poniedziałek, 20 lipca 2026

PANI R...

     Wstęp do poniższego tekstu napisałam w 2016 roku. W oczekiwaniu na finały siatkarskiej Ligi Narodów, postanowiłam go dokończyć. 

   Jest takie przysłowie „czego głuchy nie dosłyszy, to zmyśli”. Na mój własny użytek powinnam je sparafrazować i brzmiałoby ono ”czego nie dowidzę, to przekręcę”. Korzystając z listy blogów u Zante, trafiłam na blog „Moje-ponad 50”. Jego autorem jest Antoni Relski(wtedy piszący na Onecie). Czytając kilka dowcipnych postów Antoniego, szukałam w zakamarkach pamięci odpowiedzi na nurtującą mnie myśl ,skąd znam to nazwisko? Zamieniając „e” na „o” i błędnie odczytując  nick Antoniego, „zrobiłam” z Niego ROLSKIEGO. Po zamknięciu laptopa, doznałam olśnienia.


RENA ROLSKA-piosenkarka i aktorka estradowa (1932-2024).Właściwie nazywała się Regina Rollinger-Jonkajtis. Odznaczała się nieprzeciętną urodą, a popularnością dorównywała Ludmile Jakubczak, Irenie Santor czy Marii Koterbskiej. W swoim repertuarze miała takie przeboje jak:” Na Francuskiej”(1959), „Nie oczekuję dziś nikogo”(1960), „Piosenka prawdę Ci powie”(1961). Najbardziej podobały mi się:, „Ej Piotr”(1966), „Gdy w ogrodzie botanicznym zakwitną bzy”, bo ilekroć słyszałam te piosenki, powracały wspomnienia szczęśliwych chwil. Kariera estradowa trwała od 1959 do 1981, gdzie dała ostatni koncert w Sali Kongresowej. W Polsce występowała w kabaretach(„Pineska” i „Dreszczowiec), „Podwieczorku przy mikrofonie” oraz w Teatrze Syrena. Poza występami na festiwalach w Opolu i Sopocie, wyjeżdżała na tourne'e do Stanów Zjednoczonych, Kanady, Belgii, Austrii, Mongolii i państw demokracji ludowej. Dwukrotnie przyznano Jej nagrodę Polsko-Amerykańskiej Agencji Artystycznej „Złoty mikrofon”. Po 1981 zajęła się metaloplastyką i inkrustacją w drewnie.



   Ludzie z mojego pokolenia pamiętają wielki przebój „Złoty pierścionek”. Piosenkę w swoim repertuarze miała także Irena Santor.

Złoty pierścionek, złoty pierścionek na szczęście,
Z niebieskim oczkiem, z błękitnym niebem, na szczęście.
Złoty pierścionek kataryniarza jedyny,
Na moje szczęście, na szczęście każdej dziewczyny.

(Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/rena-rolska/zloty-pierscionek )

   W roku 1975 lub 76 dostałam złoty pierścionek od pierwszego chłopaka, takiego „na poważnie”. Niestety nie miałam szczęścia do mężczyzn, a może w ogóle w życiu, bo Jerzy poznał inną i możliwe, że pierścionek z szafirem trafił na Jej palec.

   Piosenkę „Gdy w ogrodzie botanicznym zakwitną bzy” napisano w 1929, a jej pierwszym wykonawcą był Tadeusz Fabiszewski. Przypomniana w 1959 roku piosenka, była jedną z moich ulubionych, bo warszawski Ogród Botaniczny był jednym z najchętniej przeze mnie odwiedzanych miejsc po przeprowadzce z Wrocławia do Warszawy.


   Gdy Rolska śpiewała piosenkę „Ej Piotr!” miałam 11 lat i serce nie biło dla żadnego chłopaka. Minęło zaledwie kilka lat, gdy w pamięć zapadł mi licealny kolega Piotr H. Wysoki, dobrze zbudowany, mógł podobać się dziewczynom. Wkrótce po maturze spotkaliśmy się w Warszawie, w bramie bloku, w którym mieszkałam z rodzicami. Okazało się, że On odwiedzał swoją ciocię, mieszkającą na I piętrze. Było to nasze jedyne warszawskie spotkanie. Po latach dowiedziałam się, że zamieszkał w Berlinie.

Aż raz się śmiał Piotr, tak jak zwykł, a obok przeszedł ktoś.
I jeszcze z nas nie wiedział nikt, że to jest właśnie to.
A Piotr zrozumiał wszystko w lot i minął dzień czy dwa,
I każdy widział z nas, że Piotr dziś inne oczy ma...

Ej, Piotr, ej, Piotr, skąd ty masz te oczy?
Ej, Piotr, ej, Piotr, ktoś cię zauroczył?


Masz w oczach łzy - dobrze ci tak, Piotrze!
No, powiedz mi, kto ci te łzy otrze?
Ej, Piotr, ej, Piotr, ej, Piotr...
Straszny z ciebie łotr!

(Tekst pochodzi zhttps://www.tekstowo.pl/rena-rolska/ej-piotr )

   Przedstawiłam dzisiaj Panią R, a za kilka dni opiszę Wam, wymienionego we wstępie tej notatki Pana R czyli Antoniego Relskiego.


3 komentarze:

  1. Iwonko, przeczytałam z zainteresowaniem, choć akurat Renę Rolską pamiętam słabo. Ze starszych piosenkarek lubię wspomnianą przez Ciebie Irenę Santor, a zwłaszcza piosenkę "Już nie ma dzikich plaż". Znalazłam jednak nasze punkty wspólne. Po pierwsze, istnieją piosenki, które natychmiast wyzwalają wspomnienia tego, co było cudowne. Po drugie, nie mam szczęścia do mężczyzn. No i po trzecie - nie mam szczęścia w życiu. 😢

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię wracać do wspomnień, może z racji wieku mam już do tego prawo. Pamiętam ją z kilku romansów jak Serce na śniegu. Lubię ten gatunek muzyczny

    OdpowiedzUsuń
  3. No i oczywiście masz moją zgodę . Formalnie na blogu pod Twoim komentarzem

    OdpowiedzUsuń