W ostatnią niedzielę września musiałam odpocząć, po emocjach, jakich doznałam w sobotę. Najpierw o godzinie 17-tej był mecz na ME w siatkówce, pomiędzy Słowenią a Finlandią. Siatkarze fińscy okazali się wielką niespodzianką mistrzostw. Kibicowałam Im od pierwszego meczu, najbardziej podobał mi się brodaty wielkolud Joonas Jokela. Finowie wygrali ze Słoweńcami i zdobyli brązowy medal.
![]() |
| Radość Finów po meczu o brązowy medal |
O 21-szej rozpoczął się mecz o
złoto pomiędzy Francją a Polską. Oglądanie rozpoczęłam z obawą,
bo dzień wcześniej widziałam jak Francuzi pokonali właśnie Finów
w półfinale. Nie pocieszał mnie fakt, że Polacy w tym samym dniu
wygrali ze Słoweńcami 3:0. Przez cały czas trwania mistrzostw
miałam wrażenie, że Polacy grają na pół gwizdka. Wygrywali
swoje mecze, ale nie wiedziałam ile w tym jest umiejętności, a ile
szczęścia. W najważniejszym meczu dwa pierwsze sety należały do
Polaków, którym w pierwszym secie pomógł challenge. Z obawą
przyjmowałam set trzeci, bo w wielu meczach różnych drużyn był
przełomowym i decydował o końcowym wyniku. Poniekąd mój strach
był uzasadniony, bo Francuzi wygrali go. Gdyby udało Im się to i w
secie czwartym, to tie-break decydowałby o wygranej. Na szczęście
Polacy stanęli na wysokości zadania i pokonali Francuzów 25:16. Z
wielką radością przyznałam, że w tym najważniejszym meczu grali jak z nut.Oprócz zdobycia złotego medalu, uzyskali kwalifikację na Igrzyska Olimpijskie w 2028 roku. Sobotni wieczór zakończył się miłym akcentem.



Jak mawia mój mąż, wreszcie było co oglądać!
OdpowiedzUsuńJa z przyjemnością wysłuchałam obszernego wywiadu z trenerem naszych siatkarzy. Mówił same mądre rzeczy i wręcz uniwersalne dla wszystkich, którzy chcą odnosić sukcesy!