W roku 2026 karnawał rozpoczął się 6 stycznia, a zakończy 18 lutego w środę popielcową. Dzień po moich 71 urodzinach. W Polsce czas zimowych zabaw, maskarad, pochodów i balów czyli karnawał zwany jest „zapustami” lub mięsopustem”. To okres przygotowania do Wielkiego Postu i oczekiwania na Wielkanoc. Samo słowo Karnawał wywodzi się z języka włoskiego( słowo carnavale tłumaczy się „mięso żegnaj”). W tych dniach, nie tylko żegnamy się z mięsem, ale dużo się bawimy, a elementem wiodącym jest taniec.
Każdy z nas ma jakieś niespełnione marzenia. Moim pierwszym było uprawianie łucznictwa. Wynikało ono z zazdrości, bo o 3 lata starsza siostra w Klubie Sportowym „Śląsk”, którego stadion znajdował się niedaleko naszego domu, biegała przez płotki, skakała w dal i wzwyż. Jej nieliczne medale i duża ilość dyplomów, pobudziły moją wyobraźnię. Nie umiem powiedzieć dlaczego wybrałam łucznictwo. W tamtych czasach ani ja ani chyba moi rodzice nie słyszeli o sporcie uprawianym przez niepełnosprawnych, chociaż polski ruch paraolimpijski rozpoczął się w 1960 roku.
Drugie marzenie, to taniec. W swoim życiu tańczyłam tylko raz. Moi rodzice zostali zaproszeni na ślub córki sąsiadów, z którymi znał się mój ojciec. Panem młodym był zapaśnik, wielkie chłopisko, uroczy człowiek i to właśnie on poprosił mnie do tańca. Byłam nastolatką, ale fakt ten pamiętam do dzisiaj, chociaż nazwisko owego mężczyzny uleciało z pamięci. Nie pamiętam kiedy kupiłam książkę Mariana Wieczystego „Tańczyć może każdy”, przez wiele lat stała na mojej półce, ale albo zagubiła się w jednej z przeprowadzek, albo znalazła innego czytelnika. Nie wiedzieć czemu, parę dni temu sobie o niej przypomniałam. Może dlatego, że karnawał trwa, i moja tęsknota za tańcem także.
M.S. Wieczysty(1902-1986), był tancerzem, choreografem, wszechstronnym sportowcem(hokeista, pływak, tenisista i piłkarz) oraz pedagog. Był pierwszym propagatorem tańca towarzyskiego w powojennej Polsce. Wniósł ogromny wkład w rozwój szkół tanecznych i w walkę o to, by nauczanie w nich było ujednolicone (Memoriał do Ministra Kultury i Sztuki 1946).Nie były to lata dla mnie dobre, by uczyć się tańca. W 1977 miałam rok do skończenia studiów i martwiłam się, czy znajdę pracę. W latach 1996-1998 robiłam wszystko by wraz z nastoletnim synem przeżyć za 500 zł renty i 400 alimentów. Straciłam nadzieję na znalezienie jakiejkolwiek pracy, by zwiększyć swój dochód. Zmęczyło mnie wysłuchiwanie, że przy takim bezrobociu, nie muszą zatrudnić osoby niepełnosprawnej. Wtedy jeszcze chodziłam o własnych siłach. Wózek stał się moim towarzyszem dopiero w roku 2016.
| Turniej tańca towarzyskiego(Wikipedia) |
Dzisiaj nie pokazuje się turniejów tanecznych w telewizji, chociaż Polskie Towarzystwo Taneczne(rok postania1985), organizuje ich corocznie około 300. Jedyną tego typu imprezą jest „Taniec z gwiazdami”, oglądałam tylko pierwszą edycję. Późniejsze nie wzbudzały mojego zainteresowania. Mam dziwne wrażenie, że uczestniczące w tym programie „gwiazdy” bardziej niż o propagowaniu tańca, myślą o lansowaniu siebie i o profitach finansowych jakie wiążą się z uczestnictwem w nim. Dla mnie więcej w tym programie jest akrobatyki niż figur tanecznych.
Teraz jestem za stara na taniec na wózku, więc "mięsopust" kojarzy mi się tylko z tłustym czwartkiem, który otwiera ostatni tydzień karnawału i pozwala opychać się pączkami, choć ja wolę chrust czyli faworki.
Na stronie https://jazzradio.pl/najpiękniejsze -piosenki-do-tańca Sandra Nowicka podaje 8 utworów, które „wyróżniają się chwytliwymi melodiami oraz energetycznymi rytmami, co czyni je idealnymi do tanecznych uniesień
„Lambada”– niezwykły hit francusko-brazylijskiej grupy Kaoma. Ten światowy przebój urzeka chwytliwą melodią oraz egzotycznym rytmem, który sprawia, że trudno usiedzieć w miejscu.
„Dancing Queen”– kultowy utwór zespołu ABBA z 1976 roku. Jej radosny klimat sprawia, że nikt nie potrafi się oprzeć tańcowi.
„I Feel Love”– przełomowy kawałek Donny Summer z 1977 roku. Nowatorska produkcja Giorgio Morodera idealnie nadaje się do energetycznych i żywiołowych tańców.
„Dance Me to the End of Love”– romantyczny utwór Leonarda Cohena z 1984 roku, który dodaje emocji każdemu tanecznemu występowi.
„(I’ve Had) The Time of My Life”– niezapomniany duet Bill Medley i Jennifer Warnes z filmu „Dirty Dancing”, który z pewnością porwie do tańca każdego.
„Takie tango”- utwór zespołu Budka Suflera z 1997 roku, doskonale łączący emocje z rytmem, idealny na każdą imprezę.
„Zakręcona”- piosenka Reni Jusis, która zainaugurowała jej karierę w 1998 roku. Energetyczna i wciągająca, staje się hitem na każdej zabawie.
„Ona tańczy dla mnie”– przebój zespołu Weekend, który zdobył serca Polaków. Wprowadza radosny nastrój na każdą imprezę, zapraszając do tańca.
Przyznaję, że i mnie ciało podskakuje gdy słyszę „Lambadę”, „Dancing Queen”, „Dance Me..” czy „Takie tango”. Mam też kilka własnych typów, przy dźwiękach których mogłabym tańczyć, gdybym umiała. Są nimi: „Kaczuchy”, „Walc Embarras”, „Zatańczysz ze mną”, „Tylko mnie poproś do tańca”, "Makarena” i „Despasito”.
Czy Wy lubicie tańczyć i czy macie ulubione melodie do tańca, przy których nie potraficie usiedzieć?
Pozdrawiam karnawałowo i życzę by ten czas upłynął Wam w rytmie ukochanych melodii.
* Jeżeli zastanawiacie się, gdzie ten tytułowy nawał kar, to go nie ma. Pozwoliłam sobie na mały żart, polegający na przestawieniu sylab w słowie KARNAWAŁ.


Taniec - były czasy gdy lubiłem tańczyć. Kulminacja była pod koniec poprzedniego tysiąclecia, w Melbourne występował argentyński zespół Tango Passion, m.in. wykonali ten utwór ==> https://www.youtube.com/watch?v=5E4mBoGX6Dw
OdpowiedzUsuńByłem oczarowany i natychmiast zapisałem się z żoną na lekcje tanga - w marzeniach widziałem jak jedziemy na milonga to Buenos Aires... 3 dni później żona miała wypadek samochodowy i marzenia o wspólnych tańcach się skończyły.
Witaj Australijczyku, nie często do mnie zaglądasz, ale ja do Ciebie chyba jeszcze się nie wybrałam. Man nadzieję, że żona z wypadku uszła żywa i tylko marzenia o tańcu się skończyły, bo te można zastąpić innymi. Dziękując za odwiedziny i komentarz, życzę wszystkiego co najpiękniejsze w nowym roku.
UsuńNie musiałaś wyjaśniać tytułu, to oczywiste od pierwszego wejrzenia 😉. Lubię tańczyć, ale od pewnego czasu mam po temu niewiele okazji. W najbliższy piątek idę na imprezę "knajpową" z dancingiem, będzie zabawa i taniec. Przywiozłam już sobie do mamy sukienkę, buty, biżuterię...
OdpowiedzUsuńJeżeli chodzi o piosenki, to tańczę, co grają. Jednak do takich podrygów, że ciało mi samo podrywa się do tańca, skłaniają mnie piosenki bardzo rytmiczne. Sporo piosenek, przy których podryguję "z automatu" zawarłaś w swoim poście.
A propos "Embarras ", to od razu pomyślałam o mojej ukochanej piosence Ireny Santor - "Już nie ma dzikich plaż". Dla mnie nie do tańczenia, a do słuchania. Jest piękna.
Z takich mocno rytmicznych dodałabym "Sambę de Janeiro" zespołu Bellini i jedną z moich licznych ulubionych - "Sofia" Álvaro Solera.
Młodsza ode mnie jesteś, więc i wejrzenie bystrzejsze. Liczę na długą relację z owej imprezy, to będę mogła udawać, że też tam byłam. Ja też podryguję przy tym co grają, a przynajmniej się kołyszę. "Samby de Janeiro" i "Sofii" nie znam, ale obiecuję odsłuchać. Co się tyczy Ireny Santor, to lubię Jej wszystkie piosenki. Podobno w jednym z programów śniadaniowych w TVN, gdy E. Drzyzga nazwała Ją "ikoną", to się oburzyła. I słusznie, bo ikony, to w cerkwiach, a nasi dziennikarze nadużywają tego słowa w odniesieniu do wybitnych wokalistów i innych artystów. Życzę udanego weekendu. Uściski.
UsuńTaniec- lubiłam tańczyć i wymyśliłam sobie, że najlepiej to mi będzie w balecie. Nie poszłam jednak do szkoły baletowej ale była w tak zwanym "ognisku baletowym". Jedynym kryterium przyjęcia było wyczucie rytmu i badanie wydolności serca. Po dwóch latach doznałam tajemniczej kontuzji kolana, które bolało mnie przy chodzeniu.Niestety
OdpowiedzUsuńrentgen nie dał odpowiedzi co to jest, tyle tylko, że przestałam na zajęcia baletowe chodzić. I dopiero 35lat po owej kontuzji, gdy weszły do użytku rentgenowskie zdjęcia tunelowe odkryto, że to potrzaskana łąkotka w stawie mi świruje.Zostałam zoperowana, pan chirurg-ortopeda nie usunął jej, ale pousuwał jej potrzaskane części i gdy w 4 dni po operacji spionizowano mnie i stanęłam na tej nodze bez bólu to popłakałam się ze szczęścia. No mam ograniczenia, bo nie służą mi schody, wysokie obcasy, bieganie,ale mimo tego to i po Tatrach trochę pochodziłam.
Tańczyć mogę i lubię, tyle tylko że nie zostałam baletnicą. I wcale tego nie żałuję. Czasem myślę, że urodziłam się za wcześnie, bo jednak teraz medycyna, diagnozowanie i rehabilitacja stoją znacznie wyżej i nie chodziłabym 35 lat z bolącym kolanem. A ja teraz przy muzyce tanecznej robię gimnastykę i cieszę się, że jeszcze mogę.Bo w kwietniu skończyłam 82 lata. Wszystkiego dobrego Iwonko!
Piękny wiek osiągnęłaś, więc 100-tki życzę i gratuluję, że gimnastykujesz się. Ja już niestety robię się coraz bardziej nieudolna. Do chodzenia po Tatrach miałaś doborowe towarzystwo męża, a to dopingowało dodatkowo. Tobie też życzę samych wspaniałych dni w tym 2026 roku. Uściski dla Ciebie i ukłony dla pozostałych członków rodziny.
OdpowiedzUsuń