Rozpoczął się rok szkolny, co jest
sygnałem, że dla większości wakacje dobiegły końca. Uwielbiam
kiedy rodzina lub znajomi, przysyłają mi kartki ze swoich wojaży.
Sama byłam na „wczasach” w 2011 roku, a tak naprawdę,
zamieszkałam u siostry na tydzień. Był to sposób żebyśmy z
synem odpoczęli od siebie.
Co roku dostaję kartkę od
blogerki „Jotki”, w tym roku nie było inaczej. Najpierw
nadesłała widokówkę ze szlaków Szczawnicy i okolic. Musiało Jej
się tam podobać, bo napisała ”odpoczywamy aktywnie, pogoda
dopisuje, jest ślicznie”.
Kilka dni temu, gdy na swoim blogu
opowiadała o wrażeniach z pobytu w Grecji dostałam taką kartkę.
Jak się bawiła na tej urokliwej wyspie wiecie z Jej postów.
W tym roku moja rodzina nie miała
wspólnego urlopu, dlatego też gdy moja siostrzenica dostała od
szefowej tydzień urlopu, to moja siostra postanowiła wysłać Ją
nad Bałtyk. Pojechała do Chłapowa, a towarzyszyła Jej córka.
Miejscowość niewielka bez atrakcji, więc najwięcej czasu spędzały
na spacerach brzegiem morza. Co prawda zejście na brzeg nie było
łatwe, bo po dużej ilości schodów, ale pogoda dopisywała,
warunki w pensjonacie były bardzo dobre, więc nic dziwnego, że na
kartce, którą przysłały napisała „jest super”. Wróciły
opalone i zadowolone, a to najważniejsze.
Dwa dni temu zmarła
piosenkarka i artystka estradowa Rena Rolska(wł. Regina
Rollinger-Jonkajtis). O Jej śmierci zawiadomił Związek Artystów Scen Polskich. Zadebiutowała w roku 1955, a karierę
zakończyła w 1981. Uczestniczyła
w polskich festiwalach w Opolu i Sopocie, zdobywając na nich
nagrody. W roku 1961 utwór „Piosenkapowie ci”
zdobyła I Nagrodę w konkursie na polską piosenkę. Za nią otrzymała też wyróżnienie na
Międzynarodowym Festiwalu w Sopocie. W 1963 otrzymała na I Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, wyróżnienie w kategorii: wokalistka. Koncertowała w ZSRR, USA,
Kanadzie, Belgii, Mongolii, Austrii, państwach demokracji ludowej.
Jako artystka estradowa
występowała w „Zgaduj-Zgaduli”, gdzie miała swój debiut,
„Podwieczorku przy mikrofonie”, w którym odtwarzała scenki
„Rolska do tablicy”. Współpracowała z kabaretami „Pineska”
i „Dreszczowiec”. W latach 1971-78 występowała w Teatrze
„Syrena”. Ostatni występ dała w Sali Kongresowej w Warszawie w
1981. Po zakończeniu kariery zajęła się metaloplastyką i
inkrustacją w drewnie(podobnie jak mąż M.Jonkajtis) Spełniała
się także w roli społeczniczki, w latach 2004-2010 pełniła
funkcję przewodniczącej warszawskiego Koła Artystów Estrady.
Z bogatego repertuaru piosenkarki
znam zaledwie kilka piosenek, były to małe poetyckie perełki,
opowiadające o codziennym życiu, emocjach, uczuciach i marzeniach.
Teksty :K.I.Gałczyńskiego, Andrzeja Bianusza, Macieja Zembatego,
Romana Sadowskiego i wielu innych wraz z muzyką łatwo wpadającą w
ucho, wzbogacały niełatwe życie w PRL-u, jakże jednak bogate kulturalnie.
„Ej Piotr”- tę piosenkę zapamiętałam, bo w klasie licealnej był pewien Piotr, na widok którego serce biło mocno, choć łez nie roniłam.
Ej,
Piotr, ej, Piotr, skąd ty masz te oczy? Ej,
Piotr, ej, Piotr, tyś nas zauroczył. Mam
w oczach łzy - to przez ciebie, Piotrze! No,
powiedz mi, kto mi te łzy otrze? Ej,
Piotr, ej, Piotr, ej, Piotr... Straszny
z ciebie łotr!
„Gdy w ogrodzie botanicznym zakwitną
bzy”-po zamieszkaniu w Warszawie, bardziej lubiłam spacery po ogrodzie botanicznym niż po Łazienkach.
Gdy
w Ogrodzie Botanicznym
Zakwitną
bzy
Śnię
z chłopakiem moim ślicznym
O
szczęściu sny
„Jeszcze
poczekajmy”
O
nas nie zaszumi wiatr kołysaniem bzów, O
nas nie zaśpiewa ptak sponad naszych głów. O
nas powie ktoś ze smutkiem: "Szkoda,
że to szczęście takie krótkie". ... Jeszcze
poczekajmy, Jeszcze
się nie śpieszmy. Można
jeszcze tyle znieść, Tylko
w naszą miłość znów uwierzmy.
„Na
Francuskiej”- na ul. Francuskiej na Saskiej Kępie nigdy nie byłam, ale uwielbiałam małe kawiarenki na Starym Mieście. Książkę Jadwigi Śmigiery „Moje warszawskie zwariowanie” czytałam i recenzowałam dość dawno temu i nie pamiętam czy pisała o Saskiej Kępie, ale jest wielką znawczynią stolicy, więc może napisze jakiś post i o Francuskiej
Pewien
malarz, co miłość malować chciał Dni
i noce błądził wśród barw Oddał
serce swej modelce Lecz
na płótno wciąż wkradał się błąd Rzucał
pędzle i mówił: "Chodź stąd!"
Na
Francuskiej, na Francuskiej Jest
niewielka kawiarenka Malowanka
w śmieszne serca Co
znajdują, gubiąc się
.„Nie
oczekuję dziś nikogo”
Nie
oczekuję dziś nikogo "Dzień
dobry" już nie powiesz mi Jednak
powstrzymać się nie mogę By
nie spoglądać w stronę drzwi I
każdy przykrym jest natrętem Kto
chce twe miejsce zająć dziś Każdemu
mówię, że zajęte Jakbyś
za chwilę miał tu przyjść
„Złoty
pierścionek”- nawet zagorzałe feministki, miały w swym życiu taki moment, że marzył im się złoty pierścionek ofiarowany przez ukochanego. Dostałam taki z szafirem, nosiłam jakiś czas. Gdy go zwracałam ofiarodawcy odgrażał się, że wrzuci go do Wisły. Mam jednak nadzieję, że tak się nie stało. Chodził
kiedyś kataryniarz, Nosił
na plecach słowików chór I
papugę ze złotym dziobem, I
pierścionków sznur. …
Złoty
pierścionek, złoty pierścionek na szczęście, Z
niebieskim oczkiem, z błękitnym niebem, na szczęście. Złoty
pierścionek kataryniarza jedyny, Na
moje szczęście, na szczęście każdej dziewczyny.
Pozostały
też w mojej pamięci nieśmiertelne „Oczy czarne” i "Kiedy znów zakwitną białe bzy". Jak bardzo
lubiane i popularne były piosenki Reny Rolskiej niechaj świadczy
fakt, że włączało je do swego repertuaru wiele innych wokalistek,
nie tylko te, których debiut przypadał na lata 50-te lub 60-te.
Parę lat temu, gdy odkryłam blog „Suma lat z biegu dni”(
moje-ponad50.blogspot.com), którego autorem jest Antoni Relski,
przekręciłam jego nazwisko na Rolski i wtedy wspomniałam
piosenkarkę, zastanawiając się czy nie są rodziną. Na szczęście
dla siebie w porę dostrzegłam błąd. Gdybym wtedy zrealizowała
swój pomysł napisania postu o Renie Rolskiej, to ten dzisiejszy,
pożegnalny, nie byłby jedynym. A tak w ogóle naszła mnie refleksja: ilu dzisiejszych wokalistów wyjeżdża za granicę? Przecież dzisiaj jest to łatwiejsze niż w czasach PRL-u, tylko że obecnie więcej mamy "wyjców" niż piosenkarzy łączących umiejętności wokalne z kulturą osobistą i obyciem scenicznym. Namacalną ilustracją niskiego poziomu imprez kulturalnych jest tak ostro skrytykowany Top Festiwal w Sopocie.
Gdyby
ktoś uznał, że moje osobiste wtręty w post są niestosowne, to
oznajmiam, że nie traktuję, go jako nekrologu. Tekst jest moim
osobistym, bardzo emocjonalnym pożegnaniem ze wspaniałą kobietą,
wybitną artystką, wyśmienitą piosenkarką. Jest też
podziękowaniem za chwile wzruszeń jakich Rena Rolska dostarczyła
mi śpiewając swoje przeboje.
* teksty piosenek zaczerpnęłam ze strony www.tekstowo.pl
Każdego ranka, po zrobieniu kawy, zasiadam do laptopa i przeglądam dwa portale: Wirtualną Polskę i Onet. Na WP sprawdzam się w quizach, z różnym skutkiem. Resztę nagłówków omiatam wzrokiem, bez zagłębiania się w treść, bo w większości to plotki, brudy(kto miał kochanka, kto kogo zdradził) lub pseudo sensacje, gdzie w treści nie znajdziemy nic ciekawego lub niezwykłego. Potem przechodzę do Onetu, jako wiarygodniejszego źródła informacji. Moja sympatia dla tego portalu wzrosła, gdy jego redaktorem naczelnym został Bartosz Węglarczyk, którego ceniłam za wypowiedzi w telewizji.
Wrócę jednak
do portalu WP, bo to za sprawą artykułów w nim zawartych, powstał
dzisiejszy post. Bardzo chętnie zamieszcza artykuły typu: ”Te
osoby mają silny charakter! Są konsekwentne i uparcie dążą do
celu. Jesteś na liście imion? [22.08.2024 r.]”.Zdarza się także, że imiona zastępowane
są znakami zodiaku „Kłamią,
kontrolują i nie grzeszą wiernością. Mężczyźni spod tych
znaków zodiaku są najbardziej toksyczni [22.08.2024 r.]”.
Wspomniane
artykuły, to zazwyczaj przedruki z gazet lokalnych, takich jak „Głos
szczeciński”, „Głos koszaliński itp.
Rozumiem,
że każdy musi zarabiać i dziennikarz rzadko trafia na porywający
temat. Nie mam też nic przeciwko takim zabawom jak wspomniane
powyżej artykuły. Szczerze mówiąc mogę się zgodzić, że znaki
zodiaku, wiedza o których wywodzi się z astrologii mogą mieć wpływ
na pewne cechy naszego charakteru. Co do imion natomiast, to
wybieramy je dla dzieci na podstawie tradycji(bo któryś przodek
miał tak na imię), ładnego brzmienia, znaczenia lub oryginalności
imienia, ale bardzo często za sprawą przypadku lub mody. „Imiona
odgrywają najbardziej znaczącą rolę w naszym życiu –
kształtują cechy naszej osobowości. O tym fakcie wiedziano już
przed wiekami. Z tego też powodu nasi przodkowie nadawali swym
dzieciom imiona, których znaczenie zawierało ważne cechy. W
dzisiejszych czasach, jakże częste jest nadawanie imion dzieciom
pod wpływem impulsu, kierując się popularnością”.To,
że przodek był silny, mądry, oszczędny i wierzymy, że nazywając
tak dziecko, będzie miało te same cechy, jest życzeniem a nie
prawidłowością. Bardziej przydatne są tu geny niż imię.
Z
początku, gdy trafiałam na artykuły o wpływie imion na nasz
charakter, irytowałam się. Jednak pewnego dnia, zgodnie ze zdaniem
zawartym w jednym z artykułów „Materiał
ma charakter żartobliwy i należy traktować go z dystansem”, też
postanowiłam się zabawić i sprawdzić jak to, z tymi imionami
jest. Można wyróżnić 3 rodzaje artykułów, odnoszące się do obu
płci, tylko do mężczyzn, tylko do kobiet.
Przejrzałam
listy imion następujących cech lub osób(liczba w nawiasie podaje
ilość imion):
Najlepsze
żony (9)/ najgorsze żony(8)
Kobiety idealne(11)
Kobiety o dobrym charakterze(12)
Rozrzutne(13)
Uparte
i wredne(25)
Zrzędliwe(16)
Wielka
szkoda, że najlepszych żon jest tak mało, ale pocieszające jest
to, że najgorszych jest mniej. Smuci, że tych wrednych i upartych
kobiet jest tak dużo, ale jeżeli idealne i o dobrym charakterze
dodamy do siebie, to prawie będzie ich tyle samo, co tych
pierwszych. Trochę może niepokoić fakt, że dość dużo jest
zrzędliwych.
Najgorsze
teściowe(11)
Nie
znalazłam wykazu imion najlepszych teściowych, ale znam osoby,
które chwalą swoje świekry i teściowe. Mnie nie dane było zostać
teściową, ale ponieważ nie za bardzo dogadywałam się z partnerką
syna, to chyba powinnam uznać się za złą świekrę.
Najlepsi
mężowie(7)/najgorsi mężowie(9)
Podrywacze(15)
Zdradzający(10)
O
dobrego męża zawsze było trudno, więc nie dziwi fakt, że tych
gorszych jest więcej. Podrywaczy jest więcej niż zdradzających,
ale nie każdy podrywacz zdradza, choć każdy zdradzający podrywa
niestety!
Osoby
inteligentne(19)
Osoby przyciągające pieniądze i przynoszące szczęście(34)
Osoby wierne(26)
Osoby
kłamiące(33)
Osoby
najwięcej pijące(20)
Osoby
wybuchowe i nieprzewidywalne(17)
Osoby
zazdrosne(19)
Bardzo chcielibyśmy aby osób inteligentnych było najwięcej, ale tych przynoszących szczęcie i przyciągających pieniądze jest też nie mało, no i wierni też się liczą na plus. Majętnych i szczęśliwych mamy więcej niż kłamiących. Gdyby jednak dodać wybuchowe, kłamiące, najwięcej pijące i zazdrosne, to otrzymamy liczbę 89. Czy naprawdę tych złych jest więcej niż tych dobrych? Jakby nie liczyć imion w grupach z wadami jest niestety więcej. Oczywiście,
te wszystkie moje podliczenia, nie są miarodajne, bo nie sprawdziłam
ile imion się powtarza w tych złych grupach. Gdyby powtórki były,
to ilość zmniejszyłaby się.
Miałam
za sobą przeglądnięcie już kilku list, a ku swojemu zdziwieniu na
żadnej nie natrafiłam na swoje imię. Ledwo o tym pomyślałam, a
się zaczęło. Z wielkim smutkiem stwierdzam, że według omawianych
artykułów jestem najgorszą żoną, kłótliwą i zazdrosną.!
Pocieszam się jednak, że żoną nigdy nie byłam, bo nie znalazł
się „taki głupi, co by kupił”. Z zazdrości(mam na myśli tę
o partnera) wyleczyłam się w chwili, gdy zorientowałam się, że
mój absztyfikant o imieniu Mirosław, prowokuje sytuacje do takiego
mojego zachowania. Dzisiaj potrafię zazdrościć ludziom tylko
większej wiedzy, fantastycznych podróży i talentu. Największe
kontrowersje budzi kłamanie, gdyż całe życie wyznawałam zasadę,
że „lepsza najgorsza prawda od najpiękniejszego kłamstwa”. Co
ciekawe swojego drugiego imienia Maria(jednego z najpopularniejszych)
nie znalazłam na żadnej liście jak męskich popularnych w pewnych
okresach: Bolesław, Wiesław, Józef czy Władysław.
„Ezoteryków
od dawna interesuje związek imion ludzi z ich predyspozycjami.
Zdaniem ezoteryków, na podstawie naszego imienia, można wyróżnić
nasze cechy charakteru czy sposób zachowania w danych sytuacjach
”. Są tacy, którzy przypisują imionom magiczne
znaczenie. Może mają rację, ale ja tej magii nie dostrzegłam ani
w moim imieniu ani u moich bliskich.
Jak nas zwali tak nas
zwali,
Byśmy tylko zdrowi byli.
I szczęśliwie długo żyli.
Tego życzę Wam i sobie, w
momencie próby powrotu do prowadzenia bloga po dłuższej przerwie.
Dzisiaj mój syn Kornel, obchodziłby 40-te urodziny. Na grobie kwiaty złożyła i znicze zapaliła, moja siostrzenica. Odstępy między rzędami grobów są tak wąskie, że wózkiem nie podjechałabym.
Mój blog jest jedynym miejscem, w którym mogę napisać o swojej tęsknocie za ukochanym dzieckiem.
Każdy
człowiek ma marzenia i w zależności od samozaparcia potrafi je
spełniać. Czasami jednak pomimo chęci nie możemy z przyczyn
obiektywnych niektórych zrealizować. W moim przypadku był to
taniec i noszenie butów takich jak inne kobiety. O tańcu opowiem
innym razem, teraz post, zapraszający do zabawy. Przy poszczególnych literach zapisałam znane mi nazwy butów. Niektóre pozostają puste, może Wam uda się zapełnić je nazwami(np. regionalnymi) butów. A może znacie inne poza wymienionymi przeze mnie utwory o butach? Należę do ludzi średnio oczytanych, filmy oglądam tylko w telewizji, a muzykę poznawałam nie w filharmonii czy na koncertach, ale dzięki audycjom radiowym. każdy zna historię Kopciuszka i jak ważną rolę w jej życiu odegrał pantofelek. Znałam też kilka innych utworów, w których buty miały duże znaczenie: "Kot w butach"(Ch. Perrault, 1697), "Siedmiomilowe buty"(J. Brzechwa), "Historia żółtej ciżemki"(A. Domańska 1925;ekranizacja S. Chęciński, 1961). Najbardziej wzrusza mnie i rozrzewnia "Piosenka o żołnierskich butach"(Sapogi).
W pierwotnej formie but składał
się z prostego kawałka splecionych traw lub niegarbowanej skóry
przywiązanej do stopy. Pierwsza zmianka na temat obuwia sięga około
3300,r.p.n.e. Były to nieprzemakalne buty z jeleniej skóry na
podeszwie ze skóry niedźwiedziej, wewnątrz znajdowała się słoma,
zapewniająca higienę i komfort.
Około roku 1500p.n.e. noszono
sandały z papirusu, czasami ze skóry. Dzisiejsze sandały z
odkrytymi palcami i stopami, wiązane kilkoma paskami mają swój
początek w starożytnej Grecji i Rzymie.
Każdy,
kto interesuje się modą, dobrze zna nazwisko Andre Perugia. To
awangardowy projektant z XX wieku, który tworzył buty niczym dzieła
sztuki. Niezwykle funkcjonalne, surrealistyczne i ekstrawaganckie,
były dostępne jedynie dla zamożnych miłośniczek mody. Dopiero po II wojnie światowej na polskich wsiach upowszechniło się noszenie butów przez cały rok. Wcześniej używano ich głównie zimą, a latem chodzono boso. Buty traktowano jako luksus, nosząc je jedynie do kościoła, trzymając je w ręku do momentu wkroczenia do świątyni.
caliga
Caliga -rodzaj
ciężkich sandałów noszonych przez rzymskich legionistów, od
zwykłych żołnierzy po niższych dowódców(centurionów)
poulaine
-znane jako „crakows” lub
„crackowers”, obuwie popularne w Europie od końca XIV do końca
XV w. Buty z bardzo zadartymi szpicami, wymagały wsparcia z materiału
lub były wypełniane, aby utrzymać kształt. Ich wielkość została określona prawnie: gmin 6 cali, panowie 12 cali,
szlachetnie urodzeni 24 cale. Jest jednym z najbardziej
rozpoznawalnych i charakterystycznych trendów obuwia w
średniowiecznej Europie.
Ciżma
PANTOFLARZ,
to szewc specjalizujący się w wyrobie pantofli.
TRUPIĘGI-buty z łyka
STIVALI - obuwie z wyższą cholewką używane tylko do podróży
patynki
-
to najczęściej drewniane nakładki na buty, chroniące je przed
błotem, śniegiem, kałużami. Zastąpiły one skórzane lub drewniane
(galoches), noszone już w XIV w. Wyrabiali je specjaliści mający swe statuty 1452 r., które ustalały pewne zasady produkcji.
scarpa
- to płytkie
obuwie, lekko wydłużone i zaostrzone, do którego noszono białe
pończochy. Obecnie to włoska marka specjalizująca się w obuwiu
górskim, narciarskim i wspinaczkowym.
klompen
-to tradycyjne
holenderskie drewniaki, wykonane z jednego kawałka drewna topolowego
lub wierzbowego.
Muzeum Bata w Toronto
Inne muzea przedstawiające historię obuwia: Muzeum Obuwia Zlin(Czechy),Muzeum Obuwia w Romans-sur-Isere(Francja).Rokrocznie odbywa się konkurs organizowany przy współpracy Muzeum Bata i Ryerson Universsity na najlepszą parę butów.
Muzeum Czartoryskich w Krakowie
W Polsce obuwnicze zabytki można podziwiać miedzy innymi w Muzeum Czartoryskich w Krakowie, a przedmioty do ich wytwarzania oraz przedstawienia organizacji i warunków pracy warsztatów rękodzielniczych związanych z obróbką skóry, w Muzeum Rzemiosł Skórzanych im. Jana Kilińskiego, znajdujące się na Starym Mieście w Warszawie. Kamienica Szewców stoi przy ul. Wąski Dunaj 10(wejście od Szerokiego Dunaju). Zostało utworzone w 1973.
Dzisiaj, kiedy samodzielnie nie założę najwygodniejszych nawet butów, z sentymentem wspominam znienawidzone w dzieciństwie i wczesnej młodości ortopedyczne buty. Życie przechodziłam latem w trampkach, zimą w "Relaksach", choć nie było to obuwie ładne. dwie pary ze sznurowaną cholewką obejmującą łydkę. Raz w życiu szewc zrobił mi beżowe pantofle na gumowej podeszwie, którą niestety szybko starłam i musiałam rozstać się z bardzo lubianymi butami. Nie mogłam nosić sandałów, bo przy odkrytych palcach, zawsze je obcierałam. Klapki, to też niestety nie są buty dla mnie, a szkoda, bo japonki zawsze mnie pociągały. Nigdy nikomu nie zazdroszczę, ale tego , że kobiety mogły nosić każdy rodzaj buta, to tak. A wy, macie dużo butów? Czy jakieś są waszymi ulubionymi?