wtorek, 27 kwietnia 2021

GDY PIERDNIE ŻMUDZINA, TO ZDECHNIE GADZINA- Eugeniusz Paukszta -literat (cz.2)

Opracowując drugą część notki o Eugeniuszu Paukszcie, zastanawiałam się, co decyduje o tym, że dany pisarz jest chętnie czytany, wydaje się jego książki w dużych nakładach, pisze się o nim artykuły, popularyzuje się jego twórczość i działalność. Myślę, że ogromne znaczenie mają:

1. Język i styl pisania,

2.Podejmowana tematyka

3. Polityka wydawnicza, która zależy od stosunku władzy do danego pisarza.

4. Wiarygodność pisarza i jego odpowiedzialność w stosunku do opisywanych zdarzeń.

5. Stosunek pisarza do ludzi czyli do potencjalnych czytelników.

Co zatem można powiedzieć o twórczości Eugeniusza Paukszty?

                                              

On sam o swoim pisarstwie mówił tak:

" Sporo lat param się piórem. Niezła sterta książczyn wyrosła na półce. Pojmuję pisarstwo jako bezpośrednio i zawsze związane z ludźmi, stąd potrzeba wiedzy o nich i ukochania ich. Jest tu zawarty bezwzględny postulat uczciwości wewnętrznej, pełnej wiary, w to co się pisze, bez oglądania się na koniunkturę prawa, do indywidualnego wyboru, żądania zaufanie do pisarza. Wreszcie świadomość, że nie ma innej drogi. Myślę w tej chwili o swoich pracach staram się jak najpełniej sprostować w nich stawianym przed sobą zasadom. Bo w tym widzę szansę własnego rozwoju artystycznego, warunek realizacji ambicji, by pisać coraz lepiej, pełniej, przystępniej”.**

Natomiast jego syn Dominik we wspomnieniach "Mój ojciec wybrał Sołacz" tak opisuje stosunek ojca do pisarstwa i jego sposób pracy:

Dla pisarza i publicysty sprawą podstawową jest możliwość publikowania swoich prac, a o polityce, także wydawniczej, decydowały organy ówczesnej władzy.Ojciec mój uważał, że w okolicznościach historycznych i politycznych, jakie w konkretnym czasie istnieją, trzeba mówić i pisać tyle, ile tylko można. Naczelne wartości, którym podporządkował swoje działania, to polskość i prawdziwy patriotyzm. Nie działał jako opozycjonista, nie pisał "do szuflady". Wiele z tego, co napisał, zostało wycięte ręką cenzora."

"Po kilku latach pracy w Polskim Związku Zachodnim i Państwowym Instytucie Wydawniczym Ojciec zdecydował się wyłącznie na pracę pisarską i publicystyczną. Inaczej niż większość Jego kolegów pisarzy nie miał stałej posady gwarantującej podstawę utrzymania. Niekiedy symboliczna kwota musiała nam wystarczyć na dłuższy okres, a gdy pieniędzy zabrakło, często Rodzice pożyczali pieniądze od znajomych, czasem także i po to, by w terminie oddać pożyczkę innej osobie. Powstała nawet anegdota, że każda z osób pożyczających pieniądze ma własną cegiełkę w domu przy ul. Kujawskiej. Honoraria za kolejne książki musiały wystarczyć na pół roku, na rok lub nawet na dłużej. Za decyzję o rezygnacji ze stałej pracy Ojciec płacił dużą cenę - jeśli niczego nowego nie pisał, nie miał środków na utrzymanie siebie i rodziny. W późniejszym okresie sytuację poprawiały liczne wznowienia oraz honoraria ze spotkań autorskich. Spotkania te bardzo lubił i miał ich bardzo wiele, w całej Polsce. Powieści były chętnie czytane, szybko znikały z księgarskich półek. Mój Ojciec pracował głównie nocami, wtedy najłatwiej było o skupienie. Najczęściej pisał do 4, czasami do 5 nad ranem. Bywały jednak dni, kiedy, wychodząc do szkoły, zastawałem Go jeszcze nad maszyną do pisania. "



   Bardzo ciekawą charakterystykę dokonań pisarza, zawarto w artykule" Eugeniusz Paukszta i jego związki z Poznaniem". Oto obszerne fragmenty, gdyż każde zdanie, wydaje się być ważne:

Historia oraz wielkie procesy społeczne i polityczne współczesności były podstawowymi czynnikami określającymi tematykę jego twórczości. Paukszta wprowadził do naszej literatury pięknej temat zasiedlania Ziem Zachodnich i Północnych. Jako świadek i uczestnik, a zarazem pisarz i historyk poprzez losy ludzkie ukazywał dzieje procesów zasiedlania, integracji i adaptacji kulturowej ludności pochodzącej z różnych regionów. Do znaczących powieści Paukszty poruszających tę problematykę należy zaliczyć „Wrastanie”, „Wszystkie barwy codzienności” i „Przejaśnia się niebo”."Przykładem uprawianego przez Pauksztę eseju jest jego książka "Warmia i Mazury" **. Paukszta był także znanym i cenionym publicystą. Napisał kilka tysięcy artykułów i felietonów na tematy kulturalne, literackie, społeczne, polityczne i historyczne. Był jednym z pierwszych publicystów, którzy podjęli temat Ziem Zachodnich.Był również kronikarzem życia kulturalnego i społecznego Poznania i Wielkopolski, współpracując z poznańskimi dziennikami i czasopismami, w których zamieszczał kilka, a niekiedy kilkanaście lat trwające cykle, jak „Echa kulturalne Poznania” (Express Poznański), recenzje teatralne (Gazeta Poznańska), „Z książką na ty” (Głos Wielkopolski), „Felieton tygodnia” (Tydzień). Powieści E. Paukszty były drukowane w odcinkach w prasie poznańskiej, na przykład powieść „Śpiewająca ziemia" w Ekspressie Poznańskim, oraz „Opowieść o zwycięskiej starości" w Głosie Wielkopolskim.Swoje książki wydawał w wielu wydawnictwach, jednak największą liczbę powieści wydało Wydawnictwo Poznańskie. Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Poznaniu przyznało Eugeniuszowi Paukszcie nagrodę literacką miasta Poznania za rok 1954 za całokształt twórczości a zwłaszcza za prace związane tematycznie z Poznaniem i Ziemią Wielkopolską. Otrzymał również Nagrodę Wojewódzką (Poznań 1960 r.) w dziedzinie literatury. W wyniku powszechnego głosowania mieszkańców Wielkopolski otrzymał zaszczytny tytuł Wielkopolanina Roku 1971. W 2006 roku decyzją Rady Miejskiej w Poznaniu jednej z ulic na osiedlu Literackim na Strzeszynie nadano imię Eugeniusza Paukszty.


                                               

                                   

Włodzimierz Chrzanowski w swojej pracy "Eugeniusz Paukszta-pisarz nie całkiem znany" pokazuje literata jako pisarza katolickiego, za którego sam Paukszta się uważał.

" Choć historycy literatury zaliczają go do pisarzy poznańskich, jako jednego z trzech najważniejszych obok Romana Brandstaettera i Przemysława Bystrzyckiego, to znany jest on głównie z tego, że wprowadził do powojennej literatury pięknej temat zasiedlenia Ziem Zachodnich i Północnych, zwłaszcza Warmii i Mazur, ale również ziemi lubuskiej. To historia oraz wielkie procesy społeczne i polityczne stały się dlań podstawowymi czynnikami, które określały tematykę jego twórczości. Jako świadek i uczestnik powojennych wydarzeń, a zarazem pisarz i historyk poprzez losy ludzkie ukazywał dzieje procesów zasiedlania, integracji i adaptacji kulturowej ludności pochodzącej z różnych regionów, zwłaszcza z Kresów Wschodnich.. Dorobek pisarski Eugeniusza Paukszty zdaje się jednak wciąż oczekiwać na wszechstronną i dogłębną analizę. Jednym z aspektów, które tego wymagają, jest niewątpliwie problem religii, czy mówiąc inaczej – problem sacrum w jego twórczości. Dotyczy to głównie szeroko pojętej publicystyki w „Rycerzu Niepokalanej”, a zwłaszcza w wydawanym w Gorzowie Wielkopolskim „Tygodniku Katolickim” – piśmie religijnym dla Ziem Zachodnich i Północnych. Recenzenci jego twórczości, koncentrując się przez lata minionego systemu jedynie, czy może głównie, na jego „wizji integracji Ziem Zachodnich i Północnych z Macierzą”, zdawali się nie dostrzegać tego, że choć zmuszony był realizować się w okresie socrealizmu, to wywodził się przecież ze środowiska chrześcijańskiego. W chrześcijaństwie dostrzegał wartości nadające sens istnieniu oraz pozwalające na odniesienie ludzkich zmagań do Boga. To oczywiście musiało znajdować wyraz w jego twórczości. Sam Paukszta – jak twierdzi np. ks. dr Kazimierz Bednarski, którego z pisarzem łączyła nić przyjaźni – uważał się za pisarza katolickiego. Takim postrzegali go też podobno Jerzy Zawieyski, Jan Dobraczyński i Wojciech Żukrowski. Pisarz wychodził z założenia, że dla rozwoju duchowego człowieka spowiedź jest konieczna. Tkwi w nim bowiem naturalne poczucie winy i chęć otrzymania przebaczenia oraz rozpoczęcia nowego życia z wiarą w przyrodzoną skłonność człowieka do dobra, prawdy i piękna. W twórczości pisarza wyraźne odbicie znajduje też problem moralnej kondycji Polaków w ogóle. Już w latach 50. dostrzegał on przejawy patologii, które dziś objawiają się nam niejako ze zdwojoną siłą i są dowodem naszej moralnej słabości. Mowa tu głównie o aborcji, którą pisarz postrzegałłeczeństwa, luźne związki małżeńskie, osłabienie więzi rodzinnych, sprostytuowanie młodzieży czy wreszcie alkoholizm.
                                                     
                                                       

    " Czy to dużo czy mało 34 książki w ciągu 41 lat pracy pisarskiej? Według mnie bardzo dużo, bo można przyjąć, że pisanie jednej książki zajmowało Mu 14 miesięcy. Jest rzeczą oczywistą, że inaczej powstaje książka historyczna,inaczej współczesna czy dla młodzieży.Niemniej jednak należy uznać Eugeniusza Pauksztę za człowieka bardzo pracowitego. Ponieważ przedwojenny debiut literacki, nie doszedł do skutku, to powieść "Trud ziemi nowej" wydanej w 1948, traktuje się jako dzieło początkujące dorobek autora. W roku 1949 wydano "Trzecią zmianę", a w 1953 "Opowieść o zwycięskiej starości", w której przedstawiono sylwetkę profesora Jana Żniniewicza, poznańskiego balneologa, wprowadzającego do powszechnego leczenia metody wodolecznictwa. Te trzy książki  oraz 5 innych powieści("Noc jak dzień","Znak żółwia", Po burzy jest pogoda","Wichry wśród kolumn" i "Minarety bez czarczafów")miały w PRL tylko jedno wydanie. Podobnie było z 2 tomami opowiadań: "Opowieści niecodzienne" i "Spod szczęśliwej gwiazdy". Jednak tom "Czarownica z Zielonej Góry" miała dwa wydania w 1957 i 1959 roku. Dużym uznaniem cieszyły się powieści dla młodzieży "Ich trzech i dziewczyna", "Młodość i gwiazdy" oraz "Zatoka żarłocz będą to oceny subiektywne, bo różne są gusta czytelników. W roku 1968 książka zyskała nagrodę w konkursie "Złotego kłosa", a w 1970 książka "Po burzy jest pogoda" zdobyła 1 miejsce w plebiscycie czytelniczym "Bliżej książki współczesnej" zorganizowanym przez "Głos pracy". Eugeniusz Paukszta był także współautorem dwóch książek. Pierwszą zatytułowaną "ŻOŁNIERSKIM SZLAKIEM" napisał z Edmundem Niziurskim(może dlatego miłośnicy tworczości Niziurskiego, tak bardzo lubią też powieści Paukszty). Druga, to "W POLU I KNIEI"(antologia) napisana wraz z Karolem Bunszem Januszem Meissnerem i Bogdanem Hamerą. Ma też w swoim dorobku antologię poezji i prozy zatytułowana "Odzyskane gniazda".

                                    

   Miłośnicy Pana Samochodzika posiadający własne forum (https://pansamochodzik.net.pl/), lubią sięgać także po książki Paukszty. Oto opinie kilku uczestników tego forum o wybranych pozycjach :

PAWEL K( na forum od 2008):Dawno nie czytałam tak dobrej książki. Wciągająca akcja, szacunek dla autora za mrowie wątków historycznych sprawnie wplecionych w fabułę. Majstersztyk! Warto też sięgnąć po jakby pierwszą(ale nieco słabszą)część tej powieści "Straceńcy". "Buntownicy" lepsi, ale "Straceńców" też warto przeczytać! - "Srebrną ławicę". Nie jest to przygodowa książka z harcerzami i poszukiwaniem skarbu. Podsumować można jednym słowem- życie. Chyba standarcik z tamtego okresu(książka napisana w latach 51/52)- Mazury, rybacy, - zarówno Mazurzy jak i przyjezdni, niemieccy dywersanci, problem polskości itd. no i w tym wszystkim takie zwykłe życie- szkoła, dzieci, alkohol, kobiety, awanse i upadki. To dlaczego warto rzucić okiem na tą książkę, to spore opisy mazurskiej przyrody, której w takim stanie już dzisiaj nie ma.








SZARA SOWA(na forum od 2008, Poznań,ojciec zarządzający): Natomiast przed chwilą znalazłem, że Paukszta wydał także powieść "Straceńcy", która z opisu wydaje się być jakby pierwszą częścią (prequelem?) "Buntowników".No i zakończyłem czytanie Straceńców. Pod koniec książka znacznie się poprawiła. Mimo to Buntownicy mimo wszystko są klasę lepsi. Warto obie książki przeczytać choćby po to, żeby przybliżyć sobie sprawy Prus Książęcych, które naprawdę mogą zaskoczyć. Jestem naprawdę ciekaw ile w tych tekstach jest fikcji a ile prawdy historycznej... „Srebrna ławica” to opis znojnego życia rybaków na Mazurskich jeziorach. Wyeksponowane zostały głównie przyziemne problemy tych ludzi, ciężka praca, nacisk na wyrobienie planu, ale też ich problemy prywatne. Opisane jest współżycie autochtonów oraz przybyszów powojennych.Przy okazji w przypisach znalazłem informację, że jest jeszcze jedna książka historyczna Paukszty dotycząca tym razem wojny 13-letniej z Zakonem ("Znaki ogniste"). Druga książka „Noc jak dzień”, jest zupełnie inna, opowiada o losach dwójki niewidomych licealistek, które próbują ukończyć szkołę dla osób widzących. Też bardzo ciężki temat, tym razem jednak bardziej delikatny, społeczny. 

.PROTOAVIS( na forum od 2013):: Aktualnie czytam "Wrastanie". Też mnie wciągnęła. Umiał ten Paukszta pisać o zwykłych sprawach w sposób niezwykle ciekawy. Podobnie jak post wyżej napisał Paweł, jest to książka po prostu o zwykłym tuż powojennym życiu repatrianta z Wileńszczyzny na Mazurach. Trochę polityki, o dziwo mocno zrównoważonej jak na tamte czasy - rok wydania 1964 (główny bohater to dawny partyzant AK, nieujawniający się po wojnie), trochę ówczesnych realiów (szaber, wywożenie Niemców, przymusowe osiedlanie Ukraińców, różne machinacje nowej władzy, różne postawy ludzi wobec nowych realiów), trochę humoru, trochę tragedii. Po prosu życie, czyli tytułowe wrastanie w nową ziemię. Mi w każdym razie czyta się świetnie!

Z-24(na forum od 2012, lat 58, z Warszawy): Wielbiciele cyklu "tureckiego" (do których się oczywiście zaliczam  ), znajdą tam wiele znajomych miejsc i wątków : "Wichry wśród kolumn"., 
Minarety bez czarczafów".

MIG(na forum od 2018, lat 41 z Wrocławia): "Młodość i gwiazdy"... Próżno szukać tu przygód, rodem z Pana Samochodzika. A jednak trzyma w napięciu. Jest wspaniale niedzisiejsza, aż chciałoby się przenieść do tamtych czasów. Treść wzbogacają piękne opisy lasu, leśniczówki, jezior... Kolejna książka tego autora, której ostatnia strona, tak oczekiwana z czystej ciekawości "jak zakończy się historia bohaterów", wzbudziła we mnie jednocześnie pewien żal. Żal, że książka za chwilę wróci na półkę i znów trzeba będzie wrócić do codzienności...

EVEN(na forum od 2007, z Gdańska, moderator): Zupełnie przypadkiem wpadła mi ostatnio w ręce powieść "Zatoka żarłocznego szczupaka". Już pierwsze rozdziały zrobiły na mnie dobre wrażenie. Piękne opisy mazurskiej przyrody, atmosfera wakacyjnej przygody, od razu przywodzi na myśl książki Nienackiego. Dalej jest jeszcze lepiej, bo zaczyna się "powieść sensacyjna". Nie będę streszczał fabuły, bo nie o to chodzi. Czytając książkę trzeba pamiętać, że akcja dzieje się w połowie lat pięćdziesiątych, czyli w czasach najgłębszej "komuny", jeszcze przed gomułkowską "odwilżą". W przeciwnym wypadku razić nas będą opisane sytuacje, dzisiaj nie do pomyślenia. Momentami niektóre fragmenty przypominają socrealistycznego produkcyjniaka, w innych fragmentach słychać echa "Timura i jego drużyny" Arkadego Gajdara. Ale mnie to nie przeszkadzało. Ważne, że Autor bardzo ładnie opisał Mazury. Zarówno ich piękno i klimat, jak również stosunki panujące po II Wojnie Światowej pomiędzy ludnością miejscową i napływową. Nie brakuje też wartkiej akcji, a nawet jest wątek "poszukiwania skarbów". Myślę, że miłośnikom Pana Samochodzika ta powieść dostarczy wielu przyjemnych wrażeń.

MICHAŁ(na forum od 2007, lat.37, Sosnowiec): Nie wszystkie książki Paukszty są "samochodzikowate". Najbardziej pod ten klimat podpada "Zatoka żarłocznego szczupaka", "Znak żółwia" i "Ich trzech i dziewczyna". "Wiatrołomy to bardziej powieść obyczajowa już dla dorosłych, to znaczy są w niej piękne opisy przyrody, a także pokazane tak zwane leśne życie. Główny bohater jest świeżo upieczonym leśniczym, który ma zaprowadzić porządek w leśnictwie Wiatrołomy. Akcja dzieje się chyba gdzieś w pod koszalińskich lasach i podobnie jak inne powieści autora zahacza o tematykę powrotu ziem do Polski ale w dość znośny sposób. W każdym bąź razie czyta się dość lekko.  "Gdzie diabeł mówi dobranoc" to powieść o resocjalizacji Edka Krasawczyka, który jest takim drobnym olsztyńskim niebieskim ptakiem i wskutek swoich wybryków musi uciekać z miasta na mazurską wieś...i tam zaczyna się jego metamorfoza. Wszystko w tle pięknej przyrody, oczywiście do tego wątek miłosny, przygody łowieckie i wędkarskie. Również gorąco polecam. (Zacytowane opinie pochodzą z lat 2013-2019.) 


                                                 

   Niektórym dla przypomnienia, innym dla rozbudzenia ciekawości najpopularniejsze tytuły wraz z krótkimi opisami, które znalazłam nportalach:Lubimy czytać.pl     https://lubimyczytac.pl/ i BiblioNetka.pl(https://www.biblionetka.pl/)


WSZYSTKIE BARWY CODZIENNOŚCI -Akcja tej ostatniej rozgrywa się 15 lat po wojnie w niewymienionym z nazwy, małym miasteczku na ziemi lubuskiej. Pisarz wnikliwie opisywał rodzącą się tam tożsamość regionalną przybyłych na te tereny osadników. Dobra lektura także dla tych, którzy bliżej interesują się problematyką polsko-niemiecką.

SPOWIEDŹ ŁUCJANA SKOBIELA- znalazła się na liście dziesięciu najlepszych książek 1963 r. W książce Paukszta porusza pionierski temat repolonizacji dziecka pochodzącego z małżeństwa mieszanego - Niemki i Polaka, dziecka, które w okresie okupacji poddawane było przez matkę stałemu i systematycznemu niemczeniu, zaszczepianiu nienawiści do wszystkiego co polskie, do pogardzania tym wszystkim, co nie jest niemieckie. Obie tragedie - ojca i córki - są na równi ważne, na równi głęboko przeżywane. Kilkuletnia Małgosia, myśląca dotąd kategoriami matki - Niemki, musi się przestawiać na krańcowo odmienny sposób myślenia i czucia, reprezentowany przez ojca - Polaka. To, że proces ten dokonuje się z trudem, że kosztuje on wiele i ojca, i córkę sprawia, że książka ta przemawia do czytelnika, dzieli jego sympatię na obie strony, choć stale i jednoznacznie stwierdza, że prawdę reprezentuje tutaj tylko Skobiela . Pierwsza, kapitalne rysy psychologiczne, ponadto ważny problem stosunków polsko-niemieckich, tu przeniesiony na grunt życia osób sobie najbliższych.

ZNAK ŻÓŁWIA -powieść dla młodzieży ukazująca świetny warsztat pisarski autora, która uwodzi swoim nastrojem i pozwala wyzwolić się z codziennego zgiełku.

ZATOKA ŻARŁOCZNEGO SZCZUPAKA(powieść dla młodzieży)- Grupa młodych przyjaciół wędruje szlakiem jezior mazurskich. Osią akcji są działania wokół zatopionego w jeziorze konwoju niemieckich ciężarówek, wycofujących się z Mazur po lodzie w 1945. Konwój ten przewoził tajemnicze skrzynie, które starają się wydobyć nieokreśleni bliżej przybysze. Autor "Zatoki..." przybliża czytelnikom skomplikowane zagadnienia koegzystencji Polaków, Niemców i Mazurów. "Młodość i gwiazdy"-grupka młodzieży akademickiej wędruje szlakiem Wału Pomorskiego, stąd wiele w powieści wspomnień z ostatniej wojny. Na kanwie wakacyjnej przygody autor snuje kilka wątków, czasami wręcz sensacyjnych. Wiele uwagi poświęca problemom miłości, doprowadza do dyskusji na ten temat. Ukazuje różnorodność poglądów na sprawy uczucia między dziewczyną i chłopakiem.


POGRANICZE -
to powieść poświęcona dziejom ziemi babimojskiej; powieść o ludziach, którzy przez dziesięciolecia opierali się naporowi germanizacji; o złożonych, pełnych napięcia i niepokoju stosunkach politycznych, jakie w okresie międzywojennym panowały na terenach oznaczonych w niemieckich mapach administracyjnych nazwą "Grenzmark Posen-Westpreussen" (...) Wytrwały, nieugięty opór przeciw próbom wynarodowienia był na tych ziemiach sprawą powszednią, codzienną.

WIATROŁOMY -Wiatrołomy to nie tylko nazwa miejscowości, w której toczy się akcja książki, lecz również metaforyczne określenie ludzi, którzy, dotknięci kolejnym nieszczęściem, zbierają wszystkie siły, by podnieść się i nie poddać rozpaczy. Tacy właśnie są bohaterowie powieści Eugeniusza Paukszty - nieugięci, honorowi, naznaczeni przez wojenne doświadczenia."Wiatrołomy" - przyroda, lasy, wody pomorskie: rzeka pstrągowa, jeziora. Ale jak się okazało, dziś już niewiele osób potrafi zachwycić się naszą polską przyrodą. Przy okazji ciekawostka, trzy osoby (dziś także ich rodziny) były przekonane, że to właśnie one były opisane jako główny bohater. 

BUNTOWNICY. Powieść historyczna z XVII w. Miłośnicy powieści historycznej otrzymują [...] pasjonującą lekturę. Tematem jej jest głośna w XVII w. sprawa urodzonego w Prusach polskiego szlachcica Ludwika Kalksteina-Stolińskiego, sądzonego i straconego w Kłajpedzie z rozkazu elektora brandenburskiego Fryderyka Wilhelma. Losy bohatera ukazane zostały na tle burzliwej i barwnej epoki, jaką były ostatnie lata panowania Jana Kazimierza. i pierwszego jego następcy Michała Korybuta. Dzieje bohatera obfitują więc w wiele dramatycznych wydarzeń. " "Buntownicy". Okoliczności powstania - na pewno wiążą się z zauroczeniem Ojca tematyką historyczną, patriotyzmem opartym na rozumieniu historii. Dodałbym także "Znaki ogniste", będące także powieścią historyczną."

ICH TRZECH I DZIEWCZYNA (powieść dla młodzieży)-Słoneczne gorące lato, praktyki studenckie, wątek kryminalny, odrobina miłości, wielka przyjaźń… "Ich trzech i dziewczyna" to książka ciesząca się ogromną popularnością ze względu na atrakcyjność fabuły, wątek przygodowo-kryminalny, pięknie ukazaną przyjaźń i pierwszą miłość oraz na sympatyczne, ciekawie zarysowane charaktery przedstawionych bohaterów. 




GDZIE DIABEŁ MÓWI DOBRANOC
- 
Powieść przygodowa autora znanego z miłości do przyrody, zwłaszcza rejonów północnej Polski. Wartka akcja, opisywane ze znawstwem piękno otoczenia, sprawnie zarysowane cechy osobowe bohaterów. Rzecz dzieje się na Mazurach, w Puszczy Piskiej. Sensacyjna fabuła współgra tutaj z przyrodą, jednocześnie jest to chyba najbardziej wędkarska powieść tego wybitnego prozaika.

''MINARETY BEZ CZARCZAFÓW''(impresje tureckie) -książka opisuje miasta w Turcji,"szczególnie wspaniałą polską miejscowość Adampol, którą doskonale pamiętam z podróży z Rodzicami. Kilka lat temu znów mogłem odwiedzić Adampol. Z radością znalazłem dokumenty związane z naszym pobytem w latach 60-tych w Adampolu. Ale dziś ta miejscowość nie przypomina mi tamtego obrazu sprzed lat. Ciekawostką jest, że podróżnicza powieść „Minarety bez czarczafów” stała się pod koniec lat 60-tych i w latach 70-tych ubiegłego wieku wręcz przewodnikiem dla osób planujących podróż do Turcji."

                                                                 

   "Ojciec nie zdążył zrealizować bodaj największego swojego zamierzenia pisarskiego - napisania trylogii o powstaniu wielkopolskim. Do "Ognie nad Wartą", bo taki tytuł miało nosić to dzieło, zebrał olbrzymią ilość oryginalnych dokumentów, zapoznał się z dziesiątkami, jeśli nie setkami publikacji naukowych i publicystycznych na ten temat. Najwięcej oryginalnych dokumentów i pamiątek otrzymał Ojciec od samych powstańców wielkopolskich lub od ich rodzin. Po apelu ogłoszonym w prasie, radiu i w telewizji, z którym zwrócił się do Wielkopolan, do naszego domu przychodziło wiele osób z chęcią wypożyczenia pamiątek, których przez wiele lat nie zdecydowali się przekazać do muzeum lub nawet ujawnić faktu ich posiadania. Wielokrotnie słyszałem, jak mówili o zaufaniu, jakim darzyli mojego Ojca, znając Go przecież jedynie z książek i publicznych wystąpień. Tego zamierzenia nie zrealizował, nie dokończył także powieści dla młodzieży Amfory spod Halikarnasu, jak i nie napisał powieści o macierzyństwie, bowiem nosił się także z takim zamiarem.

Ogólnie za najlepszą powieść uznaje się "Wrastanie",sądzę że mój Tata też do tej pozycji podchodził ze szczególnym sentymentem. Udało się w niej napisać sporo o AK, a przecież to był termin nieistniejący w PRL. Inni uważają za najlepszą powieść "Wszystkie barwy codzienności". Zresztą, gdy wydano serię książek(także utworów poetyckich) jako seria trzydziestolecia, właśnie ta powieść została wznowiona. Ale ja jestem zakochany w innych książkach(mowa o "Spowiedź Lucjana Skobiela" i "Wiatrołomy").Zresztą namówiłem Wydawcę(myślę o Replice) na ich wznowienie- no niestety, wśród pięciu wznowionych(bo ostatnia jest w księgarniach i trudno ocenić -ile osob ją kupi) własnie te dwie moje ulubione sprzedawały sie gorzej niż pozostałe"*


Zygmunt Dziarmaga-Działyński tak się wypowiedział o twórczości Eugeniusza Paukszty:

   "Drogi Przyjacielu! Chociaż ongi tak często i tak blisko mieliśmy możność obcować i działać-obecnie twarde życie ustanowiło te sprawy inaczej. Zawsze jednak - i wtedy i dzisiaj - widziałem w Tobie człowieka niepospolitej wartości, który ofiarnie i bezinteresownie wykonywał i wykonywa dla Ojczyzny poważną pracę, jakby zagon ziemi polskiej,który sam własną metodą i własnym wysiłkiem uprawiasz. Dopiero jednak w ostatnich latach miałem sposobność i możliwość zorientować się i w tym, jak potrafiłeś połączyć utrwalenie miłości do Ziem Ojczystych z utrwalaniem pamięci-wytrwałej i wiernej -o ziemiach, które od nas odeszły w wyniku tragedii II wojny światowej[...]."*


                                                        



   Z perspektywy lat, nie umiem szczerze odpowiedzieć ile książek przeczytałam, a ile tytułów pamiętam z półek bibliotek, w których pracowałam. Wiem jednak, że w czasie, gdy moja matka poznała Eugeniusza Pauksztę na spotkaniu autorskim, to mówiło się o nim dużo i jego powieści były szeroko omawiane i bardzo popularne.

    To co nadal może cieszyć, to fakt, że choć był pisarzem przed internetowym, to są ludzie w różnym wieku, sięgający po jego powieści i odnajdujący w ich czytaniu przyjemność. 
    Wśród osób odwiedzających bloga, są tacy, którzy z pewnością zetknęli się z pisarstwem Paukszty. Na przykład  Andrzej P. autor bloga /http://kawiarenka-klubokawiarnia.blogspot.com/,  przeczytał 5 pozycji:"Pogranicze", "Lasy płoną", "Młodość i gwiazdy" oraz "Przejaśnia się niebo", "Gdzie diabeł mówi dobranoc".(tyle znalazłam na liście jego ulubionych książek).


* tekst wyróżniony na czerwono, to cytaty z artykułu Dominika Paukszty "Mój ojciec wybrał Sołacz" zamieszczonego w "Kronika Miasta Poznania 1999 R 69 nr 3" oraz z wywiadu jakiego udzielił Szarej Sowie na Forum Miłośników Pana Samochodzika

32 komentarze:

  1. Wiatrołom to nawet niedaleko 40 km ode mnie , autor znajomy, książki dla młodzieży czytałam na pewno, czas może odświeżyć je trochę. Pozdrawiam. Miło mi, że zajrzałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie jest tylu nowych autorów, że czasami trudno jest wrócić do "klasyków". Ale jakieś 3 książki tego autora wydano także jako audiobooki, więc jeżeli lubisz taką formę czytania, to może w ten sposób odświeżysz. Dziękuję za wizytę i komentarz.Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Byłem, jestem w miejscach "Gdzie diabeł mówi dobranoc".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę Ci zazdroszczę, że możesz bywać w tych miejscach. Dziękuję za wizytę i komentarz.Ukłony.

      Usuń
  3. Klik dobry:)
    Bardzo ciekawie zestawione opracowanie. Wymagało ogromnej pracy.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, cieszę się, że posty się podobały.Praca nad nimi, to była czysta przyjemność. Serdecznie pozdrawiam, dziękując za wizytę i komentarz.

      Usuń
  4. Łezka wspomnień się w oku zakręciła...Każdą z tych okładek znam...Miłośniczką Paukszty nie byłam, ale czytało się, oj, czytało...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bibliotekarze mają to do siebie, że czytają dużo, choć nie sposób zapamiętać wszystkich autorów i ich dzieła. Ty teraz ze względu na wnuki, "odkurzasz" literaturę dziecięcą, która ma swój urok. Dziękuję za wizytę i kłaniam się całej Rodzinie.

      Usuń
  5. Witaj, Iwono.

    Wykonałaś kolosalną pracę - podziwiam i gratuluję.

    Przeczytałam obie części z dużym zainteresowaniem, ponieważ też czytywałam tego autora.
    Tragiczne losy E. Paukszty oraz jego rodziny są tożsame z losami wielu rodzin zmuszonych do poszukiwania nowego miejsca na świecie. Często też wielu takich "emigrantów z przymusu" osiedla się blisko granicy w nadziei, że może uda im się kiedyś w rodzinne strony powrócić...

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że doceniłaś trud włożony w przygotowanie notki. Czasami powrót nie jest możliwy, wtedy pozostają tylko zdjęcia i wspomnienia. Serdecznie pozdrawiam i do miłego zobaczenia.

      Usuń
  6. Iwonko, niezmiennie podziwiam Twoja pracowitość, fragmenty wypowiedzi pisarza i wspomnień o nim przeczytałam z ciekawością.
    Najbardziej pamiętam "Młodość i gwiazdy".
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspomnianej przez Ciebie powieści nie czytałam, może kiedyś nadarzy się okazja. To z pewnością oznaka starzenia się, ale coraz częściej lubię wracać do lat młodości, bo choć były to trudne czasy, to jednak miały swój klimat i urok. Uściski.

      Usuń
  7. O! Przypomniałam sobie, że w czasach młodzieżowych czytałam coś tego autora. Może czas odświeżyć pamięć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety latka lecą, a pamięć coraz słabsza. Jak przeglądam księgarnie internetowe, to nie mogę się nadziwić ilu nowych, zupełnie nieznanych autorów proponuje swoje książki. Chyba trzeba by mieć drugie życie, aby choć jedną książkę niektórych przeczytać. Nic więc dziwnego, że pisarze naszej młodości odeszli w zapomnienie, a szkoda. Uściski.

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przede wszystkim wyrazy uznania za niesamowitą pracę jakiej się podjęłaś.
    A książki Eugeniusza Paukszty kiedyś czytałam...
    Serdeczności Iwonko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy, którzy tu skomentowali, przy każdym swoim poście wkładają równie dużo pracy i uważają to za normalne. A w moim przypadku wszyscy uważają, to za powód do szczególnego podkreślenia. Lubię prowadzić bloga, uwielbiam szperać, czytać, pogłębiać. Zakładam, że wśród czytających bloga, będą tacy, dla których temat będzie nowy, a co za tym idzie ciekawy. Dlatego chcę go opracować najlepiej jak to możliwe w warunkach domowych, bez dostępu do biblioteki. Dziękuję za pochwałę i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  10. Nie pozostaje mi nic innego jak podpisać się pod słowami uznania swych poprzedników;
    jako wyraz podziwu dla Twej pracowitości;
    nie przypomina sobie czy czytałam coś tego autora;
    Eugeniusza Paukszty:
    lepiej zapamiętuję tytuły niż autorów;
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, ja często pamiętam autorów, ale rzadziej tytuły jego książek. Bardzo mi miło, że zajrzałaś. Ocalajmy od zapomnienia, co się tylko da, może wtedy i nas nie zapomną:-)))

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Iwonko, dopiero dzisiaj przeczytałam Twoje dwa piękne teksty o wielkim pisarzu, jak również zobaczyłam, że między innymi mnie są dedykowane. Najpierw serdecznie dziękuję za dedykację; tak moi rodzice, dziadkowie i pradziadkowie pochodzili z Kresów, ze Lwowa, Czerniowiec, Kołomyi. I ten cały Wschód znałam z opowiadań, do czasu, kiedy sama mogłam tam pojechać i sprawdzić, czy to faktycznie są takie cudowne miejsca. I tak, są.
    To, że moja rodzina została w Krakowie, to czysty przypadek, transport jechał na Ziemie Zachodnie, Opole i Wrocław.
    Po tym przydługim wstępie przechodzę do Paukszty. Znam kilka jego książek, najmilsze są dla mnie "Ich trzech i dziewczyna" Wrastanie" i "Ognie nad Wartą' Nie wiedziala, ze jego dorobek pisarski jest tak duży.
    Trzeba bylo być bardzo odważnym człwiekiem, aby w tych ,powojennych, socrealistycznych czasach pisać o tak trudnych sprawach jak dopasowywanie się kutur, przejmowaniu, albo i nie zwyczajów ziemi na którą człowieka niejako przerzucono bez jego woli. Ale powiem Ci, ze ludzie z Kresów są odważni.
    Paukszy się dzisiaj nie czyta; a co się czyta? Tworzone na pniu kryminały i horrory, gdzie im więcej perwersji i wulgarnego języka, tym lepsze. Nie wymienię z nazwiska i aby nie bylo, nie mam na myśli Mroza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłam wzmiankę, że "Ognie nad Wartą" planował napisać, ale nigdzie nie natrafiłam, że dzieło ukończył i wydano tę książkę. Mną sam życiorys Paukszty tak wstrząsnął, że byłam pełna podziwu dla Niego. Ilość książek też była zaskoczeniem, ale jakże przyjemnym. Chciałam dać jeszcze 3 część, ale mój komputer mnie wnerwił, bo sam decydował jaką czcionką, które fragmenty będą napisane i niestety jego wybór nie pokrywał się z moimi zamiarami. Po 4 dniach prób ujednolicenia akapitów, poddałam się i zamieściłam tekst w widocznej formie. Utrudnia to trochę czytanie, ale mam nadzieję, że treść ważniejsza się okaże od formy. Dziękując za komentarz jakże obszerny, pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Może sprawdz spam, bo napisałam o zębach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdzę, ale może sama niechcący skasowałam, bo chciałam niektóre wiadomości wrzucić do kosza i .....

      Usuń
  15. Przeczytałem z ogromnym zaciekawieniem obie części Twojego "wykładu" o panu Eugeniuszu, z zaciekawieniem, ale też i z podziwem, bo jak się nie odzywasz, to nie odzywasz, ale jak już coś napiszesz, to palce lizać. Oczywiście znam twórczość Paukszty, a ze swojej kutnowskiej biblioteki, jak sięgam pamięcią, wypożyczyłem i przeczytałem wszystkie jego książki, a mam też kilka w wersji elektronicznej. Cenię tego pisarza bardzo zwłaszcza za danie świadectwa o czasach powojennych na Ziemiach Zachodnich (kiedy zdarzało mi się wracać z tras europejskich bocznymi drogami, przez Kostrzyn, przejeżdżając przez Zieleniogórskie, Gorzowskie zawsze wspominałem Pauksztę i specyficzny, pozytywny nastrój tych jego powieści. Jako ciekawostkę mogę Ci podać rzecz taką - Pan Paukszta przed publikacją książki dawał ją do przepisania na maszynie mojej cioci (żyje jeszcze), która pracowała w szczecińskim oddziale telewizji i dorabiała sobie przepisywaniem utworów literackich z rękopisów (wtedy nie było wszak komputerów). O ile dobrze pamiętam przynajmniej dwie książki autorstwa Paukszty uzyskały w ten sposób format, który później, pewnie po poprawkach redakcyjnych, szedł do drukarni. A ciocia, no cóż, przy okazji przeczytała jako jedna z pierwszych wiele książek, z czego była dumna.... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam pewna, żę Twój komentarz będzie obszerny i szalenie ciekawy. Wiedziałam, że przeczytałeś kilka książek Paukszty, ale nie myślałam, że wszystkie. Wiem, że Ciocia już jest osobą wiekową, ale gdybym ja miała takie wspaniałe źródło informacji, to namówiłabym tę osobę na wspominki. Może przepisywała rękopisy także innych. A i wspomnienia z pracy w telewizji też byłyby wspaniałą sprawą, dającą dowód tamtych czasów. Dziękuję za tak obszerny komentarz i ściskam serdecznie.

      Usuń
    2. niestety, chodziło o "wszystkie znajdujące się w tej mojej bibliotece"... i jeszcze jedno "niestety" - obecny kontakt z ciocią jest ograniczony... cóż wiek płata figle.

      Usuń
    3. Ja niestety nie mogę powiedzieć, że przeczytałam wszystkie książki z mojej biblioteczki. Kiedy probuję śledzić księgarnie internetowe, to głowa mnie boli od ilości nieznanych autorów czy tytułów. Wiem, że kupować nie będę, a i dostęp do biblioteki publicznej ograniczony, więc nadarza się okazja, by sięgnąć po niektóre pozycje domowe. Ciocia, choć może już nie kontaktuje tak jak dawniej, ale niech żyje w spokoju i zdrowiu jak najdłużej, a Ty rozpieszczaj te swoje suczki, bo to niezawodni przyjaciele. Do miłego zobaczenia.

      Usuń
  16. Przygotowałaś faktycznie obszerny i dokładny materiał. Nie znam tego autora, a dzięki tobie przybliżyła mi się jego postać. Poszukam książek tego pisarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Krysiu, bardzo się cieszę, że zamieszczasz komentarz, bo ja miałam ostatnio problem z Twoim blogiem. Kilka razy wchodziłam, ale żaden post nie chciał mi się otworzyć. Nie znalazłam też adresu mailowego, by dać znać, że pamiętam. Dziekuje za komentarz i pozdrawiam.

      Usuń
  17. Czy odnajdę się w jego książkach, nie jestem pewna. Jednak na pewno zachęcasz mnie by to sprawdzić. Nie przejdę obok autora obojętnie :)

    OdpowiedzUsuń