piątek, 14 sierpnia 2020

POSKRAMIANIE KORONAWIRUSA !!!

   Za sprawą Szekspira „Poskromiono złośnicę”. Komedia o perypetiach dwóch sióstr Blanki i Katarzyny kończy się pomyślnie, gdyż humorzasta Katarzyna zostaje pokonana przez Petruchia, starającego się o jej rękę i pokaźny posag. 
 Twórcy portalu www.Kobieta 50 Plus” zachęcają kobiety do wzięcia udziału w konkursie „Wakacje z koronawirusem”. Byłam przekonana, że wspomniałam o tym przedsięwzięciu, w ostatnim poście, ale okazuje się, że nie. Dlatego dziś zamieszczam link  https://www.kobieta50plus.pl/pl/szansa-50-plus/konkurs-literacki-a4f, gdzie osoby zainteresowane znajdą wszelkie informacje na ten temat. Co prawda czasu zostało niewiele, bo termin mija 31 sierpnia, ale dla chcącego nic trudnego. Organizatorzy wierzą, a ja wraz z nimi, że talentem i humorem możemy przyczynić się do tego, by trudny czas jaki nastał był łatwiejszy do przeżycia. My też poskromimy bestię!!




  Nad jeziorem i nad morzem,
 każdy się opalać może. 
 Choć pływanie jest wskazane, 
 to z rozwagą, panowie, panie. 
 Bo wakacje są wszak po to,
 aby po nich iść z ochotą
 i do pracy i do szkoły.
 Wypoczęte ciało , 
 uwolniona od trosk głowa, 
 są gotowe na wyzwanie 
 i wirusa pokonanie. 
   
   Powyższy „rym częstochowski” dedykuję organizatorom i uczestnikom konkursu „Wakacje z koronawirusem” oraz wszystkim korzystającym z pięknego okresu kanikuły. Mocno wierzę, że nasza walka z COVID -19 będzie wygrana. 

wtorek, 4 sierpnia 2020

WYJDŻ NA WERANDĘ

   Wspomagając się wikipedią definicję WERANDY można sformułować tak:

Weranda(fr. véranda) – dobudówka, najczęściej drewniane lub murowane pomieszczenie, otwarte lub oszklone, przykryte dachem, umieszczone przed wejściem do budynku albo przy innej elewacjiWeranda jest pomieszczeniem o funkcji wypoczynkowej, stawianym najczęściej przy budynkach mieszkalnych na terenach wiejskich i podmiejskich.


   Weranda kojarzyła mi się z dwoma momentami. Pierwszym było wspomnienie mojej matki, że ojca poznała u swoich znajomych, którzy użyczyli mu swojej werandy na mieszkanie. Drugą werandą była ta dobudowana w domu moich dziadków, w miejsce wcześniej istniejącego ganku, ciągnąca się od miejsca gdzie się zaczynał aż do rogu budynku. Zajmowała połowę długości domu i szerokością wchodziła w dużą część ogrodu. Nie rozumiałam po co wuj przerobił tak dom od strony podwórza, bo ani to ładne nie było, ani nie wykorzystywali tej przestrzeni należycie. W rzeczywistości ławki i stolik znajdowały się w miejscu dawnego ganku na wprost drzwi wejściowych, a reszta była pusta lub walały się po niej różne rzeczy. Była oszklona, więc przybywało okien do mycia, a i bez tego w piętrowym domu było ich sporo.

Po wpisaniu w Google słowa weranda, wyświetlą nam się strony, na których znajdziemy restauracje o takiej nazwie  i informacje o czasopiśmie, miesięczniku wnętrzarskim "Weranda",w którym pokazują- najpiękniejsze polskie domy,rezydencje i ogrody..

    Ja jednak chciałabym opowiedzieć o werandzie znajdującej się na  https://www.kobieta50plus.pl/ 

Najlepsze dopiero przed nami!

   Zawiera ona kilka zakładek. „Blogi”, to zapomniane przez autorów strony miejsce. Kilka postów jest sprzed 6 lat.” Finanse” zawsze były moją słabą stroną, bo rzadko kiedy kasa mi się zgadza, a i zarządzać nią nie za bardzo umiem. Więc nie wiem czy zawarte w postach porady, potrafiłabym wprowadzić w życie.   „Zdrowie” mam kiepskie i nie sądzę, by artykuły w tym miejscu zamieszczone wpłynęły znacząco na jego poprawienie. „Uroda”- by o nią należycie dbać, potrzeba pieniędzy na fryzjera, kosmetyczkę i te kremy, żele, farby do włosów. „Bądź stylowa”, to artykuły o modzie, a ta już jest poza moim zasięgiem, bo niby komu miałabym się podobać siedząc w domu. „Rozrywka”, to też dział nie dla mnie, bo tę zapewnia mi internet i telewizja. Spojrzałam natomiast na " Rynek 50+", "Szansę 50+" i "Werandę literacką". Dwie pierwsze kategorie przejrzałam z ciekawości, czym się na rynku "handluje" i komu daje się szansę. Co do Werandy, to już parę razy ją wcześniej przeglądałam, wiedziałam czego mogę się spodziewać. A dlaczego właśnie teraz postanowiłam omówić niektóre "działy" strony Kobieta 50Plus? Na to pytanie odpowiedź w końcowej części dzisiejszego tekstu.

RYNEK 50+ -informacje o filmach(„Jak być dobrą żoną”, „Tu i teraz”, „Prawda”) i innych dziedzinach sztuki(„Jubileuszowe plany Teatru Żydowskiego”, „Opera może być zabawą”, „Tajemnica wielkiej sztuki”, „Fotograficzna podróż do przeszłości”).Znajdziecie tu wywiady z Edytą Tarnowską i Ireneuszem Gralikiem. Dwa bardzo aktualne tematy: pandemii(„Do czego tęsknią kobiety w czasie pandemii”, „Rosarium dla świata wołanie o zakończenie pandemii”) i historia o kobietach walczących w Powstaniu Warszawskim „Dziewczęta z tamtych lat”. Jest też post, który równie dobrze mógłby znaleźć się w werandzie literackiej, mam na myśli książkę Wiktora Krajewskiego „Chciałbym nigdy cię nie poznać”. Smakosze znajdą tu notki „Lato w słoikach zamknięte” i „Lody, lody”, a wielbiciele natury artykuły:Jej wysokość pszczoła”, „Nieznane aspekty herbaty”, „Przyjazna pokrzywa”.

SZANSA 50 PLUS- to zakładka, w której większość artykułów była opublikowana w latach 2014-19. Są wśród nich bardzo ciekawe tematy i choć nie są aktualne jeżeli chodzi o czas napisania, to mogą wielu ludzi zainteresować : „Muzealny uniwersytet”, „Jak prowadzić bloga”, „Jak zarobić na zdjęciach”, Polak potrafi. Są także artykuły z tego roku : Bezpłatne sesje coauchingowe”, „Seminarium Jidisz online”, „Liderka w czasie kryzysu”, „Szachy. Wojna mózgów”, „Wywiad z Beatą Szałwińską”. Jest też konkurs literacki „Wakacje z korona wirusem w tle”, który zainteresuje zawodowych pisarzy i literatów amatorów.

Najbardziej jednak frapowała mnie zakładka WERANDA LITERACKA. Każdy artykuł w niej zawarty, bez względu na datę opublikowania, zasługuje na omówienie, chociażby najkrótsze. 

"SŁUCHAJCIE SIEBIE" to książka Ireneusza Gralika o człowieku i odwadze.Lektura dla tego, kto chce wiedzieć więcej i ma odwagę bycia sobą. A o jego książce "Bracia" przeczytacie w artykule "Jak brat z bratem". W zakładce "Rynek 50+" wywiad z pisarzem. 


„JEZIORO MOCZYDŁO” i "MARCELINA" to fragmenty prozy Zdzisławy Wenskiej.


„ ROZMOWY O KSIĄŻKACH”, to zbiór 24 wywiadów przeprowadzonych ze znanymi ludźmi, a tematem rozmowy były ich lektury w okresie dzieciństwa. Ewa Świerżewska i Jarosław Mikołajewski przemyślenia swoich gości zebrali w książce „Co czytali, kiedy byli mali”.


„ROZMOWA Z NORWIDEM” opublikowana 19 czerwca 2020 roku. Ewa Radomska na podstawie dzieł Norwida mówi o tym, co myślał o ojczyźnie i o kobietach. Jak wiadomo tę pierwszą kochał, bo żył w oddaleniu od niej i bardzo tęsknił Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek”. O tym jak dziś jest postrzegana Ojczyzna i obowiązek wobec niej mówi autorka. Do kobiet, choć je kochał, szczęścia nie miał. „Według Cypriana Norwida kobieta jest organizacją wyższą od mężczyzny” . Dlaczego? Odpowiedź w artykule. Polecam także tekst Hanny Morzeń-Skowrońskiej „Do Norwida”. 

  

„SALON DOBREJ KSIĄŻKI”  prowadzony jest przez Muzeum Więzienia Pawiak ,oddział Muzeum Niepodleglości. Tu odbyła się prezentacja książki dr Wandy Kiedrzyńskiej "Ravensbrück – kobiecy obóz koncentracyjny". Publikacja została wydana po 54 latach od pierwszego wydania przez Fundację Cultura Memo riae w ramach realizacji zadania publicznego. W spotkaniu uczestniczyli: dr Tadeusz Skoczek(Dyrektor Muzeum Niepodległości w Warszawie), Hanna Nowakowska(prezes Fundacji Cultura Memoriae), ks. dr Robert Ogrodnik (viceprezes FCM), Joanna Gierczyńska(Kierownik Muzeum Pawiak) i Barbara Piotrowska(więźniarka KL Ravensbrück. Poniekąd uzupełnieniem tego artykułu jest książka pod tytułem „Siła miłości czyli twórczość Więźniarek Ravensbrück”, której integralną częścią są dwie płyty DVD. Publikację wydało Stowarzyszenie Prawy Brzeg, Kraków 2019.Jest ona w 3 językach:polskim, niemieckim i angielskim. Oprócz historii obozu, przedstawionej we wstępie, zawarto w książce sylwetki 9 kobiet, które za swoją działalność konspiracyjną trafiły do obozu. Przetrwały dzięki hartowi ducha i poezji jaką tworzyły w tych niecodziennych okolicznościach. Z tego grona Grażyna i Pola Chrostowskie nie doczekały wolności, zostały rozstrzelane 18 kwietnia 1942 roku.


WIELKIE LITERY”-

   Powraca specjalna seria wydawnicza z dużą czcionką. Kryminały Remigiusza Mroza i Alka Rogozińskiego, powieści Romy Fiszer, Magdaleny Majcher i Roberta Małeckiego, a także seria bestsellerowych thrillerów Nory Roberts – to tylko kilka tytułów spośród kilkudziesięciu pozycji, które jeszcze tego lata ukażą się w serii Wielkie Litery, w specjalnym formacie z dużą czcionką.


'POWSPOMINAJMY SOBIE MAMUSIU”, „ MATKA”, „DZIEŃ MATKI 2020”, „TYLKO TOBIE , MATKO”, „JEJ TWARZ”- artykuły związane z Dniem Matki. W tym wspomnienie Jadwigi Śmigiery.

SIOSTRY Z POWSTANIA”, to książka Agaty Puścikowskiej, o dramatycznych losach zakonnic biorących udział w Powstaniu Warszawskim. O kobietach w Powstaniu mówi także artykuł zamieszczony w „Rynek 50+” pod tytułem „Dziewczęta z tamtych lat”.

Książka Pamięci pamięci [Stiepanowa Maria] - zdjęcie 1

PAMIĘCI, PAMIĘCI” to jedna z najważniejszych rosyjskich książek ostatniej dekady. Głównym tematem jest mechanizm pamięci, którym zajmuje się Maria Stiepanowa. Punktem wyjścia do rozważań staje się próba spisania historii własnej rodziny.

NORMALNI LUDZIE”- jedna z ulubionych książek Baracka Obamy. Napisana przez irlandzką pisarkę młodego pokolenia Sally Rooney, opowiada o trudnej miłości nastolatków, którzy muszą się odnaleźć w skomplikowanym świecie.

"CHWILA MILCZENIA" to fragment wspomnień Stelly Władimirowny Nikiforowej Kugelman „Pamięć nie ma daty ważności” wydanej w 2014 roku w Sant Petersburgu. Bardzo ciekawy tekst, gorąco polecam.

POETKI SERBSKIE”-współczesna poezja serbska reprezentowana przez Jelinę Durkovic z tomikiem „Kobiety serbskie” ,Sladanę Milenkowic „September city” oraz wiersze Olgi Lalic-Krowickiej, tłumaczki na polski wspomnianych tomików.

Z pamiętniczka małego chomiczka

Na koniec, książeczka, która stała się powodem szerszego omówienia werandy literackiej. „Z PAMIĘTNICZKA MAŁEGO CHOMICZKA,CZYLI OD MAI DO KAI I NA ODWRÓT”. Najnowsza jak mniemam publikacja Ewy Radomskiej, to przeznaczona dla dzieci w wieku 7-10 lat, opowieść o małej dziewczynce Mai uczennicy klasy IV i jej pupilce Kai,która jest sympatycznym gryzoniem. Książeczkę wydało Wydawnictwo „Białe Pióro”,  rok 2020,72 strony. 


Kolejny raz nie poradziłam sobie z jednolitym tekstem. Na podglądzie jedne akapity są wytłuszczone, inne nie. W niektórych zdaniach zupełnie przeze mnie niezamierzone pojawiają się wytłuszczone pojedyncze słowa. Nowy interfejs wprowadzony przez Bloggera jest dla mnie niezrozumiały, przez co nie wiem jak poprawić wykazane niedociągnięcia. 

 Ilustracje zaczerpnęłam z omawianej strony Kobieta 50 Plus


środa, 17 czerwca 2020

ANNA WCIĄŻ MIESZKA TU




Jedno z moich ulubionych zdjęć

     To już 40 lat minęło od Jej śmierci, a jednak tak długo jak będą żyli Ci,którzy ją znali i Ci ,którzy słuchają piosenek Anny Szmeterling-Kukulskiej występującej pod pseudonimem Anna Jantar, tak długo Ona będzie tu mieszkała. W naszej pamięci, w naszych sercach.
Na swoim pierwszym blogu prowadzonym od 2009 do 2013 roku na „Blogomanii” poświęciłam tej piosenkarce notkę. Była i pozostała moją ulubioną wokalistką.
   Któregoś dnia weszłam na You Tuba i przez przypadek trafiłam na „Niedziela z Anną Jantar”.https://www.youtube.com/watch?v=cNyLaU10Uvs. Program wyemitowany 14 marca 2020 roku na TV Kultura bardzo mnie zainteresował. Piosenkarkę wspominali:Natalia Kukulska(córka), Halina Frąckowiak(przyjaciółka artystki), Maria Szabłowska(dziennikarka muzyczna), ks.prof. Andrzej Witko(autor książki „Anna Jantar”), Bogdan Zep(menadżer), Janusz Weiss(konferansjer), Agnieszka Szydłowska(prowadząca). Program bardzo ciekawy, zawierający wspomnienia zgromadzonych osób, był ilustrowany klipami piosenek. Po obejrzeniu programu zaczęłam poszukiwać dodatkowych materiałów i trafiłam na program wspomnieniowy, nakręcony przez Krzysztofa Szewczyka w Katowicach w roku 1981.https://www.youtube.com/watch?v=_-H-fwoX948
   
   Na początku swojej piosenkarskiej drogi występowała pod nazwiskiem rodowym. Najpierw śpiewała z zespołami „Szafiry i „Bardowie”, by w roku 1969 rozpocząć współpracę z „.Wagantami”. W roku 1972 otrzymała od Ministra Kultury i Sztuki uprawnienia do wykonywania zawodu piosenkarki i pod przyjętym pseudonimem „Anna Jantar”, rozpoczęła karierę solową.Uczestniczyła w wielu programach telewizyjnych, ale jak sama przyznała, nie za bardzo lubiła występy w telewizji, bo tam zazwyczaj śpiewa się z playbacku.

   W jednym z wywiadów przyznała, że uwielbia festiwale i miała ich w swym dorobku wiele, zarówno zagranicznych (Węgry, Irlandia-nagroda za interpretację piosenki jugosłowiańskiej,Niemcy, Finlandia-drugie miejsce za interpretację piosenki „Tylko mnie poproś do tańca”) jak i krajowych. Zagraniczne wyjazdy odbywała do : Austrii, Bułgarii, Kanady, NRD, USA, ZSRR, Szwecji, Włoch i na Węgry.
Na jednym z opolskich festiwali wykonywała piosenkę
"Tyle słońca w całym mieście"
   
   Z polskich należy wspomnieć o Festiwalu Piosenki i Piosenkarzy Studenckich w Krakowie. Wykonała tam dwie mniej znane piosenki: "A lipiec grał" i "W płaszczu z mżawki i zadumy"(kompozycja Anny i jej brata).Piosenkę "Łąka kwiatów"zaprezentowała na Festiwalu Artystycznym Młodzieży Akademickiej "FAMA" w Świnoujściu(1969).Wszystkie polskie festiwale gościły Ją na swych scenach. Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu , to takie przeboje jak: „Szła noc”,”Najtrudniejszy pierwszy krok”,„Nocne myśli”. Otrzymała nagrodę publiczności w roku 1974 za piosenkę „Tyle słońca w całym mieście”. Inne piosenki: „Tak wiele jest radości”, „Staruszek świat”, „Dzień bez happy endu”, „Za każdy uśmiech twój”, „Nie chcę z tobą być” i „Może szukam tak jak ty” ,które były hitami w latach 1975-76. Potem jeszcze były utwory „Nie wierz mi , nie ufaj mi” i „Nic nie może wiecznie trwać”. Ten ostatni nagrany z „Budką Suflera” był zapowiedzią artystycznych poszukiwań i rozszerzenia repertuaru.
  
   Występowała także na Festiwalu w Sopocie, gdzie wręczono jej „Złota płytę” za longplay „Tyle słońca w całym mieście”.Po raz drugi tę nagrodę dostała za longplay „Za każdy uśmiech twój”.
   W latach 1977 i 1978 śpiewała na Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze, gdzie wykonała: „Rosyjskie pierniki”, „Radość najpiękniejszych lat” i „Zawsze gdzieś czeka ktoś”. Była też obecna na Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu-z utworami „Nie żałujcie serca dziewczyny”, "Żołnierski los".
Dwukrotnie została uznana za najlepszą piosenkarkę roku, a jej piosenki "Mój tylko mój" i "Nic nie może wiecznie trwać" były piosenkami roku. Zapytana o swoje ulubione utwory, odparła że to zależy od chwili i nastroju, raz może to być "Biały wiersz od ciebie", a kiedy indziej "Kto powie nam, co to jest miłość"

   Ulubionymi wykonawcami byli: Roberta Flack "Jessy",Jose Feliciano "Przeznaczenie",Paul Anka "Diana" i Telly Savalas "Some Brocken Hearts Never Mend.Jej ukochanym kompozytorem był Burt Bacharach, na  dowód czego zanuciła fragment "Deszczowej piosenki".

   Wystąpiła w filmie „Milion za Laurę” w reżyserii Hieronima Przybyła, gdzie zaśpiewała piosenkę „Czujna straż”. W filmie „Brunet wieczorową porą” wykonała „Cygańską jesień” i „Zostałeś sam”. Grając i śpiewając w filmie, spełniła poniekąd swoje marzenie o aktorstwie, bowiem na studia nie została przyjęta z powodu braku punktów za pochodzenie.
   
   Muzycy tworzyli dla Niej i z myślą o Niej utwory: Halina Frąckowiak „Anna już tu nie mieszka”, Budka Suflera „Słońca jakby mniej”, Krzysztof Krawczyk „To co dał nam świat” i „Lot nr 205”, Papa Dance „Ocean wspomnień”, Natalia Kukulska „Dłoń” i „Po tamtej stronie”.
    Napisano Jej 3 biografie:
   Mariola Pryzwan „Słońca jakby mniej”(wydanie poszerzone z 2014 „Bursztynowa dziewczyna. Anna Jantar we wspomnieniach.” (1994, 2000,2014). Ks.prof.Andrzej Witko "Anna Jantar". 2008(wyd.2 2012).
Marcin Wilk „Tyle słońca. Anna Jantar. Biografia” 2015
   

   Jej córka Natalia Kukulska od 2012 organizuje koncert "Życia mała garść", w którym różni wykonawcy śpiewają przeboje Anny Jantar i Jej męża Jarosława Kukulskiego. Posiada swoją gwiazdę w opolskiej Alei Gwiazd. Debiutantom na Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki przyznaje się nagrodę im. Anny Jantar. Miłośnicy Jej talentu organizują Festiwale Piosenki(we Wrześni-2004-2006, w Bydgoszczy 2005-2007 "Pejzaż bez ciebie"). W roku 1983 założono w Warszawie Klub Muzyczny "Bursztyn". Jest patronką szkół i ulic.


  Kiedy uczyłam się i nie zarabiałam, nie było mnie stać na płyty ulubienicy. Z chwilą gdy rodzice kupili nam szpulowy magnetofon "Grundig", próbowałam nagrywać Jej piosenki nadawane w polskim radio. Czasami było to "Lato z radiem", ale najczęściej niedzielny "Koncert życzeń". Po rozpoczęciu pracy nabyłam 3 kasety z największymi przebojami i jedną, na której Jej piosenki śpiewali inni wykonawcy. Gdy zaczęłam korzystać z internetu, próbowałam spisać wszystkie piosenki Anny Jantar, wykorzystując filmiki z YT. Oglądając wspomniane na początku programy, przekonałam się, jak wielu utworów jest mi nieznanych. Wikipedia mówi o 160 utworach różnych kompozytorów i autorów tekstów,ale na tekstowo.pl wyszczególniono 148, w  tym 14 w języku angielskim lub niemieckim. Zrobiło mi się przykro, kiedy okazało się, że 70 tytułów nic mi nie mówi. Pomyślałam, że kiepska ze mnie fanka, jednak z drugiej strony będę mogła w najbliższym czasie wysłuchać tego, co jest mi nieznane. Za każdym razem gdy słucham piosenek Anny poprawia mi się nastrój. Te skoczne, wesołe wywołują uśmiech, a te liryczne nastrojowe potrafią sprawić, że łezka w oku się zakręci. Z tych ponad 70 znanych mi przebojów lubię wszystkie, chociaż oczywiście są te bardziej lubiane i te mniej. Bardzo podobają mi się teksty piosenek: "Ktoś między nami"-wykonywała ją ze Zbigniewem Hołdysem, "Pozwolił nam los", przy której partnerował Bogusław Mec oraz "Biały wiersz od Ciebie.  Są to przykłady tekstów lirycznych, poetyckich,wzruszających.


Byłaś mym pragnieniem 
Stałaś się cierpieniem 
Wszystko jest tak proste
Tak powinno zostać
Słowa niepotrzebne
Im też smutno pewnie
piosenki „Pozwolił nam los”
Tylko ciebie mam
To miło że tak jest
Ktoś nie mógł być już sam
Do swego celu biegł
Nie rozstaniemy się
To najpiękniejsza z prawd
Więc uwierz sercu gdy ci daje znak 


                 ***
Jeszcze raz pozwolił los
Dwojgu ludziom spotkać się
Łaskawy los to prawo dał
Znaleźć się zrozumieć się
Miał sto innych dla nas szans
Lecz dał największą ufał nam
Łaskawy los szczęśliwy los

                     ***
Piszesz list,krótki list
 Z tak wielu różnych miejsc.
Czytam go wiele dni
Jak najcudowniejszy wiersz
Od Ciebie.
Biały wiersz, lekki wiersz, 
Niewielki bukiet słów,
Kryształ białych serc-
Gdy przyciskam do mych ust-
Topnieje.
                     ***

Czy nosiła włosy długie czy krótkie, zawsze była olśniewająca






  Podobno jej ulubionym kolorem był zielony, ale ja uwielbiałam Ją w bieli. Oglądając na Google Grafika zdjęcia, można uznać, że lubiła także różne kapelusze. Dbała o swój sceniczny wizerunek, czy występowała w czarnym spodniumie, prążkowanym męskim garniturze czy w zwiewnych sukienkach, zawsze wyglądała pięknie. Zachwycała nie tylko urodą i silnym głosem, ale także wysoką kulturą osobistą i elegancją.


   Jedna z najpopularniejszych wykonawczyń lat 70 XX wieku, ale Jej piosenki wzruszają kolejne pokolenia. Była pełna życia, radości i obdarzała słuchaczy pięknym uśmiechem.  Zginęła w katastrofie lotniczej 14 marca 1980 roku, wracając z trasy koncertowej w Stanach Zjednoczonych. W moim życiu była obecna od pierwszej piosenki „Co ja w tobie widziałam”, którą śpiewałam często swojemu przyjacielowi z podstawówki Mirkowi O, gdy swoim sarkazmem mnie denerwował. Każdemu facetowi, ważnemu w jakimś stopniu dla mnie, wynajdywałam piosenkę z Jej repertuaru. Jednemu mówiłam będziesz „Mój, tylko mój”, a innemu „Tylko mnie poproś do tańca”. Dzięki tej dziecięcej zabawie, wymyślonej gdy miałam lat 14, za każdym razem gdy usłyszałam jakiś Jej przebój, przypominałam sobie ludzi, którzy sprawiali, że kochałam i nadal kocham życie. 

wtorek, 2 czerwca 2020

BOHEMISTYKA





Bohemistykainterdyscyplinarna nauka humanistyczna, poświęcona studiom nad literaturą, językiem, kulturą, sztuką, historią, cechami narodowymi, obyczajami i tradycjami Czechów. Zaczęła rozwijać się pod koniec XVIII wieku.

   O kulturze i historii Czech wiem niewiele. Z pisarzy znani mi są: Jaroslav Hašek i napisane po I Wojnie Światowej „Przygody dobrego wojaka Szwejka”-powieść antywojenna,oparta na faktach i doświadczeniach pisarza i jego przyjaciół. Zaletą tej książki jest prawdziwe tło historyczne i geograficzne oraz realia ówczesnej Pragi.Karel Čapek z „Inwazją jaszczurów”, powieścią fantastyczno-naukową,którą krytyka uznała za utopijną. Bohumil Hrabal i opowiadanie "Pociągi pod specjalnym nadzorem", przyswojone za sprawą filmu J.Menzla z roku 1967. 
    Z filmem jest nieco lepiej ale nie dzięki produkcji fabularnej a serialowej. Uwielbiałam oglądać "Szpital na peryferiach"z roku 1977, kiedy to wyświetlono 13 odcinków. W roku 1981 kontynuowano serial i nadano ich 7 . Wspomniany serial opowiada o personelu oddziału chirurgii pewnego szpitala. Mnie zapadł w pamięć dzięki doktorowi Sztosmajerowi, cynicznemu ale pozytywnie nastawionemu do życia i ludzi lekarzowi. Jedno zdanie wypowiedziane przez niego do przełożonej pielęgniarek pamiętam do dziś"Gdyby głupota umiała fruwać, byłaby pani najwspanialszą gołębicą". Bardzo mi się spodobało to powiedzonko i czasami, gdy chcę komuś dać do zrozumienia, że mądrością nie grzeszy, to je cytuję. Nie pamiętam natomiast żebym oglądała "Szpital na peryferiach dwadzieścia lat później". 
   Z  mniejszą uwagą śledziłam losy Anny Holubowej rozwiedzionej ekspedientki, pracującej w sklepie spożywczym. Próbując sprostać wychowaniu dorastającej córki i młodszego syna, odnajduje miłość. Serial "Kobieta za ladą" emitowany w latach 70-tych XX w i powtórzony w latach 80-tych(niestety nie widziałam powtórek) opowiada o perypetiach kobiety i jej współpracowników. Pogodny, optymistyczny i życiowy. 
   Filmografia czeska może poszczycić się 4 Oskarami: 1965 zrealizowany po słowacku „Sklep przy głównej ulicy” Jana Kadara i Elmara Klosa, Jir'iego Menzla „Pociągi pod specjalnym nadzorem” z 1967 ,Miloša Formana "Lot nad kukułczym gniazdem"(5 Oskarów)z 1975 i z roku 1996 Jana Sveraka „Kola”. Z wymienionych widziałam "Pociągi pod specjalnym nadzorem" i Lot nad kukułczym gniazdem".  
   W latach 60-tych minionego stulecia popularne było czeskie kino, awangardowe i stawiające widzom wysokie wymagania, którym nie zawsze umieli sprostać. Nie widziałam filmu "Nikt nic nie wie", od którego wzięło się określenie czeski film-nikt nic nie wie, na scharakteryzowanie sytuacji trudnej do wytłumaczenia, w której nie wiadomo o co chodzi. Ale wiem, że swego czasu uważałam je za bardzo trafione, bo przy kilku filmach czeskich jakie poza wymienionymi próbowałam oglądać, nie wytrwałam do końca.
    Niewiele wiem także o muzyce. Właściwie znam tylko piosenkarzy :Karela Gotta uznanego za najbardziej znanego czeskiego wokalistę w historii, Jirego Korna, muzyka, piosenkarza, tancerza i prezentera oraz Helenę Vondrackową nazywaną „królową czeskiej piosenki”. Z występów w Sopocie powinnam znać : Vaclava Neckera (piosenka „Patrik"), Marikę Gombitową (z utworem „Wyznanie”) oraz Hanę Zagorową. 
Pomimo skorzystania ze ściągi na YT, nie mogę się przyznać do kojarzenia tych wykonawców. Każdy z mojego pokolenia potrafi jednak zanucić "Malowany dzbanku" czy "Lady Carneval".


   Być może czytając początek tego postu zadaliście sobie pytanie, dlaczego zachciało mi się wspomnieć o czeskiej kulturze.  Wszak przyznałam się, że wiem o niej niewiele. Tak się jednak składa, że poza Mariuszem Szczygłem, którego znam z telewizji,a który bardzo ceni sobie kulturę czeską, poznałam dawno temu, bo w roku 1974 pewną dziewczynę, która jeżeli nie kochała, to bardzo lubiła wszystko co czeskie.
   Nie pamiętam dokładnie okoliczności poznania Darii, może był to wspólny pobyt w Ośrodku Rehabilitacyjnym w Lądku-Zdroju, za czym się skłaniam, a może Aleje Niepodległości, przy których pracował mój ojciec, a Ona mieszkała. Jest natomiast pewne, że było lato, ja przed rozpoczęciem studiów, a moja przyjaciółka po pierwszym roku.
   Daria była niewysoką kobietą o długich, bardzo gęstych kruczoczarnych włosach do pasa. Zawsze nosiła je rozpuszczone, a ja się dziwiłam, że podczas chodzenia, nie majtają się wokół twarzy. Urodę odziedziczyła chyba po męskiej części swego rodu, bo trudno ją było uznać za ładną. Rysy miała ostre, kanciaste, niektórzy określiliby ją „baba-chłop”. Doskonale zdawała sobie sprawę z niedostatków swojego wyglądu i potrafiła mieć do siebie niesamowity dystans. To co sprawiało, że nie można było koło Niej przejść obojętnie, to wielkie, ciągle śmiejące się piwne oczy, oraz szeroki uśmiech, którym potrafiła rozbroić niejednego twardziela. Moja matka, która trudno przekonywała się do ludzi, Darię uwielbiała od pierwszej chwili. W moim domu ta niezwykła dziewczyna była tylko dwa razy, ale w obu przypadkach,  matka nam towarzyszyła przy rozmowie i nawet gdy ja się krzywiłam, to mój gość nie miał nic przeciwko temu. Nie wynikało to z Jej próżności posiadania słuchaczy, ale z charakteru:otwarta na ludzi, wszystkim życzliwa, pozytywnie nastawiona do życia, optymista mimo wszystko.
   Nigdy nie zapytałam na co choruje, domyślałam się jedynie, że nie jest to Dziecięce Porażenie Mózgowe, tak jak to było ze mną. Nosiła długie spódnice, by ukryć krótkie, klocowate nogi. Chodziła wolno,lekko kołysząc się na boki, co pomagało jej utrzymywać równowagę. Z postury nazwano by ją korpulentną, bo miała duże biodra i obfity biust.
   Zawsze obawiałam się wysokich krawężników i schodów bez poręczy. To Daria pomagała mi pokonać lęk przed schodami, a na pytanie jak sobie radzisz z przechodzeniem przez ulicę, uraczyła mnie taką opowiastką(nie wiem czy to miało miejsce naprawdę, czy było wymyśloną na poczekaniu anegdotą)
-gdy mam przejść przez ulicę, to czekam z boku, aż kilka osób stanie przy krawężniku; lustruję i wybieram najprzystojniejszego faceta, po czym podchodzę, chwytam go za łokieć i przywołując swój najpiękniejszy uśmiech, głosem niewiniątka pytam „czy pomoże mi pan przejść przez jezdnię?”;
mężczyzna jest tak zaskoczony, że mnie przeprowadza, nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się by mi któryś odmówił.
   Nie zdobyłam się na odwagę, by Jej sposób wypróbować. Wiele lat minęło zanim odważyłam się próbować schodzić po schodach bez poręczy. Wielokrotnie kończyło się to upadkiem już na samym szczycie i turlaniem się na dół. Za każdym razem, gdy się podnosiłam przypominała mi się Daria i słowa „dasz radę” .  
   Była uparta i zawzięta w dążeniu do celu, a jednym z nich było studiowanie bohemistyki. W Jej przypadku, to była sprawa oczywista, gdyż z ojcem dyplomatą i resztą rodziny spędziła kilka lat na placówce w Czechosłowacji. Kiedy powrócili do kraju, złożyła papiery na Uniwersytet Warszawski. Podczas egzaminów wstępnych ponoć miała usłyszeć, że "nie zostanie przyjęta, bo po czesku mówi lepiej niż po polsku". Kiedy mnie i mojej matce to opowiedziała, to popłakałyśmy się ze śmiechu, z absurdalności danej sytuacji. Daria nie wyobrażała sobie, że może studiować na innym kierunku, dlatego Jej ojciec wykorzystując zdobyte przez lata znajomości, umieścił córkę w Czechosłowacji. Zamieszkała w akademiku, w dwuosobowym pokoju z Czeszką. 
To co opowiadała o sytuacji ludzi niepełnosprawnych jako studentów, brzmiało dla mnie jak baśń 1001 nocy. Ludzi niepełnosprawnych do jak najdłuższej nauki zachęcano wszelkimi sposobami. Umożliwiano im nabycie samochodu, by łatwo mogli dojeżdżać i otrzymywali dodatek na benzynę. Poza tym każdemu przysługiwał akademik i stypendium.
Daria bardzo lubiła Czechów, którzy żyją dniem dzisiejszym, mają duże poczucie humoru,nie rozpamiętują przeszłości. Są ludźmi życzliwymi, gościnnymi i z dużym przymrużeniem oka spoglądają na siebie. Tak ich oceniała i sama taka była.
   Niestety rok po poznaniu dowiedziałam się,że nie żyje. Nigdy nie dowiedziałam się co było powodem Jej śmierci. Wiem natomiast, że ta elokwentna, bardzo inteligentna i oczytana dziewczyna, o ogromnym poczuciu humoru, gdyby żyła byłaby moją przyjaciółką przez wiele lat. Bardzo mi imponowała i była wzorem jak pokonywać własne ograniczenia, liczne kompleksy i jak cieszyć się życiem, które nigdy nie jest łatwe, ale zawsze warte zachodu.
   W swoim życiu spotykałam różnych ludzi, dla jednych byłam niewidoczna, inni się ze mnie wyśmiewali, ale miałam też szczęście spotkać wartościowych, wspaniałych, do których należała też Daria.

wtorek, 26 maja 2020

KAŻDY PRZEDMIOT MA WŁASNĄ HISTORIĘ... czyli Salon Uchańskiego część 2

   W jednym z wywiadów dr Wiesław Uchański wyznał „ Nie chodziło o wierną rekonstrukcję i dosłowność lecz o przywołanie klimatu, atmosfery międzywojennego mieszkania wybitnego literata i wydawcy”. Należy wspomnieć, że w latach 1930-1935 Tadeusz Żeleński wydawał „Bibliotekę Boya”. Niestety wydawnictwo zbankrutowało. Trudno stwierdzić, co przyczyniło się do upadku firmy, to że wydawał tylko dzieła własne i tłumaczenia tylko pisarzy francuskich,a może źle zarządzał wydawniczym przedsięwzięciem.
  
   Obiecałam opowiedzieć o przedmiotach zgromadzonych przez prezesa „Iskier” na ulicy Smolnej 11. Wszystkie informacje zawarte w poście zaczerpnęłam z artykułów: Mireli Tomczyk „Salon Boya” i Krzysztofa Pilawskiego „Salon Uchańskiego”. Mirela Tomczyk pisząc o pamiątkach po Boyu, zazwyczaj ogranicza się do ich wymienienia, rzadko kiedy dodaje jakieś wyjaśnienie. Natomiast Krzysztof Pilawski w artykule zamieszczonym w tygodniku „Przegląd” z 9 września 2012 wymieniając te same przedmioty, daje ich niewielki ale ciekawy opis, który postanowiłam przytaczać, wyróżniając wypowiedzi tego dziennikarza kolorem czerwonym. Pomimo, że niektórych może drażnić takie opisanie, to jednak mnie wydało się zabawne, że o jednej i tej samej rzeczy np. o  okolicznościach nabycia maszyny do pisania można mówić wprost: należała do „ jednej z sympatii” lub bardziej dyskretnie przyniosła „pewna starsza pani”. Jest to najlepszy dowód na to, że jeden przedmiot oglądany przez różne osoby, inaczej może być postrzegany lub opisywany.
W swoim artykule Mirela Tomczyk wymienia takie pamiątki:
Czarna maszyna do pisania „Continental”, która należała do jednej z jego sympatii(pisywał u niej swoje artykuły i recenzje)”. Ową maszynę K. Pilawski opisuje „ czarna maszyna „Continental”.Przyniosła ją pewna starsza pani. Zapewniła Uchańskiego, że Boy na niej pisał, gdy przebywał w jej mieszkaniu. Historia jest dyskrecjonalna, więc prezes szczegółów nie zdradza.”
 Listy Boya i przedwojenne wydania jego książki z autografami
Zaproszenie na spotkanie w Salonie Zielonego Balonika, wystosowane do pisarza przez Towarzystwo Miłośników Terpsychory i Bachusa w roku 1914.
 Prywatne archiwum Mariana Brandysa(rękopisy i nagrania rozmów). Pilawski opisuje je tak: „ustawiona prostopadle do okna szafa kryje z kolei podarowane przez spadkobierców Mariana Brandysa prywatne archiwum pisarza. W środku białe kruki-rękopisy dziennika i znanych książek:”Śladami Stasia i Nel”, „Nieznany Książę Poniatowski”, „Kozietulski i inni”, „Kłopoty z panią Walewską”, „Koniec świata Szwoleżerów”.”
Skórzana teczka Stefana Kisielewskiego 
 Teczka Józefa Czapskiego
 Mała walizeczka Antoniego Słonimskiego, z którą uciekł z Paryża do Londynu. Podarowała ją prof. Alina Kowalczykowa, córka prof. Stanisława Lorenza,” przyjaciółka i badaczka twórczości Słonimskiego. W środku prezes Uchański odkrył prawdziwy skarb- karteczkę z kancelarii ogólnej Urzędu Rady Ministrów, datowaną na 14 marca 1964 r. To potwierdzenie złożenia przez Słonimskiego listu 34- zredagowanego przez pisarza protestu literatów, którzy alarmowali, że „ograniczenie przydziału papieru na druk książek i czasopism oraz zaostrzenie cenzury prasowej, stwarza sytuację zagrażającą rozwojowi kultury narodowej.” ”.
 Listy Marii Dąbrowskiej(oraz kartka z życzeniami, o której wspomina P.K.),  
Listy Jarosława Iwaszkiewicza, 
List Ireny Eichlerówny 
Przedwojenne obligacje państwowe 
Książka Tadeusza Borowskiego z dedykacją z 1947 oraz kartka noworoczna z życzeniami od Zbigniewa Cybulskiego. "Konwicki podpisał portret ("To ja") i zostawił pamiątki:książkę Borowskiego z wylewną dedykacją dla Konwickiego z roku 1947 oraz pocztówkę noworoczną z życzeniami od Zbigniewa Cybulskiego, którą aktor wykonał sam, nakleił wspólne zdjęcie z Konwickim."
Piersiówka Janusza Głowackiego „ Świeżym nabytkiem jest flaszka-      w zasadzie pusta-od Janusza Głowackiego. Towarzyszy jej opis „Te piersiówkę dał mi reżyser Sean Penn kiedy się załamałem w czasie prób „Polowania na karaluchy”. Przedstawienie wyszło świetnie, jeszcze w piersiówce chlupocze reszta whisky z 1989.”
Dwa fotele ,które należały do matki Jerzego Waldorffa „Dwa stojące obok siebie fotele otrzymała w posagu matka Jerzego Waldorffa, z którym prezes się przyjaźnił. Waldorff sprzedał je szwagierce innego przyjaciela Uchańskiego Stefana Kisielewskiego. A ta , gdy przeniosła się do domu Lekarza Seniora przekazała je do Iskier.” 
 Rysunki Szymona Kobylińskiego, autora i rysownika Iskier, przedstawiające Franciszka Fiszera, Stefana Kisielewskiego, Tadeusza Boya-Żeleńskiego . Krzysztof Pilawski rozszerza listę sportretowanych osób o Jerzego Waldorffa, Mariana Brandysa i Pawła Herza. Na ścianie znajdował się także portret Kobylińskiego. Biruta Markuza-Białostocka, polsko- litewska artystka, absolwentka krakowskiej ASP, a także pisarka i tłumaczka, namalowała portrety Tadeusza Konwickiego i Marka Nowakowskiego.


 Porcelana międzywojenna, a między nimi egzemplarze tygodnika „Iskry”, wydawanego przez Władysława Kopczewskiego w latach 1923-39.


   W swoim artykule zatytułowanym „Salon Uchańskiego”Krzysztof Pilawski wymienia także inne przedmioty, o których nie wspomina Mirela Tomczyk. Są to:
Talia kart należąca do T. Boya-Żeleńskiego

Pozłacany lichtarz Lelewela

Szwajcarska omega-przyniesiona przez Nowakowskiego z taką to historią” Od Edka Stachury, który pożyczył jakieś pieniądze ode mnie na grę w pokera. Wygrał, oddał dług zegarkiem.”

Kamień z Góry Jasieńskiego w Tadżykistanie-dostała go w Duszanbe latem 1977 Kira Gałczyńska, poznając sędziwego poetę Mirszakowa. Pojawia się on na kartkach książki Bruna Jasieńskiego „Człowiek zmienia skórę”.
Dzienniki F. Rakowskiego-w specjalnej gablocie wiszącej w holu. Na ich wydaniu prezes nie zarobił,ale cenił autora jako polityka i człowieka.

Stare narty-również znalazły swoje miejsce w holu obok wspomnianej już gabloty

Kolekcja naparstków(najstarszy z czasów cesarzy rzymskich) i szpilek do krawatów. 

Stare odbiorniki radiowe, w tym Aga przyniesiona przez szefa kasowanego PIW, Rafała Skąpskiego.
  „Niektóre przedmioty przetrwają setki lat. Może nawet tysiące lat. Warto więc przechowywać je wraz z historiami, które stanowią o rzeczywistej wartości rzeczy. W „Iskrach” zgromadzono tysiące przedmiotów „Od Sasa do Lasa”, jednak wnętrza nie sprawiają wrażenia eklektycznego, zagraconego i chaotycznego „poBoyowiska”.Przeciwnie nic tu nie przytłacza,jest przestronnie, wygodnie i całkiem gustownie”

   Tuż przed przystąpieniem do pisania drugiej części, zadzwoniłam do Wydawnictwa „Iskry”, by zapytać, co się stało z tymi wszystkimi eksponatami, po zamknięciu w 2014 roku salonu. Przemiły mężczyzna(niestety nie przedstawił się), posiadający elektryzujący głos, powiedział, że wszystkie przedmioty znajdują się nadal w wydawnictwie, choć ze względu na mniejszą przestrzeń nie zajmują tyle miejsca co dawniej. Jak zapewnił po pandemii, gdy normalne kontakty będą możliwe, można salon Boya urządzony przez Uchańskiego obejrzeć, oczywiście po wcześniejszym umówieniu wizyty. Najciekawsze zdjęcia znajdziecie  na Facebooku.

Próbowałam wkleić zdjęcia z Grafika-Google, ale zaczęły mi skakać po całym poście, doprowadzając do zburzenia harmonii całości. Wybaczcie ale nie mam już siły dłużej walczyć i z tekstem i z fotografiami. 


niedziela, 24 maja 2020

KAŻDY PRZEDMIOT MA WŁASNĄ HISTORIĘ...czyli Salon Uchańskiego, cz.1

"Każdy przedmiot ma własną historię, człowiek jest epizodem w życiu przedmiotu" - te słowa wypowiedział Wiesław Uchański, wydawca i kolekcjoner

Kontakt - Wydawnictwo Iskry Spółka z o.o.

    Urodził się w 1947 roku,ukończył studia prawnicze i filozoficzne na Uniwersytecie Wrocławskim. W 1980 obronił pracę doktorską pod kierunkiem Mariana Orzechowskiego. Był komendantem w Ochotniczych Hufcach Pracy i pracownikiem etatowym w Instytucie Nauk Politycznych UWr. W latach 1977-1990 był członkiem PZPR i Pracownikiem Komitetu Centralnego PZPR jako asystent Mariana Orzechowskiego i Tadeusza Porębskiego. Od 1987 dyrektorował Wydawnictwu „Iskry”, którego został prezesem i większościowym udziałowcem w 1992 po sprywatyzowaniu w spółkę z.o.o. W roku 1999 został laureatem Nagrody Kisiela, a w 2005 otrzymał Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” w dziedzinie „literatura. W 2018 został uhonorowany „Ikarem” przez jury Sezonu Wydawniczego-Księgarskiego.
  Jest człowiekiem bardzo aktywnym, udzielił wywiadów w radio :1.”Poranek RDC”-opowiadał o książce Ludwika Strommy Polskie złudzenia narodowe” i Marka Hłaski „Wilk”.
2 W audycji „Wolna sobota” Jerzego Kisielewskiego, mówił o zmianach na rynku wydawniczym, o najważniejszych książkach, pasji kolekcjonerskiej, a przede wszystkim o ludziach i wieloletnich przyjaźniach z pisarzami.
3. „Zapiski ze współczesności”, to cykl audycji, w których pisarze, artyści, naukowcy, snują wspomnienia lub dzielą się przemyśleniami i refleksjami na temat różnych zjawisk współczesnego świata.
   Bierze udział w Warszawskich Targach Książki i prowadzi wykłady dla młodzieży w ramach „Szkoły otwartej”. Organizuje spotkania autorskie, na których promował książki:
1.Edward Stachura „Dzienniki”,
 2.Jacek Cygan "Pies w tunelu"-wiersze, 
3.Wiktor Osiatyński "Rehabilitacja"-ostatnia część autobiograficznej i autoterapeutycznej opowieści z tomów "Rehab" i "Litacja",
4.Arkadiusz Szaraniec „Warszawa dzika”,
5.Henryk Waniek „Szalone życie Macieja Z”, 
6.Antoni Kroh: „Za tamtą górą. Wspomnienia.”,
7.Justyna Sobolewska „ Książka o czytaniu”,
8. Eryk Lipiński „Pamiętniki”, 
9.Krystyna Kolińska „ Preteksty do wspomnień”,
10.Bogumił Paszkiewicz „Cwana panienka z Juraty”,
11.Kazimierz Orłoś „Cudowna melina”,
12.Lechosław Herz „Podróże po Mazowszu”.

Współuczestniczył w organizowaniu spotkań z ciekawymi ludźmi, np. z Edwardem Pałłaszem- kompozytorem oraz w wieczorkach wspomnieniowych:

1. o Macieju Zembatym- polskim poecie, satyryku, scenarzyście, muzyku i tłumaczu głównie poezji Leonarda Cohena.
2. o Michale Jagielle -poecie, eseiście, publicyście, w twórczości którego często występują motywy górskie("Wołanie w górach")
3. o Zygmuncie Mycielskim- kompozytorze,publicyście, pisarzu( „Dziennik 1950-59”) i krytyku muzycznym.
4.o Stefanie Kisielewskim- prozaiku, publicyście, kompozytorze i krytyku muzycznym.
Uczestniczył w sympozjum "Przywrócić pamięć.Historyczne pasje Stanisława Milewskiego - pisarza("Życie uliczne niegdysiejszej Warszawy"). 

   O sobie jako człowieku w jednym z wywiadów, mówił tak: "Byłem hippisem i w tym czasie zacząłem zbierać starocie.Myślałem nawet, że zostanę antykwariuszem. Ale przede wszystkim studiowałem filozofię i prawo, a doktorat uzyskałem z politologii". 
   Jako profesjonalista, o zawodzie wydawcy wypowiadał się następująco: "Mam wyraźny wizerunek wydawcy i wydawnictwa, w nieco przedwojennym stylu. Zależy mi na tym, żeby ten konserwatywny image, cała ta otoczka, mająca w sobie coś snobistycznego, czego się zresztą nie wypieram, towarzyszyła aktywizmowi,nowoczesności w sposobie działania, prowadzenia firmy."

   Ludzie, którzy Go znają, twierdzą że: " na wieczorach autorskich i bankietach wydawniczych zadaje szyku elegancką, posrebrzaną laską, w drugiej ręce trzymając naczynie z trunkiem(możliwie szlachetnym,byle nie bardzo słodkim). Nosi się dystyngowanie i wyraźnie konserwatywnie, na co wskazuje fason kołnierzyków. Z lokalu, którym kieruje od ośmiu lat, uczynił istne muzeum: pamiątek po swoich ulubionych pisarzach - Tadeuszu Boyu-Żeleńskim i Stefanie Kisielewskim oraz przedziwnych, a pięknych przedmiotów - secesyjnych bibelotów, porcelanowych figurek, starych zegarów, barometrów, obrazów." "Jest kolekcjonerem staroci, miłośnikiem jazdy dorożkami i...rowerem,którym przyjeżdża do mieszczących się na Smolnej "Iskier", z Gocławia.Nie ma samochodu. Tyle, co by kosztowała jego eksploatacja - tłumaczy sobie i innym- wydaje w antykwariatach czy na bazarze na Kole. Mieszka podobnie jak pracuje, wśród różnych, całkowicie niepotrzebnych przedmiotów." 

   Kiedy został dyrektorem Wydawnictwa "Iskry", zaczął gromadzić w siedzibie na Smolnej 11, przedmioty związane z życiem i działalnością Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Mieszkanie na Smolnej zajmowało całe pierwsze piętro w XIX-wiecznej kamienicy, którą w 1938 zastąpił inny budynek. Na jego elewacji znajduje się tabliczka upamiętniająca związek pisarza z tą kamienicą. By mocniej podkreślić związek Boya z budynkiem, Uchański zaczął gromadzić pamiątki po pisarzu i innych literatach. Ponieważ późniejsze mieszkanie Boya, przy Krakowskim Przedmieściu 58 spłonęło wraz z całą zawartością w czasie Powstania Warszawskiego, to pamiątek jest niewiele. Z chwilą przeniesienia Wydawnictwa "Iskry" do nowej siedziby, salon Boya zamknięto w roku 2014. Liczba gości, którzy w latach 1987-2014 odwiedzili salon, dowodzi, że popularność Boya, tak zasłużonego dla literatury i kultury polskiej, jest nadal ogromna.
Tadeusz Boy-Żeleński » Salon Boya-Żeleńskiego
Boy-Żeleński w swoim gabinecie na Smolnej


    W roku 1995 udało mi się kupić w kiosku „Ruchu” „Kalendarz Iskier 1995”. Był to chyba ostatni jaki został wydany. Nabywszy tę niewielką ale bardzo ciekawą „książeczkę”, napisałam do wydawcy pochwałę za tę publikację. Otrzymałam list od dr Wiesława Uchańskiego, napisany odręcznie na kremowym czerpanym papierze. Było to jednocześnie zaproszenie do złożenia wizyty w siedzibie wydawnictwa. Pamiętam, że od skrzyżowania Nowego Światu z ulicą Świętokrzyską, szłam na piechotę, bo moja znajomość Warszawy była i jest mizerna. Był gorący, słoneczny dzień i na miejsce dotarłam zmachana i spocona. W budynku nie ma windy, więc musiałam wejść po schodach. Prezentowałam sobą obraz nędzy i rozpaczy, ale przyjmujący mnie dyrektor udawał, że jestem pachnąca i świeża. Usiedliśmy po przeciwnych stronach wielkiego, ciemnego biurka i piliśmy kawę z filiżanek z cieniutkiej, delikatnej porcelany. Ponieważ każde z nas spędziło kilka lat we Wrocławiu, okazało się, że oboje znamy poetkę Salomeę Kapuścińską, choć Wiesław Uchański był jej przyjacielem, a ja tylko wielbicielką poezji. Nie pamiętam ile trwało spotkanie, bo byłam zestresowana i zgubiłam język w gębie. Na pożegnanie ofiarowano mi kilka książek dla młodzieży, które wzbogaciły księgozbiór tworzony przeze mnie dla mojego syna. Do dziś pozostaję pod wielkim urokiem, sympatycznego, bardzo inteligentnego, posiadającego ogromną wiedzę mężczyzny. 
PressReader - Gazeta Wyborcza - Regionalna (Stoleczna): 2014-03-08 ...
Wiesław Uchański
   O tym jakie pamiątki w latach 1987-2014,  zgromadził dyrektor Uchański ,  opowiem w części drugiej. Udało Mu się bowiem "stworzyć jedno z najbardziej nastrojowych miejsc kulturalnej Warszawy. Bo, jak przekonuje, książki wymagają odpowiedniego klimatu."
Salon Boya w siedzibie wydawnictwa Iskry - Smolna 11 | Facebook
Salon Boya w siedzibie wydawnictwa Iskry