niedziela, 15 listopada 2015

WSTĘPNIAK

    W grudniu minie rok jak zamieściłam ostatnią notkę na moim dotychczasowym blogu „Moje hobby to życie”. Prowadziłam go 5 lat na „Blogomanii”. Początek tego roku nie był udany i przez dłuższy czas niczego na blogu nie zamieszczałam. Kiedy zdecydowałam się coś napisać, okazało się, że portal ten przestał istnieć. Poza ogromnym szokiem, ogarnął mnie nieopisany smutek, bo niespodziewanie utraciłam spisane wspomnienia i najciekawsze wydarzenia ze współczesności.

   W ciągu tych kilku lat blogowania, wielu ciekawszych blogerów zakończyło prowadzenie bloga, przechodząc do następnych wyzwań jakie niesie życie. Pierwszego bloga zaczęłam pisać, bo chciałam zostawić synowi trochę informacji o mnie z czasów, gdy go jeszcze nie było. Współczesne moje”wpadki i upadki” miały mu pokazać, że mając nawet ograniczone możliwości fizyczne czy finansowe można spędzać czas inaczej niż przed komputerem. Jego jednak historia rodziny nie interesuje. Bloga nie czytał, robili to jednak obcy ludzie,których nie poznałabym w realu. Z kilkoma osobami się zaprzyjaźniłam,piszemy maile, rozmawiamy przez telefon, wysyłamy sobie życzenia świąteczne. Dzięki blogowi moje życie się wzbogaciło i to jest wielka korzyść i dar od losu. Zapragnęłam założyć nowego bloga ale nie mam pomysłu co do jego formy i treści. Nie powtórzę tych słów, z których składały się posty pierwszego bloga, opowiadając o moim dzieciństwie, okresie dorastania i życiu dorosłym. Będę pisała o codzienności 61 latki. Blog będzie nosił tytuł „Na karuzeli życia”. Życie było, jest i będzie dla mnie najważniejszą wartością, dlatego w nazwach obu blogów ono występuje jako symbol radości istnienia.
   Jedna z moich internetowych znajomych zamknęła pisanego do tej pory bloga i wystartowała z nowym pomysłem. Jej „Subiektywne komentarze” zamieszczane na blogspot.com, natchnęły mnie myślą, żebym właśnie w tym miejscu spróbowała pisać od nowa. W ostatnich latach modne było powiedzenie Leszka Millera, że „ prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym nie jak zaczyna ale jak kończy”, a po czym się poznaje prawdziwą kobietę? Wiecie, bo ja nie.  Zresztą w moim przypadku, to nieważne, bo zawsze mówiłam, że nie jestem kobietą tylko bibliotekarką .
   Wyuczony zawód napawał mnie dumą, ale wykonywałam go zbyt krótko. Nie opuszcza mnie uczucie niedosytu i zawodowego niespełnienia. . W ciągu minionych 25 lat, nie udało mi się powrócić do tego, co tak kochałam:obcowania z czytelnikiem, którego życie mogłabym wzbogacać proponowaną lekturą.
   Maria Koterbska śpiewała:"karuzela,karuzela, na Bielanach co niedziela". Nie wiem jak często będzie się kręciła moja karuzela. Gdyby jednak znaleźli się tacy śmiałkowie, którzy powirowaliby razem ze mną, to serdecznie zapraszam. Iwona.

4 komentarze:

  1. Noooooo;-))))))) Piękny start do nowego życia (blogowego).
    Proponuję, choć wcale sie nie upieram, że z propozycji koniecznie masz skorzystać;-)))), byś pisała krótkie notki, za to często. Opisuj sytuacje (nawet duperelki) ze swojej codzienności, z telewizji albo co tam w sieci przeczytasz i przyszło Ci coś do głowy. Wówczas blog będzie żywy i będzie dużo mówił o Tobie, o tym jakim jesteś człowiekiem. Kochasz życie jak niewiele osób na tym świecie. Więc opowiadaj o tym swoim codziennym życiu.
    Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na migawki z Twojej codzienności.

    OdpowiedzUsuń
  2. Droga Przyjaciółko-dziękuję za komentarz.Postaram się, skorzystać z Twojej rady, choć od najwcześniejszych lat miałam problem ze zwięzłością. Zawsze byłam rozgadana i epistoły, to moja wada(jedna z wielu). Pozdrawiam i do miłego zobaczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pisz długo ;-)))) Obawiam się tylko, że długie wpisy będą wymagały więcej czasu, więc będziesz rzadko pisać.

      Usuń
  3. Droga Zante-chciałabym mieć wystarczającą ilość tematów do poruszenia, ciekawych przede wszystkim dla czytających. Czasu u mnie dostatek, i to nie będzie stanowiło problemu. Dzięki za komentarz i "rozruszanie" bloga. Gdybyśmy mogły spotkać się w realu, to zaprosiłabym z tej okazji na "parapetówkę, bo to miejsce, to teraz mój nowy, drugi dom.

    OdpowiedzUsuń