czwartek, 21 stycznia 2016

COŚ JEST ZE MNĄ NIE TAK?



    Od jakiegoś czasu przyszło mi oszczędzać. I to nie dlatego, że muszę. Oszczędzam dzięki telewizji, oglądam jej coraz mniej. Parę miesięcy temu zaczynałam dzień „Wstajesz i wiesz”, bo witał mnie sympatyczny, uśmiechnięty Jarosław Kuźniar. Sam program monotonny, bo co pół godziny wiadomości, pogoda, a między nimi przegląd prasy, jakieś rozmowy z zaproszonym gościem. Ale był Kuźniar, to powiedział dowcip, to prasę skomentował celnie i prześmiewczo albo rozmowę z gościem dosadnie spuentował.  Dzięki temu, cztery godziny zlatywały szybko, człowiek nie miał ochoty przełączać na „Dzień dobry TVN”. Nadszedł jednak moment, kiedy to właśnie do telewizji śniadaniowej zabrano dziennikarza jako współprowadzącego. We ". Wstajesz i wiesz" mamy dwóch młodych, przystojnych prezenterów, ale są to gadające głowy. Dla mnie program stał się jeszcze bardziej nudny, bo jak chcę wysłuchać wiadomości czy prognozy pogody, to mogę to zrobić raz o pełnej godzinie, a potem zgasić odbiornik. A mój ulubieniec? No cóż, niby stara się być wyluzowany, czasami zażartuje ale nie mając godnego interlokutora, ten jego dowcip przechodzi niezauważony. Tak na dobrą sprawę tylko duet Prokop-Welmann rozumieją się w pół słowa i potrafią reagować w podobnym stylu na odzywki partnera, wprowadzając do programu humor, polot i uśmiech.
   Jednym z moich ulubionych programów jest „Drugie śniadanie mistrzów”. Przez jakiś czas trafiałam na niego przypadkowo przełączając kanały. Teraz wiem, że jest on emitowany w soboty od 12.10 do 13.00. Zazwyczaj oglądam tylko jego drugą część, bo do 12.30 na TVN siedzę przy tygodniowej powtórce odcinków na „Wspólnej”, których nie mogę oglądać codziennie, bo o tej samej porze w programie II TVP lecą „Barwy szczęścia”. Rozwiązałam już problem „Drugiego śniadania”, bo okazało się, że jest ono powtarzane w soboty o 15.00 na TVN Biznes i świat. Jest to pora, która bardzo mi odpowiada, bo nie koliduje z żadnym innym ulubionym programem.
   W soboty o 14.10 oglądałam „Babilon” ale od jakiegoś czasu rezygnuję z tego. Powodem jest obecność gości z PiS-u. Przez jakiś czas była to pani Machałek, a teraz coraz częściej w różnych programach pojawia się pani Gosiewska. Bez względu na to jakie nazwisko noszą osoby reprezentujące ową partię, to wszystkie mają opracowaną strategię wypowiedzi. Nie odpowiadają na zadawane pytania tylko wygłaszają przygotowane treści, często ilustrując je przyniesionymi ze sobą materiałami. Te osoby nie obchodzi, co mówią inni obecni w studio, tylko tak zawsze odwracają „kota ogonem”, by móc wygłosić to, co im nakazano. Dla mnie jest to bardzo irytujące, dlatego teraz najczęściej kończę oglądanie już po kilku minutach. Wiem, że reprezentant PiSu zawsze był do programu zapraszany, ale wcześniej nie było z jego strony takiej chęci zdominowania programu i uczestniczących w nim gości. Teraz kiedy prezesem TVP został Jacek Kurski, może stworzą program, w którym będą mogli występować tylko przedstawiciele partii mającej większość i wygłaszać wyuczone lekcje. Pytanie tylko czy ktoś poza twardym elektoratem będzie chciał ich słuchać.
   Po wakacjach w TVN zaczęto nadawać o 17.20 nowy serial „Singielka”. Mówiąc szczerze nie powalił mnie on na kolana. Bawiła mnie tylko matka głównej bohaterki Sława Nowacka, w którą się wcieliła rewelacyjna Dorota Pomykała. Potem przeniesiono nadawanie serialu na godzinę 20.55 i moje zainteresowanie serialem osiągnęło poziom 0, ponieważ w poniedziałki i wtorki wolę „M jak miłość”, w środy „Na dobre i na złe” oraz „Na sygnale”, w czwartki inne kanały(w zależności od tego co nadają), w piątki „O mnie się nie martw”, bo moim zdaniem jest bardziej zabawny od „Singielki”. Gdyby jeszcze ta singielka miała 40-60 lat lub była brzydka jak przysłowiowa noc, to łatwiej byłoby mi uwierzyć w trudności znalezienia faceta. Ale 30 letnia, ładna, inteligentna kobieta , szuka i to z marnym skutkiem faceta? Jakoś trudno mi to pojąć. Wiem, kobiet jest więcej niż wolnych mężczyzn ale nie oszukujmy się, nie wszystkie rywalki każdej singielki, są jej równe, więc przynajmniej teoretycznie, nawet w mieście można znaleźć wolnego faceta, nie koniecznie trzeba wyjeżdżać na wieś, bo jak wiemy tam rolnik szuka żony.  Kiedy ja miałam 30 lat, to pomimo kalectwa, przeciętnej urody i inteligencji, nie narzekałam na brak zainteresowania ze strony mężczyzn. W związku z powyższym serial nie spędza mi snu z powiek, nie żałuję więc, że przez zmianę godziny wyświetlania musiałam z niego zrezygnować.
   A napisałam to wszystko, bo nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wraz ze sprzedażą TVN, stacja ta obniżyła loty. A zaczęło się od pozbycia ze stacji najlepszego jej dziennikarza Kamila Durczoka. Czy właściciele TVN boją się rzutkich, inteligentnych dziennikarzy? Albo się ich pozbywają albo spychają do programów, w których nie mogą rozwinąć skrzydeł tylko stają się jeszcze jedną gadającą głową.
   Niedawno koleżanka powiedziała mi, że zamiast TVN 24 i „Szkła kontaktowego”,ogląda „Super stację”. Przez ciekawość zajrzałam i chociaż programy informacyjne dominują, a ciekawe są wciskane między nie, to bardzo mi się podobają:”Rozmowa dnia”i „Puszka Pandory” oba prowadzone przez Janinę Paradowską, „Krzywe zwierciadło” Jakuba Wątłego z moją ukochaną dr Ewą Pietrzyk-Zieniewicz.  Panią Ewę uwielbiam za ogromne poczucie humoru, za to że potrafi wykpić kogoś tak, że ten nawet nie wie iż został ośmieszony. „Nie ma żartów”, „Szpilka” prowadzone przez Elizę Michalik czy też „Gilotyna”, gdzie Elizie towarzyszy Marcin Wojciechowski, to kolejne pozycje "Super stacji", które oglądam z przyjemnością. Już po ilości wymienionych tytułów widać, że oferta programowa przebija TVN. Poszukując nazwisk osób prowadzących "Gilotynę" trafiłam na stronę, gdzie nazwano ten program ubecko- komunistycznym, bo ponoć zajmują się w nim tylko wyśmiewaniem PiSu, Radia Maryja i kościoła.
    Z tego wnoszę, że nie tylko jestem człowiekiem drugiego sortu ale i ubeko-komuchem. Nigdy nie współpracowałam z Urzędem Bezpieczeństwa, a że większość mojego życia przypadła na lata komuny, to wina nie moja, tylko rodziców, którzy mnie spłodzili ale za to nie zamierzam nikogo przepraszać. Sorry taki mieliśmy ustrój.
    Czy nowa władza weźmie się za porządki również w prywatnych stacjach, tego nie wiemy, należy jednak wszystko brać pod uwagę.Równie dobrze obcy kapitał może się od nas wynieść i wtedy zatęsknię do TVN, "Polsatu" czy innych nadawców nie podlegających Jackowi Kurskiemu.

2 komentarze:

  1. Oglądanie telewizji ograniczam do minimum. Nawet by mi na myśl nie przyszło włączyć go przed południem, więc w żaden sposób nie mogę się odnieść do programów, które opisujesz.
    Też jestem komuchem, choć większość życia, po za wczesnym dzieciństwem, po prostu nie znosiłem. Czasami czytam, że jestem lewakiem i ogarnia mnie pusty śmiech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewiele robiłam sobie z przezwisk:ateistka, komunistka. Dla mnie było, jest i pozostanie najważniejsze to, aby być uczciwym, empatycznym i pomocnym ludziom człowiekiem.

      Usuń