Witam w nowym roku. Pierwszym postem miało być opowiadanie, jakie to niemiłe niespodzianki spotkały mnie w ostatnim tygodniu grudnia 2025 roku. To jednak musi poczekać, bo są ciekawsze rzeczy.
Post "Sylwestrowe zwierzenia" przeczytało do tej pory 88 osób. Jest mi z tego powodu bardzo miło. Może nie wszyscy czytają także komentarze, a tym razem wydarzyło się w nich wiele. Swoje uwagi na temat moich przeróbek znanych wierszy zamieściło 9 osób. Aisab( https://blogaisab.wordpress.com/) napisała tekst wierszowany, który nie spełniał podstawowego warunku, nie zaczynał się cytatem z jakiegoś utworu. Jest jednak bardzo sympatyczną formą złożenia życzeń noworocznych, dlatego zamieszczam, bo być może stanie się dla kogoś źródłem natchnienia.
Brak mi dziś na bal kompana;
nie mam z kim wypić szampana;
gdybyś tylko zechciała KOCHANA;
byłaby z nas dobrana para do...rymowania;
jednak moje towarzystwo nie każdemu pasi;
więc przyjmij noworoczne życzenia od Basi;
Do napisania tego postu sprowokowały mnie dwie blogerki, które przyjęły wyzwanie i ułożyły wierszyki.
Pierwszą była Jotka(Pani od biblioteki), która tak rymowała:
Osiołkowi w żłoby dano,
On zaś wolałby do baru,
na drineczka,
na befsztyczek,
a tu owies,
a tu siano.
Wybór ciężki,
smaku brak.
kasy mało,
bar daleko
ni drineczka,
ni obiadu
więc się osioł nie doczekał.
(Aleksander Fredro "Osiołkowi w żłoby dano")
Następnego dnia rano kolejny utwór, tym razem "Na straganie" Jana Brzechwy.
Na starganie w dzień targowy
takie słyszy się rozmowy:
czy to por jest czy też pora,
pyta seler kalafiora,
a po czemu te jagody
pyta klient już niemłody.
Ile by nie kosztowały
zawsze słono, panie drogi!
Lecz jak świeże, to ja biorę
mam apetyt na pierogi.
Obok jajek leżą sery
i kapusty piramida
weź kapusty główek kilka,
ta na bigos
nam się przyda!
Wszelkie wymogi spełnione pierwszy wers cytatem z oryginału, a reszta bardzo fajnie zrymowana. No i puenta też w punkt.
Drugą, która zechciała dołączyć do zabawy była Frau Be, ale póki co wysforowała się na pierwsze miejsce, bo zamieściła aż 3 utworki, z komentarzem "dobrze, jedziemy z tym koksem" :
Staś ozdobił pięknie jajka,
serweteczkę wyprasował
i koszyczek przygotował.
Mama Stasia, gospodyni,
gotowała zupę z dyni.
Gdy kosz Stasia zobaczyła,
to za głowę się chwyciła.
- Dziecko moje, co to jest?
- Będą święta, Stasiek rzekł.
- Trzeba święcić wnet jedzenie...
- Stasiu, przecież Boże Narodzenie
trzeba wkrótce nam obchodzić
i choinkę zacząć zdobić.
Twoje jajka to jest gratka,
będzie pyszna z nich sałatka!
Koniec bajki, idźcie spać
pod kołderką nogi grzać!