środa, 25 października 2017

KONCERT SKRZYPCOWY

zaczerpnięte z Google
    Na Jej blog http://liiviia2.blogspot.com/ trafiłam przypadkiem, akurat w momencie, gdy zamieściła notkę „Sami swoi...polska szopa”. Napisałam pod nią komentarz:Ryzykowne jest wypowiadanie się na jakiś temat tylko na podstawie tego, co się przeczytało. Takie podejście jest dopuszczalne w stosunku do tematów naukowych, a raczej popularno- naukowych, bo te mają opracowania sporządzone przez fachowców i możemy z tekst wyciągnąć fragmenty, którymi argumentować będziemy swoje za lub przeciw. Jeżeli chodzi o sztukę, to należałoby się zapoznać z interpretacją danego reżysera, by móc porównać z oryginałem(dramatem Wyspiańskiego)i dopiero wtedy wypunktowywać słabość wystawienia. Twoja opinia przypomina mi trochę powiedzenie "nie lubię zupy szczawiowej", a na pytanie dlaczego, udzielenie odpowiedzi "bo nie i już". Po absolwentce polonistyki oczekiwałabym czegoś więcej.
Autorka odpowiedziała:” Nie lubię wulgaryzmów i publicznej obsceny , a jeszcze bardziej nie lubię ulicznej zadymy w imię sztuki.I Wyspiański nie ma z tym nic wspólnego.
Ostatnie zdanie Twego komentarza jest cokolwiek nie na miejscu .”
Zareagowałam słowami:Jeżeli poczułaś się obrażona stwierdzeniem, że "spodziewałabym się czegoś więcej", to w czym widzisz niestosowność mojego komentarza? Ja też nie lubię wulgarności, zadym ulicznych w imię czegokolwiek. Tak jak stwierdziłam powyżej, aby porównywać dwie rzeczy ze sobą trzeba mieć silne argumenty przeciwko przedmiotowi krytyki i równie mocne dla obrony dzieła porównywanego. Po prostu u Ciebie tego mi zabrakło, a przecież przygotowanie masz mocniejsze od innych. Pozostaję mimo wszystko pełna życzliwości, co mam nadzieję, będzie mi dane udowodnić w innych komentarzach. Dziękuję za odwiedziny u mnie na blogu, mam nadzieję że nie są ostatnimi .Mój komentarz był wyrazem niedosytu odczuwanego po przeczytaniu tekstu autorki, a nie próbą Jej ośmieszenia.
   Tak zaczęła się moja znajomość z Liviią. Kilka postów później zaproponowałam kontakt e-mailowy. W pierwszym liście przyznałam się, że nie jestem znawczynią muzyki poważnej, a gry na skrzypcach nie lubię. Nowa znajoma postanowiła przekonać mnie, że uprzedzenie do skrzypiec jest spowodowane nieznajomością właściwych utworów. Wraz z listami przesyłała mi wybrane przez siebie „kawałki” wykonywane przez wybitnych wirtuozów tego instrumentu: David Garret „Babushka”, Nigel Kennedy „ Jovano Jovanke”, Vanesa Mea „Romeo&Juliet”, Vittorio Monti „Csardas”, Andre Rieu „My way”, Lara Fabian „Je T'aime”. Czy wy znacie te utwory? Jeżeli nie to posłuchajcie, naprawdę warto!(Nie włączam do tekstu klipów, bo i tak nie chcą się otwierać na blogu).
   W prosty sposób uświadomiła mi jak bardzo się myliłam do tego rodzaju muzyki. Po odpisaniu na jej ostatni list, postanowiłam posłuchać kilku utworów w wykonaniu Andre Rieu. Okazało się, że są wśród nich moje ulubione, a znane z radia, gdy słuchałam jeszcze „Lata z radiem” lub wcześniej „Koncertu życzeń” nadawanego kiedyś w niedzielne popołudnia. Bez wychodzenia do filharmonii miałam ucztę muzyczną i poprawiłam sobie nastrój. W tym samym momencie postanowiłam napisać o Krakowiance, która na swoim blogu pisze w przeważającej mierze o wydarzeniach kulturalnych, a robi to w sposób ciekawy, zrozumiały także dla laików.
   Blog w obecnym miejscu założyła 23 VIII 2015 roku, a wcześniejszy prowadziła na Interii(nie podała jego nazwy, więc nie mogę Was do niego odesłać). W jednej z pierwszych notek napisała:"Ten piękny utwór muzyczny dedykuję tym wszystkim ,którzy kochają skrzypce.I tym ,którzy są dopiero na początku drogi do tej miłości.I wszystkim moim czytelnikom ,za to ,że czytają,że komentują ,ze rozumieją. ” Dedykacją okazał się utwór „My way” spopularyzowany przez Franka Sinatrę, a tu przedstawiony w wykonaniu wspomnianego już Andre Rieu.
   Lubi łacińskie maksymy, tak jak ja. Oto dwie z nich: „ Homo totiens moritur,quotiens amittit suos -człowiek umiera tyle razy, ile razy traci swoich bliskich”, „Nihil citius arescit quam lacrime. Nic nie wysycha szybciej od łez.”.
   Jest osobą wykształconą, ukończyła dwa fakultety i choć wiedzę zdobytą na studiach wykorzystuje przy prowadzeniu bloga, to się nią nie popisuje. Wręcz przeciwnie jest nad wyraz skromna. Duży wpływ na Jej obecną postawę ma poważna choroba, do której się przyznała na blogu w roku 2016. O sobie poza tym pisze niewiele( notki: „Sankt Petersburg”, „Przyjaciele”, „Skrzypce”). Natomiast rozpiętość tematyczna postów mówi wystarczająco dużo, aby dostrzec w Niej bardzo wrażliwą osobę, kochającą muzykę, teatr, film i malarstwo. Trzyma rękę na pulsie odnośnie wydarzeń społecznych(rozpoczęcie roku akademickiego) i kulturalnych odbywających się w Krakowie. Kocha to miasto i wszystko, co się w nim dzieje jest Jej bliskie.
    Przodkowie przyjechali do Polski ze Lwowa i Ona bardzo mocno czuje się związana z tym miastem. Znając trudną sytuację Polaków mieszkających na Kresach, udziela się w organizacji „która pomaga polskim rodzinom na Ukrainie ,Białorusi ,Mołdawii ,częściowo Litwie ,Estonii i Łotwie. Częściowo ,bo państwa unijne nie są biedne.
   Uwielbiam ludzi ambitnych i z pasją, autorka bloga jest taką kobietą-piękną z wyglądu(mam Jej zdjęcie) i wewnętrznie. Pisze o muzyce , od opery(„Straszny dwór”) poprzez muzykę klasyczną( F. Chopin, J.Strauss, D.Szostakowicz) do popularnej (Edyta Geppert, Maciej Maleńczuk, Grzegorz Turnau). Nie obce są Jej wydarzenia historyczne, na temat których zabiera głos, dając własną ocenę(Powstanie Warszawskie, recenzja filmu o „Roju”).
   Dzięki Niej poznałam dwa nowe blogi i ich autorów : http://mozaikarzeczywistosci.blogspot.com/, http://ja-amasja.blogspot.com/. Do nich zaglądam raz w tygodniu. Moje grono internetowych znajomych poszerza się, a ja wzbogacam się o nowe doznania, czuję się szczęśliwsza, bo moja samotność nie wydaje się tak duża.
   Mam nadzieję, że Liwia nie weźmie mi za złe, że uchyliłam rąbka tajemnicy o Niej, a Wy zaglądniecie na bloga by poznać(lub przypomnieć sobie) Kraków i jego mieszkańców, widzianych Jej oczami.




80 komentarzy:

  1. Duże dziękuję dla Ciebie za ten post,ale będę mieć frajdę słuchania:) skrzypce lubię,ale luźno podchodziłam do nich z listy znam i uwielbiam Vanese Mae, sporą uczta dla człowieka kochającego muzykę,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, że post przypadł Ci do gustu. Jestem przekonana, że gdybyś zajrzała na blog bohaterki, to Twoje zadowolenie byłoby jeszcze większe. Życzę wielu pięknych muzycznych doznań. Uściski.

      Usuń
  2. Ale trafiłaś!
    Andre Rieu, ze swoją kilkuset osobową orkiestrą, jest bardzo popularny i uwielbiany w Holandii. Pochodzi z Maastricht. "Robi" prawdziwą ucztę i festiwal radości z każdego spektaklu. Widziałam (niestety, tylko w TV) kilka jego koncertów, z którymi jeżdzi po całym świecie. Marzę, żeby znależć się tam kiedyś "na żywo".
    Byłam u Liwii... Pięknie tam jest :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wstępie trzymam kciuki za spełnienie marzenia, by być na koncercie na żywo. Mnie to nie grozi, ale wtedy mogłabym pocieszyć się Twoją relacją z tego wydarzenia. Bardzo się cieszę, że blog Liwii przypadł Ci do gustu. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Iwonko, nie uwierzysz, ale własnie słucham nowej płyty z walcami Andre Rieu, mąż zamówił w Empiku i dziś przyszła. Jest u mnie Gabrysia, z bloga Pogodna dojrzałość i słuchamy razem, a blog pięknej skrzypaczki znam oczywiście:-)
    Pozdrawiamy muzycznie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty zawsze jesteś o kilka kroków przede mną jeżeli chodzi o ciekawe blogi. Mam nadzieję, że koncert przypadł Wam do gustu. Dziękując za pozdrowienia,kłaniam się osłabiona walką z kolejnym wirusem.

      Usuń
  4. Bardzo lubię Andre Rieu i Vanesse Mae, a Davida Garetta uwielbiam słuchać. Skrzypce to cudowny, czarodziejski instrument:) Chętnie zajrzę na blog Liwii - dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W odróżnieniu od Ciebie jestem początkującą melomanką, ale powoli zaczynam rozumieć zachwyt Twój i Tobie podobnych. Uściski.

      Usuń
  5. To i ja muszę zacząć bywać u Livii.
    Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma Ona tak bogaty wachlarz tematyczny postów, że każdy znajdzie u niej coś właściwego dla siebie. Ja również dziękuję za komentarz i do miłego zobaczenia.

      Usuń
  6. Ile można zmieścić w słowach,ile dobrych myśli zapisać ,ile prawdy przekazać,ile czasu poświęcić..
    Drugi człowiek - nieznajomy ,a na wyciągnięcie ręki.
    Iwonko,z serca dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja Tobie winna jestem podziękowania, za te wzruszenia, których mi dostarczyłaś i mam nadzieję, że zechcesz robić to nadal. Przez trudy do gwiazd sięgasz , a one opromieniają Ciebie i wszystkich w Twoim pobliżu. Buziaki

      Usuń
  7. z tymi barwami jesiennymi przecudnie. Podziękowania dla Was obu.
    Cudnie się słucha....
    Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Alis, chyba mam przyjemność gościć Cię u siebie pierwszy raz. Cieszę się, że post przypadł do gustu. Mam nadzieję, że skusisz się na odwiedziny u Liwii. Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Nie przepadam za słuchaniem muzyki, wolę malarstwo, bo bardziej do mnie przemawia.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muzyka i malarstwo to dwie dyscypliny sztuki ale odbierane innymi zmysłami. Widocznie u Ciebie wzrok jest bardziej rozwinięty i wyczulony niż słuch. Gdybyś jednak zajrzała na oma wiany blog, przekonałabyś się, że i na temat malarstwa można tam znaleźć coś ciekawego. Dziękuję za komentarz.

      Usuń
  9. Niestety. Próbowałem, ale skrzypce nie przekonały mnie do siebie. Chyba jeszcze nie jestem gotowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie powiedział, że wszyscy muszą lubić skrzypce. Ja uwielbiam muzykę cygańską,w której one są podstawowym instrumentem.Jednak w przypadku utworów muzyki klasycznej, reagowałam jak oparzona. Pokazanie mi jej w przystępniejszej "odsłonie", sprawiło, że polubiłam coś, co wydawało się nie do zaakceptowania. Jeżeli okaże się, że nigdy nie będziesz gotowy, to nic nie szkodzi. I tak jesteś fantastyczny ze swoimi kronikami. Ukłony.

      Usuń
  10. Wspaniały wpis pokazujący to, w jak różny sposób można poznawać nowe osoby, które mają swoje blogi. Ważne jest to właśnie, aby nawet przy czymś wyglądającym na ostre poznanie między Tobą i Livią wykazać się odpowiednim podejściem, by przemienić całość w interesującą znajomość. A to świadczy już bardzo dobrze o Was moim zdaniem. Masz rację, Livia jest blogerką wyjątkową, promuje u siebie rzeczy warte uwagi, których zwykle się nie zauważa z różnych powodów. Co do gry na skrzypach bardzo lubię wykonania pana Michała Jelonka, zwykle gra kawałki rockowe, choć sięga też po motywy klasyczne i przerabia je na swój sposób.

    ,,Diagnoza" jakoś mnie powoli przestaje zachwycać, nie jestem scenarzystą, jednak 13 odcinków na opowiedzenie takiej historii to odrobinę za dużo. Żałuję bardzo, że nie słychać nic o kontynuacji serialu ,,Prokurator", bo sytuacja głównego bohatera nie została wyjaśniona właściwie.

    Dzięki za wspomnienie o mnie i moim blogu. :) Na tym polega dzielenie się dobrymi adresami do zacnych twórców (bo nawet pisanie o rzeczach codziennych wymaga jakiegoś tam zacięcia ze strony blogera).

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję, że kiedyś posłucham Twojego ulubieńca. Mnie serial zaczął wciągać od ostatniego odcinka, kiedy rozpoczęto wyjaśnianie dziwnego zachowania doktora A. Wspomnianego przez Ciebie serialu nie oglądałam, chociaż pamiętam migawki zapowiadające go na antenie. Musisz brać pod uwagę fakt, że u nas kontynuuje się filmy czy programy nie te, które są ciekawe intelektualnie, tylko takie które zaspokajają gusta największej liczby osób. Jeżeli chodzi o Twój blog, to wszystko przed nami.Ukłony.

      Usuń
    2. :) Tylko na początek wybierz pana Jelonka solo, bo z grupą Hunter stanowi inną jakość. Równie dobrą ale nie może tak mocno rozwijać skrzydeł grając na skrzypach jak w swoim projekcie.

      Coś w tym jest niestety, wraca się też do programów starych, typu ,,Koło fortuny", by zadowolić jakiś dziwny typ widza.

      Osobiście jeszcze chciałbym doczekać drugiej serii ,,Belle Epoque". Z tego co pamiętam nie pokazano czy główny bohater zginął po postrzale z pistoletu czy nie. A to daje nadzieję na drugą część, tylko o czym by ona mogła być?

      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Sądzę, że powinnam posłuchać i Jelonka solo i w zespole, by sprawdzić czy jako niewyrobiony słuchacz wychwytuję różnicę w prowadzeniu instrumentu. Powrót do takich programów jak "Koło fortuny" czy "Sonda" ale z innymi twórcami, jest dowodem na to, że pierwowzory były świetne jeżeli nie doskonałe i stąd nawiązania, a z drugiej, że brak innych interesujących pomysłów na nowe programy. Za mojej młodości tv i radio były jedynymi o bardzo szerokim odbiorze nośnikami nowości, dlatego ludzie łaknęli tego. Dzisiaj internet, tablety, smartfony, nie tylko młodzież ale i dorosły nie zawsze wie, po co właściwie ma sięgnąć.
      Z wymienionego przez Ciebie serialu oglądałam i to przez przypadek może dwa odcinki. Jest to serial kryminalny, tyle że osadzony w innym czasie. Wtedy zbrodni też nie brakowało. Biednych było wielu, bogatych znacznie mniej, a jak wiadomo pieniądz jest najczęstszym motywem przestępstwa. Wyobraźnia scenarzystów jest tak ogromna, że wątków na drugi sezon. Ukłony

      Usuń
    4. Może masz rację, bo są to z jednej strony dwa muzyczne światy, choć po bliższym przyjrzeniu się mają one dużo ze sobą wspólnego.

      Ale jak to bywa z nawiązaniami do sprawdzonych wersji, nowsze są z reguły gorsze od oryginału. Tak samo bywa choćby z filmami, im więcej części, tym większe szanse na nakręcenie gniota.

      Jak dla mnie najbardziej interesującym wątkiem w tym serialu było pokazanie jak rozwijała się kryminalistyka. Swojego czasu dość mocno zainteresowałem się tą tematyką. A już najlepsze było jak parę razy widziałem na swojej uczelni profesora Hołysta, uważanego za jednego z najlepszych specjalistów w kraju i w Europie z zakresu kryminalistyki, wiktymologii i paru innych nauk. Chciałbym się kiedyś załapać na jakiś jego wykład z tych zagadnień.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  11. Dziękuję za interesujący wpis:) Na pewno w długie, jesienne wieczory zaznajomię się z utworami muzyki klasycznej:) Trzeba poznawać inne nurty muzyczne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj A. cieszę się, że pomimo rezygnacji z prowadzenia bloga, zaglądasz do innych. A jak Twoje samopoczucie?Pamiętaj walczymy do końca, bez względu na wszystko. Uściski.

      Usuń
  12. Skrzypce i jesień ?? Zestawienie idealne...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz i docenienie notki. Pozdrawiam.

      Usuń
  13. Vanesse Mae to dla mnie mistrzostwo :)
    Uwielbiam brzmienie skrzypiec, mają taki niepowtarzalny, ja uważam, że sentymentalny klimat, ale to wszystko oczywiście zależy od prezentowanego utworu :)
    Krótko mówiąc/pisząc skrzypce to moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że przy okazji postu odsłoniłaś "niekulinarny" kawałek siebie. Do miłego zobaczenia/usłyszenia.

      Usuń
  14. To miłe, że Wasza nienajlepiej rozpoczęta znajomość tak ciekawie się rozwinęła.
    Skrzypce bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zbadane są wyroki boskie. Witamy kolejną sympatyczkę skrzypiec. Ukłony

      Usuń
  15. Piękny wpis! Piękna blogowa przyjaźń!
    A skrzypce ...kiedyś uczyłam się na nich grać, 6 lat. Lubię słuchać, wiem, jak wymagający to instrument. Andre Rieu, to skrzypcowy odpowiednik naszego fortepianowego Malickiego, wspaniały wirtuoz i popularyzator muzyki. Może sięgniesz po koncerty skrzypcowe Mozarta, uwielbiam G-dur i D- dur, po prostu poezja, a lirycznych częściach (to część środkowa) skrzypce po prostu śpiewają, dla mnie niebiańska muzyka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza programem telewizyjnym,który współtworzył(zapomniałam tytuł), niestety nie znam dorobku Malickiego. Również twórczość Mozarta jest mi obca, ale obiecuję, że w wolnej chwili przy odpowiednim nastroju posłucham wymienionych przez Ciebie dzieł. Dziekuję za odwiedziny, pozdrawiam.

      Usuń
  16. Co za wspaniała rekomendacja. Zaglądam do niej czasem. Co zaś do muzyki skrzypcowej, trzeba ją faktycznie odkryć. Mnie się też kiedyś wydawało, że nie lubię skrzypiec. Ale na szczęście tylko mi się wydawało :) I żałuję dziś, że kiedy w dzieciństwie tato chciał mnie zapisać na naukę gry na skrzypcach, tak bardzo się buntowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często buntujemy się przed nieznanym, szczególnie w młodości. Dobrze, że niektórzy z nas, są na tyle mądrzy, by próbować naprawiać błędy. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam.

      Usuń
  17. No i proszę, opisałaś na wstępie złe miłego początki; innymi słowy pierwsze śliwki robaczywki. W ogóle to kobiety maja jakiś dar zawierania znajomości (nie chodzi mi o podtekst erotyczny. Zauważyłaś, że Twoja płeć na blogach przeważa? Czemu to przypisać? Może, paradoksalnie, większa doza odwagi? Większa ciekawość świata? Gratuluję takiej znajomości (rzecz jasna vice versa).
    Narzekasz sobie (to wtręt do poprzedniego Twojego wpisu), a przecież to, co zrobiłaś - znaczy się to sfotografowane nakrycie przedstawia się cieplutko i okazale... pozazdrościć. Też lubię ambitnych ludzi z pasją i wcale nie podejrzewam, a wiem, że do nich należysz... natomiast w życiu tak bywa, że czasami dopiero po latach odkrywamy w sobie pasje, nierzadko pod wpływem pewnych znajomości... pozdrawiam jeszcze z Francji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzeju jest dla mnie zbyt wyrozumiały, robótka to nic takiego. Pokazałam ją, bo nie wstydzę się, że moje szydełkowe wytwory nie są tak doskonałe jak innych pań. Przewaga naszej płci nad wami wynika nie tyle z odwagi, bo trudno uznać jaki miernik byłby właściwy. Mężczyźni są w większym stopniu introwertykami, a z drugiej strony przyjmują świat w prostszy sposób. Nie potrzebują każdej sprawy analizować od samego początku i to z rozbiorem na najmniejsze elementy. Odkrywanie nowych pasji wzbogaca nas, więc bez względu na to kiedy to następuje, jest rzeczą pożądaną. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  18. Miałem pecha, bo rodzice marzyli, abym grał na skrzypcach chociaż tak jak moi przodkowie. Mając 8-9 lat chodziłem już na lekcje gry na skrzypcach. Pech polegał na tym, że to były czasy Beatlesów i Santany. Wstydziłem się grać na skrzypcach, więc kolegom wygrywałem przeboje gitarowe wykorzystując do tego skrzypce. Muzyką poważną zainteresowałem się (nie tylko słuchając) dopiero po "30-tce", czyli nieco za późno na profesjonalną naukę.
    Zawędrowałem na blog Livii do omawianego posta „Sami swoi...polska szopa” i myślę, że niepotrzebnie egzaltujemy się tym, że trafiliśmy na jakiś "produkt sztuki", który nie odpowiadał naszym gustom, albo na nierzetelnego recenzenta/kę. Bo oczywiście autorzy stosują różne chwyty marketingowe, aby nas, konsumentów sztuki, zwabić do siebie, ale przymusu nie ma. Przecież nawet wybierając książkę, kierujemy się recenzją, a gdy jej brakuje, to drogowskazem może być zarówno okładka, posłowie autora, a w ostateczności dział w jakim książkę umieszczono. Podobnie jest z innymi wytworami sztuki, które muszą inspirować, kreować nowe kierunki, może nawet drażnić, ale w sumie zachęcać do konsumpcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zainteresowawszy się muzyka poważną w dorosłym życiu, w połowiczny sposób spełniłeś marzenie rodziców. Ja w dzieciństwie zmuszana do gry na pianinie, nigdy nie powróciłam do tego instrumentu. Nie zamieniłam go też na inny. Mam nadzieję, że zawędrowawszy na blog Liwii, nie ograniczyłeś się tylko do tego jednego postu. Być może kiedyś będziemy mieli okazję, wymienić się poglądami przy jakiejś okazji. Pozdrawiam.

      Usuń
  19. Ja też nie jestem zwolenniczką skrzypiec, ale niektóre ich dźwięki naprawdę potrafią mnie porwać!
    Oczywiście zajrzę na blog zdolnej skrzypaczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znając Twoją rozpiętość tematyczną postów, jestem przekonana, że odkryjesz w Liwii nie tylko zdolną skrzypaczkę, ale przede wszystkim interesującą osobę. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam.

      Usuń
    2. Oczywiście. Tak właśnie się stało :)

      Usuń
  20. UCZYŁAM SIĘ GRAĆ NA SKRZYPCACH, więc nie rozumiem, dlaczego nie zawsze skrzypce do mnie przemawiają. Dziękuję za polecenie blogu, rzeczywiście klimatyczny.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy czy uczyłaś się grać, bo sama tego chciałaś, czy realizowałaś niespełnione marzenia rodziców. Mój syn był przymuszany przez babcię do gry na pianinie. Nie cierpiał tego, nawet gdy dostał organy "Casio" nie sięgał po instrument. Do wszystkiego trzeba czuć powołanie. Jeżeli uznałaś, że "Per aspera ad astra" jest klimatyczny, to znaczy, że go odwiedziłaś, a nie tylko zapowiedziałaś zrobienie tego. Bardzo mnie to cieszy, bo w ten sposób okazałaś szacunek mnie i bohaterce notki. Ukłony.

      Usuń
  21. Przyznaję się do tego, że kiedyś nie lubiłam dźwięku skrzypiec. A dzisiaj pukam się w głowę i pytam: Jak? Jak mogłam ich nie lubić? Tym bardziej, że wymagają bardzo dobrego słuchu i naprawdę mają piękne brzmienie. Podziwiam ludzi potrafiących grać na skrzypcach i w ogóle na jakimkolwiek instrumencie, bo sama nie potrafię, choć chciałam się nauczyć grać na gitarze. Davida Garreta słuchałam kilka utworów, ale tego, który podałaś akurat dopiero teraz o nim wiem. Niemniej posłucham i powiem, że facet ma talent. Vanesa Mea też mi coś mówi, tylko nie pamiętam, czy akurat z podanego przez Ciebie utworu. Gratuluję nowych i ciekawych znajomości ;). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja matka uczyła się gry na gitarze, gdy my z siostrą byłyśmy już dorosłe, a więc około 40-tki. Tak więc, Ty masz 2/3 życia na nauczenie się gry na jakimkolwiek instrumencie. Przecież nie chodzi o zawodowe traktowanie instrumentu, tylko o hobbystyczne. Życzę udanych podejść do tematu i dalszej pogody ducha. Pozdrawiam.

      Usuń
  22. Ja niestety nie jestem uzdolniona muzycznie, ale dobrej muzyki zawsze lubię słuchać, zwłaszcza w jesienne dni.
    Dlatego mam nadzieję, że znajdziesz chwilkę czasu, aby rozgrzać się przy dobrej, gorącej herbacie( a może wolisz kawę?)i kojącej muzyce.
    Jak sobie radzisz z tymi coraz krótszymi dniami?
    Pozdrawiam jesienną szarugą i mgiełką nostalgii

    PROSZĘ PISZ POPRAWNIE ADRES TWOICH STRONEK JAK DODAJESZ KOMENTARZ U MNIE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj zajrzałam do Ciebie i muszę stwierdzić, że pięknie,poetycko rozprawiasz się z szarugą i nostalgią. Ja niestety jestem ciągle senna, naburmuszona i poirytowana. Szczerze mówiąc jestem teraz w takim nastroju, że chętnie zamieniłabym herbatę czy kawę na kieliszek wina lub wiśniowej nalewki. Przy pisaniu u Ciebie komentarzy należy podać nick i blog(ja zrozumiałam to nie właściwie i zamiast adresu podałam nazwę bloga. Dzięki Twojej uwadze,pomyłkę naprawiłam. Mam nadzieję, że zechcesz teraz częściej u mnie gościć. Serdecznie zapraszając, pozdrawiam.

      Usuń
  23. Mam do skrzypiec taki stosunek jak ty mialas początkowo. Dlatego wysłucham wstawione przez ciebie koncerty i zajrzę do Livii. Pozdrawiam ciepło, Iwonko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wywołają owe koncerty u Ciebie taką samą reakcję:zdziwienie, zachwycenie, uszczęśliwienie. Odwiedziny u Liwii też mogą okazać się dużą przyjemnością, bo bez ruszania się z Warszawy będziesz wiedziała co w Krakowie grają, śpiewają, wystawiają lub wyświetlają. Bardzo często ostatnio o Tobie myślę, ale pałętające się infekcje, nie pozwalają mi, zabrać się za maila. Uściski.

      Usuń
  24. Mój przyjaciel,doktor fizyki kwantowej jednocześnie przepięknie gra na skrzypcach. I to był powód, dla którego zakochała się w nim moja koleżanka i wyszło z tego małżeństwo. Mnie też zaraził muzyką smyczków. Bardzo lubię Dawida Garret,jest niesamowity. Na blog zajrzę z wielką przyjemnością
    Pozdrawiam i zasyłam serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilekroć czytam Twojego bloga, czy komentarze u innych, to czuję mus uśmiechania się. Najwidoczniej pozytywna energia z Ciebie płynąca emanuje również na pisane przez Ciebie słowa. Dziękuję za odwiedziny, zapraszam częściej i pozdrawiam.

      Usuń
  25. Very interesting post! ♥️♥️♥️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pochlebną opinię. Pozdrawiam

      Usuń
  26. Bardzo lubię blog Livii, czuję jej serdeczność. Znamy się jeszcze z Interii.
    Cieszę się, że też ją cenisz i bardzo lubisz.
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że Liwia, to niezwykła osoba. Znać Ją chociażby tylko wirtualnie, to wielka przyjemność. Dziękuję za odwiedziny i serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  27. Klik dobry:)
    W dzieciństwie nie lubiłam skrzypiec, bo kiedy siostra uczyła się grać, fałszywe tony przyprawiały mnie o ból zębów. Prawdziwych koncertów lubiłam słuchać, ale tych różnych ćwiczeń siostry nie znosiłam.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ból fałszywego grania, bo mnie się to przytrafiało często w czasie nauki gry na pianinie. Skończyłam męczenie siebie, instrumentu i otoczenia, gdy siostra z powodu złamania ręki przestała się uczyć grać, a ja razem z nią. Ukłony.

      Usuń
  28. Witaj Iwonko! Tak ciut,pół ciuta troszkę dziwnie się tu u Ciebie czuję..Toż tu same kobietki są włącznie z Tobą..urocza..Ale nic to! Pasmatrim,uwidim..!..Jestem zaprzysiężony turysta i wiele cudownych krajobrazów widziałem,ale takich jak Ty,maleńka,to NIE! O le!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Cichy Wielbicielu, jak dobrze że nie możesz zobaczyć rumieńca zawstydzenia na mojej twarzy. Niezbyt dokładnie się przyjrzałeś, zarówno mnie(nie jestem cudowna)jak i komentatorom. Mam ten zaszczyt, że swoje uwagi na temat postów zamieszczają również bardzo interesujący panowie. Niestety nie jestem turystką, ale trochę z przymusu domatorką. Klikając na Twój nick, nie przeszłam na Twojego bloga, więc być może go nie masz. Jeżeli jednak posiadasz swoje miejsce w sieci, to poproszę o adres strony, to złożę rewizytę i pooglądam te cudowne krajobrazy, które widziałeś. Dziękując za odwiedziny, serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  29. Nie znam, i aż boję się zaglądać, żeby nie brakło mi czasu na życie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Twojego bloga wywnioskowałam, że żyjesz na wielkich obrotach, ale jesteś kobietą dobrze zorganizowaną i na życie poza siecią na pewno znajdziesz czas, tym bardziej że masz je z kim dzielić. Miło mi, że wpadłaś.Mam nadzieję, na rychłe spotkanie u Ciebie. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  30. Zaglądam do Livii (poznałam Ją na Wymuszonym Blogu). Pięknie o Niej napisalas! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam na "mojej karuzeli", cieszę się że zechciałaś zajrzeć. Czym jest Wymuszony Blog? O ludziach wartościowych, pięknych nie tyle zewnętrznie, co w środku(u Liwii oba wizerunki się pokrywają) pisze się przyjemnie, lekko, a że przy okazji wyjdzie ładnie, to jest taka dodatkowa nagroda. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Wymuszony blog? Zajrzyj:) Pozytywnie zakręcone osoby! Poprawiają nastrój.

      Usuń
    3. Zajrzałam, trafiłam na "Rybeńkę". Poczytałam.Może jeszcze tam zajrzę, póki co dziękuję za komentarz i pozdrawiam.

      Usuń
  31. Cudowna historia. Podoba miś ie jak poszerzamy nasze horyzonty przez blogi. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie było jakoś najgorzej w kolejce w UP. Byłem raz chyba dłużej w jakimś urzędzie. :) Chodziło mi przede wszystkim o możliwość podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu. Poza tym jeśli dostałbym nawet propozycję pracy to chętnie się jej przyjrzę. Na pewno nie będzie to sytuacja taka, że przez rok czy dłużej będę zarejestrowany, co to, to nie. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo dałabym za to, by mój syn miał Twoje podejście do sprawy. Jeżeli szukasz pracy, to życzę, żebyś ją znalazł i aby była ona na miarę Twoich oczekiwań. Do miłego...

      Usuń
  33. Witaj, jak czytam takie wpisy jak Twój to odzyskuje wiarę, że sa na świecie mądrzy i wrażliwi ludzie! :) ale jak wyjdę na ulicę to czar pryska ;( jakie to smutne. Szkoda, że gdzieś ta wrażliwość gubimy w dzisiejszym, zabieganym, zdominowanym przez rządzę pieniądza, świecie ;( Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę abyś miała więcej możliwości na wiarę w ludzi, niż rozczarowań ich postawą. Dziękując za odwiedziny i komentarz, pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  34. Cóż mogę napisać, każdy ma zapewne swoje podejście do wielu spraw, a do jednej można podejść też na wiele sposobów.

    Więcej pewnie będę wiedział po 15 listopada, bo wtedy mam się stawić w UP celem jak to określono w decyzji ,,wykazania chęci do podjęcia pracy".

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilu ludzi tyle podejść do jednej sprawy. Trzymam kciuki za decyzję chęci podjęcia pracy. Mój syn chęci wykazuje, ale pracodawcy nie walą drzwiami i oknami. Ukłony.

      Usuń
    2. Pewnie, że tak, każdy ma na siebie jakiś zamysł.

      Chęci to według mnie podstawa wszystkiego. Wtedy z biegiem czasu sprawy powinny się właściwie niemal same rozwiązywać. :)

      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Moje doświadczenie życiowe podpowiada,że czasami chęci to za mało. Przydałoby się jeszcze trochę sprytu, przebojowości i wiary w swoje możliwości. Ukłony.

      Usuń
    4. Pewnie tak, jednak te cechy można jakoś w sobie wyrobić, a bez chęci nijak się nie ruszy. :) Przynajmniej tak sądzę.

      Ja tam mam też swoje podejście do patriotyzmu, można powiedzieć lewicowe. Co do wiary, Boga też u mnie z tym jest trochę skompilowana sytuacja.

      Chodzi o to, że teraz właściwie nikt poza mną nie wie w 100% czego słucham, co chcę czytać. Rodzice czy inne osoby mogą mnie uszczęśliwić słodyczami, kubkiem, może jakimś ubraniem, jednak to właściwie tyle, resztę rzeczy kupuję sam.

      A jak pojadę na Plac Trzech Krzyży albo do centrum to też mogę napotkać parę znanych osób. :) Tak to już jest, że większość celebrytów mieszka w Warszawie chyba.

      Pewnie to będzie słodka tajemnica pana Kulsona i przełożonych, ewentualnie kolegów.

      Jak na razie ,,Czułego barbarzyńcę" połykam.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  35. Czasami przyjazń rodzi się w bólach,ale wtedy jest chyba najtrwalsza.Zaraz wyruszam do Liwii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wizyta u Liwii należała do udanych. Ja również zapraszam częściej. Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  36. Nie słucham ostatnio zbyt wiele muzyki klasycznej, czy utworów wykonywanych przez orkiestry, raczej nie odpowiada mi taka muzyka, aczkolwiek Andre Rieu, na którego występ przypadkiem wpadłam buszując po YT zachwycił mnie i trochę czasu spędziłam słuchając różnych utworów granych przez jego orkiestrę. Przyjemnie się go słucha i ogląda, bo często wchodzi w kontakt z widownią, co wydaje się sympatyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki znajomości z Liwią ja też nie stałam się wielką melomanką, ale łaskawszym okiem patrzę na muzykę klasyczną. Dziękuję za komentarz i odwiedziny. Ukłony.

      Usuń