piątek, 4 stycznia 2019

POSŁAŁAM SYNA DO PRZYCHODNI !

    Z reguły jestem optymistką, dlatego też wierzyłam, że nowy rok będzie lepszy od poprzedniego. Dzisiaj mocno w zwątpiłam. Jak może pamiętacie,  nie przyjęłam wózka inwalidzkiego, który sprezentowała mi siostra. Odmowa spowodowała nieciekawą atmosferę i gniewy. Ogarnęło mnie zniechęcenie, podejrzewam nawet lekki rozstrój nerwowy, ocierający się o depresję. Święta były totalną porażką, a sylwester samotny. 
    Na domiar złego skończył mi się lek na nadciśnienie. Wypełniłam wniosek o powtórzenie leków i posłałam syna do przychodni. Poprosiłam, żeby wziął także deklarację zmiany lekarza, bo pomyślałam, że nowy rok jest do tego doskonałą okazją. Po przyjściu do przychodni syn zorientował się, że wniosku o lek zapomniał, więc postanowił załatwić zmianę lekarza. Odmówiono mu wydania deklaracji, gdyż muszę pobrać i złożyć ją osobiście. Kłopot tylko w tym, że używany wózek rozkraczył się definitywnie i nawet po domu mam problem z poruszaniem się.Z kupnem nowego muszę poczekać aż wpłynie  renta.                   Najzabawniejsza jednak jest rozmowa jaką odbył mój syn z rejestratorką. Dowiedział się, że lekarka do której jestem przypisana jest najlepszą w przychodni, więc nie ma powodu zmiany. Syn powiedział, że mam kłopot z dogadywaniem się z lekarką, dlatego pragnę się przenieść do lekarza, najlepiej mężczyzny. Usłyszał, że lekarz ten ma dwa razy więcej pacjentów niż powinien, A JAK MATKA POTRZEBUJE CHŁOPA, TO NIECH SIĘ ZAPISZE NA PORTAL RANDKOWY. 
       Gdy wrócił do domu bez recepty na leki i deklaracji zmiany lekarza, spodziewał się mojej ostrej reakcji. A mnie tylko ręce opadły.

52 komentarze:

  1. Przecież to się łzy same do oczu cisną.
    Współczuję Ci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już nie potrafię nawet płakać.*ozdrawiam noworocznie.

      Usuń
  2. Ja nie rozumiem, jacy ludzie w tej przychodni pracują? To się nadaje do napisania skargi w ramach Praw Pacjenta. Nie może tak być! Każdy ma prawo do zmiany lekarza bez potrzeby tłumaczenia się. Pierwszy raz słyszę o "wniosku o powtórzenie leku". W mojej przychodni zostawiam zwykłą kartkę z nazwą leku i ilością opakowań jakie potrzebuję. Receptę odbieram nawet tego samego dnia lub nazajutrz. Bez żadnych problemów i zawsze z uśmiechem pielęgniarki.
    Trzęsę się z oburzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda przychodnia może mieć własne ustalenia, zamiast różnych kartek, ujednolicenie w formie "wniosku". Nie jest problemem jego wypełnienie i złożenie,problematyczne staje się oczekiwanie na uzyskanie recepty. Syn złożył wniosek w poniedziałek, a receptę dostanę dzisiaj czyli w piątek. Życzę wszystkiego dobrego w tym 2019 roku.

      Usuń
  3. A któraż to przychodnia ma tak dowcipną panią rejestratorkę? I co to za "wniosek o powtórzenie leku"? Pogłupieli wszyscy czy jak? W "mojej" przychodni na Ursynowie wystarczyło zatelefonować i powiedzieć o jaki lek i dawkowanie idzie. Tu z kolei też wystarczy telefon i wystawiają receptę rejestratorki, bo mają w kompie całą historię choroby, leki i ich dawkowanie, nawet lekarz do tego nie jest niezbędny. Na Twoim miejscu złożyłabym pisemną skargę u kierownika przychodni- babsztyl nie ma prawa się tak odzywać.A dlaczego syn od razu nie zareagował? Przecież już nie jest małolatem i powinien zareagować gdy Jego Matkę ktoś w ten sposób obraża i to za jej plecami.
    Coraz dziwniejszy ten świat się staje.
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam szczęścia do przychodni i lekarzy, gdyż traktują mnie jak chorą nie tylko na nogi, ale także na głowę. Ponieważ nie pozwalam sobie na takie traktowanie i potrafię ripostować, to podpadam. Jakiś czas temu syn ujął się za mną, gdy chciano mnie spławić przy próbie dostania się do lekarza. Podpadł rejestratorce i najwidoczniej został zapamiętany, bo od tamtego momentu jest olewany. Kiedyś podałaś mi adres przychodni, w której szanują pacjenta. Zapisałam sobie adres, ale gdy próbowałam odszukać, okazało się, że "diabeł ogonem nakrył". Może pamiętasz jaka to była placówka? Pozdrawiam serdecznie w nowym roku.

      Usuń
  4. Ta Twoja przychodnia to jakiś skansen. To nie lekarza, ale przychodnię bym zmieniła. Gorzej na pewno nie trafisz.
    Gdy byłam na wakacjach zorientowałam się, że zabraknie mi jednego leku na receptę. Poszłam do apteki chociaż "po jeden listek". Farmaceuta sprzedał mi go ze słowami, że gdyby mi go nie wydał, to naraziłby mnie na niebezpieczeństwo i miałby kłopoty (a przecież mógł mnie odesłać do Wiślańskiej poradni), tyle, że w kompie musiał wpisać lek i moje dane. Zanim dostaniesz receptę w takich sytuacjach wyślij syna do apteki, niech zapewni, że receptę doniesie później. Mają to teraz już w necie, jak rozumiem, więc nie powinno być problemów. W końcu chodzi o lek na nadciśnienie, a nie o jakiś narkotyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym poruszała się o własnych siłach, zmiana przychodni nie byłaby problemem. Teraz jednak chodzi o to, by placówka znajdowała się najbliżej miejsca zamieszkania, aby syn mógł łatwo mnie do niej dowieźć. W przyszłości muszę składać wniosek o powtórzenie leku z takim wyprzedzeniem, by kilkudniowe oczekiwanie na receptę nie stanowiło problemu. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  5. Wiesz co? Jeśli Twój syn dobrze usłyszał i dobrze zrozumiał (nieraz nerwy i pośpiech zniekształcają nam obraz rzeczywistości) wiem po sobie :) to faktycznie skarga na wredne babska przyniosła by efekt. Jeśli chcesz dam Ci adres mailowy do rzecznika praw pacjenta - podpowiedział mi kiedyś w jak prosty sposób wygrać z białymi żmijami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrócił do domu tak poirytowany,choć zazwyczaj wszystko po nim spływa, że nie sądzę aby źle usłyszał. Ten adres już posiadam, ale nie mam zwyczaju skarżyć się na ludzi, bo biorę poprawkę, że taka kobieta też ma prawo mieć zły dzień. Jak tylko poczuję się lepiej poproszę rzecznika o wskazanie mi przychodni, w której być może znajdę zrozumienie i będę traktowana jak chora osoba, a nie zło konieczne. Ściskam noworocznie.

      Usuń
  6. To nie jest dowcip, to skandal i dziwię się, że syn nie zrobił awantury!
    U nas zostawia sie w rejestracji kartkę z nazwą leku i nazwiskiem lekarza, a odbieramy góra za dwa dni.
    Powinnaś napisać skargę na przychodnię, bo takie traktowanie ludzi to nawet w PRLu byłoby przesadą.
    A poza tym, przytulam Cię mocno:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja tragedia polega na tym, że w PRL-u podlegałam lecznictwu wojskowemu(jako córka żołnierza, a potem pracownik cywilny wojska) i zawsze byłam należycie traktowana. Problemy zaczęłam mieć, gdy przeszłam na rentę i cywilne lecznictwo. Dlatego korzystam z niego w ostateczności. Za przytulenie dziękuję i uśmiech przesyłam.

      Usuń
  7. Jak nie mogę pójść do lekarza a kończy mi się lek, który biorę od dawna to po prostu dzwonię do przychodni, podaję nazwę leku i proszę aby lekarka /ta sama od dawna/ wypisała mi nową receptę. Jeszcze nigdy się nie zdarzyło żeby recepta na mnie nie czekała jeszcze tego samego albo nastepnego dnia.
    To rzeczywiście jakaś beznadziejna przychodnia.
    Bardzo Ci współczuję.
    Przytulam Cię serdecznie Iwonko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracujący w przychodni lekarz-mężczyzna jest bardzo chwalony przez pacjentów. Pewnie dlatego jest tak oblegany. Zawsze łatwiej dogadywałam się z lekarzami rodzaju męskiego, stąd próba dostania się do jednego z nich. dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam najserdeczniej.

      Usuń
  8. komentarz z rejestracji poniżej krytyki. szkoda słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam na blogu i w nowym roku. Czasami na pewnych stanowiskach zdarzają się ludzie, którzy nie powinni na nich być. Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny oraz komentarz.

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klik dobry:)
      Trzeba nasłać jakąś kontrolę na taką przychodnię, żeby nią "wstrząsnąć". A za tego "chłopa" rejestratorce wytoczyłabym proces sądowy.

      Pozdrawim serdecznie i życzę dobrego nowego roku.

      Usuń
    2. Nie jestem typem pieniacza, choć charakter mam dość impulsywny. Kontrola i proces mnie by nie pomogły, chyba że znalazłoby się więcej osób niezadowolonych z pracy personelu. Ja jednak nie mam na to zdrowia, a syn pracując, zajmując się opieką nade mną i psem, nie ma czasu. Najrozsądniej byłoby znaleźć inną przychodnię lub lekarza, który objąłby mnie opieką domową, ale to ostatnie nie jest praktykowane w polskim systemie niestety. Dziękuję za odwiedziny, komentarz i pozdrowienia. Ściskam mocno w nowym roku.

      Usuń
  10. No tak, my tu sobie możemy wymyślać i doradzać jak powinnaś wytoczyć proces tej chamskiej babie, a prawda jest taka, że na to trzeba mieć zdrowie, czas i pieniądze, a w dodatku jeszcze dowody, że faktycznie tak było, bo potem w sądzie to jest słowo przeciwko słowu.
    Dla syna to może warto by było zrobić raz na zawsze jakieś pełnomocnictwo do takich spraw.
    Ponieważ mam znajome osoby związane ze służbą zdrowia, to wiem, że często szefowie ZOZów i urzędnicy NFZ czekają z utęsknieniem na donosy i skargi pacjentów, bo są osoby, o których wiadomo, że nie nadają się do pracy z pacjentem, a nie ma jak ich wywalić czy ukarać, bo oficjalnie nikt się nie poskarżył. Jak najbardziej trzeba z tego narzędzia korzystać. Nawet jak nie zadziała za pierwszym razem, to potem ktoś jeszcze złoży skargę i już jest podstawa do działania "wyższych czynników". Kropla drąży skałę.
    Zdrowia i pogody ducha Ci życzę :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam swoje lata i słabe zdrowie- nie nadaję się na kroplę drążącą skałę. Nigdy też nie lubiłam zwracać komuś uwagi, że źle postępuje czy niewłaściwie się wysławia. Próbowałam ewentualnie "uczyć" na swoim przykładzie. Zdrowie i pogoda ducha jak najbardziej mile widziana. Ponieważ odnoszę wrażenie, że gościsz tu pierwszy raz, to witam Cię serdecznie i obiecuję rewizytę.

      Usuń
  11. Toż to jakieś średniowiecze!
    I to ma być Warszawa, stolica nasza dumna i bohaterska??
    Lepiej pracują w Pierdolniku Górnym.
    Syn powinien zrobić babie awanturę, ale pewnie był tak zaskoczony, że mu mowę odjęło.
    Z receptami na przedłużenie leków jest tak, jak piszą moje poprzedniczki.
    Napisz do rzecznika praw pacjenta, chociaż jak oglądałam pisowskie "wybory" rzecznika praw dziecka , to jestem pełna obaw czy to jest właściwy człowiek na właściwym miejscu.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Syn przyznał się, że jak usłyszał wypowiedź rejestratorki, to wyszedł jak najszybciej, bo miał ochotę na ostrą reprymendę, ale bał się, że jeszcze bardziej tym zaszkodzi. Niestety nikt nie powiedział, że jak stolica, to i pracujący w niej ludzie muszą być na poziomie. Czasami zdarzają się niewłaściwi ludzie na niewłaściwych stanowiskach. Pozdrawiam serdecznie w nowym roku.Wybacz ale nie wiem kiedy znajdę siły i nastrój na prywatną korespondencję.

      Usuń
  12. Mnie też by ręce opadły!
    Domagałabym się przeprosin od pani, która nie potrafi utrzymać języka za zębami. Natomiast mamy prawo wyboru lekarza i nikt nie może nam mówić, który jest dla nas lepszy.
    Jak dotąd bezkolizyjnie udało mi się załatwić recepty poprzez zostawianie próśb o leki w rejestracji. Natomiast zaskoczył mnie fakt, że zagubiono kartotekę męża w przychodni, do której należy już trochę lat. Może za rzadko chodzi i "poszła" do archiwum? To by wszystko tłumaczyło ;)

    Dziwię się, że syn nie zareagował ostro na słowa rejestratorki. W końcu jej postawa była daleka od profesjonalizmu.
    "Nie życzę sobie takich tekstów na temat mojej matki" powinno załatwić sprawę z niegrzeczną rejestratorką.

    Dużo zdrowia i spokoju w Nowym Roku, Iwonko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakże miło widzieć Cię wśród komentujących. Brakowało mi Twojej obecności i postów u Ciebie. Póki system lecznictwa nie ulegnie zmianie, to personel przychodni będzie się czuł jak "szlachcic na zagrodzie, równy wojewodzie". Pozdrawiam noworocznie.

      Usuń
  13. Aż się wierzyć nie chce. Koniecznie napisz skargę, nawet mailem, do kierownika przychodni. Opisz swoją sytuację i to jak traktuje się ciebie i syna, który ci pomaga. I opisz t "dowcipną" rejestratorkę. Mnie się w głowie nie mieści to, co piszesz. A może trzeba zmienić przychodnię? Teraz też jest najlepsza ku temu pora. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmiana przychodni jest rozwiązaniem, ale w moim przypadku oznacza to dalsze odległości i utrudniony dostęp. Skarga do kierownika przychodni, który urzęduje zupełnie gdzie indziej, mija się z celem, bo byłoby to słowo przeciwko słowu, a prędzej ujęto by się za współpracownikiem niż nieznanym pacjentem. Gdybym miała 30 lat, to może szłabym "na wojnę",teraz po prostu próbuję trwać mimo niesprzyjających okoliczności. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  14. Nie wiem, czy dobrze myślę, ale wydaje mi się, że mogłabyś dostać wózek z Caritasu, bo wreszcie ta instytucja po coś istnieje.
    Pamiętam, że gdy moją chorą mamę odwiedzał ksiądz, to właśnie proponował jej załatwienie wózka, ale mama nie chciała.
    Mimo że nie chciałam zmiany mojej kobiety-kardiolog na mężczyznę-kardiologa, zrobiono to bez mojej zgody i wiedzy, bo pani kardiolog zmieniła przychodnię.
    Rejestratorka chyba chciała być dowcipna, tylko że tego typu dowcip nie każdemu przypada do gustu.
    Życzę zdrowia w nowym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Caritas jest instytucją pomagającą najuboższym,a ja się do takich nie zaliczam. Niemniej jednak dziękuję za podpowiedź i chęć pomocy. Od 8 lutego mam nowy wózek, kupiłam go gdy tylko wpłynęła renta.No cóż jestem osoba pozbawioną poczucia humoru, dlatego może dowcip rejestratorki trochę mnie zirytował. Moja lekarka nadal pracuje w przychodni, może gdyby jej nie było, to zmiana lekarza nie byłaby takim problemem. Nie życzę jednak lekarce utraty pracy, bo przez 3 lata borykałam się z bezrobociem syna i wiem jak bardzo negatywnie to wpłynęło na niego i mnie. Mam nadzieję, że i Ty będziesz w pełni sił przez wszystkie 365 dni. Ukłony.

      Usuń
    2. Iwono, moja mama też nie należała do ubogich, zresztą miał jej kto pomóc. Ksiądz samorzutnie zadeklarował się z tym wózkiem, ale mama posługiwała się balkonikiem.
      Moja pani kardiolog nie straciła pracy, po prostu przeszła do innej przychodni.
      Też nie życzę nikomu bezrobocia, ale teraz chyba już mamy rozwiązany ten problem.
      Mam nadzieję, że obie będziemy jeszcze długo cieszyć się jako takim zdrowiem.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. W swoim życiu nie miałam szczęścia nie tylko do lekarzy, ale także księży. Miło jest usłyszeć, że są jednak tacy, którzy pamiętają,jaką rolę powinni spełniać w społeczeństwie. Oby zdrowie pomimo upływu czasu było jak najlepsze. Uściski.

      Usuń
  15. Awantury nic nie pomogą, a jedynie zaostrzą spór, a i tak wszystko skupi się na Tobie, tylko spokojnego podejścia. Po pierwsze trzeba zanieść kartkę z nazwą leku i lekarza do okienka, podać, a na drugi dzień odebrać. Tak jest i u Ciebie zapewne. Zmieniłam lekarza, mąż to załatwił bez problemu, miał moje upoważnienie i tyle.
    Serdecznie pozdrawiam
    Po drugie zmiana lekarza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Syn prośbę o lek złożył w poniedziałek, odbierze dzisiaj w piątek. Tak jak napisałam, zmiana lekarza też nie jest taka prosta, bo ten który by mi odpowiadał, ponoć ma pacjentów zbyt wielu. Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Pozdrawiam serdecznie w nowym roku.

      Usuń
  16. Polecam zmienić przychodnię i lekarza! Cóż, różnie to bywa, każda przychodnia rządzi się swoimi prawami, dlatego lepiej rozeznać się w okolicy, popytać, poczytać gdzieś na forum jaką placówkę polecają sąsiedzi. Ja też miałam problem z lekarzem, chciałam się przepisać do innego, to się okazało, że w tej przychodni nie mogę, więc ją zmieniłam. Szkoda się użerać i szarpać nerwów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety zbyt słabo jestem obeznana z siecią by wiedzieć jak szukać forum, omawiającego działanie przychodni. Mieszkam w wojskowym bloku, a moi sąsiedzi, to przede wszystkim wojskowi, leczący się w placówkach resortowych. Szkoda, że nie utworzono przychodni pod kątem choroby na jaką cierpi pacjent. W placówce dla osób z porażeniem mózgowym nie byłabym dziwolągiem, którego pytano by się "dlaczego pani tak dziwnie chodzi"(obecnie dlaczego jeździ na wózku), tylko otoczono by mnie kompleksową opieką internistyczną, chirurgiczną, neurologiczną czy rehabilitacją, bez konieczności szukania danego specjalisty po całym mieście.

      Usuń
  17. Niepokoi mnie ten wózek. Czy masz już pomysł na zdobycie nowego? Może jednak warto przyjąć pomoc siostry? Pytam, może głupio, ale nie znam Twoich z nią relacji.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje relacje z siostrą zawsze były napięte(ona nie znosi mojego syna),ale to właśnie za sprawą skrytykowania kupna niewłaściwego sprzętu uległy one pogorszeniu. Pomocy siostry nie mogę oczekiwać nie tylko w tej sprawie. Na szczęście wpłynęła renta i kupiłam nowy wózek:lekki, dobrze się prowadzący, bez urywania nadgarstków by posunąć się o kilka centymetrów. Dziękuję za odwiedziny, komentarz i pozdrowienia. Kłaniam się!

      Usuń
  18. U mnie w przychodni też można zostawić spis leków, o ile są w karcie, to na drugi dzień już właściwie recepta zawsze jest. Za to w drugiej w rejestracji są panie różne, jedna jest absolutnie nie miła, pozostałe w miarę nawet. Podobnie z lekarzami.

    Parę lat temu moja Babcia jak weszła z Rodzicielką do lekarki usłyszała na wstępie pytanie: ,,A po co Pani do mnie przyszła?". Rodzicielkę tak zatkało, że nic nie była w stanie powiedzieć. Wyjaśniło się tym samym, dlaczego tak mało pacjentów miała ta pani doktor.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy ja trafiłam do obecnej lekarki też na dzień dobry zaszczyciła mnie pytaniem"po co pani się do nas przepisywała, trzeba było zostać w starej przychodni". Wtedy pierwszy raz doszło do ostrej wymiany zdań. Dlatego nie narzucam się pani doktor, a jednak zawsze jakiś problem wypływa. Widocznie tak toksycznie działam na ludzi. Uściski.

      Usuń
    2. E tam. Niekoniecznie wina musi być w Tobie, znam lekarzy, co nigdy nie powinni nimi być. Po prostu mogą nie mieć pewnych koniecznych cech, do wykonywania tego w sumie specyficznego i trudnego fachu.

      Dzięki wielkie Iwono. :) Pewnie coś o tych spotkaniach napiszę u siebie.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Kuzynka mojej matki była pediatrą, ponoć jedną z najlepszych w mieście, a mimo to nie cierpiała dzieci swoich krewnych. Do miłego zobaczenia.

      Usuń
  19. To tylko kurz po starym roku, daj szansę "młodemu"...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze daję szansę młodym, czego mój syn jest najlepszym przykładem. Czas jest nie tylko najlepszym lekarzem, ale także doradcą. Ukłony.

      Usuń
  20. Uwaga rejestratorki karygodna. Ja pewnie posłałabym ją do diabła. Może powinnaś pomyśleć o zmianie nie tylko lekarza ale przychodni. Tylko, że nie ma żadnej gwarancji, że gdzie indziej będzie lepiej.
    Nowy rok dopiero się rozkręca więc daj mu szansę:-)
    Pozdrawiam serdecznie Iwono.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ryzyko, że dobrze jest tylko tam gdzie nas nie ma, zawsze istnieje. Wolałabym dogadywać się z ludźmi niż przez nich zmieniać dogodne dla mnie warunki. Oczywiście mogę dać szansę i nowemu rokowi i ludziom, pytanie tylko kto da ją mnie. Pozdrawiam.

      Usuń
  21. Przykro czytać. Ale mam takie sytuacje bez przerwy. Niedawno pani anestezjolog powiedziała mojemu męzowi przed zabiegiem - "tak się pan denerwuje, że chyba się pan zaraz zesra." Zabieg w prywatnej klinice, finansowany z mojej kieszeni. Jeszcze do teraz nie mogę wyjść z podziwu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze własne pieniądze powinny nam gwarantować komfort, ale niestety nie zawsze tak jest. Gdy człowiek jest zmuszony ratować własne życie, zawsze znajdą się tacy, którzy beznamiętnie to wykorzystają. Dziękuję za komentarz i odwiedziny, pozdrawiam najserdeczniej w nowym roku.

      Usuń
  22. Cóż dodać....
    Życzę Tobie spokojnego styczniowego dnia, w którym odnajdziesz piękno, radość…..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście styczeń przebiega spokojnie, oby Twój też był taki. Ukłony.

      Usuń
  23. Żeby w XXI wieku takie teksty mówić do ludzi, jak ten w przychodni... Nie mogę się czasem nadziwić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam na moim blogu, chyba pierwszy raz Cię tu goszczę. Twój "nick" jest tak pozytywny, że dobrze wróży na przyszłość. Niestety ludzkie zachowania nie zależą od tego w jakim wieku żyjemy, ale co sobą reprezentujemy. Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń