Wiersz Stanisława Wyspiańskiego i fragment "Błękitnego zamku" L.M.Montgomery, stanowiące pierwszą zagadkę, okazały się dla Was za proste. Jak będzie tym razem?
Życzę miłej zabawy, a sama czekam na poprawę stanu zdrowia, bo nie jest najlepiej.
Czy to z twojej woli twój obraz otwiera
Cięzkie powieki moje nocą ciemną?
Czy to ty pragniesz, bym się budził nieraz,
Gdy cień twój tańczy i drażni się ze mna?
Czy to jest duch twój od ciebie nasłany
Z dala od domu, by w myśl mną się wkradał,
Szukał mych błędów i chwil zmarnowanych,
By twej zazdrości sens jakowyś nadał?
Nie, twoja miłość nie jest aż tak wielka,
By mi zakłócić spokój nocnych marzeń,
To moja własna miłość – budzicielka
Wciąż mi dla ciebie nocą czuwać każe.
A przeto czuwam, gdy ty o tej porze
Przy innych nazbyt blisko jesteś może.
Gdy w chwili refleksji zapytamy siebie jak właściwie wyglądał Jezus, odkrywamy, o dziwo, że ewangelie nic na ten temat nie mówią. A przecież Galilejczyk jest w nich wszechobecny, jest też centralną postacią wszystkich zawartych w nich przypowieści i anegdot. Wprawdzie góruje on w narracji nad otoczeniem swą suwerenną, nieziemską osobowością, ale poza tym jest, tak jak my wszyscy, człowiekiem zwyczajnym z jego ułomnościami i niedostatkami. Wędrując po ścieżkach Galilei i Judei, chętnie wdaje się w rozmowy z przygodnie napotkanymi ludźmi, bywa gościem w domach przyjaciół i znajomych, a nawet, jeśli wierzyć Janowi nie widzi w tym nic zdrożnego, by wziąć czynny udział w hucznym weselisku. Jak każdy śmiertelnik, cierpiał, łamał się i wpadał w wewnętrzne rozterki, a swój dramatyczny żywot przypieczętował straszliwą, męczeńską śmiercią na krzyżu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz