czwartek, 29 sierpnia 2024

RENA ROLSKA - w mojej pamięci!

1932-2024



     Dwa dni temu zmarła piosenkarka i artystka estradowa Rena Rolska(wł. Regina Rollinger-Jonkajtis). O Jej śmierci zawiadomił Związek Artystów Scen Polskich.      Zadebiutowała w roku 1955, a karierę zakończyła w 1981. Uczestniczyła w polskich festiwalach w Opolu i Sopocie, zdobywając na nich nagrody. W roku 1961 utwór „Piosenka powie ci” zdobyła I Nagrodę w konkursie na polską piosenkę. Za nią otrzymała też wyróżnienie na Międzynarodowym Festiwalu w Sopocie. W 1963 otrzymała na I Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, wyróżnienie w kategorii: wokalistka. Koncertowała w ZSRR, USA, Kanadzie, Belgii, Mongolii, Austrii, państwach demokracji ludowej.

   Jako artystka estradowa występowała w „Zgaduj-Zgaduli”, gdzie miała swój debiut, „Podwieczorku przy mikrofonie”, w którym odtwarzała scenki „Rolska do tablicy”. Współpracowała z kabaretami „Pineska” i „Dreszczowiec”. W latach 1971-78 występowała w Teatrze „Syrena”. Ostatni występ dała w Sali Kongresowej w Warszawie w 1981. Po zakończeniu kariery zajęła się metaloplastyką i inkrustacją w drewnie(podobnie jak mąż M.Jonkajtis) Spełniała się także w roli społeczniczki, w latach 2004-2010 pełniła funkcję przewodniczącej warszawskiego Koła Artystów Estrady.

   Z bogatego repertuaru piosenkarki znam zaledwie kilka piosenek, były to małe poetyckie perełki, opowiadające o codziennym życiu, emocjach, uczuciach i marzeniach. Teksty :K.I.Gałczyńskiego, Andrzeja Bianusza, Macieja Zembatego, Romana Sadowskiego i wielu innych wraz z muzyką łatwo wpadającą w ucho, wzbogacały niełatwe życie w PRL-u, jakże jednak bogate kulturalnie.

„Ej Piotr”- tę piosenkę zapamiętałam, bo w klasie licealnej był pewien Piotr, na widok którego serce biło mocno, choć łez nie roniłam. 

Ej, Piotr, ej, Piotr, skąd ty masz te oczy?
Ej, Piotr, ej, Piotr, tyś nas zauroczył.
Mam w oczach łzy - to przez ciebie, Piotrze!
No, powiedz mi, kto mi te łzy otrze?
Ej, Piotr, ej, Piotr, ej, Piotr...
Straszny z ciebie łotr!

„Gdy w ogrodzie botanicznym zakwitną bzy”-po zamieszkaniu w Warszawie, bardziej lubiłam spacery po ogrodzie botanicznym niż po Łazienkach.


Gdy w Ogrodzie Botanicznym
Zakwitną bzy
Śnię z chłopakiem moim ślicznym
O szczęściu sny

Jeszcze poczekajmy”

O nas nie zaszumi wiatr kołysaniem bzów,
O nas nie zaśpiewa ptak sponad naszych głów.
O nas powie ktoś ze smutkiem:
"Szkoda, że to szczęście takie krótkie".
...
Jeszcze poczekajmy,
Jeszcze się nie śpieszmy.
Można jeszcze tyle znieść,
Tylko w naszą miłość znów uwierzmy.

„Na Francuskiej”- na 
ul. Francuskiej na Saskiej Kępie nigdy nie byłam, ale uwielbiałam małe kawiarenki na Starym Mieście. Książkę Jadwigi Śmigiery „Moje warszawskie zwariowanie” czytałam i recenzowałam dość dawno temu i nie pamiętam czy pisała o Saskiej Kępie, ale jest wielką znawczynią stolicy, więc może napisze jakiś post i o Francuskiej

Pewien malarz, co miłość malować chciał
Dni i noce błądził wśród barw
Oddał serce swej modelce
Lecz na płótno wciąż wkradał się błąd
Rzucał pędzle i mówił: "Chodź stąd!"

Na Francuskiej, na Francuskiej
Jest niewielka kawiarenka
Malowanka w śmieszne serca
Co znajdują, gubiąc się


 .Nie oczekuję dziś nikogo”

Nie oczekuję dziś nikogo
"Dzień dobry" już nie powiesz mi
Jednak powstrzymać się nie mogę
By nie spoglądać w stronę drzwi
I każdy przykrym jest natrętem
Kto chce twe miejsce zająć dziś
Każdemu mówię, że zajęte
Jakbyś za chwilę miał tu przyjść

„Złoty pierścionek”-
  nawet zagorzałe feministki, miały w swym życiu taki moment, że marzył im się złoty pierścionek ofiarowany przez ukochanego. Dostałam taki z szafirem, nosiłam jakiś czas. Gdy go zwracałam ofiarodawcy odgrażał się, że wrzuci go do Wisły. Mam jednak nadzieję, że tak się nie stało.
Chodził kiedyś kataryniarz,
Nosił na plecach słowików chór
I papugę ze złotym dziobem,
I pierścionków sznur.

Złoty pierścionek, złoty pierścionek na szczęście,
Z niebieskim oczkiem, z błękitnym niebem, na szczęście.
Złoty pierścionek kataryniarza jedyny,
Na moje szczęście, na szczęście każdej dziewczyny.

 

   Pozostały też w mojej pamięci nieśmiertelne „Oczy czarne” i "Kiedy znów zakwitną białe bzy".  Jak bardzo lubiane i popularne były piosenki Reny Rolskiej niechaj świadczy fakt, że włączało je do swego repertuaru wiele innych wokalistek, nie tylko te, których debiut przypadał na lata 50-te lub 60-te. 

    Parę lat temu, gdy odkryłam blog „Suma lat z biegu dni”( moje-ponad50.blogspot.com), którego autorem jest Antoni Relski, przekręciłam jego nazwisko na Rolski i wtedy wspomniałam piosenkarkę, zastanawiając się czy nie są rodziną. Na szczęście dla siebie w porę dostrzegłam błąd. Gdybym wtedy zrealizowała swój pomysł napisania postu o Renie Rolskiej, to ten dzisiejszy, pożegnalny, nie byłby jedynym. A tak w ogóle naszła mnie refleksja: ilu dzisiejszych wokalistów wyjeżdża za granicę? Przecież dzisiaj jest to łatwiejsze niż w czasach PRL-u,  tylko że obecnie więcej mamy "wyjców" niż piosenkarzy łączących umiejętności wokalne z kulturą osobistą i obyciem scenicznym. Namacalną ilustracją niskiego poziomu imprez kulturalnych jest tak ostro skrytykowany Top Festiwal w Sopocie. 

   Gdyby ktoś uznał, że moje osobiste wtręty w post są niestosowne, to oznajmiam, że nie traktuję, go jako nekrologu. Tekst jest moim osobistym, bardzo emocjonalnym pożegnaniem ze wspaniałą kobietą, wybitną artystką, wyśmienitą piosenkarką. Jest też podziękowaniem za chwile wzruszeń jakich Rena Rolska dostarczyła mi śpiewając swoje przeboje. 

* teksty piosenek zaczerpnęłam ze strony www.tekstowo.pl


!932-2024




czwartek, 22 sierpnia 2024

EZOTERYKA NA WESOŁO

 



 

Każdego ranka, po zrobieniu kawy, zasiadam do laptopa i przeglądam dwa portale: Wirtualną Polskę i Onet. Na WP sprawdzam się w quizach, z różnym skutkiem. Resztę nagłówków omiatam wzrokiem, bez zagłębiania się w treść, bo w większości to plotki, brudy(kto miał kochanka, kto kogo zdradził) lub pseudo sensacje, gdzie w treści nie znajdziemy nic ciekawego lub niezwykłego. Potem przechodzę do Onetu, jako wiarygodniejszego źródła informacji. Moja sympatia dla tego portalu wzrosła, gdy jego redaktorem naczelnym został Bartosz Węglarczyk, którego ceniłam za wypowiedzi w telewizji.




   Wrócę jednak do portalu WP, bo to za sprawą artykułów w nim zawartych, powstał dzisiejszy post. Bardzo chętnie zamieszcza artykuły typu: ”Te osoby mają silny charakter! Są konsekwentne i uparcie dążą do celu. Jesteś na liście imion? [22.08.2024 r.]”. Zdarza się także, że imiona zastępowane są znakami zodiaku „Kłamią, kontrolują i nie grzeszą wiernością. Mężczyźni spod tych znaków zodiaku są najbardziej toksyczni [22.08.2024 r.]”. Wspomniane artykuły, to zazwyczaj przedruki z gazet lokalnych, takich jak „Głos szczeciński”, „Głos koszaliński itp.

   Rozumiem, że każdy musi zarabiać i dziennikarz rzadko trafia na porywający temat. Nie mam też nic przeciwko takim zabawom jak wspomniane powyżej artykuły. Szczerze mówiąc mogę się zgodzić, że znaki zodiaku, wiedza o których wywodzi się z astrologii mogą mieć wpływ na pewne cechy naszego charakteru. Co do imion natomiast, to wybieramy je dla dzieci na podstawie tradycji(bo któryś przodek miał tak na imię), ładnego brzmienia, znaczenia lub oryginalności imienia, ale bardzo często za sprawą przypadku lub mody. „ Imiona odgrywają najbardziej znaczącą rolę w naszym życiu – kształtują cechy naszej osobowości. O tym fakcie wiedziano już przed wiekami. Z tego też powodu nasi przodkowie nadawali swym dzieciom imiona, których znaczenie zawierało ważne cechy. W dzisiejszych czasach, jakże częste jest nadawanie imion dzieciom pod wpływem impulsu, kierując się popularnością”. To, że przodek był silny, mądry, oszczędny i wierzymy, że nazywając tak dziecko, będzie miało te same cechy, jest życzeniem a nie prawidłowością. Bardziej przydatne są tu geny niż imię.



   Z początku, gdy trafiałam na artykuły o wpływie imion na nasz charakter, irytowałam się. Jednak pewnego dnia, zgodnie ze zdaniem zawartym w jednym z artykułów „Materiał ma charakter żartobliwy i należy traktować go z dystansem”, też postanowiłam się zabawić i sprawdzić jak to, z tymi imionami jest. Można wyróżnić 3 rodzaje artykułów, odnoszące się do obu płci, tylko do mężczyzn, tylko do kobiet.

Przejrzałam listy imion następujących cech lub osób(liczba w nawiasie podaje ilość imion):

Najlepsze żony (9)/ najgorsze żony(8)

 Kobiety idealne(11)

 Kobiety o dobrym charakterze(12)

Rozrzutne(13)

Uparte i wredne(25)

Zrzędliwe(16)

   Wielka szkoda, że najlepszych żon jest tak mało, ale pocieszające jest to, że najgorszych jest mniej. Smuci, że tych wrednych i upartych kobiet jest tak dużo, ale jeżeli idealne i o dobrym charakterze dodamy do siebie, to prawie będzie ich tyle samo, co tych pierwszych. Trochę może niepokoić fakt, że dość dużo jest zrzędliwych.

Najgorsze teściowe(11)

Nie znalazłam wykazu imion najlepszych teściowych, ale znam osoby, które chwalą swoje świekry i teściowe. Mnie nie dane było zostać teściową, ale ponieważ nie za bardzo dogadywałam się z partnerką syna, to chyba powinnam uznać się za złą świekrę.


Najlepsi mężowie(7)/najgorsi mężowie(9)

Podrywacze(15)

Zdradzający(10)

   O dobrego męża zawsze było trudno, więc nie dziwi fakt, że tych gorszych jest więcej. Podrywaczy jest więcej niż zdradzających, ale nie każdy podrywacz zdradza, choć każdy zdradzający podrywa niestety!


Osoby inteligentne(19)

Osoby przyciągające pieniądze i przynoszące szczęście(34)

Osoby wierne(26)

Osoby kłamiące(33)

Osoby najwięcej pijące(20)

Osoby wybuchowe i nieprzewidywalne(17)

Osoby zazdrosne(19)

   Bardzo chcielibyśmy aby osób inteligentnych było najwięcej, ale tych przynoszących szczęcie i przyciągających pieniądze jest też nie mało, no i wierni też się liczą na plus. Majętnych i szczęśliwych mamy więcej niż kłamiących. Gdyby jednak dodać wybuchowe, kłamiące, najwięcej pijące i zazdrosne, to otrzymamy liczbę 89. Czy naprawdę tych złych jest więcej niż tych dobrych? Jakby nie liczyć imion w grupach z wadami jest niestety więcej. Oczywiście, te wszystkie moje podliczenia, nie są miarodajne, bo nie sprawdziłam ile imion się powtarza w tych złych grupach. Gdyby powtórki były, to ilość zmniejszyłaby się.

   Miałam za sobą przeglądnięcie już kilku list, a ku swojemu zdziwieniu na żadnej nie natrafiłam na swoje imię. Ledwo o tym pomyślałam, a się zaczęło. Z wielkim smutkiem stwierdzam, że według omawianych artykułów jestem najgorszą żoną, kłótliwą i zazdrosną.! Pocieszam się jednak, że żoną nigdy nie byłam, bo nie znalazł się „taki głupi, co by kupił”. Z zazdrości(mam na myśli tę o partnera) wyleczyłam się w chwili, gdy zorientowałam się, że mój absztyfikant o imieniu Mirosław, prowokuje sytuacje do takiego mojego zachowania. Dzisiaj potrafię zazdrościć ludziom tylko większej wiedzy, fantastycznych podróży i talentu. Największe kontrowersje budzi kłamanie, gdyż całe życie wyznawałam zasadę, że „lepsza najgorsza prawda od najpiękniejszego kłamstwa”. Co ciekawe swojego drugiego imienia Maria(jednego z najpopularniejszych) nie znalazłam na żadnej liście jak męskich popularnych w pewnych okresach: Bolesław, Wiesław, Józef czy Władysław.

Ezoteryków od dawna interesuje związek imion ludzi z ich predyspozycjami. Zdaniem ezoteryków, na podstawie naszego imienia, można wyróżnić nasze cechy charakteru czy sposób zachowania w danych sytuacjach ”. Są tacy, którzy przypisują imionom magiczne znaczenie. Może mają rację, ale ja tej magii nie dostrzegłam ani w moim imieniu ani u moich bliskich.

Jak nas zwali tak nas zwali,

Byśmy tylko zdrowi byli.

I szczęśliwie długo żyli.

                              

Tego życzę Wam i sobie, w momencie próby powrotu do prowadzenia bloga po dłuższej przerwie.

piątek, 19 lipca 2024

40 - te Urodziny

 Dzisiaj mój syn Kornel, obchodziłby 40-te urodziny. Na grobie kwiaty złożyła i znicze zapaliła, moja siostrzenica. Odstępy między rzędami grobów są tak wąskie, że wózkiem nie podjechałabym.

   Mój blog jest jedynym miejscem, w którym mogę napisać o swojej tęsknocie za ukochanym dzieckiem.

Ciągle mi się wydaje, 

że za chwilę wejdziesz w drzwi

lecz one są zamknięte.

Każdej nocy mi się śni,

Twa twarz blada, 

wykrzywiona bólem.

Wyciągam rękę,

by Cię pogłaskać czule

obraz się rozmywa,

budzę się zrozpaczona,

bo wiem, że już nigdy

nie wezmę Cię w ramiona.



Proszę o nie zamieszczanie komentarzy.

poniedziałek, 13 maja 2024

OBUWNICZE ABECADŁO

    Każdy człowiek ma marzenia i w zależności od samozaparcia potrafi je spełniać. Czasami jednak pomimo chęci nie możemy z przyczyn obiektywnych niektórych zrealizować. W moim przypadku był to taniec i noszenie butów takich jak inne kobiety. O tańcu opowiem innym razem, teraz post, zapraszający do zabawy. Przy poszczególnych literach zapisałam znane mi nazwy butów. Niektóre pozostają puste, może Wam uda się zapełnić je nazwami(np. regionalnymi) butów. A może znacie inne poza wymienionymi przeze mnie utwory o butach? Należę do ludzi średnio oczytanych, filmy oglądam tylko w telewizji, a muzykę poznawałam nie w filharmonii czy na koncertach, ale dzięki audycjom radiowym. każdy zna historię Kopciuszka i jak ważną rolę w jej życiu odegrał pantofelek. Znałam też kilka innych utworów, w których buty miały duże znaczenie: "Kot w butach"(Ch. Perrault, 1697), "Siedmiomilowe buty"(J. Brzechwa), "Historia żółtej ciżemki"(A. Domańska 1925;ekranizacja S. Chęciński, 1961). Najbardziej wzrusza mnie i rozrzewnia "Piosenka o żołnierskich butach"(Sapogi).

 Pojechał Michał pod Częstochowę,

Tam kupił buty siedmiomilowe,

Co stąpnie nogą - siedem mil trzaśnie

Bo Michał buty takie ma właśnie

Szedł pełen dumy, szedł pełen buty,

W siedmiomilowe buty obuty.

W piętnaście minut był już w Warszawie:

Tutaj – powiada – dłużej zabawię!”

Żona spojrzała i zapłakała

Już nie dopędzę mego Michała”

Dzieci go ciągle tramwajem gonią,

A on już w Kutnie, a on już w Błoniu.

Wybrał się Michał z żoną do kina,

Lecz zawędrował do Radzymina.

Chciał starszą córkę odwiedzić w mieście,

Adres – wiadomo – Złota 30.

Poszedł piechotą, bo było blisko,

Trafił na Złotą ale w Grodzisku.

Raz się umówił z teściem na rynku,

Zanim się spostrzegł – był w Ciechocinku.

Pobiegł z powrotem, myśląc, że zdąży,

I wnet się znalazł na rynku... w Łomży.

Chciał do Warszawy wrócić nareszcie.

Ale co chwila był w innym mieście:

W Kielcach, w Kaliszu, w Płocku, w Szczecinie

I w Skierniewicach, i w Koszalinie.

Nie mógł utrafić! Więc pod Opocznem

Jęknął żałośnie „Tutaj odpocznę!”

Usiadł i spojrzał ogromnie struty

Na swoje siedmiomilowe buty,

Zdjął je ze złością, do wody wrzucił

I na Bosaka do domu wrócił.

(Jan Brzechwa „Siedmiomilowe buty”)





Bułat Okudżawa "Piosenka o żołnierskich butach"


Aadidasy, (B)-baleriny, baletki, botki, bambosze, (C) -chodaki, ciżemki, czółenka, (D) -drewniaki, (E) - espadryle, (G) - gumiaki, (J) - japonki, juniorki, (K) -klapki, kierpce, koturny, kalosze, korki, kapcie, (L) -lakierki, (M) - mokasyny, martensy, (P)- pantofle, półbuty, (R) -rzymianki, relaksy, (S) - sandały, sztyblety, szpilki, saboty, Śniegowce, (T) -trzewiki, trapery, trampki, tenisówki, (W)- wodery, workery




W pierwotnej formie but składał się z prostego kawałka splecionych traw lub niegarbowanej skóry przywiązanej do stopy. Pierwsza zmianka na temat obuwia sięga około 3300,r.p.n.e. Były to nieprzemakalne buty z jeleniej skóry na podeszwie ze skóry niedźwiedziej, wewnątrz znajdowała się słoma, zapewniająca higienę i komfort.

Około roku 1500p.n.e. noszono sandały z papirusu, czasami ze skóry. Dzisiejsze sandały z odkrytymi palcami i stopami, wiązane kilkoma paskami mają swój początek w starożytnej Grecji i Rzymie.

Każdy, kto interesuje się modą, dobrze zna nazwisko Andre Perugia. To awangardowy projektant z XX wieku, który tworzył buty niczym dzieła sztuki. Niezwykle funkcjonalne, surrealistyczne i ekstrawaganckie, były dostępne jedynie dla zamożnych miłośniczek mody. Dopiero po II wojnie światowej na polskich wsiach upowszechniło się noszenie butów przez cały rok. Wcześniej używano ich głównie zimą, a latem chodzono boso. Buty traktowano jako luksus, nosząc je jedynie do kościoła, trzymając je w ręku do momentu wkroczenia do świątyni.

caliga

Caliga -rodzaj ciężkich sandałów noszonych przez rzymskich legionistów, od zwykłych żołnierzy po niższych dowódców(centurionów)


poulaine

 - znane jako „crakows” lub „crackowers”, obuwie popularne w Europie od końca XIV do końca XV w. Buty z bardzo zadartymi szpicami, wymagały wsparcia z materiału lub były wypełniane, aby utrzymać kształt. Ich wielkość została określona prawnie: gmin 6 cali, panowie 12 cali, szlachetnie urodzeni 24 cale. Jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych i charakterystycznych trendów obuwia w średniowiecznej Europie.

Ciżma

PANTOFLARZ, to szewc specjalizujący się w wyrobie pantofli.

TRUPIĘGI-buty z łyka

STIVALI - obuwie z wyższą cholewką używane tylko do podróży

patynki



 - to najczęściej drewniane nakładki na buty, chroniące je przed błotem, śniegiem, kałużami. Zastąpiły one skórzane lub drewniane (galoches), noszone już w XIV w. 
Wyrabiali je specjaliści mający swe statuty 1452 r., które ustalały pewne zasady produkcji.                           
scarpa

- to płytkie obuwie, lekko wydłużone i zaostrzone, do którego noszono białe pończochy. Obecnie to włoska marka specjalizująca się w obuwiu górskim, narciarskim i wspinaczkowym.



klompen

-to tradycyjne holenderskie drewniaki, wykonane z jednego kawałka drewna topolowego lub wierzbowego.


Muzeum Bata w Toronto

Inne muzea przedstawiające historię obuwia: Muzeum Obuwia Zlin(Czechy),Muzeum Obuwia w Romans-sur-Isere(Francja).
 Rokrocznie odbywa się konkurs organizowany przy współpracy Muzeum Bata i Ryerson Universsity na najlepszą parę butów.

Muzeum Czartoryskich w Krakowie

W Polsce obuwnicze zabytki można podziwiać miedzy innymi w Muzeum Czartoryskich w Krakowie, a przedmioty do ich wytwarzania oraz przedstawienia organizacji i warunków pracy warsztatów rękodzielniczych związanych z obróbką skóry,  w Muzeum Rzemiosł Skórzanych im. Jana Kilińskiego, znajdujące się na Starym Mieście w Warszawie. Kamienica Szewców stoi przy ul. Wąski Dunaj 10(wejście od Szerokiego Dunaju). Zostało utworzone w 1973. 

     Dzisiaj, kiedy samodzielnie nie założę najwygodniejszych nawet butów, z sentymentem wspominam znienawidzone w dzieciństwie i wczesnej młodości ortopedyczne buty. Życie przechodziłam latem w trampkach, zimą w "Relaksach", choć nie było to obuwie ładne. dwie pary ze sznurowaną cholewką obejmującą łydkę. Raz w życiu szewc zrobił mi beżowe pantofle na gumowej podeszwie, którą niestety szybko starłam i musiałam rozstać się z bardzo lubianymi butami. Nie mogłam nosić sandałów, bo przy odkrytych palcach, zawsze je obcierałam. Klapki, to też niestety nie są buty dla mnie, a szkoda, bo japonki zawsze mnie pociągały. Nigdy nikomu nie zazdroszczę, ale tego , że kobiety mogły nosić każdy rodzaj buta, to tak. A wy, macie dużo butów? Czy jakieś są waszymi ulubionymi?

czwartek, 2 maja 2024

STROFY MAJOWE

 

Maj zawsze był moim ulubionym miesiącem. Mam nadzieję, że wybrane wiersze, na poprawienie mojego nastroju, będą dla Was chwilą miłej lektury.


MAJ


                             „Picadorom”


Płomienne młode matki. Uwertura Rienzi.

Oczekiwanie lata, które nic nie ziści.


Panienki muślinowe i abiturienci.

Uśmiech leciutkiej wzgardy – lecz bez nienawiści


Pierwsze różowe lody. Pachnące truskawki.

Różańcowa jedynych wspomnień stokrotność.


Spotkanie – gdzieś w ogrodzie, na dwóch końcach ławki.

I wierna, nieco gorzka piastunka – Samotność.

(Jarosław Iwaszkiewicz)



POŁUDNIE


Łąki – łąki – zielone.

zamglone chmurami stokroci -

w dzwonkach fioletowych

słońcami miód się złoci -


Pszczoły brzękliwym migotem

lecą w las rozśpiewane -

- - dzwonki przestały świecić - 

- - pszczoły są wszystkie pijane - -

(Emil Zegadłowicz)


SZCZĘŚCIE


Rozmyślałem coraz częściej

od pewnego wieczoru,

że chyba moje szczęście

jest zielonego koloru.


Więc niech ta zieleń we mnie rośnie

i niech mnie zewsząd otoczy

drapieżnie, zachłannie, miłośnie -

zieleń jak twoje oczy.


Niechaj mi będzie życie

oceanicznym dnem,

gdzie pływają morskie straszydła

o włosach z wodorostów

- zielone! zielone niesamowicie!

i gdzie wszystko jest snem.


Przeczytaj tę bajkę nim uśniesz,

jeśli chcesz.

Szczęście? -

to co dzień dostać jeden uśmiech

i zwrócić jeden wiersz.

(Władysław Broniewski)



MIŁOŚĆ


Jest czekaniem

na niebieski mrok

na zieloność traw

na pieszczotę rzęs


Czekaniem

na kroki

szelesty

listy

na pukanie do drzwi


Czekaniem

na spełnienie

trwanie

zrozumienie


Czekaniem

na potwierdzenie

na krzyk protestu


Czekaniem

na sen

na świt

na koniec świata

(Małgorzata Hilar)




sobota, 30 marca 2024

NA WIELKANOC





Droga, wierzbą sadzona wśród zielonej łąki,
Na której pierwsze jaskry żółcieją i mlecze.
Pośród wierzb po kamieniach wąska struga ciecze,
A pod niebem wysoko śpiewają skowronki.

Wśród tej łąki wilgotnej od porannej rosy,
Drogą, którą co święto szli ludzie ze śpiewką,
Idzie sobie Pan Jezus wpół nagi i bosy
Z wielkanocną w przebitej dłoni chorągiewką.

Naprzeciw idzie chłopka. Ma kosy złociste,
Łowicka jej spódniczka i piękna zapaska.
Poznała Zbawiciela z świętego obrazka,
Upadła na kolana i krzyknęła: "Chryste!"

Bije głowa o ziemię z serdeczna rozpaczą,
A Chrystus się pochylił nad klęczącym ciałem
I rzeknie: "Powiedz ludziom niech więcej nie płaczą,
Dwa dni leżałem w grobie. I dziś zmartwychwstałem."

                                                (Jan Lechoń "Wielkanoc")



Wyszedł zając zza krzaka

i udawał junaka:

Wąsy podniósł do góry,

wzrok nasrożył ponury.

A  wtem jakoś z niechcąca,

patrzą... nie ma zająca.

       (Stanisław Jachowicz "Zając")


Z okazji Wielkanocy życzę:

Zdrowia i spokoju
smakołyków pełnego stołu
oraz odrobiny radości
wśród ulubionych gości.


wtorek, 19 marca 2024

WIELKI POLAK




   Kultura polska poniosła dotkliwą stratę, zmarł Ernest Bryll. Jako poeta debiutował w 1958 tomikiem „Wigilie wariata”, W swoim dorobku ma takich zbiorków 45. Był też prozaikiem, który od 1963 wydał: Studium”, „Ciotka”,”Gorzko,Gorzko...”, „Ojciec”, „Jałowiec”, ”Drugi niedzielny autobus”, Betlejem” ,

"O trzeciej nad ranem. Z Ernestem Bryllem o rodzinie, życiu, poezji i spotkaniach o trzeciej nad ranem rozmawia Izabela Górnicka-Zdziech”. 

   Jeśli ktoś w PRL-u nie słyszał o Erneście Bryllu poecie czy prozaiku, to większość słyszała o nim jako autorze „Na szkle malowane” z muzyką Katarzyny Gertner i „Kolęda-nocka” z muzyką Wojciecha Trzcińskiego. Z tymi kompozytorami oraz wieloma innymi współpracował przy tworzeniu oratoriów, musicali i piosenek(„Nie zmogła go kula”-zespół 2+1, „Psalm stojących w kolejce”-Krystyna Prońko).








   Zaobserwowałam, że ludzie urodzeni przed wojną mieli zawsze wiele zainteresowań.  Czy to one sprawiały, że ludzie ci żyli zazwyczaj dłużej niż inni?  Przykładem takiej osobowości jest właśnie Ernest Bryll. Literackie zainteresowania „przypieczętował” studiami na polonistyce Uniwersytetu Warszawskiego. Pragnął być dziennikarzem, ale przynależność jego ojca do AK, przekreśliła, to marzenie. Ukończył także studium wiedzy filmowej przy Wyższej Szkole Filmowej w Łodzi. Zdobyta tam wiedza pozwoliła mu pełnić funkcję kierownika literackiego w Teatrze Telewizji i w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej.

   Był autorem dramatów(„Rzecz listopadowa”),słuchowisk(„O głupim Tomku, wilku i niedźwiedziu”) i widowisk telewizyjnych(„Po górach, po chmurach”).


Wraz z żoną Małgorzatą Goraj tłumaczył: wiersze irlandzkie(„Miodopój”-wiersze VI-XII wiek,"Eire"-wiersze VI-XIX wiek), „Historię Irlandii”, A. Cronin „Koniec współczesnego świata”, „Irlandzki tancerz”. Jego irlandzkie fascynacje zaowocowały stanowiskiem  ambasadora w Irlandii w latach 1991-1995.