nas cieszyć swoimi tekstami jeszcze przez wiele lat. Dziś miałaby 85. W roku 2015 nakładem Wydawnictwa Literackiego ukazała się biografia poetki, autorstwa Uli Ryciak "Potargana miłość". Dla tych, którzy po obejrzeniu serialu, będą czuli niedosyt, może być ona wspaniałą lekturą na zimowe wieczory.


 

czwartek, 24 grudnia 2020

ŻYCZENIA

 



Chrystus Pan się narodził...

Świat się cały odmłodził...

Et mentes...


Nad sianem, nad żłóbeczkiem

Aniołek z aniołeczkiem

Ridentes...


Przyleciały wróbelki

Do Panny Zbawicielki

Cantantes...


Przyleciały łańcuchy

Łabędzi, srebrne puchy

Mutantes...


Puchu wzięła troszeczkę,

Zrobiła poduszeczkę

Dzieciątku...


Potem go położyła

I sianem go nakryła

W żłobiątku

Juliusz Słowacki [Kolęda ze złotej czaszki]


ZDROWYCH, SPOKOJNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA

     wszystkim użytkownikom sieci życzę.



sobota, 5 grudnia 2020

MĄDRE ZDANIA DO CZYTANIA

 

    

                                                     Chomik dżungarski
 


   Wiele miesięcy temu, Pani Ewa Radomska przysłała mi swoją najnowszą książeczkę „Z pamiętniczka małego chomiczka czyli od Mai do Kai i na odwrót

   Na 71 stronach autorka opowiedziała historię małego chomiczka Kai, która zamieszkała u 9 letniej dziewczynki Mai.
 Rymowanka umieszczona na tylnej okładce wyjaśnia w dowcipny sposób dlaczego książka została napisana przez Panią Ewę i wydana starannie przez Wydawnictwo „Białe Pióro”.

 "Entliczek-Pętliczek,jestem Kaja,mały chomiczek!

 Opowiedziałam wam moje dzieje,

  kto chce, niech się ze mną pobawi, trochę się pośmieje!"

    Za późno jest by sprezentować tę uroczą opowiastkę dziecku na Mikołajki, bo wypadają one już jutro. Może się ona  jednak znaleźć pod choinką wśród innych prezentów. Poczucie humoru autorki i Jej umiejętność obserwacji świata i ludzi, sprawia, że jest to książeczka zabawna i cenna. Odnajdziemy w niej wiele mądrych słów, oto niektóre z nich:  trzy magiczne słowa: DZIĘKUJĘ, PRZEPRASZAM I PROSZĘ

   Poznając historię przyjaźni dziewczynki i jej małego zwierzątka, odnajdziemy prawdy, o których czasami zdarza nam się zapominać- „zwierząt nie można męczyć, wszystko jedno czy są małe czy duże. Bo nawet kot, pies i koń wymagają takiego samego traktowania jak ludzie – z miłością i szacunkiem. Nie wolno ich krzywdzić, bo one też mają serca.” A za opiekę nad sobą, zwierzęta odpłacają „bezgraniczną miłością, tak jak potrafią to tylko zwierzęta...”. Człowiek potrafi kochać mocno, wręcz szalenie, ale nie zawsze jest to miłość bezinteresowna. Natomiast pies, kot, chomik czy rybka, okazują swoje przywiązanie, merdając ogonem, łasząc się do nóg, pozwalając się delikatnie pogłaskać, po wyczerpującym biegu w kołowrotku, czy pływając w akwarium. Nie zapominajmy „ na dobre imię trzeba sobie zapracować”. 

    Jeżeli chcecie, by dziecko uśmiechnęło się i przeżyło miłe chwile, sięgnijcie po książkę o chomiczku Kai i jej opiekunce Mai, a przekonacie się, co im się przydarzało „wśród różnych codziennych spraw”.

   
Ja żegnam się z Wami sentencją, która najbardziej mi się spodobała „ SKROMNOŚĆ JEST ZAWSZE ELEGANCKA”.

piątek, 14 sierpnia 2020

POSKRAMIANIE KORONAWIRUSA !!!

   Za sprawą Szekspira „Poskromiono złośnicę”. Komedia o perypetiach dwóch sióstr Blanki i Katarzyny kończy się pomyślnie, gdyż humorzasta Katarzyna zostaje pokonana przez Petruchia, starającego się o jej rękę i pokaźny posag. 
 Twórcy portalu www.Kobieta 50 Plus” zachęcają kobiety do wzięcia udziału w konkursie „Wakacje z koronawirusem”. Byłam przekonana, że wspomniałam o tym przedsięwzięciu, w ostatnim poście, ale okazuje się, że nie. Dlatego dziś zamieszczam link  https://www.kobieta50plus.pl/pl/szansa-50-plus/konkurs-literacki-a4f, gdzie osoby zainteresowane znajdą wszelkie informacje na ten temat. Co prawda czasu zostało niewiele, bo termin mija 31 sierpnia, ale dla chcącego nic trudnego. Organizatorzy wierzą, a ja wraz z nimi, że talentem i humorem możemy przyczynić się do tego, by trudny czas jaki nastał był łatwiejszy do przeżycia. My też poskromimy bestię!!




  Nad jeziorem i nad morzem,
 każdy się opalać może. 
 Choć pływanie jest wskazane, 
 to z rozwagą, panowie, panie. 
 Bo wakacje są wszak po to,
 aby po nich iść z ochotą
 i do pracy i do szkoły.
 Wypoczęte ciało , 
 uwolniona od trosk głowa, 
 są gotowe na wyzwanie 
 i wirusa pokonanie. 
   
   Powyższy „rym częstochowski” dedykuję organizatorom i uczestnikom konkursu „Wakacje z koronawirusem” oraz wszystkim korzystającym z pięknego okresu kanikuły. Mocno wierzę, że nasza walka z COVID -19 będzie wygrana. 

wtorek, 4 sierpnia 2020

WYJDŻ NA WERANDĘ

   Wspomagając się wikipedią definicję WERANDY można sformułować tak:

Weranda(fr. véranda) – dobudówka, najczęściej drewniane lub murowane pomieszczenie, otwarte lub oszklone, przykryte dachem, umieszczone przed wejściem do budynku albo przy innej elewacjiWeranda jest pomieszczeniem o funkcji wypoczynkowej, stawianym najczęściej przy budynkach mieszkalnych na terenach wiejskich i podmiejskich.


   Weranda kojarzyła mi się z dwoma momentami. Pierwszym było wspomnienie mojej matki, że ojca poznała u swoich znajomych, którzy użyczyli mu swojej werandy na mieszkanie. Drugą werandą była ta dobudowana w domu moich dziadków, w miejsce wcześniej istniejącego ganku, ciągnąca się od miejsca gdzie się zaczynał aż do rogu budynku. Zajmowała połowę długości domu i szerokością wchodziła w dużą część ogrodu. Nie rozumiałam po co wuj przerobił tak dom od strony podwórza, bo ani to ładne nie było, ani nie wykorzystywali tej przestrzeni należycie. W rzeczywistości ławki i stolik znajdowały się w miejscu dawnego ganku na wprost drzwi wejściowych, a reszta była pusta lub walały się po niej różne rzeczy. Była oszklona, więc przybywało okien do mycia, a i bez tego w piętrowym domu było ich sporo.

Po wpisaniu w Google słowa weranda, wyświetlą nam się strony, na których znajdziemy restauracje o takiej nazwie  i informacje o czasopiśmie, miesięczniku wnętrzarskim "Weranda",w którym pokazują- najpiękniejsze polskie domy,rezydencje i ogrody..

    Ja jednak chciałabym opowiedzieć o werandzie znajdującej się na  https://www.kobieta50plus.pl/ 

Najlepsze dopiero przed nami!

   Zawiera ona kilka zakładek. „Blogi”, to zapomniane przez autorów strony miejsce. Kilka postów jest sprzed 6 lat.” Finanse” zawsze były moją słabą stroną, bo rzadko kiedy kasa mi się zgadza, a i zarządzać nią nie za bardzo umiem. Więc nie wiem czy zawarte w postach porady, potrafiłabym wprowadzić w życie.   „Zdrowie” mam kiepskie i nie sądzę, by artykuły w tym miejscu zamieszczone wpłynęły znacząco na jego poprawienie. „Uroda”- by o nią należycie dbać, potrzeba pieniędzy na fryzjera, kosmetyczkę i te kremy, żele, farby do włosów. „Bądź stylowa”, to artykuły o modzie, a ta już jest poza moim zasięgiem, bo niby komu miałabym się podobać siedząc w domu. „Rozrywka”, to też dział nie dla mnie, bo tę zapewnia mi internet i telewizja. Spojrzałam natomiast na " Rynek 50+", "Szansę 50+" i "Werandę literacką". Dwie pierwsze kategorie przejrzałam z ciekawości, czym się na rynku "handluje" i komu daje się szansę. Co do Werandy, to już parę razy ją wcześniej przeglądałam, wiedziałam czego mogę się spodziewać. A dlaczego właśnie teraz postanowiłam omówić niektóre "działy" strony Kobieta 50Plus? Na to pytanie odpowiedź w końcowej części dzisiejszego tekstu.

RYNEK 50+ -informacje o filmach(„Jak być dobrą żoną”, „Tu i teraz”, „Prawda”) i innych dziedzinach sztuki(„Jubileuszowe plany Teatru Żydowskiego”, „Opera może być zabawą”, „Tajemnica wielkiej sztuki”, „Fotograficzna podróż do przeszłości”).Znajdziecie tu wywiady z Edytą Tarnowską i Ireneuszem Gralikiem. Dwa bardzo aktualne tematy: pandemii(„Do czego tęsknią kobiety w czasie pandemii”, „Rosarium dla świata wołanie o zakończenie pandemii”) i historia o kobietach walczących w Powstaniu Warszawskim „Dziewczęta z tamtych lat”. Jest też post, który równie dobrze mógłby znaleźć się w werandzie literackiej, mam na myśli książkę Wiktora Krajewskiego „Chciałbym nigdy cię nie poznać”. Smakosze znajdą tu notki „Lato w słoikach zamknięte” i „Lody, lody”, a wielbiciele natury artykuły:Jej wysokość pszczoła”, „Nieznane aspekty herbaty”, „Przyjazna pokrzywa”.

SZANSA 50 PLUS- to zakładka, w której większość artykułów była opublikowana w latach 2014-19. Są wśród nich bardzo ciekawe tematy i choć nie są aktualne jeżeli chodzi o czas napisania, to mogą wielu ludzi zainteresować : „Muzealny uniwersytet”, „Jak prowadzić bloga”, „Jak zarobić na zdjęciach”, Polak potrafi. Są także artykuły z tego roku : Bezpłatne sesje coauchingowe”, „Seminarium Jidisz online”, „Liderka w czasie kryzysu”, „Szachy. Wojna mózgów”, „Wywiad z Beatą Szałwińską”. Jest też konkurs literacki „Wakacje z korona wirusem w tle”, który zainteresuje zawodowych pisarzy i literatów amatorów.

Najbardziej jednak frapowała mnie zakładka WERANDA LITERACKA. Każdy artykuł w niej zawarty, bez względu na datę opublikowania, zasługuje na omówienie, chociażby najkrótsze. 

"SŁUCHAJCIE SIEBIE" to książka Ireneusza Gralika o człowieku i odwadze.Lektura dla tego, kto chce wiedzieć więcej i ma odwagę bycia sobą. A o jego książce "Bracia" przeczytacie w artykule "Jak brat z bratem". W zakładce "Rynek 50+" wywiad z pisarzem. 


„JEZIORO MOCZYDŁO” i "MARCELINA" to fragmenty prozy Zdzisławy Wenskiej.


„ ROZMOWY O KSIĄŻKACH”, to zbiór 24 wywiadów przeprowadzonych ze znanymi ludźmi, a tematem rozmowy były ich lektury w okresie dzieciństwa. Ewa Świerżewska i Jarosław Mikołajewski przemyślenia swoich gości zebrali w książce „Co czytali, kiedy byli mali”.


„ROZMOWA Z NORWIDEM” opublikowana 19 czerwca 2020 roku. Ewa Radomska na podstawie dzieł Norwida mówi o tym, co myślał o ojczyźnie i o kobietach. Jak wiadomo tę pierwszą kochał, bo żył w oddaleniu od niej i bardzo tęsknił Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek”. O tym jak dziś jest postrzegana Ojczyzna i obowiązek wobec niej mówi autorka. Do kobiet, choć je kochał, szczęścia nie miał. „Według Cypriana Norwida kobieta jest organizacją wyższą od mężczyzny” . Dlaczego? Odpowiedź w artykule. Polecam także tekst Hanny Morzeń-Skowrońskiej „Do Norwida”. 

  

„SALON DOBREJ KSIĄŻKI”  prowadzony jest przez Muzeum Więzienia Pawiak ,oddział Muzeum Niepodleglości. Tu odbyła się prezentacja książki dr Wandy Kiedrzyńskiej "Ravensbrück – kobiecy obóz koncentracyjny". Publikacja została wydana po 54 latach od pierwszego wydania przez Fundację Cultura Memo riae w ramach realizacji zadania publicznego. W spotkaniu uczestniczyli: dr Tadeusz Skoczek(Dyrektor Muzeum Niepodległości w Warszawie), Hanna Nowakowska(prezes Fundacji Cultura Memoriae), ks. dr Robert Ogrodnik (viceprezes FCM), Joanna Gierczyńska(Kierownik Muzeum Pawiak) i Barbara Piotrowska(więźniarka KL Ravensbrück. Poniekąd uzupełnieniem tego artykułu jest książka pod tytułem „Siła miłości czyli twórczość Więźniarek Ravensbrück”, której integralną częścią są dwie płyty DVD. Publikację wydało Stowarzyszenie Prawy Brzeg, Kraków 2019.Jest ona w 3 językach:polskim, niemieckim i angielskim. Oprócz historii obozu, przedstawionej we wstępie, zawarto w książce sylwetki 9 kobiet, które za swoją działalność konspiracyjną trafiły do obozu. Przetrwały dzięki hartowi ducha i poezji jaką tworzyły w tych niecodziennych okolicznościach. Z tego grona Grażyna i Pola Chrostowskie nie doczekały wolności, zostały rozstrzelane 18 kwietnia 1942 roku.


WIELKIE LITERY”-

   Powraca specjalna seria wydawnicza z dużą czcionką. Kryminały Remigiusza Mroza i Alka Rogozińskiego, powieści Romy Fiszer, Magdaleny Majcher i Roberta Małeckiego, a także seria bestsellerowych thrillerów Nory Roberts – to tylko kilka tytułów spośród kilkudziesięciu pozycji, które jeszcze tego lata ukażą się w serii Wielkie Litery, w specjalnym formacie z dużą czcionką.


'POWSPOMINAJMY SOBIE MAMUSIU”, „ MATKA”, „DZIEŃ MATKI 2020”, „TYLKO TOBIE , MATKO”, „JEJ TWARZ”- artykuły związane z Dniem Matki. W tym wspomnienie Jadwigi Śmigiery.

SIOSTRY Z POWSTANIA”, to książka Agaty Puścikowskiej, o dramatycznych losach zakonnic biorących udział w Powstaniu Warszawskim. O kobietach w Powstaniu mówi także artykuł zamieszczony w „Rynek 50+” pod tytułem „Dziewczęta z tamtych lat”.

Książka Pamięci pamięci [Stiepanowa Maria] - zdjęcie 1

PAMIĘCI, PAMIĘCI” to jedna z najważniejszych rosyjskich książek ostatniej dekady. Głównym tematem jest mechanizm pamięci, którym zajmuje się Maria Stiepanowa. Punktem wyjścia do rozważań staje się próba spisania historii własnej rodziny.

NORMALNI LUDZIE”- jedna z ulubionych książek Baracka Obamy. Napisana przez irlandzką pisarkę młodego pokolenia Sally Rooney, opowiada o trudnej miłości nastolatków, którzy muszą się odnaleźć w skomplikowanym świecie.

"CHWILA MILCZENIA" to fragment wspomnień Stelly Władimirowny Nikiforowej Kugelman „Pamięć nie ma daty ważności” wydanej w 2014 roku w Sant Petersburgu. Bardzo ciekawy tekst, gorąco polecam.

POETKI SERBSKIE”-współczesna poezja serbska reprezentowana przez Jelinę Durkovic z tomikiem „Kobiety serbskie” ,Sladanę Milenkowic „September city” oraz wiersze Olgi Lalic-Krowickiej, tłumaczki na polski wspomnianych tomików.

Z pamiętniczka małego chomiczka

Na koniec, książeczka, która stała się powodem szerszego omówienia werandy literackiej. „Z PAMIĘTNICZKA MAŁEGO CHOMICZKA,CZYLI OD MAI DO KAI I NA ODWRÓT”. Najnowsza jak mniemam publikacja Ewy Radomskiej, to przeznaczona dla dzieci w wieku 7-10 lat, opowieść o małej dziewczynce Mai uczennicy klasy IV i jej pupilce Kai,która jest sympatycznym gryzoniem. Książeczkę wydało Wydawnictwo „Białe Pióro”,  rok 2020,72 strony. 


Kolejny raz nie poradziłam sobie z jednolitym tekstem. Na podglądzie jedne akapity są wytłuszczone, inne nie. W niektórych zdaniach zupełnie przeze mnie niezamierzone pojawiają się wytłuszczone pojedyncze słowa. Nowy interfejs wprowadzony przez Bloggera jest dla mnie niezrozumiały, przez co nie wiem jak poprawić wykazane niedociągnięcia. 

 Ilustracje zaczerpnęłam z omawianej strony Kobieta 50 Plus


środa, 17 czerwca 2020

ANNA WCIĄŻ MIESZKA TU




Jedno z moich ulubionych zdjęć

     To już 40 lat minęło od Jej śmierci, a jednak tak długo jak będą żyli Ci,którzy ją znali i Ci ,którzy słuchają piosenek Anny Szmeterling-Kukulskiej występującej pod pseudonimem Anna Jantar, tak długo Ona będzie tu mieszkała. W naszej pamięci, w naszych sercach.
Na swoim pierwszym blogu prowadzonym od 2009 do 2013 roku na „Blogomanii” poświęciłam tej piosenkarce notkę. Była i pozostała moją ulubioną wokalistką.
   Któregoś dnia weszłam na You Tuba i przez przypadek trafiłam na „Niedziela z Anną Jantar”.https://www.youtube.com/watch?v=cNyLaU10Uvs. Program wyemitowany 14 marca 2020 roku na TV Kultura bardzo mnie zainteresował. Piosenkarkę wspominali:Natalia Kukulska(córka), Halina Frąckowiak(przyjaciółka artystki), Maria Szabłowska(dziennikarka muzyczna), ks.prof. Andrzej Witko(autor książki „Anna Jantar”), Bogdan Zep(menadżer), Janusz Weiss(konferansjer), Agnieszka Szydłowska(prowadząca). Program bardzo ciekawy, zawierający wspomnienia zgromadzonych osób, był ilustrowany klipami piosenek. Po obejrzeniu programu zaczęłam poszukiwać dodatkowych materiałów i trafiłam na program wspomnieniowy, nakręcony przez Krzysztofa Szewczyka w Katowicach w roku 1981.https://www.youtube.com/watch?v=_-H-fwoX948
   
   Na początku swojej piosenkarskiej drogi występowała pod nazwiskiem rodowym. Najpierw śpiewała z zespołami „Szafiry i „Bardowie”, by w roku 1969 rozpocząć współpracę z „.Wagantami”. W roku 1972 otrzymała od Ministra Kultury i Sztuki uprawnienia do wykonywania zawodu piosenkarki i pod przyjętym pseudonimem „Anna Jantar”, rozpoczęła karierę solową.Uczestniczyła w wielu programach telewizyjnych, ale jak sama przyznała, nie za bardzo lubiła występy w telewizji, bo tam zazwyczaj śpiewa się z playbacku.

   W jednym z wywiadów przyznała, że uwielbia festiwale i miała ich w swym dorobku wiele, zarówno zagranicznych (Węgry, Irlandia-nagroda za interpretację piosenki jugosłowiańskiej,Niemcy, Finlandia-drugie miejsce za interpretację piosenki „Tylko mnie poproś do tańca”) jak i krajowych. Zagraniczne wyjazdy odbywała do : Austrii, Bułgarii, Kanady, NRD, USA, ZSRR, Szwecji, Włoch i na Węgry.
Na jednym z opolskich festiwali wykonywała piosenkę
"Tyle słońca w całym mieście"
   
   Z polskich należy wspomnieć o Festiwalu Piosenki i Piosenkarzy Studenckich w Krakowie. Wykonała tam dwie mniej znane piosenki: "A lipiec grał" i "W płaszczu z mżawki i zadumy"(kompozycja Anny i jej brata).Piosenkę "Łąka kwiatów"zaprezentowała na Festiwalu Artystycznym Młodzieży Akademickiej "FAMA" w Świnoujściu(1969).Wszystkie polskie festiwale gościły Ją na swych scenach. Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu , to takie przeboje jak: „Szła noc”,”Najtrudniejszy pierwszy krok”,„Nocne myśli”. Otrzymała nagrodę publiczności w roku 1974 za piosenkę „Tyle słońca w całym mieście”. Inne piosenki: „Tak wiele jest radości”, „Staruszek świat”, „Dzień bez happy endu”, „Za każdy uśmiech twój”, „Nie chcę z tobą być” i „Może szukam tak jak ty” ,które były hitami w latach 1975-76. Potem jeszcze były utwory „Nie wierz mi , nie ufaj mi” i „Nic nie może wiecznie trwać”. Ten ostatni nagrany z „Budką Suflera” był zapowiedzią artystycznych poszukiwań i rozszerzenia repertuaru.
  
   Występowała także na Festiwalu w Sopocie, gdzie wręczono jej „Złota płytę” za longplay „Tyle słońca w całym mieście”.Po raz drugi tę nagrodę dostała za longplay „Za każdy uśmiech twój”.
   W latach 1977 i 1978 śpiewała na Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze, gdzie wykonała: „Rosyjskie pierniki”, „Radość najpiękniejszych lat” i „Zawsze gdzieś czeka ktoś”. Była też obecna na Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu-z utworami „Nie żałujcie serca dziewczyny”, "Żołnierski los".
Dwukrotnie została uznana za najlepszą piosenkarkę roku, a jej piosenki "Mój tylko mój" i "Nic nie może wiecznie trwać" były piosenkami roku. Zapytana o swoje ulubione utwory, odparła że to zależy od chwili i nastroju, raz może to być "Biały wiersz od ciebie", a kiedy indziej "Kto powie nam, co to jest miłość"

   Ulubionymi wykonawcami byli: Roberta Flack "Jessy",Jose Feliciano "Przeznaczenie",Paul Anka "Diana" i Telly Savalas "Some Brocken Hearts Never Mend.Jej ukochanym kompozytorem był Burt Bacharach, na  dowód czego zanuciła fragment "Deszczowej piosenki".

   Wystąpiła w filmie „Milion za Laurę” w reżyserii Hieronima Przybyła, gdzie zaśpiewała piosenkę „Czujna straż”. W filmie „Brunet wieczorową porą” wykonała „Cygańską jesień” i „Zostałeś sam”. Grając i śpiewając w filmie, spełniła poniekąd swoje marzenie o aktorstwie, bowiem na studia nie została przyjęta z powodu braku punktów za pochodzenie.
   
   Muzycy tworzyli dla Niej i z myślą o Niej utwory: Halina Frąckowiak „Anna już tu nie mieszka”, Budka Suflera „Słońca jakby mniej”, Krzysztof Krawczyk „To co dał nam świat” i „Lot nr 205”, Papa Dance „Ocean wspomnień”, Natalia Kukulska „Dłoń” i „Po tamtej stronie”.
    Napisano Jej 3 biografie:
   Mariola Pryzwan „Słońca jakby mniej”(wydanie poszerzone z 2014 „Bursztynowa dziewczyna. Anna Jantar we wspomnieniach.” (1994, 2000,2014). Ks.prof.Andrzej Witko "Anna Jantar". 2008(wyd.2 2012).
Marcin Wilk „Tyle słońca. Anna Jantar. Biografia” 2015
   

   Jej córka Natalia Kukulska od 2012 organizuje koncert "Życia mała garść", w którym różni wykonawcy śpiewają przeboje Anny Jantar i Jej męża Jarosława Kukulskiego. Posiada swoją gwiazdę w opolskiej Alei Gwiazd. Debiutantom na Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki przyznaje się nagrodę im. Anny Jantar. Miłośnicy Jej talentu organizują Festiwale Piosenki(we Wrześni-2004-2006, w Bydgoszczy 2005-2007 "Pejzaż bez ciebie"). W roku 1983 założono w Warszawie Klub Muzyczny "Bursztyn". Jest patronką szkół i ulic.


  Kiedy uczyłam się i nie zarabiałam, nie było mnie stać na płyty ulubienicy. Z chwilą gdy rodzice kupili nam szpulowy magnetofon "Grundig", próbowałam nagrywać Jej piosenki nadawane w polskim radio. Czasami było to "Lato z radiem", ale najczęściej niedzielny "Koncert życzeń". Po rozpoczęciu pracy nabyłam 3 kasety z największymi przebojami i jedną, na której Jej piosenki śpiewali inni wykonawcy. Gdy zaczęłam korzystać z internetu, próbowałam spisać wszystkie piosenki Anny Jantar, wykorzystując filmiki z YT. Oglądając wspomniane na początku programy, przekonałam się, jak wielu utworów jest mi nieznanych. Wikipedia mówi o 160 utworach różnych kompozytorów i autorów tekstów,ale na tekstowo.pl wyszczególniono 148, w  tym 14 w języku angielskim lub niemieckim. Zrobiło mi się przykro, kiedy okazało się, że 70 tytułów nic mi nie mówi. Pomyślałam, że kiepska ze mnie fanka, jednak z drugiej strony będę mogła w najbliższym czasie wysłuchać tego, co jest mi nieznane. Za każdym razem gdy słucham piosenek Anny poprawia mi się nastrój. Te skoczne, wesołe wywołują uśmiech, a te liryczne nastrojowe potrafią sprawić, że łezka w oku się zakręci. Z tych ponad 70 znanych mi przebojów lubię wszystkie, chociaż oczywiście są te bardziej lubiane i te mniej. Bardzo podobają mi się teksty piosenek: "Ktoś między nami"-wykonywała ją ze Zbigniewem Hołdysem, "Pozwolił nam los", przy której partnerował Bogusław Mec oraz "Biały wiersz od Ciebie.  Są to przykłady tekstów lirycznych, poetyckich,wzruszających.


Byłaś mym pragnieniem 
Stałaś się cierpieniem 
Wszystko jest tak proste
Tak powinno zostać
Słowa niepotrzebne
Im też smutno pewnie
piosenki „Pozwolił nam los”
Tylko ciebie mam
To miło że tak jest
Ktoś nie mógł być już sam
Do swego celu biegł
Nie rozstaniemy się
To najpiękniejsza z prawd
Więc uwierz sercu gdy ci daje znak 


                 ***
Jeszcze raz pozwolił los
Dwojgu ludziom spotkać się
Łaskawy los to prawo dał
Znaleźć się zrozumieć się
Miał sto innych dla nas szans
Lecz dał największą ufał nam
Łaskawy los szczęśliwy los

                     ***
Piszesz list,krótki list
 Z tak wielu różnych miejsc.
Czytam go wiele dni
Jak najcudowniejszy wiersz
Od Ciebie.
Biały wiersz, lekki wiersz, 
Niewielki bukiet słów,
Kryształ białych serc-
Gdy przyciskam do mych ust-
Topnieje.
                     ***

Czy nosiła włosy długie czy krótkie, zawsze była olśniewająca






  Podobno jej ulubionym kolorem był zielony, ale ja uwielbiałam Ją w bieli. Oglądając na Google Grafika zdjęcia, można uznać, że lubiła także różne kapelusze. Dbała o swój sceniczny wizerunek, czy występowała w czarnym spodniumie, prążkowanym męskim garniturze czy w zwiewnych sukienkach, zawsze wyglądała pięknie. Zachwycała nie tylko urodą i silnym głosem, ale także wysoką kulturą osobistą i elegancją.


   Jedna z najpopularniejszych wykonawczyń lat 70 XX wieku, ale Jej piosenki wzruszają kolejne pokolenia. Była pełna życia, radości i obdarzała słuchaczy pięknym uśmiechem.  Zginęła w katastrofie lotniczej 14 marca 1980 roku, wracając z trasy koncertowej w Stanach Zjednoczonych. W moim życiu była obecna od pierwszej piosenki „Co ja w tobie widziałam”, którą śpiewałam często swojemu przyjacielowi z podstawówki Mirkowi O, gdy swoim sarkazmem mnie denerwował. Każdemu facetowi, ważnemu w jakimś stopniu dla mnie, wynajdywałam piosenkę z Jej repertuaru. Jednemu mówiłam będziesz „Mój, tylko mój”, a innemu „Tylko mnie poproś do tańca”. Dzięki tej dziecięcej zabawie, wymyślonej gdy miałam lat 14, za każdym razem gdy usłyszałam jakiś Jej przebój, przypominałam sobie ludzi, którzy sprawiali, że kochałam i nadal kocham życie.