środa, 4 maja 2016

ZE STAREGO KALENDARZA - Pierwsza Komunia

                                                    
    Maj tradycyjnie jest miesiącem komunii. Jest to podniosłe wydarzenie, w życiu każdej rodziny, bez względu na to, czy mamy jedno dziecko, czy też więcej. Dawniej poczęstunek dla gości urządzano w domach, teraz coraz częściej zaprasza się przybyłych do lokalu. W zależności od zamożności rodziców, może to być restauracja, kawiarnia czy klub osiedlowy. W tych przypadkach o menu dbają menadżerowie lub wynajęci kucharze. Rodzice nie muszą martwić się o zastawione stoły, stają się również gośćmi, co podnosi dodatkowo rangę wydarzenia, bo nie widać po nich zmęczenia wywołanego ciągłym kursowaniem między salą biesiadną, a kuchnią.
   Zarówno moja siostra jak i ja komunię naszych dzieci urządzałyśmy w domu. Ograniczona przestrzeń, wymuszała zawężenie ilości zaproszonych osób. Przyznaję szczerze, że gdybym sama miała przygotować stół i menu, to poległabym z kretesem ku uciesze niedoszłej świekry. Na szczęście nad wszystkim czuwały matka i siostra, obie biegłe zarówno w gotowaniu jak i w nakrywaniu stołu. Na komunii K.J zabrakło mojego nieżyjącego ojca oraz chrzestnego, który bez podania przyczyny na uroczystość się nie stawił. Był natomiast ojciec dziecka ze swoją matką i siostrą bliźniaczką, która została dziewięć lat wcześniej matką chrzestną. Z mojej strony była matka, siostra z mężem i córką oraz kuzyn mojego ojca wraz z małżonką, którzy to cieszyli się wielką sympatią mojej rodzicielki i byli uważani za gości honorowych. W pewnym momencie uroczystości zwróciłam się do mojego ex partnera: „no ojciec, podziękuj w naszym imieniu gościom za przybycie i wypijmy ich zdrowie”. Na swoje nieszczęście wychylając toast, spojrzałam w kierunku jego matki i gdyby wzrok mógł zabijać niczym ten Bazyliszka, to powinnam była paść pod stół nieżywa., nie tylko dlatego, że zachłysnęłam się alkoholem. Ogólnie rzecz biorąc komunia wypadła nieźle, dziecko z prezentów było zadowolone, ja gleby nie przywitałam, a chociaż atmosfera była raczej smętna, to wielkiego wstydu nie było.
   Niestety na kolejne spotkanie z babcią i chrzestną syn czekał 20 lat, pojechał tam  na jej prośbę. Z jednej strony był serdecznie przyjęty przez babcię, a z drugiej został upokorzony przez matkę chrzestną. Właśnie wtedy, nie wiadomo czemu akurat w tym momencie, oświadczyła mu, że „jego tatuś mamusi mnie kochał i nigdy nie zamierzał się z nią żenić”. Dobrze, że towarzyszyła mu podczas tej wizyty panna J, która widząc jego reakcje na te słowa, wyciągnęła go na siłę z domu, by zaczerpnął świeżego powietrza. W przeciwnym razie mogło dojść do rękoczynów i wtedy zostałabym oskarżona o złe wychowanie syna. Ja o prawdziwym przebiegu tego spotkania dowiedziałam się przypadkiem parę tygodni później. Mając ogromny żal do obu kobiet, zerwałam kontakty, które co prawda ograniczały się do telefonów przy różnych okazjach, ale były(utrzymywałam je sądząc, że to dla dobra dziecka).Morał z tej historii można wyciągnąć taki, że wybierając dziecku chrzestnych, powinniśmy się bardzo mocno zastanowić, czy są to właściwe osoby. Wszak idea chrzestnych polega na tym, że mają być pomocni dziecku, w momencie, gdy biologicznych rodziców zabraknie. Mój syn wie, że na swoich chrzestnych nie ma co liczyć.
   Pozostając w przeświadczeniu, że dzieci przystępujące w tym roku do Pierwszej Komunii Świętej mają kumów prima sort, zamieszczam kilka uwag, które mogą okazać się pomocne w czasie tego szczególnego spotkania towarzyskiego.

    Jeśli gospodarze nie przedstawili cię innym osobom w towarzystwie, możesz przedstawić się samodzielnie mówiąc „ponieważ nie zostaliśmy sobie przedstawieni, pozwolą państwo....Jan Kowalski ”.
    Gdy chcesz przejść z nowo poznanymi osobami na „ty” pamiętaj, że to zawsze kobieta proponuje mężczyźnie, a osoba starsza młodszej. Grupowe przechodzenie na „ty” praktykowane jest tylko, gdy osoby są w podobnym wieku, a ofertę powinien złożyć zebranym organizator spotkania.
    Podawać rękę na powitanie siedząc mogą tylko kobiety, ale i one powinny wstać gdy zbliża się do nich osoba starsza lub szacowna.
    Żegnając się lub witając nigdy nie podawaj ręki przez stół. Jeśli zebrani siedzą za stołem musisz podejść do nich bokiem lub ograniczyć się do ogólnych ukłonów.
    Podczas całowania kobiety w rękę mężczyzna powinien pochylić się do dłoni, nigdy nie ciągnąć jej w górę. Pocałunek powinien być dyskretny, nie wypada cmokać ani dotykać dłoni ustami.
    Prywatnie pisemne zaproszenie, obowiązuje tylko na największe uroczystości(wesela, rocznice ślubu, komunię). Jeżeli na zaproszeniu jest R.S.V.P, oznacza to, że oczekuje się potwierdzenia przybycia.
    W czasie rozmowy towarzyskiej najlepiej jest unikać tematów drażliwych(religia, polityka) oraz intymnych. Lepiej nie dyskutować także o gustach i upodobaniach.Poruszając temat, który cię emocjonuje, zachowuj spokój i kulturę wypowiedzi. Nie daj się ponieść nerwom, nawet gdy ktoś atakuje cię w niewybredny sposób.
    Dobrej atmosferze przy stole podczas towarzyskiego spotkania sprzyja rozdzielenie par małżeńskich. Nie wypada rozdzielać świeżo zakochanych i narzeczonych. Dobrze jest usadzać gości na przemian. Gospodarze zazwyczaj przeznaczają dla siebie miejsca na przeciwległych końcach stołu(pani bliżej kuchni, pan z wolnym dostępem do barku).
    Osoba zaproszona powinna poinformować gospodarzy, o tym że nie będzie mogła przyjść. Gospodarze wiedzą wtedy, że nie muszą czekać na spóźnialskich. Ma to znaczenie, gdy zaproszenie dotyczy obiadu lub kolacji z gorącymi daniami.
    Jeśli nie wiadomo, czy będzie czas na rozsadzanie gości podczas przyjęcia, to lepiej przygotować zawczasu wizytówki z imionami i nazwiskami gości. Położone obok nakryć wskażą wszystkim miejsca. Aby zapobiec towarzyskim konfliktom, gdy tylko to możliwe, sadzaj gości przy stole zgodnie z utartymi obyczajami, pamiętając że są miejsca bardziej i mniej honorowe. Najważniejsze jest to,które zostaje przeznaczone dla gościa, któremu należą się specjalne względy(jubilat, solenizant, ktoś specjalnie zaproszony, osoba najstarsza wiekiem lub urzędem). Prestiż miejsca maleje, w miarę oddalania się od tego, na którym siedzi najbardziej znaczący gość.
    Resztki jedzenia potrafią odebrać apetyt dlatego nakładaj małe porcje tak abyś mógł wszystko zjeść.
    Nie wypada palić przy stole przy którym trwa posiłek. Nawet jeżeli w domu sobie na to pozwalamy, to nie powinniśmy tego robić między daniami, tylko poczekać na zakończenie jedzenia.
    Przy stole dziecko jest takim samym gościem jak inni. Dlatego zwróć uwagę czy nie psuje apetytu pozostałym, bawiąc się jedzeniem,rozrzucając je wokół talerza albo mówiąc z pełną buzią. Nie powinno też zostawiać resztek dlatego zadbaj, żeby nie nakładało sobie zbyt dużych porcji.
    Gestykulowanie lub wymachiwanie rękami, bawienie się kieliszkiem czy stołową dekoracją nie należą do dobrych obyczajów. Można przy tym coś zniszczyć, komuś zrobić krzywdę albo wytrącić coś z ręki. W przerwach w jedzeniu najlepiej trzymać ręce oparte nadgarstkami o blat.
    Gdy przy stole zajmujesz miejsce, które utrudnia ci dostęp do potraw, poproś sąsiadów o pomoc. Nie wypada bowiem wstawać i sięgać do oddalonych półmisków, ani też obchodzić stołu w celu dotarcia do dalej ustawionych dań.
    Jeśli potrawy są dla ciebie zbyt gorące, nie dmuchaj na nie ani ich nie mieszaj, tylko odczekaj chwilę aż przestygną. Nie trzeba informować o tym, że jakiejś potrawy się nie lubi. Jeśli czegoś nie jadasz, grzecznie odmów ale bez komentarza. Tylko w domu możesz powiedzieć, że jakaś potrawa niezbyt ci smakuje. Nawet najtwardsze mięso,najbardziej gorąca zupa, to nie powód do dzwonienia sztućcami o talerz,mlaskania lub siorbania. Gdy nie można inaczej lepiej zrezygnować z potrawy niż jeść ją tak hałaśliwie.
    Czas na toasty przychodzi w przerwie między daniami. Wystąpienia nie powinny być jednak zbyt długimi ani przesadnie dowcipnymi oracjami. Najlepsza jest zwięzła wypowiedź na temat intencji jaką proponujesz. Kieliszek wina lub szampana(nigdy wódki) bierze się do ręki dopiero po wygłoszeniu toastu. Pierwszy toast zawsze należy do gospodarza spotkania(na weselu jest to ojciec panny młodej).Drugi toast wygłasza gość honorowy(na weselu pan młody lub jego ojciec). Gdy ktoś wznosi toast przerwij jedzenie oraz konwersację(nie wypada wtedy rozmawiać nawet cicho).
    Położoną przy nakryciu dużą serwetkę z tkaniny, rozłóż sobie na kolanach. Jej zadaniem jest ochrona ubrania przed okruszkami. Po skończeniu jedzenia złóż ją i odłóż na stół koło talerza.
                                          ***
    Najbliższym osobom można dawać rzeczy cenne, przedmioty osobiste, a nawet pieniądze. Znajomym nigdy nie dajemy pieniędzy, prezenty dla nich nie mogą być zbyt intymne (np. bielizna), drogie ani wymagające ekspozycji we wnętrzu(np. dzieła sztuki).
    Rodzaj upominku warto dobrać do upodobań lub zainteresowań obdarowywanego. Jeśli ich nie znasz i nie możesz o to kogoś zapytać, to przygotuj upominek uniwersalny i niezbyt kosztowny(np. książka, płyty).
    Osoba obdarowana prezentem powinna obejrzeć go przy gościach i podziękować. Jeśli w krótkim czasie zjawia się więcej gości z prezentami, można wstępnie im dziękować,a przyjemność oglądania odłożyć na późniejszy, spokojniejszy moment spotkania. Nie zawsze jest konieczne zrywanie cen z darowanych przedmiotów Jeżeli wiązałoby się to z uszkodzeniem podarunku lub zostawieniem brzydkich śladów, to lepiej ukryć cenę pod barwną naklejką.
    Podarowanych przez gości kwiatów nie należy stawiać w miejscu niewidocznym i w byle jakim naczyniu. Najlepiej mieć przygotowanych kilka wazonów, żeby nie łączyć bukietów często kosztownych.
       Z pewnością wśród czytających będą osoby, którym powyższe rady są doskonale znane i należy im pogratulować doskonałej znajomości savoire – vivre. Może jednak znajdą się i tacy, którym przestrzeganie form towarzyskich sprawia pewien kłopot i zechcą sobie co nieco przypomnieć. Dla poszerzenia wiedzy polecam książkę Ireny Gumowskiej „Dookoła stołu”, w której być może znajdziecie odpowiedzi na dręczące was pytania.
       Przystępującym do Pierwszej Komunii życzę, by był to słoneczny, radosny dzień, spędzony w serdecznej atmosferze. Rodzicom radzę, by nie działali zgodnie z przysłowiem „Zastaw się, a postaw się”, a wszystkim uczestnikom- wspaniałej zabawy.

4 komentarze:

  1. Wow, ale przydatne porady. Mam tę książkę, ale czort tylko wie gdzie jest.
    Ja miałam bardzo skromną komunię,bez prezentów,bez przyjęcia. Wtedy na wsi nie było jeszcze takiej mody na prezenty i biesiady.
    Iwuś,telefon mi padł. Pewnie bateria zdechła,bo ma już sporo lat.
    Uśmiałam się z limeryków. Kiedyś też się w to bawiłam.
    Buziaczki ślę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Azalio! W.T. Paszkowski w swojej majowej notce też wspominał swoją komunię z roku 1953, u niego również nie było prezentów. Ja chociaż nie byłam u komunii, to dostałam tak jak siostra zegarek "Wołga", trzymałam go na pamiątkę przez wiele lat. Cieszę się, że limeryki rozweseliły Cię w tak trudnym okresie. Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam Irenę Gumowską z występów w TV, potrafiła bardzo ciekawie opowiadać o najprostszych sprawach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Jotko! Nie umiem robić zakładek, to po pierwsze. Po drugie nie za bardzo je lubię, bo sama cenię te blogi, gdzie każdy post mogę czytać "ciurkiem". Poza tym piszę o różnych sprawach i nie bardzo wiem jak miałabym tematycznie zrobić katalog notek. Podaj mi koniecznie adres swojego drugiego bloga, bo ja próbowałam go odnaleźć ale mi się nie udało.

      Usuń