sobota, 12 sierpnia 2017

MNIEJ I BARDZIEJ ZNANI - "Wrocławski sen Salomei"

Salomea Kapuścińska
   Kiedy w nocy z czwartku na piątek zaczął w mojej głowie powstawać zarys postu, nie wiedziałam, że pierwszą informacją z przeglądarki będzie Jej nekrolog. Kiedy 8 kwietnia 2016 roku w poście „Moje hobby-drugie podejście" pisałam te słowa: „Dlatego na koniec dzisiejszego postu zamieszczę jeden z moich ulubionych wierszy Salomei Kapuścińskiej, wrocławskiej poetki, za sprawą której literatką nie zostałam. Była pierwszą i jedyną recenzentką moich wierszy, a ponieważ jej opinia była dla mnie, nastolatki druzgocąca, na wiele lat zarzuciłam pisanie”,nie wiedziałam że w niespełna miesiąc później pożegna Ją nie tylko Rodzina, ale wszyscy kochający poezję.
   Wikipedia mówi o Niej tak mało, że aż trudno w to uwierzyć. Najobszerniejszą notkę wraz ze zdjęciem zamieścił Wrocławski Oddział Pisarzy Polskich, przy okazji 3 spotkania w ramach cyklu „Pomosty literackie”( w dniu 22 czerwca 2017 Waldemar Okoń, będący gościem, wspominał tę niezwykłą kobietę).
   Salomea Anna Kapuścińska(ur. 1940, zm. 2016), poetka, autorka słuchowisk oraz tekstów piosenek. Ukończyła Wydział Historyczny (historię sztuki) na Uniwersytecie Wrocławskim oraz Państwowe Ognisko Kultury Plastycznej. Pracowała jako dekoratorka wnętrz. Debiutowała jako poetka na łamach czasopisma „Poglądy” (Katowice) w 1957 roku. Brała czynny udział w życiu kulturalnym wrocławskich klubów: Pałacyk oraz Związki Twórcze Debiutowała w 1962 roku tomikiem pt: „Chłodno jest oczom”, później wydała m. in. „Wołanie na ptaka” (1970), „Zbroja błękitna” (1973), „Tryptyk ze snu” (1976), „Białostrunne” (1978), „Zmilczenia” (1980), „Czuwanie” (1981), „Pożegnanie brata” (1986), „Nadzieja” (1987) i ostatni tomik „Modrzewie” wydany w 1993 roku w ramach serii „Z kołatką” wrocławskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. W sumie opublikowała 12 zbiorów wierszy. W jej wierszach znajdują się liczne motywy nawiązujące do przyrody, szczególnie gór. Ostatnie lata życia spędziła w domu opieki pod Wrocławiem, gdzie dalej tworzyła poezję.

Tak wyglądałam w czasie, który wspominam

   Poznałam Ją przez przypadek, kiedy Biblioteka Publiczna dla dzieci i młodzieży przy ul. Stalowej we Wrocławiu zorganizowała konkurs literacki „Wrocław - moje miasto”. Bibliotekarka namówiła mnie, żebym wzięła w nim udział, chociaż o ciągotach „pisarskich” raczej nie wiedziała. Znała mnie jako dziewczynę dużo czytającą. Miałam 14 może 15 lat, podkochiwałam się w Zbyszku Kuczyńskim, o kilka lat starszym sąsiedzie, wówczas już licealiście. Z dużym prawdopodobieństwem był adresatem powstających wtedy wierszy. Pamiętnika nie prowadziłam, z obawy że wpadnie w ręce Rodzicielki,która przeczytawszy go, wyszydziłaby mnie i poczynione wyznania.
   Kiedy okazało się, że mój wiersz zyskał uznanie jury, w skład którego wchodziła właśnie S. Kapuścińska, to odbierając z Jej rąk nagrodę, odważyłam się poprosić o przejrzenie moich wierszy. Twórczości poetki nie znałam, zaczęłam się nią interesować dopiero po naszym spotkaniu. Kilka dni później bibliotekarka zwróciła mi zeszyt wraz z karteczką, na której były bolesne, ale szczere słowa krytyki. Poetka porównała moją pisaninę, do poezji Marii Konopnickiej. Nigdy nie lubiłam tej pisarki i poetki. Jej „O sierotce Marysi i siedmiu krasnoludkach” przeczytałam, bo była to lektura szkolna. „Rotę” jako utwór patriotyczny każdy uczeń musiał znać na pamięć. Te dwie rzeczy wystarczyły, żebym Marię Konopnicką kojarzyła jak najgorzej. A tu o zgrozo, moje utwory, które uważałam za nowatorskie w treści i formie, spotkał taki los.

   Rozpoczęcie innego koszmaru, czyli nauki w liceum, pomogło mi pogrzebać myśli o pisaniu. Co dziwniejsze, choć zostałam smagnięta „biczem krytyki” nie przestałam lubić samej Salomei. Wręcz przeciwnie. Było w niej bowiem coś magicznego, nieuchwytnego, trudnego do sprecyzowania. Kiedy się na Nią patrzyło, widziało się skromną, cichą, zamkniętą w sobie kobietę. Niektórzy powiedzieliby "panienka z dobrego domu" i taką rzeczywiście była, córką znanego okulisty. Zwięzła w wypowiedziach, nie oszczędzała "pisarskich nowicjuszy".
Jej debiutancki tomik „Chłodno jest oczom” nie był w tym czasie do zdobycia. W następnych latach udało mi się natomiast kupić najpierw „Zbroję błękitną”(1973), potem „Wołanie na ptaka” i „Białostrunne”. Można kochać książki i chcieć tymi najukochańszymi zapełniać półki we własnym domu, ale życie również w tej materii weryfikuje nasze pragnienia. Na studiach nie było mnie stać na nabywanie kolejnych tomików. Tym bardziej nie było to możliwe, gdy pojawił się syn, a ja zostałam samotną matką. Dlatego też pomimo, iż poetka wydała 12 tomików, mnie o Niej będą przypominać tylko te trzy.
Pierwszy raz o Salomei Kapuścińskiej napisałam około roku 2010 na moim poprzednim blogu. Niestety tamten post się nie zachował, dlatego przystępując do pisania dzisiejszego, prześledziłam wpisy na Jej temat w Google. Nie udało mi się odnaleźć fragmentów jednej ze sztuk, było to coś związanego z Misterium, choć bardzo by się przydał taki przykład, bo dowodził głębokiej wiary poetki. Religijny wątek w Jej poezji porusza Kazimierz Bukowski w „Katechezy:Czy warto być chrześcijaninem” zamieszczając wiersz„Czarna Madonna”. Szukałam też tekstów piosenek, ale te odnajdziecie na płycie Katarzyny Groniec, która śpiewa między innymi teksty Salomei.
   Dzisiejszy post jest bogatszy o wiedzę o poetce, bo nie jestem jedyną blogerką, którą zafascynowała Jej poezja. Wiersz „Proszę zostań ze mną” przeczytacie na blogu „Sezam rozmaitości” http://annf.bloog.plNa blogu „Co mi w duszy gra...wszystko jest poezją”-malowane-wierszem.blogspot.com przytoczono wiersz „Gazela”. Pod adresem http://ewairena.blogspot.com blogerka „Zuzia" zamieściła wiersz „Śniegi”.*
   Salomea Anna Kapuścińska zmarła w wieku 76 lat. Myślę, że byłaby jeżeli nie szczęśliwa, to przynajmniej zadowolona, że ponad pół wieku trudu twórczego, znajduje coraz to nowych wielbicieli.

szumiały lasy gwiazd
obracała się ziemia ta najczulsza z planet
w dłoni tajemnej
wszystko było z sobą tak czasem powiązane
i ty byłeś ze mną                                                               

że gdyby stanęły zegary
po wszystkich kontynentach
badałaby twój puls
wśród gwiazd
warga napięta

(„Erotyk” z tomiku „Zbroja błękitna)









przyjdź morzem czarnym
przyjdź krzykiem fali
przyjdź huraganem mew
przyjdź morzem czarnym potopem otwartym
przyjdź jak wraca pieśń
przyjdź kwiatem umarłym dręczonym przez zamieć
przyjdź wielką bezbrzeżną pamięcią
przyjdź nocą rozdartą mknącymi gwiazdami
przyjdź tęczą

i ocal mnie lodem ocal płomieniem
od naciągających zim
przyjdź śmiercią i klęską i ciałem i cieniem
po dym po noc po dym

(„Przyjdź...” z tomiku „Wołanie na ptaka”)
***
i wtul we włosy całą gorycz nieba
i gorycz kwiatów które ledwo kwitną
a wiedzą że im kwitnąć nad miarę potrzeba
po dwakroć po trzykroć

i wtul we włosy cały krzyk natury
i ucisz wiatry najczulszymi słowy
i niebo podpal słońcem i rozerwij chmury

aby się wszystko to stało na świecie
co w twojej leży potędze człowieczej
-by miłość wzeszła jak stos piorunowy
(Wiersz z tomiku "Białostrunne")

* pomimo kilkukrotnej weryfikacji tekstu, nie udało mi się zniwelować przerw między wyrazami, w niektórych zdaniach. Powstają one w trakcie zapisywania i przechodzenia do podglądu.







51 komentarzy:

  1. Nigdy nie próbowałem swoich sił w tym zakresie. I dobrze, bo do tego chyba trzeba mieć jakieś powołanie, albo chociaż minimum motywacji, o talencie nie wspomnę, bo go nie mam. Mnie "ruszało" tylko w czasie dramatów osobistych, zawodów miłosnych, itp. wydarzeń. Wiem, że jedna z moich szkolnych miłości przechowuje kilka moich wierszy (na modłę Tetmajera, Kasprowicza, Staffa), inna ma portret i pejzaż.
    Myślę, że słowami krytyki pochodzącymi od znanego i uznanego przez siebie autorytetu nie należało się przejmować, a może nawet przyjąć z uznaniem. Przecież równie dobrze mogła nie przeczytać nie odpisać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz całkowitą rację, tym większą, że z perspektywy czasu patrząc, to Maria Konopnicka jednak dużo znaczy w polskiej literaturze. Słowa Salomei należało przyjąć nie jako krytykę, ale zachętę. Jednak jak powiada przysłowie "mieć tamte lata , a dzisiejszy rozum". Pięknie dziękuję za komentarz. Wielka szkoda, że nie mogłam w swoim czasie zaliczyć się do tych obdarowanych wierszem, portretem czy pejzażem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Iwonko, chylę czoła, pięknie żegnasz poetkę i recenzentkę swoich młodzieńczych wierszy. Jak powiedział Andrzej, nie należało się zniechęcać, poezja jest pojemna, każda znajdzie swoich czytelników, jak muzyka. Jednemu podoba się Penderecki, innym Moniuszko. Widocznie Twoja wrażliwa dusza domagała się uzewnętrznienia w takiej właśnie postaci...
    Chyba nie słyszałam o tej poetce, nietypowe imię, nawet na tamte czasy, była rówieśniczką mojej mamy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że sztuka to bardzo pojemna "dziedzina" twórczości. Salomea wzbogaciła mnie duchowo, bo jak wytłumaczyć fakt, że po 47 latach nadal o Niej pamiętam i Ja podziwiam. Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Zapomniałam dodać, że patrząc na oba portrety, widzę duże podobieństwo...zwłaszcza oczy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do oczu, to muszę się zgodzić. Natomiast w reszcie raczej brak zbieżności. Daje to jednak pole do popisu dla mnie, by dążyć do doskonałości i dorównać krajance.

      Usuń
  5. Przykro mi, ale nigdy nie słyszałam o tej poetce i nie znam jej twórczości.
    Pamiętaj, że Maria Konopnicka swymi wierszami odpowiadała na zapotrzebowanie swojej epoki.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem to, w całej rozciągłości, że M.Konopnicka odpowiadała na zapotrzebowanie. Inaczej się reaguje mając lat "naście", a zupełnie inaczej z bagażem doświadczeń. Dziękując za komentarz, pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. A propos imienia Salomea, to we Wrocławiu byłam na spektaklu "Sen srebrny Salomei".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy spektakl Ci się podobał? nadając notce taki tytuł świadomie nawiązywałam do Słowackiego, nie tylko ze względu na "Sen srebrny Salomei", ale także dlatego że Jego matka nosiła to imię.

      Usuń
    2. Tak myślałam, że byłaś zainspirowana tym dramatem.
      Spektakl mi się podobał, bo na dodatek siedziałam blisko sceny i jeden z aktorów mnie podrywał. Dodam, że byłam wtedy bardzo młoda i bardzo mi to pochlebiało, bo wielu widzów zamiast na scenę patrzyło na mnie.

      Usuń
    3. Kto by przypuszczał, że dwie kobiety mogą mieć tak różne skojarzenia z jednym utworem. Niestety mnie żaden aktor nawet w młodości nie chciał poderwać, a ludzie jak się na mnie patrzyli, to z zupełnie innego powodu, który sprawił, że unikam dużych zbiorowisk. W kinie, teatrze nie byłam od 30 lat. Życząc udanego tygodnia, pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  7. Iwonko, im więcej twoich postów czytam, tym bardziej cię poznaję, i tym bardziej wrażliwą, mądrą osobą mi się wydajesz. Szkoda, że zarzuciłaś poezje, myślę że z twoją wrażliwością mogłabyś się wspaniale rozwinąć. Spójrz, Konopnicką znają wszyscy, Salomeę tylko niektórzy. Ja jej nie znałam, ale też nigdy poezja mnie mocno nie przyciągała. A może spróbowałabyś swoich sił, myślę, że teraz masz jeszcze więcej do powiedzenia, niż kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Tak! Też głosuję za! Naprawdę warto spróbować.

      Usuń
    2. Droga Iwonko, żeby próbować trzeba czuć się na siłach. Może poezja Cię nie pociąga, ale Twoje dziennikarskie doświadczenie doskonale się sprawdza w tekstach zamieszczanych na Twoim blogu, czego dowodzi liczba komentarzy pod każdym postem. Pozdrawiam i życzę miłego urlopu, bo zdradziłaś w jednym z komentarzy na innym blogu, że się wybierasz.

      Usuń
    3. To prawda, za tydzień wyjeżdżamy:)

      Usuń
    4. Słonecznej pogody, wielu wspaniałych doznań i pełnego relaksu życzę. Ukłony.

      Usuń
  8. Klik dobry:)
    Ja pierwszy raz słyszę o tej poetce. Zawsze mówiłam, że na blogach można czegoś nowego dowiedzieć się.

    Także uważam, że niepotrzebnie zniechęciłaś się do pisania. Jedna opinia to za mało. Jeśli ma się chęć do jakiegokolwiek tworzenia, to tworzyć należy. Z czasem się trafi do swoich odbiorców. Przykładem jest Salomea Anna Kapuścińska, która nawet w jedno oko i jedno moje ucho nie trafiła, a jednak... Ktoś jej twórczość podziwia.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam jeszcze, że teraz - w dobie internetu - jest łatwiej znaleźć odbiorcę. Klikniesz i już masz, choćby blogerów, którzy mogą krytykować,ale i motywować, o!

      Usuń
    2. Klik dobry alEllo! Przyznam się, że strach przed utratą tak wielu życzliwych blogerów, w przypadku gdyby uznali moje utwory za grafomańskie, skutecznie mnie powstrzymuje. Jeden wiersz zamieściłam i kila limeryków i póki co wystarczy. Dziękuję za komentarz, zachętę, Twój głos odnotowałam. Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Dawno temu, gdy "chodziłam" do Plastyka w Katowicach i udzielałam się troszkę w jednym "klubie młodzieży piszącej", słyszałam o Salomei Kapuścińskiej. Bardzo podobały mi się wiersze.
    Póżniej jednak życie "zwyczajne" wzięło górę, inne piorytety spowodowały, że zainteresowanie sferą kultury przestało być ważne.
    Na szczęście, jest to sfera, do której zawsze można wracać... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być: bardzo podobały mi się JEJ wiersze

      Usuń
    2. Miło mi, że w moim "przedziale wiekowym" znalazła się osoba, której Salomea K. nie jest obca.W pojęciu "kultura" zawierają się, nie tylko różne rodzaje działalności twórczej.ale przede wszystkim ludzie o bardzo wysokim poziomie wrażliwości(a może to już jest nadwrażliwość?). Pozdrawiam gorąco.

      Usuń
    3. Ot, to...taką nadwrażliwość przyjmuję aktualnie
      jako moja wadę... bowiem trudno z tym życ w dzisiejszym społeczeństwie. Czujesz sie wyobcowany bo niezrozumiany... Pozdrawiam również gorąco.

      Usuń
    4. U Ciebie ta nadwrażliwość jest piękną zaletą, bo pozwala Ci wyrażać siebie w obrazach(wzruszających), rysuneczkach(rozśmieszających) i wierszach(bawiących). Jak dla mnie, nie powinnaś się zmieniać. Uściski.

      Usuń
  10. Ja już gdzieś pisałem, że nie przepadam za poezją, więc nawet nie będę udawał, że znam S. Kapuścińską i jej poezję.

    Natomiast przypomniałaś mi pewne zdarzenie, kiedy mój polonista wyleczył mnie z pisania prozy, uznając, że choć plagiatu w sensie stricte nie popełniam, to jednak wszystkie moje pomysły już ktoś przede mną kiedyś miał. I to jest prawda. Mnie ten problem prześladuje do dziś, choć już inna polonistka, współcześnie twierdzi, że nie powinienem się tym przejmować. Poprzestałem na etapie pisania felietonów i esejów – to jest na swój sposób „bezpieczne”. Jeszcze bardziej obawiałem się grafomaństwa, ale z takim zarzutem na szczęście się nie spotkałem.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co piszesz leczenie okazało się nieskuteczne, bo eseje i felietony są naprawdę dobre, choć nie bardzo rozumiem w odniesieniu do nich słowo "bezpieczne". Byłam u "Zrzędy" bajeczki bardzo mi się podobały, ale nie umiałam się w obliczu Twojej dyskusji z Radkiem, odnieść do tekstu stąd brak komentarza. Ukłony

      Usuń
    2. Nie musisz się tłumaczyć za brak komentarza, byłbym niepocieszony, gdyby były wymuszone ;)

      Usuń
    3. Wymieniamy się poglądami na tyle długo, że chyba się przekonałeś, iż należę do osób które są szczere aż do bólu. Są rzeczy do których można mnie zmusić, jeżeli wymaga tego dobro innej osoby, ale gdy nie zachodzi taka okoliczność, to robię co chcę. Pozdrawiam.

      Usuń
    4. Długo? Powiedziałby raczej, że wciąż uczę się Ciebie ;) Dodam też, że z góry zakładam, iż ktoś jest szczery. Można wprawdzie to założenie zawieść, ale na to musiałbym mieć dowody. U Ciebie takich nie widzę.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    5. Masz rację pojęcie długości, to może być rzecz względna. Czasami zna się kogoś latami i nie umie się o nim nic konkretnego powiedzieć. Kiedy indziej parę tygodni wystarczy, by wiedzieć z kim się zadajemy. Nie jestem aż tak skomplikowana, by trzeba było się mnie uczyć.Teraz przyszła pora na Ciebie. Ukłony.

      Usuń
  11. Szkoda, że zniechęciła Cię do pisania... Ja lubię Konopnicką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poetka wyraziła tylko swoje zdanie. Ani słowem nie wspomniała o tym, żebym nie pisała, na to była zbyt kulturalna. Skąd mogła wiedzieć, że ma do czynienia z zakompleksionym nadwrażliwcem. Ja wolę Prusa. Uśmiechy ślę.

      Usuń
  12. Bardzo ubogi ten opis Salomei Kapuścińskiej na Wikipedii. Porównanie naszej twórczości do twórczości kogoś, kogo się nie lubi to cios. Faktycznie zniechęca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie doceniłam walorów i ważności twórczości Konopnickiej, stąd moja histeria. Z drugiej jednak strony, gdyby nie owa panika, to być może nie zapamiętałabym Salomei tak bardzo. Pozdrawiam.

      Usuń
  13. Z tego co pamiętam podobnie było chyba z Tuwimem, który dostał też taki liścik, ale od Staffa. Osobiście bym się raczej nie odważył pokazać swoich wypocin specjalistom, bo nie wiem jak bym przyjął krytykę.

    Też nie znam placków, o których pisze Asmodeusz. Nie mniej ten co jadłem wydał mi się całkiem dobry, ciekawy smak miał ser co w środku był.

    Fakt, piosenka co za mną łaziła grupy The Kinks to połowa lat 60. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anegdoty o Tuwimie nie znałam, dowodzi to jednak tego, że kiepska ze mnie humanistka. Jak widać po mnie, też nie potrafiłam przyjąć krytyki. Na serach też się nie znam, więc nie będę próbowała się domyślać jego nazwy. Jeżeli piosenka pochodziła z lat 60-tych, to ja powinnam ją znać bardziej od Ciebie, bo Ty podobno jesteś młodym człowiekiem. Twoje zainteresowania są jak widać rozległe. Miło mi, że wpadłeś z wizytą, zapraszam częściej. Życzę udanego tygodnia. Pozdrawiam.

      Usuń
  14. Kobiety piszą o miłości.To jest wiodący motyw ich poezji.Miłości do kobiety,jak Safona ,miłości do mężczyzny ,ja lubię Achmatową ,Pawlikowską -Jasnorzewską ,Poświatowską ,miłości do ojczyzny jak Konopnicka .
    Ten bardzo zresztą powierzchowny schemat łamie Szymborska .Bo tam jest wszystko.I jest widzenie świata takie jak lubię.I inteligencja .
    Trafia do rozumu i serca,dla mnie w tej kolejności.
    Nie znałam twórczości poetki o której piszesz.
    Posłucham piosenek K.Groniec.
    Te fragmenty ,które zamieściłaś ,to jak wyciągnięte ręce w stronę kochanego mężczyzny.Ładne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O miłości piszą także mężczyźni.Twórczości Achmatowej nie znam, Pawlikowską także lubię, a Poświatowską czytałam dawno temu, w związku z pewnym chłopakiem, który Ją uwielbiał.Szymborską cenię za "rozum i serce" jak to napisałaś. Cieszę się, że wiersze Salomei przypadły Ci do gustu. Pozdrawiam słonecznie, bo taki właśnie dzień się zapowiada.

      Usuń
  15. Przyszłam w odwiedziny;)
    Zamyśliłam się po przeczytaniu Twojego postu. Kiedy napisałam mój pierwszy wiersz pochwaliłam się Pani w szkole. Nie uwierzyła, że sama napisałam, zarzuciła mi, że skądś przepisałam. Byłam bardzo nieśmiała, ale odważnie broniłam swojego wiersza. Pani kazała mi udowodnić, że potrafię pisać i w tym celu przynieść na następny dzień wiersz o naszej klasie, który ona będzie mogła skonfrontować z prawdziwymi rzeczami. Zgodziłam się od razu, ale potem martwiłam się czy dam radę, bo napisałam tylko ten jeden wiersz.
    Udało mi się.Szczęśliwa położyłam wiersz na Pani biurko, czekając na pochwałę. Nie doczekałam się. Pani przeczytała od niechcenia i rzuciła mi na ławkę(siedziałam w pierwszej) bez żadnego komentarza.
    Byłam zawiedziona, ale to nie zatrzymało mojej radości pisania, która wtedy się u mnie uaktywniła. Po wielu latach odważyłam się z nimi wyjść. Moje wiersze są amatorskie jak i całe moje pisanie, ale znajdują odbiorców, a ja pisząc jestem szczęśliwa i o to przecież chodzi. Szkoda, że dałaś się zbić z tropu Salomeii. Nie znam jej ani jej twórczości, ale wiersze które przedstawiłaś robią wrażenie. Przejmujące są, takie lubię.
    Powtórzę za innymi - może spróbujesz od nowa...
    Twoje wiersze przechowują się w Twojej duszy, tylko otwórz drzwi;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam !. Czy piosenki "Jaka jesteś Mario" nie śpiewała Urszula Sipińska w duecie z Piotrem Figlem? Tak jakoś mi się skojarzyło. Twoja historia dowodzi jak wielkie znaczenie dla młodego człowieka ma autorytet nie tylko rodziców, ale także wychowawców. Ja w podstawówce miałam wspaniałą polonistkę(będę o Niej pisała w poście "Przyjaciółki i Przyjaciele".Może jesteś poetką-amatorką, ale Twój komentarz dowodzi wielkiej wrażliwości(szczególnie spodobało mi się ostatnie zdanie). Dziękując za wizytę, zapraszam kiedy tylko będziesz miała ochotę. Niechaj wena Cię nie opuszcza, a radość tworzenia zawsze kojarzy ze szczęściem. Ukłony.

      Usuń
  16. Tak jak zaznaczyłem na początku nie pamiętam dokładnie czy chodziło o Tuwima i Staffa, po prostu przypomniałem sobie podobną sytuację dotyczącą dwóch uznanych twórców. Tylko tyle, że jeden z nich był dla drugiego jak Mistrz.

    Przyjmowanie krytyki to wcale nie jest prosta sprawa. Zapewne tak samo jak wiele innych rzeczy w życiu.

    Ser jaki oryginalnie jest w tych plackach to ser gruziński. A jaki był w tym konkretnym? Nie wiadomo.

    Zgadza się, mam 26 lat, jednak staram się interesować ile się tylko da otaczającym mnie światem. :) A muzyka jest ważną częścią tego poznawania, obok książek i paru innych rzeczy.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miły P.-dla mnie takim mistrzem była Salomea, ponieważ była pierwszą i jedyną osobiście poznaną twórczynią. Mnie możesz krytykować, jeżeli uznasz że na to zasługuję. Krytyka jest źle przyjmowana, ale pozwala nam zastanowić się, czy nie ma w niej szczypty prawdy i ewentualnie poprawić się. Chętnie dowiem się, jakie są te inne rzeczy, dlatego zapraszam do siebie w miarę możliwości. Pozdrawiam.

      Usuń
  17. Mnie poezja jakoś nigdy nie ciągnęła, próbowałam, zachęcana przez znajomych, ale nic z tego nie wyszło. Jak to mówią: nie ta sfera doznań :-) Ale to dobrze, że jesteśmy tak wspaniale różni, jest ciekawie ;-) No i historia z recenzją Twoich wierszy również bardzo ciekawa. A może to wcale nie była zła recenzja, tylko tak sobie skojarzyłaś?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzja nie była zła, gdyż nie padło "nie pisz, bo to grafomaństwo". To moja reakcja była niewłaściwa, ale teraz nie ma to już żadnego znaczenia. Może i dobrze, że zajęłaś się opisywaniem rzeczy, które Cię interesujesz i masz w tej kwestii bardzo dużo mądrego do powiedzenia. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.

      Usuń
  18. Tylko aby dostrzec w krytyce to co ważne, czasem musi minąć bardzo dużo czasu. Jednak są na świecie w 100% osoby, które krytykę przyjmują zupełnie w inny sposób.

    :) Dobrze, jeśli uznam, że zasługujesz na krytykę to skrytykuję, jednak postaram się zrobić to w budujący sposób. Bo krytyka aby krytykować jest sama w sobie raczej zła.

    Te inne rzeczy co mnie kręcą staram się jakoś na blogu umieszczać. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co w Twoim odczuciu oznacza "krytyka w budujący sposób"? Jeżeli zasługuję na krytykę, a mój oponent ma niezbite argumenty, że jest ona zasłużona, to nie będzie budująca. Rozumiem, że chcesz abym sama doszła do tego jakie są to rzeczy. W takim razie będę musiała przeczytać Twojego bloga, może okazać się, że to ja pierwsza wystąpię z krytyką, na którą nie pozwalają mi póki co dwa przeczytane posty. Pozdrawiam, życząc udanego tygodnia.

      Usuń
  19. No cóż...Chyba zbyt do serca wzięłaś sobie tą Konopnicką...Zmarnowała się nam Poetka...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością masz rację, ale szczerze mówiąc, to literatura polska tylko zyskała, że Iwona poetką nie została. Uściski.

      Usuń
  20. Po pierwsze - bardzo ładnie napisałaś o tej Pani, a przytoczone fragmenty istotnie potwierdzają Twoje ciepłe słowa o Jej poezji... ale po drugie - nie byłbym taki pewien, czy po przeczytaniu pierwszych, zapewne odtwórczych, wierszy, nie miałbym śmiałości wyrokować z nich o talencie młodocianej, w tym wypadku, literatki. Gdybym tak zrobił, oznaczałoby to, że zamykam przed nią drzwi, za którymi nauka i doświadczenie życiowe dokonują takiego spustoszenia w głowie młodej damy, iż z tej rozpaczy to ci dopiero może powstać poezja... a Konopnicka, no cóż, bywała czytana i to jak, zaś mody, prądy i tendencje podążyły nikczemnie w inną stronę... czy jest to jednak powód, aby twórczość tej pani lekceważyć?... no, w każdym razie pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń