poniedziałek, 28 września 2026

NASI MISTRZOWIE!


 

   W ostatnią niedzielę września musiałam odpocząć, po emocjach, jakich doznałam w sobotę. Najpierw o godzinie 17-tej był mecz na ME w siatkówce, pomiędzy Słowenią a Finlandią. Siatkarze fińscy okazali się wielką niespodzianką mistrzostw. Kibicowałam Im od pierwszego meczu, najbardziej podobał mi się brodaty wielkolud Joonas Jokela. Finowie wygrali ze Słoweńcami i zdobyli brązowy medal.
Radość Finów po meczu o brązowy medal




Joonas Jokela


   


O 21-szej rozpoczął się mecz o złoto pomiędzy Francją a Polską. Oglądanie rozpoczęłam z obawą, bo dzień wcześniej widziałam jak Francuzi pokonali właśnie Finów w półfinale. Nie pocieszał mnie fakt, że Polacy w tym samym dniu wygrali ze Słoweńcami 3:0. Przez cały czas trwania mistrzostw miałam wrażenie, że Polacy grają na pół gwizdka. Wygrywali swoje mecze, ale nie wiedziałam ile w tym jest umiejętności, a ile szczęścia. W najważniejszym meczu dwa pierwsze sety należały do Polaków, którym w pierwszym secie pomógł challenge. Z obawą przyjmowałam set trzeci, bo w wielu meczach różnych drużyn był przełomowym i decydował o końcowym wyniku. Poniekąd mój strach był uzasadniony, bo Francuzi wygrali go. Gdyby udało Im się to i w secie czwartym, to tie-break decydowałby o wygranej. Na szczęście Polacy stanęli na wysokości zadania i pokonali Francuzów 25:16. Z wielką radością przyznałam, że w tym najważniejszym meczu  grali jak z nut.
  Oprócz zdobycia złotego medalu, uzyskali kwalifikację na Igrzyska Olimpijskie w 2028 roku. Sobotni wieczór zakończył się miłym akcentem.





1 komentarz:

  1. Jak mawia mój mąż, wreszcie było co oglądać!
    Ja z przyjemnością wysłuchałam obszernego wywiadu z trenerem naszych siatkarzy. Mówił same mądre rzeczy i wręcz uniwersalne dla wszystkich, którzy chcą odnosić sukcesy!

    OdpowiedzUsuń